0
W przeddzień 1 maja związkowcy żądają godnych warunków pracy

Związkowcy planują szereg akcji i poważnych dyskusji w całym kraju Fot. Marian Paluszkiewicz

Związkowcy planują szereg akcji i poważnych dyskusji w całym kraju
Fot. Marian Paluszkiewicz

Zbliża się 1 maja, Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy. Z tej okazji związkowcy planują szereg akcji i poważnych dyskusji w całym kraju, mających na celu raz jeszcze zwrócić uwagę społeczeństwa na nowy model socjalny państwa.

Związkowcy żądają od rządu i pracodawców podjęcia zdecydowanych i skutecznych działań w celu zwiększenia płac dla wszystkich pracowników, ustalenia miesięcznego zasiłku w wysokości 16 euro dla dzieci do 18 lat, ustawowego zatwierdzenia wielkości minimalnego wynagrodzenia, które wynosiłoby 60 proc. średniego wynagrodzenia oraz zmniejszenia pracodawcom kosztów utrzymania pracowników.

— W tym roku Międzynarodowy Dzień Pracy przypada na Dzień Matki. Dlatego też chcemy zwrócić uwagę rządu na ciężką sytuację materialną matek. Mimo że pracują ciężko, to żyją poniżej granicy ubóstwa. Dzieci tych matek są zadbane, ale niestety materialnie niezabezpieczone — powiedziała „Kurierowi” Kristina Krupavičienė, prezes Związków Zawodowych „Solidarumas”.

Na Litwie jest najmniejsze miesięczne minimalne wynagrodzenie w całej Unii Europejskiej — 350 euro brutto. Godzinowe wynagrodzenie wynosi 2,13 euro.

— Wbrew pozorom bieda nie dotyczy tylko bezrobotnych. W kraju mamy wysoki odsetek osób pracujących, ale ubogich. Jak może przeżyć za minimalne wynagrodzenie czteroosobowa rodzina? Dzisiaj dziecięce rajstopy kosztują 5,50 euro. Czy premier chodzi do sklepu? Czy widzi te ceny? Na rynku pracy zauważalne jest zjawisko, że chociaż ludzie pracują ciężko, nie mogą przeżyć ze swego wynagrodzenia i zwracają się o pomoc socjalną. To jest dla nich upokarzające — zaznaczyła Kristina Krupavičienė.

Coraz więcej młodych rodzin żyje w ubóstwie, pomimo że starają się, by tak nie było, to znaczy pracują ciężko i próbują uczciwie zarobić pieniądze. Niestety, pomimo tego nie są w stanie zapewnić swoim rodzinom socjalnego minimum.

— Ludzie tracą nadzieję na lepsze jutro, dlatego też zostawiają swoje dzieci dziadkom i emigrują za chlebem za granicę. Dzieci pozostają bez opieki i miłości rodziców. Z tego powodu rozpadają się rodziny, wzrasta liczba samobójstw. To wszystko najbardziej jest widoczne w małych miasteczkach, wsiach. Dlatego też żądamy, aby zaczęto zwiększać wynagrodzenie dla wszystkich pracowników kraju. W 2008 roku, kiedy rozpoczął się kryzys, państwo przestało płacić zasiłki na dzieci. Obiecano, że gdy kryzys się skończy, znów będzie wypłacany. Dzisiaj już jest po kryzysie, ale na dzieci nikt nie płaci. Żądamy, żeby wreszcie zaczęto płacić na dzieci po 16 euro do lat 18. W każdym państwie Unii Europejskiej dzieci od państwa otrzymują wsparcie, tylko nie w naszym — podkreśliła prezes.

Nie tylko pracujący, ale i emeryci stają w obronie swoich praw.
61-letnia emerytka Ona Rimkienė odważyła się wytoczyć sprawę rządowi. Kobieta uczciwie w jednym miejscu przepracowała 32 lata. Za te lata naliczono jej 190 euro emerytury.
Emerytka nie zgadza się na tak niską emeryturę, gdyż, jak mówi, ubliża to jej godności ludzkiej i po prostu za te pieniądze nie sposób przeżyć.
Przedstawiła wszystkie rachunki, jakie musi zapłacić co miesiąc za mieszkanie: prąd, telefon itd., po których uiszczeniu zostaje tylko 42 euro.

Ona Rimkienė, zaskarżając zarząd Funduszu Państwowego Ubezpieczenia Społecznego (Sodra), zwróciła się do sądu o anulowanie wysokości wyznaczonej emerytury i jej zwiększenie do 348,48 euro. Żeby, jak zaznacza, mogła godnie żyć.
Sąd jednak odrzucił jej skargę jako nieuzasadnioną.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.