X
    Categories: Wiadomości

Kombatanci Wileńszczyzny otrzymali nowe umundurowanie Wojska Polskiego

Nowy mundur odbiera prezes Stowarzyszenia Kombatantów Polskich na Litwie Edward Klonowski Fot. Bartosz Frątczak, wilnoteka.lt

„Jest dzisiaj radosny dzień dla nas wszystkich. Za każdym razem, kiedy spotykam się z państwem, jestem bardzo dumny z tego, że mogę być wśród Was, wśród kombatantów polskich formacji zbrojnych, wśród osób, które zdecydowały niegdyś o tym, żeby w chwili, kiedy Ojczyzna była w potrzebie, poświęcić to największe dobro, jakie każdy człowiek posiada — życie” — powiedział ambasador RPna Litwie Jarosław Czubiński zwracając się do kombatantów i żołnierzy Armii Krajowej. W dniu 18 maja w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbyło się uroczyste przekazanie 10 kompletów umundurowania i wyekwipowania żołnierzom z Klubu Weteranów Armii Krajowej i Stowarzyszenia Kombatantów Polskich na Litwie.

Decyzję o przyznaniu nowych kompletów umundurowania kombatantom z Wileńszczyzny podjął minister obrony narodowej RP z inicjatywy ambasady RP w Wilnie.
— Jest to ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe. Poprzez taką decyzję minister potwierdza swoją wolę wspierania polskich kombatantów i potwierdza pamięć o was i o waszych zasługach — podkreślił ambasador.

Za pośrednictwem portalu „Wilnoteka” swoje dary na ręce prezesów stowarzyszeń kombatanckich przekazali również Polacy z Chicago.
— Zawsze, kiedy oglądają relacje z Rossy, widzą was na warcie w mundurach. Dostrzegli, że pełnicie tę wartę już od 1939 r. — podkreśliła Edyta Maksymowicz, redaktorka portalu „Wilnoteka”.

Anna Pieszko :

View Comments (19)

  • Jestem przekonany,że Maur nie szuka "dymu" w stosunkach polsko-litewskich, bo sam osobiście rozmawiałem z poszkodowanym Kombatantem, pobitym i znieważonym w Wilnie w trakcie powrotu do domu w polskim wojskowym mundurze po uroczystościach rocznicowych.
    MON i Ambasada RP w Wilnie powinna mocno się zastanowić, czy przekazując polskie mundury Kombatantom AK na Liwie nie naraża Ich na pobicie i śmierć, chociaż znając tych wiekowych Bohaterów, tego Oni najmniej się boją.
    Sprawa jest poważniejsza, warto powiedzieć,że w dzisiejszym Wilnie rozmowa po polsku może być powodem do pobicia., należy przypomnieć sprawę Daniela, nastolatka pobitego przez grupkę nacjonalistów lietuviskch pod Domem Kultury Polskiej w Wilnie

  • Przede wszystkim bezpieczeństwo to kwestia odpowiedniej organizacji takiej imprezy, w tym także reagowanie na każdy negatywny incydent:

    1. Potencjalny organizator (ambasada RP? Organizacja polska na Litwie? Prywatny?) organizując w Wilnie taką imprezę z udziałem miejscowych kombatantów powinien zadbać o ich transport do i z miejsca uroczystości. Jest dla mnie rzeczą nie do pomyślenia, żeby starszy człowiek niósł swój mundur z domu w torbie i przebierał się na cmentarzu, gdzieś między nagrobkami, na czas uroczystości, a potem, znowu na cmentarzu, byle jak, zmieniał ubranie na cywilne – to uwłacza ludzkiej godności i wskazuje na brak szacunku organizatora dla takiego człowieka. Jeśli chce się mieć na uroczystości na Rossie kombatantów-miejscowych AK-owców w mundurach i zna się realia litewskie i tamtejszą anty-akowską propagandę, to należy tych ludzi przywieźć i odwieźć. Zwykle na każdej uroczystości jest ich max kilku, więc nawet nie trzeba busa, tylko dwoma, trzema samochodami osobowymi. Duże brawa za odwagę dla tych starszych panów, którzy, mimo wszystko nie bali się założyć polskiego munduru w Wilnie, choć pewnie wiedzieli, że mogą tym sprowokować agresywne zachowanie nacjonalistów litewskich. Prawdopodobnie z przyczyn praktycznych (brak możliwości normalnego przebrania się na terenie cmentarza) jechali na uroczystość i wracali z niej w polskich mundurach, bo po prostu nie mieli wyjścia – mogli tylko w ogóle zrezygnować z mundurów, a tego robić zapewne nie chcieli.

    2. Druga sprawa, to kwestia dotycząca rodzin AK-wców. Jeśli organizator nie wykazuje chęci dla zorganizowania transportu kombatanta, to powinna taki transport zorganizować rodzina, chociaż w tym przypadku, mogę zrozumieć, że nie każda rodzina może taki transport zorganizować (np. brak samochodu), a być może niektórzy z wileńskich AK-owców to osoby samotne.

    3. Trzecia sprawa to zdecydowana reakcja polskich oficjalnych czynników państwowych (w tym ambasady RP) na każdy przejaw agresji litewskich nacjonalistów względem polskich uczestników takich imprez – „zamiatanie pod dywan” do niczego nie prowadzi, a już na pewno nie polepszy stosunków międzypaństwowych. Jeżeli jakieś gnojki potrafią tylko bić i lżyć starszych ludzi, to zdecydowanie trzeba takie zachowania piętnować, bo brak reakcji jest w zasadzie przyzwoleniem na dalsze-kolejne takie incydenty. Takie nacjonalistyczne agresywne grupy reprezentują często duże i silne organizacje, więc nie należy tego wrzucać do worka „zwykłych wybryków chuligańskich”.

