5
Piekło na Litwie (2)

 Litewski policjant nazistowski w Wilnie prowadzący grupę żydowskich robotników (1941) Fot. Wikipedia
image-77857

Litewski policjant nazistowski w Wilnie prowadzący grupę żydowskich robotników (1941) Fot. Wikipedia

Skazani w warszawskim procesie członkowie litewskiego Sonderkommando SD Józef Miakisz i Władysław Butkun należeli przed wojną do mniejszości litewskiej zamieszkałej licznie w powiecie Święciany, który wówczas wchodził w skład II Rzeczpospolitej Polskiej.

Miakisz urodził się w roku 1911 w Mielegianach koło Ignaliny w wielodzietnej rodzinie rolniczej. Jeden z jego braci, Daniel został oficerem policji w Republice Litewskiej, a w czasie okupacji niemieckiej był komendantem posterunku policji w Hoduciszkach. Józef Miakisz ukończył dwie klasy szkoły litewskiej oraz jedną klasę szkoły polskiej. Przed wojną należał do litewskich organizacji społeczno-kulturalnych tj. do Stowarzyszenia Świętego Kazimierza oraz Stowarzyszenia Kultura. Jako obywatel RP odbył zasadniczą służbę w Wojsku Polskim. Następnie brał udział w kampanii wrześniowej 1939. Po jej zakończeniu zamieszkał w Wilnie, gdzie został listonoszem.

Władysław Butkun vel Vladas Butkunas (leży) Fot. archiwum IPN
image-77858

Władysław Butkun vel Vladas Butkunas (leży)
Fot. archiwum IPN

Władysław Butkun urodził się w roku 1916 w miejscowości Nowiki, położonej również niedaleko Ignaliny. Ojciec jego był Polakiem, a matka Litwinką. Ukończył 3 klasy szkoły powszechnej w Chucharyszkach.
W roku 1938 został powołany do wojska. We wrześniu 1939 walczył pod Mławą, a następnie w okolicach Modlina, gdzie został ciężko ranny. Osadzony w obozie jenieckim w Prusach Wschodnich przebywał tam do roku 1941. Następnie powrócił na Litwę i w roku 1942 wstąpił do litewskiej Wartowniczej Ochrony Kolei, skąd przeniósł się do Sonderkommando SD.

Józef Miakisz vel Juozas Miakišius Fot. archiwum IPN
image-77859

Józef Miakisz vel Juozas Miakišius Fot. archiwum IPN

Zarówno Miakisz, jak i Butkun byli członkami tej formacji aż do marca 1945.
W lipcu 1944 ewakuowali się wraz z Niemcami do Kowna, gdzie uczestniczyli w rozstrzeliwaniach więźniów politycznych w tamtejszych fortach. Następnie przewieziono ich do obozu koncentracyjnego Stutthofie niedaleko Gdańska, gdzie pełnili służbę wartowniczą. Później zostali przeniesieni w okolice Torunia, gdzie pilnowali osadzone tam węgierskie Żydówki, zatrudnione przy kopaniu dołów przeciwczołgowych.
W styczniu 1945 konwojowali pieszo te Żydówki do Bydgoszczy. W okolicach Bydgoszczy kolumnę marszową niepostrzeżenie opuścił formację Ypatingasis būrys niemiecki nadzorca, esesman Martin Weiss. Oddział poszedł w rozsypkę.

Miakisz, Butkun i kilku innych członków formacji dotarło wraz z cofającymi się Niemcami do Chojnic, a następnie w okolice Ustki. Tutaj resztki oddziału zostały otoczone przez nacierającą Armię Czerwoną. Ponieważ Miakisz i Butkun, opuszczając ziemie litewskie, przezornie zabrali ze sobą przedwojenne dokumenty osobiste, teraz po przebraniu się w ubrania cywilne podali się za polskich robotników przymusowo wywiezionych na roboty do Rzeszy. Na tej podstawie uzyskali potwierdzenie kontynuacji obywatelstwa polskiego i osiedlili się na terenie Polski, licząc na to, że tutaj nie zostaną rozpoznani jako mordercy z Ponar.

