2
Rozmodlone Wilno otulone płaszczem Miłosierdzia

 Obraz Miłosierdzia Bożego w otoczeniu duchownych Fot. Marian Paluszkiewicz

Obraz Miłosierdzia Bożego w otoczeniu duchownych Fot. Marian Paluszkiewicz

6 maja rozpoczął się w Wilnie trzydniowy Kongres Miłosierdzia Bożego. Główne obchody odbywały się na Placu Katedralnym.

Ale świątecznie i ludno było niemal na całej Starówce, bo w wielu kościołach i miejscach stale coś się działo już od południa. Jeszcze tylko ostatnie pociągnięcia prac organizacyjnych: ustawianie kamer, aparatury, grupki młodzieży tu i tam miały ostatnie próby i temu wszystkiemu wtórowali przybyli pielgrzymi. Zadbano o karetkę pogotowia, służby porządkowe wolontariuszy, których było aż ponad 220, służby porządkowe, policję itp.
Tysiące wilnian, goście z diecezji całej Litwy, goście z zagranicy. Wystarczy wymienić Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej kardynała Pietro Parolina, który przewodniczył uwieńczającej uroczystość Kongresu Miłosierdzia Mszy św. Był także nuncjusz apostolski na Litwie Pedro bp. Lopez Quintana. Byli też obecni przedstawiciel kościoła prawosławnego na Litwie, biskup kościoła luterańskiego Mindaugas Sabutis, przedstawiciele władz Litwy itp. Listę zacnych i szanownych gości można by chyba w nieskończoność wydłużyć. Ale oto następuje moment kulminacyjny.

Zapada cisza, rozpoczyna się bowiem uroczysta Msza św. inauguracyjna w katedrze, którą celebruje 10 biskupów i 60 kapłanów. Podczas Mszy Arcybiskup Wilna Gintaras Grušas zaapelował do wiernych, by się starali zafascynować Bogiem i Jego Miłosierdziem i by wszyscy wobec siebie byli miłosierni, nie tylko w ciągu tych trzech dni, ale zawsze i codziennie.

 Słowo powitalne przekazuje zebranym kardynał Pietro Parolin Fot. Marian Paluszkiewicz

Słowo powitalne przekazuje zebranym kardynał Pietro Parolin Fot. Marian Paluszkiewicz

Po Mszy św. młodzież wyszła ewangelizować miasto, a mottem ewangelizacji było: „Wilno miasto Miłosierdzia”. W podwórku np. Franciszka z Asyżu rozlegały się piękne śpiewy psalmów. Na Placu Ratuszowym odbył się koncert tańców sakralnych, czyli tańców wysławiających różnymi gestami chwałę Panu.
Jeszcze tego wieczoru w kościele pw. św. Rafała odbył się koncert trzech polskich wileńskich parafialnych chórów. Był to chór młodzieżowy z parafii pw. św. Rafała, parafii pw. św. Jana Bosko oraz bł. Jerzego Matulewicza. Chórami dyrygowała Krystyna Grelecka, grupą ritmo kierował Paweł Prentkelewicz. Motto koncertu było: „Umarłem żebyś  żył”.
Koncert rozpoczęto hymnem „Uwielbiam imię twoje, Panie”. Program był ułożony w chronologicznym porządku wydarzeń z życia Chrystusa. Od śmierci poprzez zmartwychwstanie, spotkania Jezusa z uczniami aż po moment Wniebowstąpienia. Były to pieśni religijne, śpiewane psalmy. Pomiędzy jedną a drugą pieśnią czytano wyjątki z Pisma Świętego, listów św. Pawła i in. Niektórym pieśniom towarzyszyły tańce sakralne. Co rusz rozlegało się uroczyste „Alleluja” oraz wersety wzywające zstąpienie Ducha Świętego na wiernych i całe miasto. Końcowym i wzruszającym momentem były pozdrowienia i podziękowania dla polskiej młodzieży od biskupa Arūnasa Poniškaitisa, który z powodu innych obowiązków osobiście nie mógł przybyć. Wszyscy obecni w kościele słuchacze zostali obdarowani przez młodzież pięknymi czerwonymi balonami.
Wszystkiemu towarzyszyły obfite oklaski i owacje zebranych. Wierni wychodzili radośni i roześmiani. Wielu mówiło: „A jednak jaką wspaniałą i piękną mamy młodzież, trzeba się tylko za nią modlić”.

Przez miasto Obraz niosą harcerze Fot. Marian Paluszkiewicz

Przez miasto Obraz niosą harcerze Fot. Marian Paluszkiewicz

W swojej książce pt. „Miłosierdzie ma imię Boga” papież Franciszek tak oto napisał:
„Kościół nie jest na świecie po to, by potępiać, lecz by umożliwić spotkanie z tą przenikającą do głębi miłością, jaką jest Boże Miłosierdzie. Aby mogło się to zdarzyć, trzeba wyjść. Wyjść z kościołów i parafii, wyjść i pójść szukać ludzi tam, gdzie żyją, gdzie cierpią, gdzie mają nadzieję”.

