0
Wędrówki ulicami Valdemosy: tu tworzył poeta fortepianu

Mury klasztoru Kartuzów, w którym mieszkał Chopin Fot. Justyna Giedrojć

Mury klasztoru Kartuzów, w którym mieszkał Chopin Fot. Justyna Giedrojć

Położona malowniczo na górskich zboczach Valdemosa znajduje się w jednym z najbardziej uroczych zakątków świata — na wyspie Majorka.

Mimo że to średniowieczne miasteczko zamieszkuje jedynie około 2 tys. mieszkańców, jest ono bardzo znane wśród turystów. Co roku odwiedza je około 300 tys. urlopowiczów. Najważniejsze punkty to XV-wieczny zamek La Cartuja de Valdemossa oraz znajdujący się obok przy Plaza de la Cartuja słynny klasztor Kartuzów (La Cartoixa), w którym przebywał, chcąc poprawić stan swojego zdrowia polski kompozytor Fryderyk Chopin. Odwiedził Majorkę w towarzystwie swej skandalicznej kochanki, francuskiej pisarki George Sand. Byli jednymi z pierwszych turystów odwiedzających wyspę w poszukiwaniu ciszy i słońca.

Majorka jest największą wyspą w archipelagu hiszpańskich Balearów. Panuje tu łagodny, ciepły śródziemnomorski klimat, słońce świeci 300 dni w roku. Ten turystyczny raj co roku odwiedza około 4 mln turystów.
Ale wróćmy do Valdemosy. Ta piękna miejscowość o zdrowym, orzeźwiającym klimacie położona jest w malowniczej dolinie 437 m nad poziomem morza i jest najwyżej położoną miejscowością Majorki. Valdemosa jest cichym miasteczkiem z wąskimi uliczkami oraz domami z kamienia, zbudowanymi pośród bujnej roślinności. Niemal każda ulica i każdy budynek przyozdobiony jest kwiatami. Ma się wrażenie, że czas tu zatrzymał się.
Valdemosa otoczona jest żyzną ziemią, na której rosną drzewa oliwne, migdałowe, pomarańczowe i cytrynowe. Pomimo rozwoju turystyki, nie zmieniła się od czasów pierwszych mieszkańców. Założone przez Arabów w okresie, kiedy Majorka między IX i XII w. stała się częścią imperium arabskiego Al-Andalus, miasteczko rozgłos zyskało dopiero w XIX wieku. Przede wszystkim ze względu na romantyczny pobyt Fryderyka Chopina i George Sand zimą na przełomie lat 1838 i 1839.

Fryderyk Chopin i George Sand poznali się w 1836 roku w Paryżu, w salonie hrabiny Marii d’Agoult i Franciszka Liszta. Chopin miał 26 lat i cieszył się już sławą kompozytora i wirtuoza, a Aurora Dupin, baronowa Dudevant, pisząca pod pseudonimem George Sand, starsza od Chopina o 6 lat, była znaną pisarką i wyróżniała się osobliwym sposobem bycia i ubierania. Wkrótce zaczął się ich romantyczny związek, trwający prawie 10 lat. Przyjaciele Chopina odradzali mu związek ze skandaliczną kochanką. George Sand była, jak na owe czasy, kobietą ekscentryczną — ubierała się po męsku, paliła cygara i klęła. Była w centrum ówczesnego artystycznego życia Paryża. Przyjaźniła się z poetą Alfredem de Musset, którego porzuciła podczas podróży w Wenecji, by potem kilkakrotnie do niego wracać. Romansowała z Prosperem Mérimée, Lisztem.

