0
Vasiliauskas o „Panama Papers: tylko konsultowałem rosyjskiego oligarcha

SONY DSC

Vasiliauskas zapewnia, że udzielane przez niego konsultacje odbywały się zgodnie z prawem litewskim Fot. Marian Paluszkiewicz

Vitas Vasiliauskas, prezes zarządu Banku Litwy, został wezwany do Sejmu na posiedzenie plenarne z inicjatywy frakcji „Porządek i Sprawiedliwość” w sprawie jego wcześniejszych działań, które zostały ujawnione po skandalu „Panama Papers”.

Prezes tłumaczył się przed parlamentarzystami o jego ewentualnych powiązaniach ze spółką offshore (raj podatkowy), która jest powiązana z rosyjskim oligarchą Nikolajem Cvetkovem.

Odpowiadał też na pytania dotyczące rozmowy Vytautasa Valvonisa, kierownika służby nadzoru Unii Kredytowej z prawnikiem Andriusem Labunskisem, którzy prawdopodobnie rozmawiali o łapówce. Rozmowę telefoniczną w piątek nagłośnił dziennik „Lietuvos rytas”.

— Vitas Vasiliauskas został wezwany do Sejmu, żeby odpowiedział nam na pytania. Czy moralnie jest otwierać konta rosyjskim oligarchom powiązanym ze spółką offshore? Na świecie jest około 60 rajów podatkowych. Firmy zagraniczne zarejestrowane na ich terytoriach są zwolnione z płacenia podatków, prowadzenia rachunkowości i składania rocznych sprawozdań finansowych. Przecież wiadomo jest, że te spółki ukrywają swoje dochody i nie płacą podatków — powiedział „Kurierowi” Petras Gražulis, starosta sejmowej frakcji „Porządku i Sprawiedliwości”.

Jak mówi, właścicielami takich spółek najczęściej są osoby handlujące narkotykami, kontrabandziści.

Petras Gražulis

Petras Gražulis

— To, co robił szanowny Vasiliauskas, jest amoralne. Ale on twierdzi, że nie widzi w tym ani prawnej, ani moralnej odpowiedzialności. Mówi, że osobiście nie zakładał nikomu żadnego konta, po prostu konsultował. Ale jaka to różnica? Po prostu współpracował z osobami, które nie chciały płacić podatków, z osobami, które oszukują swoje państwo. Prezes zarządu Banku Litwy nie powiedział, na czyje nazwiska były zakładane konta, to tajemnica służbowa. Dziwi mnie też zachowanie się naszej prezydent Dali Grybauskaitė. Ona zawsze potrzebuje od ministrów i innych polityków przejrzystości. Jeżeli ktoś jest zamieszany w jakieś afery, od razu potrzebuje dymisji. Nie rozumiem dlaczego z Vasiliauskasem jest inaczej — podkreślił Petras Gražulis.

Jak zaznaczył Petras Gražulis, Vitas Vasiliauskas, prezes zarządu Banku Litwy, nieraz podkreślał, że jest moralny wobec swego stanowiska i tego też potrzebuje od swoich podwładnych.

— Vytautas Valvonis, jak wynika z rozmowy telefonicznej, którą udostępnił „Lietuvos rytas”, zajmował się wymuszaniem pieniędzy, czyli potrzebował łapówki. To powrót do lat 90. Czy takie zachowanie można nazwać moralnym? Vasiliauskas twierdzi, że takiej rozmowy być nie mogło, że to jakiś montaż. Skoro prezes tak dba o swój wizerunek i twierdzi, że „Lietuvos rytas” w piątek podał nieprawdziwą informację, to dlaczego nie podał jeszcze ich do sądu. Zapotrzebował tylko, żeby tej informacji zaprzeczono. Prezes zarządu Banku Litwy powinien podać się do dymisji — powiedział starosta sejmowej frakcji „Porządku i Sprawiedliwości”.

Tymczasem Vitas Vasiliauskas odpiera wszelkie zarzuty.

— Tak naprawdę nie miałem nic wspólnego z zakładaniem kont rosyjskim oligarchom. Po prostu konsultowałem ich na ten temat. Jakie są potrzebne dokumenty, co trzeba załatwić. Dlatego też nie widzę w tym nic kryminalnego. Wtedy byłem prawnikiem i to normalne, że konsultowałem ludzi. Jeszcze raz powtarzam — nigdy nie zakładałem rosyjskim milionerom kont i tym bardziej nie dysponowałem nimi. Zapewniam, że konsultacje odbywały się zawsze zgodnie z prawem litewskim. To, co mi zarzucają, że jakoby mną opiekuje się sama prezydent, jest bzdurą. Nikt mną nie opiekuje się — powiedział Vitas Vasiliauskas.

Vitas Vasiliauskas praktykę prawniczą rozpoczął w listopadzie 2004 roku i prowadził ją do kwietnia 2011 roku. Praktyka prawnicza była związana głównie z podatkami, z doradztwem podatkowym i indywidualnym doradztwem usług finansowych oraz aspektem usług finansowych.
— Co dotyczy tej dziwnej rozmowy, którą udostępnił „Lietuvos rytas”, to zapewniam, że jej nie było. To w ogóle nonsens. Nie widzę żadnej swojej winy w tej wymyślonej aferze i dlatego nie zamierzam podawać się do dymisji — bronił się Vasiliauskas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.