0
Czy „czarnoborscy” uchodźcy wrócą na Litwę?

36-letni Yasser Alany i 23-letnia Hamsa Alduri Fot. Honorata Adamowicz

36-letni Yasser Alany i 23-letnia Hamsa Alduri Fot. Honorata Adamowicz

Pierwsza przeniesiona na Litwę rodzina uchodźców z Iraku opuściła Litwę. Irakijczycy już ponad miesiąc przebywają w Szwecji. Na Litwie rodzina uchodźców miała zapewnione doskonałe warunki do życia. Zupełnie za darmo otrzymali połowę domu w Czarnym Borze pod Wilnem. Zadbano również o przyszłość rodziny, gwarantując pracę ojcu oraz edukację dla dzieci.

— Nic nie wiem o nich. Odkąd wyjechali, nie mam od nich żadnych wiadomości. Nie wiem, czy na zawsze wyjechali, czy jeszcze wrócą. Mówili, że jadą odwiedzić bliskich. Tam mieszka siostra Hamsy Alduri. Mieli wrócić 11 lipca. Do dziś dnia ich nie ma. Czas pokaże, czy wrócą, ale wierzę, że wkrótce powrócą — mówi „Kurierowi” starosta Czarnego Boru Tadeusz Aszkielaniec.

W czerwcu „Kurier” odwiedzał uchodźców z Iraku, którzy mieszkali wówczas w Czarnym Borze. Podczas wizyty głowa rodziny Yasser Alany zapewniał nas:  „Najważniejszy jest spokój i poczucie bezpieczeństwa, które uzyskaliśmy tutaj w Czarnym Borze. Jesteśmy szczęśliwi. Nie musimy się bać o swoje życie. Ludzie tutaj są wspaniali, życzliwi, chętni przyjść z pomocą. Starosta jest naszym przyjacielem, bardzo nam pomaga. Udało nam się już nawiązać kontakt z miejscowymi. Często rozmawiamy, my opowiadamy o swoim niełatwym życiu, oni o tym, jak się żyje tu, na Litwie. Ten kraj jest wspaniały, zwłaszcza Czarny Bór. Tu tyle zieleni, przyroda jest piękna. Podoba się nam tu, na Litwie. Nie zamierzamy zmieniać miejsca zamieszkania”.

Europoseł Petras Auštrevičius na okres nieokreślony udostępnił pół swego domu w Czarnym Borze dla rodziny irackich uchodźców. Irakijczycy to 36-letni Yasser Alany i 23-letnia Hamsa Alduri z dwojgiem dzieci, 6-letnią córką Menną i rocznym synem Karamem. Rodzina może korzystać z lokum nieodpłatnie, nie muszą też płacić za żadne usługi komunalne. Przez 6 miesięcy pobytu w naszym kraju rodzina otrzymywałaby po 800 euro zasiłku miesięcznie. Mężczyzna pracował w spółce produkcji mebli, obecnie jednak z powodu długiej nieobecności w pracy został zwolniony. Rodzina utraciła także prawo do zasiłków, bo przebywa poza krajem ponad miesiąc.

— W czerwcu wyjechali odwiedzić bliskich do Szwecji. Ich celem, jak to mówili, było pobyć z rodziną, pogościć i obiecali, że wrócą z powrotem na Litwę. Czekamy na ich powrót. Trudno powiedzieć, czy wrócą. W domu zostały ich osobiste rzeczy, komputer i in. Nie mają ich zbyt dużo, no bo i nie mieli. Rodzina będąc na Litwie narzekała, że jest im zbyt ciężko przeżyć za te pieniądze co otrzymują. To nic dziwnego, bo za takie pieniądze z dwojgiem małych dzieci jest naprawdę ciężko przeżyć. Ale o stałym wyjeździe gdzieś za granicę nigdy nic nie mówili. Nigdy nie słyszałem od nich, że planują uciec gdzieś dalej. Warunki do życia w Czarnym Borze są naprawdę bardzo dobre, zwłaszcza dla rodziny z dziećmi. Tam jest spokojnie, świeże powietrze — powiedział „Kurierowi” Petras Auštrevičius.

Litwa może miesięcznie przyjąć nie więcej niż 50 uchodźców Fot. EPA-ELTA

Litwa może miesięcznie przyjąć nie więcej niż 50 uchodźców Fot. EPA-ELTA

Jak mówi, obecnie rodzina uchodźców przeżywa kryzys, to nie jest łatwy etap w ich życiu.
— Przyjechali bez niczego, nie mają tu bliskich. Warunki ekonomiczne dla nich tutaj też są bardzo ciężkie. Mój dom w Czarnym Borze czeka nadal na nich. Jeżeli wrócą, mogą tam znów zamieszkać. Nie zmienię swego zdania. Nie chcę zaglądać w przyszłość i coś zgadywać. Tak naprawdę nic się nie stało. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. To jest naprawdę porządna rodzina. Dom jak był tak i nadal jest w dobrym stanie. Nic złego tam nie zrobili, to też o nich dobrze świadczy — zaznaczył europoseł.

Europoseł podtrzymuje z rodziną Irakijczyków kontakt, od czasu do czasu otrzymuje od nich smsy.
— W ostatnim pisali, że zamierzają wrócić. Mam nadzieję, że tak i będzie. Nie żałuję, że przyjąłem ich. Uchodźcy to tacy sami ludzie jak my. Przed moją decyzją nie widziałem tej rodziny i nie wiedziałem, kto zamieszka w moim domu. Ja wierzę w ludzi. Myślę, że dobrych ludzi jest o wiele więcej, niż tych złych. Rodzina Yassera Alany to dobrzy ludzie — uważa Auštrevičius.