Trzeci ze skazanych Jan Borkowski miał życiorys bardziej złożony.
Urodził się w roku 1916 w Diderkunach koło Dyneburga na Łotwie w zrusyfikowanej rodzinie polskiej. Ojciec był zawodowym podoficerem armii rosyjskiej. Zginął na froncie w roku 1917. Matka na początku lat 20. powtórnie wyszła za mąż za rolnika zamieszkałego w Dulkiszkach w powiecie Brasław, którego narodowość sam Borkowski określił jako „Polaka z pochodzenia”. Borkowski był najlepiej wykształcony z całej trójki podsądnych, gdyż przed wojną zdał maturę w Gimnazjum Marszałka Piłsudskiego w Święcianach. Ponieważ wykazywał się uzdolnieniami muzycznymi, w roku 1936 został członkiem orkiestry 20 Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza w Nowych Święcianach. We wrześniu 1939 otrzymał przydział do 135 Pułku Piechoty Straży Granicznej. W szeregach tej jednostki odbył kampanię wrześniową. Po jej zakończeniu powrócił na krótko w rodzinne strony w powiecie brasławskim. Tutaj jednakże żył w permanentnym strachu przed władzami sowieckimi, gdyż z racji przynależności do KOP groziło mu uwięzienie i zsyłka do obozu. Właśnie w tym czasie nabrał szczególnej antypatii do Żydów.

historia Ponary Borkowski 13
image-77860

Jan Borkowski vel Jonas Barkauskas Fot. archiwum IPN

W czasie procesu warszawskiego zeznawał: „Moją antypatię do Żydów spowodowały masowe aresztowania ludności polskiej przez Żydów w 1939 roku i los Żydów był mi obojętny(…). Gdy władza radziecka wkroczyła na teren Litwy, ukrywałem się przez kilka dni przed Żydami wraz z innymi Polakami, aby bezpodstawnie nie być przez nich oskarżonym przed władzą radziecką. Tego Żydom nie mogłem zapomnieć(…).
Gdy byłem funkcjonariuszem Oddziału Specjalnego w Wilnie, to mogło być zastrzelonych około 60 tysięcy ludzi, przeważnie narodowości żydowskiej. Nie mam powodu, abym żałował w jakikolwiek sposób rozstrzelanych Żydów w Ponarach. Nigdy nie miałem do Żydów żadnego sentymentu”.
Tak czy inaczej, Borkowski szybko opuścił wcielone do sowieckiej Białorusi rodzinne strony i zamieszkał w zajętym przez Litwinów Wilnie, gdzie czuł się o wiele bezpieczniej. Doszedł do wniosku, że Polska zniknęła z mapy Europy na zawsze i wobec tego należy przystosować się do nowych warunków geopolitycznych. Jako muzyk wojskowy został przyjęty do orkiestry przy jednostce armii litewskiej. Formalnie został litewskim żołnierzem. Po pewnym czasie zaczął władać językiem litewskim, przynajmniej w podstawowym zakresie. Pod koniec roku 1940 ożenił się z wileńską Rosjanką Kławdią Gawryłową i zamieszkał na stałe w domu teściów. W maju 1941 został zdemobilizowany i do września podejmował jedynie dorywcze prace fizyczne. Właśnie we wrześniu 1941 sąsiad i znajomy teściów, miejscowy Rosjanin Iwan Dołgow namówił go do wstąpienia do tworzącego się litewskiego Sonderkommando SD. Dołgow był już członkiem tego oddziału. Dzięki tej protekcji Borkowski również został członkiem formacji Ypatingasis būrys. W czasie procesu zeznawał na ten temat: „Spisali personalia, przyjęli do pracy, ale z zaznaczeniem narodowości litewskiej”.

Ponary, miejsce masowych mordów dokonywanych przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej Fot. Marian Paluszkiewicz
image-77861

Ponary, miejsce masowych mordów dokonywanych przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

