0
Ponad pół wieku szacownej placówki: 55 lat Polonistyki

Jubileusz jest okazją do zrobienia pamiątkowego zdjęcia: polonistyka prawie in corpore (oprócz doc. dr Krystyny Syrnickiej) Fot. Marian Paluszkiewicz

Jubileusz jest okazją do zrobienia pamiątkowego zdjęcia: polonistyka prawie in corpore (oprócz doc. dr Krystyny Syrnickiej) Fot. Marian Paluszkiewicz

Na pytanie co zdecydowało, że wybrali ten kierunek studiów, prawie wszyscy odpowiedzą: uczucie patriotyczne, chęć zgłębienia języka, jakim posługiwali się ich przodkowie, by potem wiedzą tą dzielić się z innymi.

Starsi absolwenci tej uczelni z przyzwyczajenia nazywają ją Instytutem Pedagogicznym, mimo że od dobrych kilku lat ma oficjalną nazwę Litewski Uniwersytet Edukologiczny.
Katedra polonistyki również zmieniała swoją nazwę — od Katedry Filologii Polskiej poprzez Katedrę Filologii Polskiej i Dydaktyki do dzisiejszego Centrum Języka Polskiego, Kultury i Dydaktyki.
Nie zmieniła się jednak treść i podstawy cel: poznać bogactwo języka ojczystego, kultury polskiej, a także naszej — regionalnej, kresowej.
Wszak nauczyciele, którzy to tę uczelnię w różnych latach ukończyli, prowadzili i prowadzą jakże wielką pracę także na tej niwie.
Bo pedagog musi odgrywać ogromną rolę nie tylko jako ten, który uczy jakiegoś przedmiotu, ale też wychowuje, przygotowuje do życia. Polonista ma jeszcze dodatkową funkcję — zaszczepienia młodemu pokoleniu przekonania, że język ojczysty, kultura i tradycje jest bogactwem i wspólnym dobrem każdego narodu.

Zbliżający się jubileusz 55-lecia jest więc wspaniałą okazją, by porozmawiać z obecnymi słuchaczami tego kierunku oraz, oczywiście, gronem profesorskim.

Kierownik Centrum doc. dr Henryka Sokołowska podkreśla, jak ważna jest pomoc Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Kierownik Centrum dr Henryka Sokołowska podkreśla, jak ważna jest pomoc Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Tak się szczęśliwie złożyło, że w auli akademickiej natrafiam na studentów polonistyki z różnych lat. Właśnie się szykują do świątecznego koncertu, który niezadługo, bo już 15 czerwca odbędzie się tuż po uroczystej akademii poświęconej 55-leciu naszej Polonistyki (pozwólmy sobie na tę obiegową i dla wielu bliską sercu nazwę).

— Był to dla mnie tak naturalny wybór, że po ukończeniu Gimnazjum im. Jana Pawła II właściwie się nie wahałam — mówi Anastazja Iwanowa. — Bo przecież nasze odwieczne tradycje są łączone właśnie z tym, co słowem ojczystym się zwie. W mojej rodzinie te wartości są bardzo ważne: język, kultura, wiara.
Moja mama również tę polonistykę ukończyła, ciocia jest absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Wileńskim, a babcia (Krystyna Adamowicz — H. G.) całe życie pracowała w polskiej prasie: przez wiele lat w „Czerwonym Sztandarze” potem w „Kurierze Wileńskim”, a teraz współpracuje z „Tygodnikiem Wileńszczyzny”. O poprawnym języku polskim w naszym domu nie tylko mówiono, ale też o niego dbano. Wybrałam ten kierunek i zupełnie nie żałuję. Niezmiernie mi się powiodło, bo się dostałam na studia finansowane przez państwo. Z nauką też mi dobrze idzie.
Czy po ukończeniu studiów będę pracować w szkole? Chyba nie, widzę siebie raczej w innej dziedzinie. Może turystyka, może praca w jakiejś firmie polsko-litewskiej. Jeszcze się zobaczy. Dla realizacji tych planów bardzo się posłużą właśnie te studia, bo mamy tu np. taki kierunek jak animacja kultury, organizujemy wycieczki śladami pisarzy, poetów polskich, miejsc zabytkowych Litwy, słowem jest tu bardzo ciekawie.

