0
Pamięci Jadwigi Poczobut

Jadwiga Poczobut

Jadwiga Poczobut

scan 28

Jadwiga Poczobut

20 czerwca bieżącego roku zmarła Jadwiga Olenkowicz-Poczobut. Zabrała ją ciężka choroba. Została pochowana 25 czerwca na Cmentarzu na Sałtoniszkach w Wilnie w rodzinnym grobie, gdzie już spoczywają jej mama Melania Olenkowicz, mąż Walerian Poczobut, starszy brat Szczepan Olenkowicz.
Dzień po dniu mija czas, jednak pamięć o naszej szkolnej koleżance, bliskiej przyjaciółce i wspaniałym człowieku zobowiązuje napisać In Memoriam, aby utrwalić życie tamtego pokolenia Polaków Wileńszczyzny, którzy stali się ofiarami nie tylko niemieckiego najeźdźcy, ale też sowieckiego okupanta oraz jego aparatu represyjnego NKWD.

Jadwiga Olenkowicz urodziła się 6 stycznia 1943 r. we wsi Kowale gminy miednickiej. Wiemy z historii wileńskiej AK, że ludność Miednik i okolic była mocno zaangażowana w działalność miejscowych oddziałów Armii Krajowej. Później NKWD prześladowało i niszczyło każdego, kto należał i miał łączność z partyzantką AK. Wiedziano, że polski duch akowców poprowadzi ich do walki o wyzwolenie Polski od kolejnego najeźdźcy.
Młody Jan Olenkowicz, ojciec małej Jadzi i dwóch synków, nie stanowił wyjątku. Gdy tylko dowiedział się o bazujących w pobliskich lasach akowcach, natychmiast włączył się do ich działalności, tym bardziej że doskonale znał teren, wiedział, co się dzieje wokół. Ponadto w polskiej partyzantce już znajdował się Józef Ulewicz, brat jego żony Melanii. Sama Melania również po cicho pomagała akowcom, zdobywając w okolicy niezbędną informację. Gdy nadeszły lata powojenne, aparat NKWD rozpoczął represje przeciwko byłym żołnierzom AK oraz ich rodzinom.
Rok 1948 zapisał się tragicznymi wydarzeniami w życiu rodziny Olenkowiczów. Najpierw schwytano ukrywającego się Jana, którego — po ciężkim śledztwie — wywieziono do Magadanu do pracy w kopalniach. Później zabrano Melanię z trójką małych dzieci. Jadzia miała pięć lat. Skierowano ich na zsyłkę za Ural, na Syberię, do obwodu permskiego (dawniej mołotowskaja obłast).

Jak później wspominała mama Jadzi, świętej pamięci Melania, że najstraszniejszym odczuciem z tamtych pięciu syberyjskich lat był głód. Od rana musiała iść do pracy, gdzie zesłańcy byli zatrudnieni przy wyrębie lasu. Nocą szykowała dzieciom jedzenie. Była to najczęściej zupa z igieł jodły. Z otrzymywanej pajdy chleba, zjadała tylko okruszynki, resztę niosła dzieciom. Kruszyła po kawałeczku do tej zupy i zostawiała w żelaznych miskach na stole.
To było ich jedyne pożywienie w ciągu 12 godzin, bo tyle trwał ciężki dzień pracy.
Dopiero w 1954 roku mogli powrócić do Wilna, bo tu mieli krewnych. Po kilku latach zostali rehabilitowani. Jadzię zapisano do polskiej szkoły, późniejszej średniej nr 19, dziś im. Wł. Syrokomli. Tą samą szkołę po latach ukończyła jej córka Halina Poczobut-Huryn (obecnie obywatelka Kanady) oraz syn Janusz Poczobut.
Szkolne lata, jak często mówiła, podczas naszych spotkań to były najlepsze lata jej życia.
Ładna, pracowita i zdolna Jadwiga uczyła się bardzo dobrze. Nie sprawiały dla niej trudności ani matematyka, ani fizyka. Po ukończeniu szkoły zdecydowała iść do pracy. Dość wcześnie wyszła za mąż za śp. Walerego Poczobuta, urodzonego w Ejszyszkach.
Ostatnie spotkanie naszej klasy (promocja 1960 r.) odby ło się latem 2010 r. w związku z 50-leciem ukończenia szkoły. Była z nami nasza wychowawczyni i wspaniała polonistka Łucja Brzozowska-Józefowicz. Z 16 naszych absolwentów zebrało się dziesięciu. Wielu odeszło do Pana. Teraz wśród nich jest też Jadzia, miła nasza koleżanka, patriotka polska, wierna parafianka kościoła pw. św. Rafała w Wilnie, znawczyni i zdolna wykonawczyni polskich pieśni ludowych, działaczka społeczna. Ostatnio pełniła obowiązki sekretarki Dobroczynnego Stowarzyszenia Polskich Kombatantów na Litwie. Nigdy nie odmawiała nikomu pomocy.

Sprawiedliwości stało się zadość. Polska — gdy tylko na początku lat 90. ubiegłego wieku zaistniała możliwość — zatroszczyła się o swoich obywateli, pozostałych przy życiu sybiraków i łagierników.
Polski Urząd ds. Kombatantów oraz Osób Represjonowanych, dzięki zaangażowaniu serdecznego wileńskiego opiekuna wileńskich kombatantów, obecnie prezesa Dobroczynnego Stowarzyszenia Polskich Kombatantów na Litwie Edwarda Klonowskiego, wyznaczył śp. Melanii (zm. w 2004 r. w wieku ponad 91 lat) oraz jej dzieciom śp. Szczepanowi (zm. w 2015 r. w wieku 77 lat) i śp. Jadwidze (zm. 2016 r. w wieku 73 lat) comiesięczny finansowy dodatek, a także zapewnił opiekę zdrowotną w sanatoriach i lecznicach Polski.
Kochana nasza Koleżanko, Jadwigo Poczobut! Do końca naszego życia zachowamy pamięć o Tobie. Spoczywaj w spokoju. Niech nasza Ziemia Wileńska będzie Ci lekką.

Irena Marcinkiewicz
Zofia Tomkiewicz
Regina Szyłejko
Jadwiga Podmostko 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.