W Sonderkommando pełnił służbę faktycznie do lutego 1942, a formalnie do lipca tegoż roku. Prawdopodobnie nie wytrzymując presji psychicznej związanej z czynnościami zawodowego mordercy, dokonał samouszkodzenia nogi i po odbyciu dłuższej kuracji został zwolniony z oddziału. Następnie zajmował się pokątnym handlem. Wiosną 1943 był z tego powodu zatrzymany na pewien czas przez litewską policję. Dzięki protekcji ze strony rodziny żony, jesienią 1943 został przyjęty kurs kierowców paramilitarnego Legionu Speer, gdzie już od jakiegoś czasu był na służbie jego szwagier Andriej Gawryłow. Werbunkiem ochotników do Legionu Speer zajmował się w Wilnie były pułkownik armii carskiej Woronin, który później został jako kolaborant niemiecki zlikwidowany przez AK. Borkowski otrzymał nowy mundur i legitymację służbową, w dalszym ciągu na nazwisko Jonas Barkauskas z wyraźnym zaznaczeniem narodowości litewskiej, gdyż Polacy do Legionu Speer nie byli przyjmowani. Skierowano go do Berlina. Tam po raz trzeci w życiu wstąpił do zmilitaryzowanej orkiestry, tym razem funkcjonującej w ramach Legionu Speer. W lutym 1944, gdy oznaki zbliżającej się klęski Niemiec były aż nadto widoczne, Borkowski wyjechał na urlop do Wilna, z którego już nie powrócił. Obawiając się aresztowania z powodu dezercji, ukrywał się przed władzami niemieckimi u krewnych żony zamieszkałych w okolicach Szyrwint. Jednakże już w marcu 1944 został ponownie aresztowany przez policję litewską, gdyż zatrzymany podczas obławy na partyzantów nie potrafił wylegitymować się żadnym dokumentem. Osadzono go w więzieniu w Wiłkomierzu. Na kilka dni przed wkroczeniem do miasta oddziałów Armii Czerwonej zastępca naczelnika więzienia Bryzgulis wypuścił na wolność wszystkich aresztantów. W Wilnie na ulicach wolał się nie pokazywać: „Jedynym moim ratunkiem przed odpowiedzialnością za działalność w Sonderkommando SD było ochotnicze wstąpienie do Pierwszej Armii Wojska Polskiego”.

Formalności związane z przyjęciem do Armii Berlinga na podstawie przedwojennych dokumentów załatwiła żona. W dniu 13 grudnia 1944 Borkowski został przyjęty do wojska i skierowany do jednostki w Białymstoku. Znowu przez jakiś czas mógł się czuć w miarę bezpiecznie. Z żoną, jej rodziną oraz z urodzonym w roku 1943 synem Jonasem zerwał wszelkie kontakty. Nie chcąc, by żona poszukiwała go, napisał do niej z Polski tylko jeden list z kłamliwą informacją, że został skierowany na front, co sugerowało możliwość utraty życia w walce.
W rzeczywistości Borkowski otrzymał skierowanie do Oficerskiej Szkoły Piechoty w Lublinie, gdzie został zastępcą dowódcy drużyny. Podchorążowie z tej szkoły uczestniczyli w walkach z oddziałami niepodległościowego podziemia, co w późniejszym czasie dało Borkowskiemu asumpt do wstąpienia do ZBoWiD-u.

 Więzienie na Łukiszkach. W trakcie okupacji niemieckiej do więzienia przywożono Żydów z Getta, których potem rozstrzeliwano w Ponarach Fot. Marian Paluszkiewicz
image-77862

Więzienie na Łukiszkach. W trakcie okupacji niemieckiej do więzienia przywożono Żydów z Getta, których potem rozstrzeliwano w Ponarach Fot. Marian Paluszkiewicz

Już po jego aresztowaniu w roku 1972, członek tej kombatanckiej organizacji porucznik rezerwy LWP Janusz Gronostajski złożył pisemne oświadczenie: „Pluton nasz był wzywany do pomocy wojewódzkim władzom Bezpieczeństwa Publicznego do akcji przeciwko reakcyjnemu podziemiu (NSZ i UPA) na terenie województwa lubelskiego(…). W walkach tych drużyna dowodzona przez kaprala podchorążego Jana Borkowskiego niszczyła grupy uzbrojonych band UPA, biorąc do niewoli jeńców. Wyżej wymieniony we wspomnianych akcjach wykazał dużą odwagę i bohaterstwo, a tym samym przyczynił się do umacniania Władzy Ludowej w latach 1945”.
W dniu 9 września 1946 rozkazem Ministra Obrony Narodowej generała Żymierskiego Borkowski został udekorowany „Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r.”. Medal przyznano Borkowskiemu „w uznaniu zasług położonych w wojnie z Niemcami dla sprawy Zwycięstwa Narodu Polskiego nad Barbarzyństwem Faszystowskim”. Wcześniej jednakże, we wrześniu 1945, Borkowski został zwolniony z wojska w trybie natychmiastowym, gdyż władze dowiedziały się, że przed wojną służył w „sanacyjnym” Korpusie Ochrony Pogranicza. Zdemobilizowany podchorąży zamieszkał w Warszawie, gdzie ponownie podjął pracę muzyka. W roku 1947 ożenił się z mieszkanką Mazowsza. W Urzędzie Stanu Cywilnego podał się za kawalera.