Pomnik Chopina Fot. Justyna Giedrojć

Pomnik Chopina Fot. Justyna Giedrojć

Mimo to zakochany Fryderyk świata poza nią nie widział…
Jesienią 1838 roku Chopin mocno się przeziębił. Jak się później okazało, były to początki gruźlicy. Nie mógł się pozbyć męczącego kaszlu, dlatego lekarze zalecili mu wyjazd w słoneczne miejsce. Wybór padł na Valdemosę. Na pomysł wyprawy na Majorkę wpadła George Sand. Jej piętnastoletni syn Maurycy był, podobnie jak Fryderyk, słabego zdrowia, chciała więc spędzić z nimi ostatnie miesiące 1838 roku w cieplejszych rejonach Europy. Rozważała wyjazd do Włoch, ale znajomi Hiszpanie namówili ją na pobyt na Majorce, zachwalając wyspę jako raj na ziemi. Sand miała nadzieję, że łagodny, śródziemnomorski klimat pozytywnie wpłynie na stan zdrowia jej bliskich.
Przyroda postanowiła jednak spłatać figla i tego roku zima była mokra oraz wietrzna. Gdy późną jesienią słynna para przybyła na wyspę, powitała ich tu deszczowa aura.
Na domiar złego, ukochane pianino kompozytora zostało zatrzymane w porcie i oczekiwało na zapłatę wysokiego cła równoznacznego wartości instrumentu. Chopin zaś nie miał tyle pieniędzy.
Z powodu niesprzyjającej pogody stan zdrowia Chopina gwałtownie się pogorszył i kompozytor bliski był śmierci.
„Padają tu deszcze, o jakich nie ma się gdzie indziej pojęcia — pisała George Sand do Charlotte Marliani, ich wspólnej znajomej z Paryża. — Nasz biedny Chopin jest słaby i cierpiący”.
Zatrzymali się w podrzędnym hotelu w Palma de Mallorca, stolicy Majorki i rozpoczęli poszukiwania lokum, które odpowiadałoby ich potrzebom.
W Hiszpanii trwała w tym czasie wojna domowa i stolica wyspy była przepełniona uciekinierami z kontynentu. Znalezienie odpowiedniego miejsca nie było więc łatwe.
W grudniu 1838 roku udało się im wynająć cele w opuszczonym od dwóch lat klasztorze Kartuzów w Valdemosie oddalonej o około 17 km od Palmy. Wtedy w klasztorze od 2 lat nie było mnichów. Został tylko zakonnik, który wcześniej prowadził aptekę oraz mnich, który pełnił rolę dozorcy.

Było to wymarzone miejsce dla artysty — prosto z cel wychodziło się do niewielkiego, dobrze utrzymanego ogródka okolonego kamiennym murem. Dziś tak samo rosną tu drzewa cytrynowe i pomarańczowe. Z ogródka rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na góry porośnięte migdałowcami, gaje oliwne oraz błyszczącą w oddali turkusową taflę Morza Śródziemnego. Cele, które wynajmowali Chopin i George Sand, były umeblowane bardzo skromnie.
Przez pierwszy okres pobytu w klasztorze kompozytor miał do dyspozycji jedynie miejscowe, rozstrojone pianino i z niecierpliwością wyczekiwał przybycia instrumentu. Długo oczekiwany fortepian dotarł do niego dopiero trzy tygodnie przed wyjazdem z Majorki…

Z celi klasztornej wchodzi się do ogródka, z którego roztacza się piękny widok na okolicę Fot. Justyna Giedrojć

Z celi klasztornej wchodzi się do ogródka, z którego roztacza się piękny widok na okolicę Fot. Justyna Giedrojć

Na domiar złego po pewnym czasie zaczęły się psuć stosunki z mieszkańcami Valdemosy.
Paryscy przybysze słabo znali hiszpański, nie uczestniczyli w ich świętach i nie widziano ich w kościele, co szczególnie zraziło do nich ludność miasteczka. Dodatkowo styl bycia George Sand szokował miejscowych wieśniaków wiodących proste i spokojne życie. Ich zdaniem, profanowała ona święte mury klasztoru. Gdy okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się, że Chopin cierpi na gruźlicę, zaczęli uprzykrzać życie przybyszom. Według hiszpańskiego prawa, pomieszczenia, w których przebywał gruźlik, należało dokładnie zdezynfekować, wymalować ściany, a także spalić łóżko, na którym spał chory. Za żywność dostarczaną do klasztoru żądali więc kilkakrotnie większych sum niż od współmieszkańców. Służba złożona z miejscowych kobiet zatrudnionych przez George okradała ich, mleczarz dolewał wody do sprzedawanego im mleka, a miejscowe dzieci rzucały kamieniami w Maurycego i Solange.
„Przezwaliśmy Majorkę »wyspą małp«, ponieważ otoczeni tymi podstępnymi, złodziejskimi, a jednak nieszkodliwymi stworzeniami, przywykliśmy chronić się przed nimi bez większej urazy czy niechęci (…)” — napisze później w swej książce „Zima na Majorce” George Sand.

