1
Linkevičius: Byłoby niesprawiedliwe, gdyby głos Holandii był najważniejszy

 Negatywne wyniki referendum nie wynikają z wyjątkowej niechęci Holendrów do Ukrainy Fot. EPA-ELTA
image-77338

Negatywne wyniki referendum nie wynikają z wyjątkowej niechęci Holendrów do Ukrainy Fot. EPA-ELTA

6 kwietnia w Holandii odbyło się referendum w sprawie Ukrainy, ale jego wynik był do przewidzenia. Zaledwie 36 proc. uczestników plebiscytu wyraziło poparcie dla polityki Unii Europejskiej wobec Ukrainy. Przeciwko głosowało 64 proc. osób. Zweryfikowano dane dotyczące frekwencji — wyniosła ona 32 procent. Holenderski rząd zapowiedział, że nie zignoruje tego głosowania.

— Mam nadzieję, że wyniki tego referendum nie wpłyną na współpracę z Ukrainą oraz z innymi państwami wschodnimi. Musimy teraz zaczekać na reakcję rządu Holandii i jego propozycje. Byłoby niesprawiedliwe, gdyby głos Holandii był najważniejszy. To referendum odbywało się w dziwnych okolicznościach. Ludzie niezbyt wiedzieli, za co głosują. Rozpowszechniano bardzo dużo mylnej informacji. Wyniki referendum w Holandii nie mogą narzucić dla całej Europy sceptycyzmu — powiedział „Kurierowi” Linas Linkevičius, minister spraw zagranicznych Litwy.

Jak zaznaczył, członkowie Unii Europejskiej z tego referendum muszą wyciągnąć odpowiednie wnioski.

— Demokracja jest bardzo ważna. Bezpośredni udział ludzi podczas przyjmowania ważnych decyzji jest też bardzo ważny, ale bardzo ważne jest również to, by ci ludzie byli odpowiednio poinformowani i wiedzieli, za co głosują. Oczywiście wyniki referendum w Holandii trochę pokrzyżują plany dotyczące podpisania umowy handlowej Ukrainy z Unią Europejską. To jest przeszkoda, ale nie decydująca. Współpraca z Ukrainą będzie odbywała się nadal — pokreślił Linas Linkevičius.

Jak powiedział „Kurierowi” znany kijowski politolog Ołeksij Harania, negatywne wyniki referendum nie wynikają z wyjątkowej niechęci Holendrów do Ukrainy, ale jest to raczej ogólny eurosceptycyzm i niechęć do jakichś ponadnarodowych decyzji.

— Zasady referendum w Holandii nie były wiążące, a tylko konsultatywne. Tak naprawdę dla Ukrainy to referendum nie ma wielkiego znaczenia. Nic się nie zmienia. Umowa o strefie wolnego handlu jak i współpraca w różnych innych dziedzinach będą trwały nadal bez zmian, tylko, że na razie na zasadach tymczasowych. Ale obywatelom Ukrainy jest bardzo przykro z powodu takiej decyzji. Wynik referendum może źle wpłynąć na wizerunek Unii i na nastroje społeczeństwa. Ludzie mogą poczuć się zawiedzeni — powiedział Ołeksij Harania.

Jak mówi, Holendrzy głosowali nie w sprawie unijno-ukraińskiej umowy, ale po prostu chcieli pokazać, że to Holandia decyduje, a nie Bruksela.

— To referendum bardziej wpłynie na sytuację polityczną Holandii niż Ukrainy. Tak naprawdę Holandia przegłosowała nie przeciwko Ukrainie, ale Unii Europejskiej. Wyniki głosowania pokazały stosunek Holendrów do Europy, dążenie eurosceptyków do naruszenia jej jedności. Dla nas to bardziej symboliczna porażka, niż polityczna. Przykro jest, że Holendrzy nie rozumieją, iż Ukraina dąży do wolności i że wspólnymi siłami będzie łatwiej zadbać o bezpieczeństwo Europy. Przypomnijmy o katastrofie. MH17 został zestrzelony 17 lipca 2014 r. nad terenami kontrolowanymi przez wspieranych przez Rosjan separatystów. Zginęło 298 osób, w większości obywateli Holandii — zaznaczył politolog z Ukrainy.