Początkowo zatrudnił się w warszawskim Zespole Pieśni i Tańca „Starówka”. W roku 1952, po ukończeniu średniej szkoły muzycznej, został przyjęty jako puzonista do orkiestry Opery Warszawskiej, gdzie pracował aż do chwili aresztowania. Po kilku latach wstąpił do PZPR. Był aktywnym członkiem organizacji partyjnej. Na ten temat zeznawał: „Zapisałem się do PZPR w roku 1958 lub 1959(…). Przez 2 lata byłem członkiem Komitetu Zakładowego. Chciałem swoją pracą naprawić zło. Byłem odznaczony w roku 1971 Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski”. Borkowski rzeczywiście zbierał doskonałe opinie służbowe. W piśmie Rady Zakładowej Związku Zawodowego Pracowników Kultury i Sztuki z dnia 2 lutego 1972 stwierdzono: „Należy do czołówki muzyków w grupie puzonistów. Bardzo dobry i zaufany organizator pracy partyjnej, wielokrotnie wybierany do władz partyjnych. Wchodzi w skład Komitetu Zakładowego PZPR, prowadzi pracę partyjną jako grupowy w swoim dziale pracy w orkiestrze”.

Opinie takie nie wpłynęły jednak na wymiar kary orzeczony przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. Po raz ostatni, już w czasie odbywania kary w więzieniu w Strzelcach Opolskich, Borkowski zgodnie ze swoją naturą skrajnego koniunkturalisty próbował dokonać zmiany obywatelstwa. Nie wiadomo, na jakiej podstawie był przeświadczony, że przed sądem LSRR zostałby potraktowany łagodniej niż w Polsce. W prośbie z dnia 29 września 1975 skierowanej do Rady Państwa wnosił o uchylenie prawomocnego wyroku Sądu Wojewódzkiego w Warszawie i przekazanie go organom wymiaru sprawiedliwości ZSRR.
W uzasadnieniu wniosku pisał, że w latach 1941-42 był obywatelem radzieckim, podobnie jak ofiary ludobójstwa w Ponarach.
„Po wojnie z racji służby w Ludowym Wojsku Polskim zostałem obywatelem polskim, ale nigdy o to obywatelstwo się nie starałem(…). Chcę być sądzony w LSRR, gdzie miałbym całkowitą i skuteczną obronę przed Trybunałem Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej”.
Władze polskie zignorowały prośbę Borkowskiego.

Cdn.

 

5 odpowiedzi to Piekło na Litwie (2)

  1. Maur mówi:

    Sporo rzetelnej informacji.
    Ostatni z bohaterów zajął najwięcej miejsca i faktycznie postać to bardzo złożona. Może nie tyle postać ile zmieniająca się koniunktura każąca co i raz dostosowywać się na nowo.
    Echa dawno minionych historii … wybrzmiewają ponownie. Ilu takich ludzi wiele lat po II WŚ kryło się na Mazurach, Pomorzu, Zachodzie i Dolnym Śląsku?

    Te echa budzą jednak upiory. Oto okazuje się, że ambasador RP w USA jest sobie synem oficera NKWD i “Smiersz-u”. I robi karierę w najlepsze. Pozwala sobie nawet na komentowanie posunięć rządu. A rząd próbuje z nim dyskutować – zamiast zorganizować wycieczkę pociągiem “Przyjaźń” z biletem w jedną stronę…

  2. JM mówi:

    Z Sonderkommando do polskiej partii komunistycznej. Nie dziwi.
    PZPR miała w swoich szeregach wiele tej hołoty mordującej Żydów.
    Także “polskiej”: KPP/AL.

  3. Tadeusz mówi:

    Ten ostatni to prawdziwy chameleon – tacy są najgorsi.

  4. Stare grzechy mają długie cienie…Podobnie pokręcony życiorys ,co Borkowski miał krakowski sędzia Julian Haraschin “Krwawy Julek” , który wydał 60 wyroków śmierci na polskich patriotów …Człowiek o stu twarzach.Kłamstwo i zbrodnia idą z sobą w parze …

  5. andrzej mówi:

    Czekam na następne odcinki artykułu. Pozdrawiam Autora

Leave a Reply

Your email address will not be published.