Nastce wtóruje także Darek Rudzianiec, absolwent wileńskiej Szkoły Średniej im. Szymona Konarskiego. Z tym że zapytany, czy planuje po studiach pracować w szkole — odpowiada: „Owszem, bardzo chciałbym siebie wypróbować właśnie w pracy z dziećmi i młodzieżą, bo wiem, że to bardzo ciekawy, choć niełatwy zawód. Moja mama z zawodu jest nauczycielką, notabene absolwentką tejże uczelni”.
Sam Darek świetnie recytuje, czego dowodem jest udział w białostockim konkursie „Kresy” i III miejsce, które — mimo ambitnej konkurencji — zdobył. Sukces zawdzięcza także swej nauczycielce Lucynie Jaglińskiej, no i Polskiemu Studium Teatralnemu, którym kieruje Lilia Kiejzik, a prywatnie – jego ciocia.

— A mnie to zawsze interesowała gramatyka — mówi Sabina Lachowicz z IV roku,  absolwentka wileńskiej Szkoły Średniej w Lazdynai. Nawet pracę dyplomową pisałam z tej dziedziny: „Analiza błędów językowych w klasie X”.

Sabinka nie chce poprzestać na tych czteroletnich studiach. Marzy o magisterce i ubolewa, że tej od kilku lat tu nie ma. Kontaktowała się z Uniwersytetem Pedagogicznym w Szawlach.  Może tam będzie studiować, a może się uda „załapać” na dalszą naukę do Polski — marzy ambitna młoda polonistka.

Katarzyna Pieczuro-Mażeikienė jest rozkochana w poezji, sama też pisze wiersze. A miłość do języka polskiego, jak mówi, to zasługa jej polonistki Łucji Podworskiej z Gimnazjum im. St. Moniuszki w Kowalczukach, którą Kasia ukończyła. Kasia próbowała po ukończeniu szkoły studiować ekonomikę, ale szybko zrozumiała, że to nie dla niej. Zresztą babcia i dziadek tak namawiali, by wybrała polonistykę, no i jest tu, przy tym jest im za tę „podpowiedź” bardzo wdzięczna.  W przyszłości marzy, by wrócić do rodzimej szkoły.

Z kolei Marlena Paszkowska z wileńskiej „Syrokomlówki” chciałaby opanować zawód dziennikarza. Zaczęła nawet dodatkowo studiować fotografię.
Dlaczego tu przyszła?
— Wiedziałam, że panuje tu bardzo dobra atmosfera. Moja starsza siostra tę uczelnię przed kilkoma laty ukończyła (geografia), ale dla mnie przecież potrzebna będzie dobra znajomość języka ojczystego i marzę w przyszłości pracować w polskiej prasie – mówi moja rozmówczyni.

Kilka wypowiedzi. Podobne usłyszelibyśmy zapewne od każdego aktualnego  słuchacza — a jest ich obecnie 25 osób.
— Nieduża to liczba, ale uwzględniając, że był rok, kiedy nie nabraliśmy grupy pierwszego roku, to cieszymy się bardzo, że udało się nam jednak zachować ten kierunek — mówi kierownik Centrum dr Henryka Sokołowska, której wiernie sekundują moi dzisiejsi rozmówcy: doc. dr Irena Masojć, doc. dr Romuald Naruniec, doc. dr Barbara Dwilewicz.

Zapewne podobne zdanie usłyszelibyśmy także od pozostałych pracujących tu wykładowców: prof. dr hab. Andrzeja Baranowa, doc. dr Krystyny Syrnickiej, doc. dr Haliny Turkiewicz, dr Józefa Szostakowskiego.
Bo to oni najlepiej wiedzą, jak niełatwe to były czasy.
Reforma szkolnictwa wyższego, przeprowadzana przez wszystkie zmieniające się władze, niestety, nie przyniosła nic dobrego, wręcz odwrotnie — okazała się bardzo nieprzychylna dla wydziałów filologicznych.

