1
Jaka piękna katastrofa

Z afery łapówkarskiej (już byłego) prezesa Ruchu Liberałów Republiki Litewskiej zrobiła się cała telenowela — ze spiskami, emocjami i wyciskaniem łez. Najpierw tymczasowym szefem został kontrowersyjny milioner i europoseł Antanas Guoga, posiadacz podwójnego obywatelstwa — litewskiego i australijskiego — bo, jak widać, niektórym wolno więcej. Ale zaraz go wycisnęła z tego stanowiska, a także i z partii, mniej przedsiębiorcza, ale za to krzykliwa i liczna frakcja mera Wilna Remigijusa Šimašiusa, w rzeczywistości prawdopodobnie podporządkowana Eugenijusowi Gentvilasowi z Kłajpedy.
Šimašius zatem zostanie pewnie i szefem partii.
A co nam z tego?
Mer, zarazem kierujący partią, zaniedba i tak niezbyt przez niego zadbane Wilno. A obecność przy jego boku Gintarasa Steponavičiusa, odpowiedzialnego za antypolską reformę szkolnictwa, oznacza, że dalej nie będzie spokoju.
Z drugiej strony, partia pozbawiona bardzo wyrazistych osób, stanie się jeszcze bardziej wydmuszką piarowców niezdolną do podejmowania jakichkolwiek konstruktywnych działań — a więc z trzeciej siły politycznej powróci do roli przybudówki postkomunistycznego Związku Ojczyzny.
Jak mówił klasyk — jaka piękna katastrofa.

Józef Leszczyc

Jedna odpowiedź do Jaka piękna katastrofa

  1. Tadzik mówi:

    Aktywistka liberałów w Solecznickiem Julia M., która do niedawna jeszcze tak mentorsko pouczała wszystkich, jak żyć (wprawiając niektórych konformistycznie usposobionych rodaków w zachwyt), dziś sama nie wie, jak żyć partii z takim sromem.
    Podobne dylematy mają inni piewcy liberałów: Komar, Radczenkowie, Pukszto, a także Okińczyc – który praktycznie oddał im swoje media.
    Na nich wszystkich spada wstyd i sromota.
    Moralna klęska.
    Dno.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.