Negatywny wynik referendum może stać się argumentem dla antyzachodniej propagandy.

— 19 proc. wszystkich Holendrów, którzy głosowali przeciwko umowie stowarzyszeniowej, głosowało nie przeciwko Ukrainie, a raczej przeciwko samej Unii. Reszta była „za” lub po prostu zlekceważyła wybory. Z tego też wynika, że to nie jest tak ważną sprawą dla obywateli Holandii. Rosja dobrze popracowała w Holandii, jej propaganda na pewno miała wpływ na decyzję. I tę porażkę wykorzystają w swojej propagandzie — podkreślił Ołeksij Harania.

Jak powiedziała nam Swietłana z miasta Kaniowa na Ukrainie, ludzie wierzyli, że Unia Europejska nie zostawi ich samych.

— To była nasza ostatnia deska ratunku. Teraz nie wierzymy, że nam ktoś pomoże. Nasza sytuacja robi się coraz gorsza. Zostajemy sami, nikomu niepotrzebni. Wyniki referendum bardzo nas zawiodły, szczerze mówiąc nie oczekiwaliśmy tego — powiedziała Swietłana.

Niemal wszystkie kraje UE zatwierdziły już przepisy dotyczące zwiększenia współpracy politycznej i gospodarczej z Ukrainą. Jeszcze tylko Holandia musi ratyfikować umowę, aby mogła ona wejść w życie, lecz najpierw domagano się referendum w tej sprawie. Spodziewano się, że społeczeństwo nie będzie popierać umowy z Ukrainą i tak też się stało. Około 61 proc. głosów było na „nie”, a frekwencja wyniosła 32 proc.

Przeciwnicy tego porozumienia nie zgadzają się na wejście zdestabilizowanej Ukrainy w skład Unii Europejskiej. Premier Holandii Mark Rutte nie podpisze umowy, ale zapowiedział, że będzie szukał kompromisu, choć tak naprawdę mógł zignorować wyniki referendum. Władze Ukrainy mają nadzieję, że mimo wszystko Holandia będzie ratyfikować umowę stowarzyszeniową.
Głosowanie ujawniło również eurosceptyczne nastroje w państwie, które 1 stycznia objęło przewodnictwo w UE. Unijni politycy obawiają się, że mogą one mieć wpływ na pozostałe państwa oraz referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii i jej pozostania w Unii Europejskiej, które odbędzie się 23 czerwca.
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że wynik referendum w Holandii to atak na jedność Europy.
— Chciałbym wszystkim przypomnieć, że prawdziwym celem organizatorów referendum nie jest umowa stowarzyszeniowa między Ukrainą i Unią Europejską. Jest to atak na jedność Europy, atak na europejskie wartości — powiedział Poroszenko w wystąpieniu, nagranym w czasie jego wizyty w Japonii.

Prezydent podziękował wszystkim, którzy w referendum poparli Ukrainę, a wcześniej popularyzowali ją w Holandii.

— Jednocześnie chciałbym podkreślić, że zgodnie z konstytucją Holandii referendum ma wyłącznie charakter konsultacyjny. Teraz głos powinien zabrać rząd, parlament i holenderscy politycy — zaznaczył.
Zapewnił, że Ukraina nie zboczy z drogi integracji europejskiej.
— Ukrainy, tak jak i wolności, nie można zatrzymać — zakończył swoje przemówienie Poroszenko.

Jedna odpowiedź do Linkevičius: Byłoby niesprawiedliwe, gdyby głos Holandii był najważniejszy

  1. ble, ble, ble mówi:

    panie Linkevičius, panie Poroszenko, panie Harania…
    oto nagle demokratycznie wyrażony głos społeczeństwa, w tym przypadku mieszkańców Holandii, jest bez znaczenia, gdyż nie jest zgodny z jedyną politpoprawną linią biurokratycznych dyktatorów, którzy sami chcą decydować o losie całych wspólnot.
    oczywiście gdyby wynik referendum był choć odrobinę na „tak” to byście piali z zachwytu nad mądrością obywateli i zapewniali, że ten mocny wyraz poparcia jest potwierdzeniem obranej słusznej drogi itp itd…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.