Przyszłych studentów odstraszają również wysokie czesne za płatne studia — 1 120 euro za jeden semestr. Dlatego, jak zaznacza kierownik Centrum, tak cenna jest pomoc Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Wilnie, Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie za sfinansowanie studiów sześciu osobom, które w tym roku kończą już naukę.
To była pierwsza finansowana grupa, która doskonale się sprawdziła.
— Jedno stypendium ufundował nasz wieloletni partner — Uniwersytet Wrocławski. Taka przyjacielska pomoc bardzo się liczy — dodaje doc. dr Romuald Naruniec.

Prowadzi tu animację kultury, czyli jak poloniści zdobytą wiedzę mogą zastosować w życiu codziennym, w organizacji życia kulturalnego.
Albowiem z biegiem czasu polonistyka również się zmieniła. Studia na katedrze języka polskiego są tak ukierunkowane, żeby absolwenci mogli potem szukać pracy w różnych innych dziedzinach — nie tylko w szkole — bo wiadomo, że nauczycieli obecnie nie brakuje.
Natomiast ci, którzy podejmą pracę w szkole, wiedzę z zakresu animacji kultury mogą potem wykorzystać w swojej pracy, bo polonista w szkole jest właśnie takim animatorem.
Zresztą młodzi pedagodzy często działają również nie tylko w środowisku szkolnym, ale i na szerszą skalę, szczególnie w miejscowościach wiejskich.

Wszyscy moi rozmówcy poruszając problemy polonistyki i w ogóle szkolnictwa wyższego, zaznaczają, że takie żywiołowe jego regulowanie przyniosło złe skutki. Robią, co mogą, wypełniają program takimi treściami, które uważają za najbardziej potrzebne i słuszne. Przed kilku laty wówczas jeszcze katedra wprowadziła ukierunkowanie porównawcze.
To znaczy porównywane tu są literackie sposoby ujęcia, motywy, tematyka w różnych tekstach, zwłaszcza polskich i litewskich. Aspekt porównawczy mają też w przedmiotach językoznawczych. Chodzi o konfrontowanie języka polskiego i litewskiego. To, co potem może mieć swoje zastosowanie w praktyce.

Kierownik Centrum Henryka Sokołowska mówiąc o dniu codziennym, opowiada o praktykach, jakie mają studenci — pierwszą na drugim roku, a kolejne na trzecim-czwartym roku studiów.
Mówi też o zajęciach mających na celu poznania wartości kulturowych swojego regionu i w ogóle kształtowanie tożsamości. Nawet nie tyle narodowej, ale tej lokalnej.
A te prowadzi dr Józef Szostakowski, który jest też świetnym przewodnikiem. Dlatego studenci mają okazję nie tylko słuchać wykładów teoretycznych, ale widzą w praktyce, jak należy oprowadzać wycieczki.
Niewątpliwie, dodatkową atrakcją na filologii polskiej są też wymiany międzyuczelniane — wyjazdy na studia do Polski, Czech. To są wyjazdy na studia semestralne w ramach programu międzynarodowego „Erasmus”.

Mówiąc o jubileuszu 55-lecia Polonistyki nie można pominąć badań naukowych, które zaczęto prowadzić już na początku istnienia katedry. Rozwinęły się one w nurt, który dziś można zaliczyć do szeroko rozumianych związków międzykulturowych.
W 2007 r. katedra zainicjowała organizację międzynarodowych konferencji naukowych o charakterze interdyscyplinarnym „Tożsamość na styku kultur”, w których biorą udział nie tylko badacze literatury i językoznawcy, ale też dydaktycy, socjolodzy i etnolodzy. Ich rezultatem są wydane edycje. Ostatnio ukazał się trzeci tom.