Papież Franciszek w tym roku w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie tej książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do wszystkich tych osób — w Kościele i poza nim — które szukają sensu życia, uleczenia ran. W pierwszej kolejności do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, a nie o odrzucenie: do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary, do homoseksualistów i osób rozwiedzionych. Tym chrześcijanom zaś, którzy uważają, że należą do „sprawiedliwych”, przypomina: „Również papież jest człowiekiem, który potrzebuje Miłosierdzia Bożego”.

Tłumy wiernych na Placu Katedralnym Fot. Marian Paluszkiewicz

Tłumy wiernych na Placu Katedralnym Fot. Marian Paluszkiewicz

Tak, każdy potrzebuje miłosierdzia, ale nie przychodzi i nie przyszło do nas ono tak łatwo. Miłosierdzie Boże, aczkolwiek istniało od początku świata, długo torowało drogę do naszych serc. Obraz Miłosierdzia Bożego i Miłosierdzie jako takie prawie 80 lat wędrowało ciernistą drogą do dzisiejszego dnia. Przez dłuższy czas nikt nie wierzył w wizje siostry Faustyny Kowalskiej. Siostry klasztorne uważały jej zwierzenia jako chore imaginacje. Z niedowierzaniem odniósł się na początku do Faustyny spowiednik Michał Sopoćko. Kiedy już wreszcie na żądanie Pana Jezusa został namalowany obraz, to też nie od razu został zaaprobowany i nikt go nie chciał wystawić publicznie. Bardzo ostrożnie odnosił się do tego ks. Michał Sopoćko, jak też arcybiskup wileński Romuald Jałbrzykowski.

Po raz pierwszy obraz został wystawiony 25 kwietnia 1935 roku wieczorem o godzinie 19.00 w bocznej nawie w Ostrej Bramie. Potem wędrował po różnych kościołach i schroniskach, zanim na dłuższy czas nie znalazł swojej przystani w wileńskim kościele pw. Ducha Świętego. Obecnie ma swoje stałe miejsce wprawdzie w małym kościółku pw. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. O historii obrazu, siostrze Faustynie i ks. Sopoćce oraz historii obrazu w sobotnie przedpołudnie w wielu kościołach było sporo konferencji i dyskusji wybitnych historyków i znawców teologii.
Natomiast w sobotnie popołudnie obraz z uroczystą procesją i przy liturgicznych śpiewach został przyniesiony na Plac Katedralny, gdzie odbywały się podstawowe uroczystości Kongresu Miłosierdzia. Najpierw obraz został uwielbiony przez ponad 4-tysięczny tłum wiernych Koronką do Miłosierdzia Bożego.

 Koncert połączonych chórów w kościele pw. św. Rafała pt. „Umarłem żebyś żył” Fot. Marian Paluszkiewicz

Koncert połączonych chórów w kościele pw. św. Rafała pt. „Umarłem żebyś żył” Fot. Marian Paluszkiewicz

Jednak dla wielu wiernych kulminacyjnym i rozczulającym momentem tego dnia było nabożeństwo pokutne, czyli ogólny rachunek sumienia, który specjalnie na Rok Miłosierdzia Bożego ułożył papież Franciszek. Rachunek sumienia poprzedziła powszechna modlitwa do Ducha Świętego oraz Miłosierdzia Bożego o światło poznania swoich błędów i upadków. Rachunek sumienia opierał się na podstawowych filarach moralności i przykazań bożych.: mój stosunek wobec Boga, stosunek z Kościołem, bliźnim i samym sobą. Papież w proponowanym rachunku sumienia szczególną uwagę zwraca na grzechy XXI wieku, które wielu wiernych po prostu ignoruje. W bardzo wyraźny sposób akcentuje w tym rachunku sumienia takie rzeczy, jak nieuczciwe wzbogacenie się, pogoń za bogactwem, znieczulicę wobec osób biednych, chorych i opuszczonych, niechęć podzielenia się chlebem z biednym, bezmyślne, a czasem nawet umyślne niszczenie naszej przyrody i wszystkiego co nas otacza, narkomanię, jazdę po pijanemu, hazardowe gry, różnego rodzaju uzależnienia itp.
Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Gdy po modlitwie i takim trochę nietypowym dla nas rachunku sumienia na plac wyszło słuchać spowiedzi ponad 50 kapłanów, wszyscy przez prawie dwie godziny mieli „pełne ręce” roboty, a co najmniej 50 proc. penitentów stanowiła młodzież. To chyba był najbardziej wzruszający moment nabożeństwa tego dnia. Pojednani z Bogiem i sobą kilkutysięczny tłum uczestniczył we Mszy św. Po Mszy św. odbył się koncert sakralny, a następnie nocna adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Pomimo zmęczenia, upału, na nocne czuwanie też nie zabrakło chętnych. Niektórzy, głównie młodzi, nie opuścili kościoła przez całą noc.