Pomimo niesprzyjających okoliczności starali się odnaleźć zalety pięknego zakątka. Gdy pogoda dopisywała, chodzili na długie spacery, podziwiali krajobrazy, słuchali szumu morza. Pomimo choroby Chopin nie był obojętny na piękny i surowy krajobraz Valdemosy ani na szczególną atmosferę klasztoru.
W liście do swojego przyjaciela Juliana Fontany napisał: „Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach”.

W majorkańskim klasztorze Chopin skomponował ponad 20 preludiów. Dwa lata po powrocie z Majorki George Sand opublikowała wspomnienia z pobytu na wyspie zatytułowane „Zima na Majorce” (wydane w języku polskim po prawie 167 latach).
Jednak do zmęczenia i pogłębiającej się złymi warunkami mieszkaniowymi choroby doszło jeszcze uczucie samotności, związane zarówno z brakiem kontaktu z mieszkańcami Majorki, jak również ze zbyt dużym kontrastem pomiędzy bezpiecznym dotychczasowym światowym życiem, jakie prowadził w Paryżu, a surowymi warunkami bytowymi w Valdemosie.

„Byłaby to drobna przeszkoda, gdyby wszyscy spośród nas cieszyli się dobrym zdrowiem. Moja postawa wobec jedzenia jest bardzo powściągliwa. Nieokiełzany apetyt moich dzieci zaspokajała ledwo dojrzała cytryna. Mój syn, którego wątłego i chorego przywiozłam, cudownie wracał do zdrowia i leczył się z bardzo poważnej dolegliwości reumatycznej. Lecz drugi chory, dalekim będąc od dobrego samopoczucia z uwagi na wilgoć w powietrzu i niedostatek, marniał w przerażający sposób. Wtedy po raz pierwszy dane mi było poznać wielkie zmartwienie z powodu małych niedogodności, złość z powodu rosołu przesolonego przez służbę, niepokój, czy dojdzie świeży chleb, czy nie zmieni się w gąbkę, pokonawszy strumień na grzbiecie muła (…)” — pisała w swej książce George Sand.
Po szczególnie intensywnych deszczach w styczniu 1839 r., kiedy to stan Chopina nie poprawił się, postanowili wyjechać w następnym miesiącu.
11 lutego opuścili Valdemosę.
Pojechali do Palmy, gdzie po trzech dniach weszli na pokład statku płynącego do Barcelony. Słaniający się na nogach kompozytor z trudem wyszedł na ląd. Po kilkudniowym odpoczynku ruszyli w drogę powrotną do Francji.

Obecnie w celi klasztornej, w której Chopin mieszkał od 15 grudnia 1838 r. do 11 lutego 1839 r., znajduje się poświęcone kompozytorowi muzeum.

Obok wisi tablica, a nad nią napis: „Celda (to po hiszpańsku cela) Chopin”. W środku są trzy niewielkie pomieszczenia, do których przylega taras z ogrodem. Rosną tu cytryny i pomarańcze. W celi, oprócz odlewu dłoni Chopina, pukla jego włosów (znaleziono go w książce należącej do George Sand) i maski pośmiertnej, można zobaczyć inne pamiątki po niezwykłej parze: listy, notatki, rękopisy muzyczne, portrety, szkice, obrazy, książki. Obok fortepianu jest umieszczona polska flaga.
Na dziedzińcu klasztoru stoi pomnik polskiego kompozytora odsłonięty w 1998 roku przez Jolantę Kwaśniewską i hiszpańską królową Zofię.
W pobliżu znajduje się obszerniejsza cela, którą zajmowała George Sand z dziećmi. Zachował się tu autentyczny wystrój — mnóstwo książek, meble sprowadzone z Paryża, na ścianie portrety słynnej pary.
Dla zwiedzających udostępnione są dawne pomieszczenia klasztorne. Można m. in. zwiedzić aptekę, gdzie wystawione są różne przyrządy i naczynia, w których mnisi mieszali lecznicze mikstury. Kilka razy dziennie dla odwiedzających odbywają się krótkie koncerty, podczas których w ścianach klasztoru rozbrzmiewają najpiękniejsze utwory polskiego kompozytora…

Obecnie patronami Valdemosy są król Hiszpanii Filip VI oraz słynny amerykański aktor Michael Douglas. Aktor posiada tu willę, w której co roku odpoczywa razem z żoną, brytyjską aktorką Catherine Zeta-Jones oraz dwójką dzieci. Założył tu centrum kulturalne Costa Nord, które promuje to urocze miasteczko oraz region Serra de Tramuntana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.