Kadra profesorska ma zawsze sporo do omówienia: od lewej doc. dr Barbara Dwilewicz, doc. dr Halina Turkiewicz, prof. dr Andrzej Baranow Fot. Marian Paluszkiewicz

Kadra profesorska ma zawsze sporo do omówienia: od lewej doc. dr Barbara Dwilewicz, doc. dr Halina Turkiewicz, prof. dr Andrzej Baranow Fot. Marian Paluszkiewicz

A skoro już mówimy o wydaniach, to przypomnijmy sobie okazyjną edycję z okazji półwiecza polonistyki pt. „Między dawnymi i młodszymi laty”.
W słowie wstępnym o polonistyce są między innymi poniższe zdania.
„W ciągu półwiecza była jedną z najważniejszych placówek szerzących i pielęgnujących słowo polskie na Litwie… Absolwenci naszej polonistyki są także pomostem w polsko-litewskim dialogu międzykulturowym, popularyzatorami języka i literatury polskiej w środowisku zróżnicowanym kulturowo”.

Pasują one jak najbardziej i dziś. Bo przecież tylko pięć lat od tej chwili upłynęło. Chwili, na którą pracowało ponad półwiecze dziesiątki ludzi, z których każdy, włożył swój bardzo ważny wkład, by istniała.
Przypominamy poniżej jej historię. A obecni pracownicy Centrum czynią wszystko, by pamięć, kto przed nimi pracował, nie zaginęła.
To właśnie ich staraniem w roku 2006 został postawiony pomnik na grobie Marii Niedźwieckiej, to oni ustawili krzyż na grobie Ireny Kaszkarowej, to oni co roku zapalają znicze na grobie swych byłych kolegów, którzy tu, w Wilnie, właśnie na tej katedrze pracowali i w mieście nad Wilią wieczny spoczynek znaleźli.
Już w najbliższy wtorek, 15 czerwca, o godzinie 14.00 w auli uniwersyteckiej zasiądą ci, co to przed laty 55, 50, 30… przychodzili tu codziennie.
Na te spotkania ze słowem polskim, by potem je nieść delikatnie, pieczołowicie innym…

HISTORIA POLONISTYKI

Początki polonistyki na tej uczelni sięgają roku 1951, gdy w Nowej Wilejce powstał Instytut Nauczycielski, który miał kształcić nauczycieli różnych kierunków dla powstających na Wileńszczyźnie szkół polskich. To właśnie tu, w 1952 r., założona została również Katedra Języka i Literatury Polskiej. Pierwszymi pracownikami polonistyki zostały osoby, które ukończyły dwie najbardziej prestiżowe uczelnie tego kraju: Państwowy Uniwersytet im. M. Łomonosowa w Moskwie (Irena Kaszkarowa, Genadiusz Rakitski) oraz Uniwersytet Państwowy w Leningradzie (Anna Kaupuż, Margarita Lemberg, Helena Gustin, Maria Niedźwiecka).
W 1961 r. cały Wydział Polonistyki przeniósł się z Nowej Wilejki do Wileńskiego Państwowego Instytutu Pedagogicznego. Wieloletnim dziekanem tego wydziału, a następnie prodziekanem, gdy w 1969 r. polonistykę dołączono do Wydziału Języków Obcych, był historyk, weteran wojny, Polak pochodzący z Białorusi – Włodzimierz Czeczot. Funkcję kierownika Katedry Języka i Literatury Polskiej pełnili Anna Kaupuż oraz kilkakrotnie na to stanowisko był wybierany Genadiusz Rakitski. Pierwsza grupa polonistów mury tej uczelni opuściła w 1964 r.
Przełom lat 80. i 90. cechowały dynamicznie zachodzące w katedrze zmiany, m. in. nastąpiła naturalna wymiana kadry: wykładowcy starszego pokolenia odeszli na emeryturę, a ich miejsce zajęli w większości wychowankowie macierzystej polonistyki (Halina Turkiewicz, Romuald Naruniec, Irena Masojć, Krystyna Syrnicka, Henryka Sokołowska, Jan Sawicki) oraz pochodząca z Wileńszczyzny absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, Barbara Dwilewicz.
Po latach dołączyli do nich Józef Szostakowski oraz Andrzej Baranow.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.