Zmęczony, zziajany, ale pokrzepiony na duchu, na jutro znowu wielotysięczny tłum wiernych ze wszystkich diecezji Litwy ze sztandarami i chorągwiami świętych oraz z obrazem Jezusa Miłosiernego wyruszył z procesją spod gmachu Sejmu w kierunku Placu Katedralnego. Procesji towarzyszyły śpiewy psalmów, modlitwa Koronki Miłosierdzia Bożego. Po drodze procesja robiła małe „przystanki”, by za każdym razem przypomnieć pielgrzymom po jednym z ośmiu błogosławieństw, by nad każdym z nich każdy mógł się przynajmniej na chwilę zastanowić. A każde z tych błogosławieństw bardzo jasno i bezpośrednio mówi o Miłosierdziu Bożym, które musimy stosować w naszym codziennym życiu wobec bliźniego, nawet wówczas, jeśli ten jest pijakiem, narkomanem, czy przestępcą.
Pan Jezus św. Faustynie podczas jednej z wizji powiedział, że Jego Miłosierdzie jest skierowane przede wszystkim ku grzesznikom. Im większy grzesznik, tym bardziej On pragnie go do siebie przytulić. Powiedział także, że nie ma takiego grzechu, który On i Jego Ojciec nie odpuści, jeśli tylko sam grzesznik ku Niemu się zwróci.
Powróćmy jeszcze na chwilę do pielgrzymki, do tego, jak reagowali na nią wilnianie i przypadkowi przechodni. Z pełną powagą i szacunkiem, a zarazem z radością wymachiwali rękoma do pielgrzymów. Niektórzy po drodze przyłączali się do pielgrzymki, ktoś dyskretnie czynił znak krzyża świętego.

W korowodzie pielgrzymkowym moją uwagę przykuła pewna młoda rodzina z trojką małych dzieci, które co rusz to zadawały pytania swoim rodzicom. Kiedy zapytałam rodziców, czy nie ryzykowne z takimi maluchami w taki upał i tłum ludzi wyruszać, tato odpowiedział: „Miłosierdzia potrzebujemy wszyscy, dzieci też. Chcemy, by i ich Bóg pobłogosławił i otoczył swym Miłosierdziem”.
Gdy wielotysięczna procesja dotarła do Placu Katedralnego, tam na placu wiwatując czekał ich też kilkutysięczny tłum wiernych.
Mszę św. rozpoczął kardynał Pietro Parolin od słów podziękowania za zaproszenie i od przekazania pozdrowień i błogosławieństwa od papieża Franciszka.
Przez wszystkie te dni nabożeństwom wtórowały przepiękne śpiewy najlepszych chórów w językach litewskim i polskim. A modlitwa powszechna ludu wiernego brzmiała też w kilku językach: po litewsku, polsku, białorusku, ukraińsku, rosyjsku i angielsku. Zresztą pośród zebranych wiernych byli ludzie różnych narodowości, a nawet różnych wyznań chrześcijańskich.

 Orkiestra wtórująca chórowi i solistom Fot. Marian Paluszkiewicz

Orkiestra wtórująca chórowi i solistom Fot. Marian Paluszkiewicz

Oficjalnie się mówi, że w Kongresie brało udział 10 tys. wiernych, ale organizatorzy twierdzą, że mogło ich być prawie dwa razy więcej. Statystyka bowiem podaje tylko tych, co oficjalnie byli zarejestrowani. Tymczasem daleko nie wszyscy się rejestrowali i noclegi oraz śniadania i obiady załatwiali własnym sumptem. Nie wszyscy też uczestniczyli przez trzy dni. Wielu wiernych i pielgrzymów przyjechało z różnych zakątków kraju tylko na niedzielę, na uroczystą procesję i Mszę św. Ci też się nie rejestrowali. Dlatego trudno mówić o konkretnych liczbach. Faktem jest, że były to tysiące, tysiące tych, których nikt nie zmuszał, ani agitował, przyszli z potrzeby serca i na zew ducha.

Gdy zakończyły się już wszystkie uroczystości, a ludzie się już rozchodzili, słychać było wiele ciepłych i dobrych słów pod adresem całej organizacji święta, pod adresem Kościoła, władz miejskich i porządkowych, słowem wszystkich tych, którzy jakąś cegiełkę w to włożyli. Szczerze mówiąc, jak na pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie, to było ono bardzo udane, przepełnione wielką wspólną życzliwością, wyrozumieniem i tolerancją.
W poniedziałek 9 maja rektor Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Vaidas Vaišvilas powiedział „Kurierowi”, że jest bardzo zadowolony z uroczystości i takiej wielkiej liczby uczestników. A przede wszystkim zadowolony, że wreszcie ziściła się wola Pana Jezusa, jaką wyraził s. Faustynie, że najpierw chce wyjść na ulice Wilna, by ogarnąć i otulić je swoim płaszczem Miłosierdzia, a potem na cały świat.
I nieprzypadkowo jeden z kaznodziejów podczas kongresu zacytował wersety z psalmu Asafa: „Bóg, Wszechmocny Pan, przemówił i wezwał Ziemię/ Od wschodu słońca aż do zachodu jego./ Z Syjonu pełnego piękności/ Zajaśniał Bóg.

2 odpowiedzi to Rozmodlone Wilno otulone płaszczem Miłosierdzia

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.