    Generalnie, jak zwykle, wszystko działa na opisanej przez Mickiewicza zasadzie „Szlachta na koń siędzie i jakoś to będzie”, czyli permanentna improwizacja, bo jakoś to wszystko samo może się ułoży i rozwiąże. Ale w tym przypadku samo się nie rozwiąże. Trzeba pomóc i załatwić temat do końca.

  • W Polsce brak jest pozytywnej,spójnej polityki wobec Rodaków na Kresach Wschodnich,dotychczasowa opiera się na szkodnikach pokroju Widackiego, przekupnych " znawców tematu" i karierowiczach, którzy lubią sobie zrobić "pożyteczną " fotkę na Rossie z Kombatantem, albo wysłać parę mundurów, ot takie " plusałowy" jak mawiają Rosjanie.

  • Należy zadać sobie pytanie, czy Żandarmeria Wojskowa RP przeprowadziła śledztwo, sporządziła notatkę służbowa w sprawie pobicia Kombatantów WP i znieważenia polskiego munduru, czy też MON ogranicza się jedynie do okazjonalnego wysyłania umundurowania i robienia sobie fotek.
    Mam nadzieję,że brak reakcji nie będzie skutkował tym,że polscy piloci broniący litewskiego nieba będą się bali wychodzić w polskich mundurach poza koszary.

  • Wychodzi z was typowy homo sovieticus. I znajomość Wilna, ludzi, sprzed ekranu kompa.
    Zakodowany trolizm putinowski. Lub środowiskowe wychowanie.

  • "Jest to ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe. Poprzez taką decyzję minister potwierdza swoją wolę wspierania polskich kombatantów i potwierdza pamięć o was i o waszych zasługach — podkreślił ambasador."
    To czysta komedia! Zafundowanie kombatantom 10 mundurów, to "ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe" dla Państwa Polskiego??? Żenada!

  • Ziutek podsumował najtrafniej propagandę ambasadora (jak długo jeszcze ?) i bełkot Autorki.

  • Mhm... , jak widzę, większość osób bulwersuje wspomniany przeze mnie fakt. Od tego zdarzenia minie we IX 6 lat. Sprawę opisałem dokładniej na łamach Kuriera Wileńskiego bezpośrednio po powrocie z Wilna. Oczywiście wujek o niczym mi nie powiedział. Ale powiedziały ciotki. To wystarczyło by sprawę zbadać dokładniej. Przyciśnięty wujek w końcu zrelacjonował zdarzenie. Człowiek był wiekowy i podczas mojego pobytu parę razy zawoziłem go na Rossę. Tam zauważyłem właśnie przebieranie się kombatantów w mundury. Ten fakt nie dał mi spokoju i był początkiem tego czego się dowiedziałem a później zrelacjonowałem.
    JM sugeruje "szukanie dymu polsko-litewskiego" pod moim adresem. Daleki jestem od tego. Mówienie i ocenianie faktów, szukanie sensownego rozwiązania problemu - świadczy o zupełnie czym innym.
    Poza tym doświadczyłem osobiście tej "wyjątkowej sympatii" Lietuvisów na dźwięk mojej polskiej mowy. (Doświadczyłem też prawdziwej sympatii - lecz tych przypadków było mniej, a poza tym to dla mnie norma). Również to opisałem po powrocie z Wilna. KW jest już ocyfrowany i żaden problem zajrzeć do archiwum. Tam można poczytać relacje na gorąco. Niektórzy mogą znaleźć swoje komentarze z tamtego czasu.

    P.S. Szukanie jest dość proste. Po otwarciu numeru archiwalnego lewy Ctrl+F i wpisujemy np. nick. Wyświetlą się komentarze takim nickiem podpisane.

    Pozdrawiam wszystkich z nieprzemijającym sentymentem do KW. :)

  • @ Maur
    Opowiem Ci coś a propos tego co napisałeś. Oto kilka lat temu byłem na Białorusi, na pewnej imprezie zbiorowej: Białorusini, Rosjanie, Ukraińcy, Lietuvisy i ja, jedyny Polak. W kuchni pracowały kobiety, m.in. Polki, swobodnie publicznie rozmawiały ze mną po polsku.
    Byłem też w tym czasie w Lietuvie, podobna sytuacja. Z kucharkami rozmawiałem po rosyjsku, lietuvskiego nie znam. Pewnego razu, gdy nikogo nie było w pobliżu, kucharka mówi do mnie szeptem po ... polsku! Pytam: To Pani jest Polką??? Ona: Tak, ale bałam się publicznie mówić do Pana po polsku, bo obawiam się że mogę stracić pracę. Lietuvisy tego nie lubią.
    Nic dodać, nic ująć!

  • Przed paroma dniami zmarł w wieku 97 lat w Argentynie jeden z dwóch ostatnich żyjących Cichociemnych, porucznik Stanisław Skowroński ps. „Widelec”, "Tulipan" "Fala" dowódca plutonu radiołączności przy sztabie AK, Okręgu Wilno. To On nadał ostatnią depeszę informacyjną o aresztowaniach 17 lipca 1944 roku w Boguszach i Wilnie sztabów Wilno i Nowogródek oraz zgromadzonej kadry oficerskiej . Żegnamy wybitnego patriotę, który nie mógł się pogodzić z tym, że przyszło mu spędzić życie na obczyźnie.

1 2