0
Szczyt NATO — oczekiwania i wyzwania

Kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy różnych służb będzie czuwało nad bezpieczeństwem przywódców, którzy przybędą do Warszawy na dwudniowy szczyt NATO Fot. mon.gov.pl

Kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy różnych służb będzie czuwało nad bezpieczeństwem przywódców, którzy przybędą do Warszawy na dwudniowy szczyt NATO Fot. mon.gov.pl

„Dla Litwy najważniejsze jest potwierdzenie stałej obecności NATO w krajach bałtyckich i Polsce” — powiedział w rozmowie z „Kurierem” Arvydas Anušauskas, członek sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Szczyt NATO jest wyzwaniem nie tylko dla przywódców państw i dyplomatów, ale także dla goszczącej ich Warszawy.

Jeśli w jakiejś sprawie stanowiska Polski i Litwy są całkowicie zgodne, to jest nią stosunek do zagrożenia ze strony Rosji. Zarówno Polska jak i państwa bałtyckie domagają się zwiększonej aktywności Sojuszu na swoim terenie.

„Doskonale znamy agresywną retorykę Rosji — zauważa Anušauskas. — Oczywiste jest więc to, że Litwa chce przede wszystkim zapewnienia swojego bezpieczeństwa. Temu właśnie ma służyć stała obecność sił NATO na Litwie a także w Polsce”.

Zgodnie z amerykańskimi deklaracjami te oczekiwania
mają się spełnić. Jak podkreślają najbliżsi doradcy prezydenta Baracka Obamy, decyzje na szczycie NATO w Warszawie będą kontynuacją poprzedniego szczytu Sojuszu w Walii, na którym wobec zagrożenia z Rosji postanowiono wzmocnić jego wschodnią flankę.

„Szczyt w Warszawie będzie dalszym ciągiem spotkania przywódców Sojuszu w Walii w 2014 r., gdzie NATO podjęło kroki w kierunku postawienia większej części swoich sił w stan podwyższonej gotowości bojowej” — powiedział podczas telekonferencji z Białego Domu ambasador USA w NATO, Doug E. Lute.

Ambasador zapewniał także, że na szczycie w Warszawie zatwierdzi się utworzenie czterech międzynarodowych batalionów Sojuszu do rotacyjnego rozmieszczenia w Estonii, na Litwie, Łotwie i w Polsce. Będą nimi dowodzić dowódcy z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Kanady.

Nic dziwnego, że szczyt uważnie obserwuje Rosja. Wśród rzeczników polityki Kremla nie brakuje bardzo radykalnych wypowiedzi. Igor Korotczenko, redaktor naczelny rosyjskiej „Obrony Narodowej” i ekspert wojskowy stwierdził nawet, że działania NATO i szczyt w Warszawie są przygotowaniami do napaści Sojuszu na Rosję.

Korotczenko twierdzi, że głównym celem szczytu jest zastraszenie Rosji. Według niego w Warszawie zapadną decyzje o powstaniu elementów nowej wojskowej infrastruktury, które mają posłużyć do ataku na Rosję, takie jak lotniska, magazyny broni i nowe bazy wojskowe. „Czy będzie wojna, tego nie wiem — mówi Korotczenko. — Ale NATO-wski potencjał pierwszego uderzenia jest już u rosyjskich granic”.

To, że Rosja traktuje szczyt poważnie, pokazują najlepiej konkretne decyzje. Rosyjska agencja informacyjna TASS poinformowała we wtorek, powołując się na źródło w sztabie generalnym sił zbrojnych Rosji, że odpowiedzią na działania Sojuszu w Europie ma być nowa, 10-tysięczna dywizja. Powstanie ona już w pierwszej połowie 2017 roku pod Smoleńskiem, a jej sztab rozmieści się w miejscowości Jelnia.

Sojusz natomiast szuka możliwości dialogu z Moskwą. Tuż po zakończeniu szczytu, 13 lipca dojdzie do spotkania Rady NATO-Rosja. Sojusz starał się o zwołanie posiedzenia Rady jeszcze przed warszawskim szczytem, nie udało się jednak uzgodnić terminu spotkania ze stroną rosyjską.

Ostatnie posiedzenie Rady NATO-Rosja odbyło się w 2014 roku. Później kontakty zostały zerwane ze względu na kryzys na Ukrainie. W kwietniu br. odbyło się pierwsze formalne spotkanie z ambasadorem Rosji przy NATO, jednak nie doprowadziło ono do zmniejszenia napięć.

Konieczność utrzymania jak najlepszych relacji z Rosją podkreślają zwłaszcza kraje z południa Sojuszu. Nic dziwnego — dla nich prawdziwym zagrożeniem jest terroryzm, nie działania Kremla.

Minister obrony Włoch Roberta Pinotti w opublikowanym w środę wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” oświadczyła, że Włochy podzielają opinię szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera, który odnosząc się do manewrów NATO w Polsce mówił o „nadmiernym i niepotrzebnym wymachiwaniu szabelką” i wskazywał na konieczność obniżenia napięcia.

Szczyt NATO odbędzie się w Warszawie w dniach 8-9 lipca pod przewodnictwem sekretarza generalnego Sojuszu Jensa Stoltenberga. Uczestniczyć w nim będzie 18 prezydentów, 21 szefów rządów, 41 ministrów spraw zagranicznych, 39 ministrów obrony. Litwę reprezentować będzie prezydent Dalia Grybauskaitė.

Obrady będą się odbywały na Stadionie PGE Narodowym. Aby zapewnić zebranym odpowiednie warunki, na płycie boiska wzniesiono specjalną budowlę, w której znajdują się sale obrad oraz pokoje dla poszczególnych delegacji.

Na potrzeby amerykańskiego prezydenta zbudowano na płycie Stadionu Narodowego kopię amerykańskiego gabinetu owalnego na wzór tego, który znajduje się w Białym Domu w Waszyngtonie.

Szczyt jest prawdziwym wyzwaniem dla stolicy Polski.
Zarezerwowano 4 100 pokojów hotelowych. Wydarzenia będzie relacjonować ok. 2 tys. dziennikarzy.

Nikogo nie dziwią też szczególne środki ostrożności. Czego mogą spodziewać się warszawiacy? Obecności snajperów na dachach, zaplombowanych studzienek kanalizacyjnych i braku koszy na śmieci na ulicach. Dodatkowo trzeba się liczyć z tym, ze w niektórych rejonach Warszawy telefony komórkowe mogą stracić zasięg. Wygląda więc na to, że dla mieszkańców najlepszym rozwiązaniem na ten weekend jest po prostu wyjazd za miasto.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.