Ilma Skuodienė, kierowniczka programu integracji cudzoziemców Caritasu Wileńskiej Archidiecezji zapewniła „Kurier”, że również jest w stałym kontakcie z tą rodziną.
— Mówią, że wrócą na Litwę. Oni nie uciekli, bo nie ukrywają się od nas. Dają o sobie znać. Mówią, że w Szwecji warunki do życia są o wiele lepsze, ale nigdy nie powiedzieli, że chcieliby tam zostać — mówi Ilma Skuodienė.

Z kolei jak mówią mieszkańcy Czarnego Boru, nie świadczy to najlepiej o imigrantach. Z jednej strony uciekają przed wojną, a gdy dostają to, o co zwykli ludzie starają się przez wiele lat, nagle znikają. Nasi rozmówcy w Czarnym Borze nie chcieli jednak podawać swoich imion i nazwisk.

— Nic złego o nich powiedzieć nie mogę. To porządni ludzie. Ale tak, jak zachowali się, jest bardzo nieładnie z ich strony. Nasi ludzie mogą tylko pomarzyć o tym, co oni tutaj mieli. Dostali dom, nie musieli płacić za usługi komunalne, w dodatku dostawali jakieś pieniądze. Musieli tylko pracować. Z tym chyba był właśnie problem. Mężczyzna nie wyglądał na takiego, co by fizycznie pracował. Nigdy nie widziałam, żeby coś robił. Dla mieszkających na wsi i chcących żyć, praca zawsze się znajdzie — mówi nam jedna z mieszkanek Czarnego Boru.

Kolejna nasza rozmówczyni twierdzi, że właśnie tak i myślała, że tutaj nie zostaną, że szukają łatwiejszego chleba. Kobieta myśli, że wyjechali tam gdzie płacą większe zapomogi.

— Rozmawiałem z Yasserem Alany, nigdy otwarcie nie powiedział, że chcieliby stąd wyjechać. Ale mówił, że tutaj jest bardzo ciężko żyć, że brakuje im pieniędzy nawet na mleko. Na to często narzekał. Nie lubił też swojej pracy. Tak go zrozumiałem, bo jego angielski jest „łamany” — opowiada nasz kolejny rozmówca w Czarnym Borze.

Z kolei inny nasz rozmówca uważa, że Irakijczycy jeszcze wrócą do Czarnego Boru.
— Gdzie znajdą lepiej. Ja bym sam chętnie zamieniłbym się z nimi. Warunki do życia tutaj mają wspaniałe. Starosta oraz różne instytucje pomagali im we wszystkim. Tak jak każdy człowiek po prostu chcą pobyć z rodziną, nie ma w tym nic dziwnego. Nie rozumiem, dlaczego z tego robią tak wielki problem — mówi.

Minister spraw wewnętrznych Litwy Tomas Žilinskas powiedział „Kurierowi”, że jeżeli rodzina uchodźców z Iraku w Szwecji zatrzyma się dłużej niż trzy miesiące, zostaną odesłani z powrotem na Litwę i nie będą mogli więcej wjechać na terytorium Szwecji.

— Myślę, że wrócą. Na razie nie łamią żadnych przepisów. Mają pozwolenie na tymczasowe zamieszkanie na terytorium Litwy. Tak jak każdy obywatel, w ciągu pół roku trzy miesiące mogą mieszkać za granicą. Oni są tam dopiero ponad miesiąc, czyli mają jeszcze wystarczająco czasu na powrót. Jeżeli nie wrócą w czas, narobią tylko sobie problemów. Po trzech miesiącach pobytu przymusowo Szwedzi sprowadzą ich na Litwę i już nie będą mogli swobodnie przemieszczać się po państwach Unii Europejskiej, gdyż złamią przepisy. Nie ma żadnej możliwości, żeby otrzymali azyl gdzieś w innym państwie — powiedział minister.

Państwo litewskie zobowiązało się w ciągu dwóch lat przyjąć 1 105 uchodźców, w większości z Syrii oraz Iraku. Uchodźcy są przenoszeni do różnych państw Europy w celu złagodzenia sytuacji kryzysowej w państwach Europy Południowej, gdzie codziennie masowo przybywają kolejni uchodźcy.

— Litwa może miesięcznie przyjąć nie więcej niż 50 uchodźców i w takim tempie nie wypełni zobowiązania podjętego wobec Unii Europejskiej, aby do końca roku przyjąć ich 1 105. Za nieprzyjęcie ustalonej liczby uchodźców nie grożą nam żadne sankcje. Litwa nie jest jedynym krajem, które nie całkowicie wypełnia swe zobowiązania. Inne państwa borykają się również z takimi problemami jak i nasze  — zauważa Žilinskas.
Podkreśla, że nie da się przyśpieszyć procesu przyjmowania uchodźców.

W lipcu ub. roku UE uzgodniła dobrowolny program przesiedlenia 22,5 tys. osób z obozów poza jej granicami. Z kolei jesienią uzgodniono program relokacji 160 tysięcy uchodźców, docierających do Włoch i Grecji. Na każdy kraj przypadła wyliczona z góry kwota uchodźców, którzy mają zostać przeniesieni.

NA LITWĘ PRZYBYLI KOLEJNI UCHODŹCY

W ostatnim czasie na Litwę przybyło kolejnych dziesięciu uchodźców z nękanej konfliktami wojennymi Syrii.
Zgodnie z programem relokacji uchodźców w Unii Europejskiej, na Litwę zostały przemieszczone trzy rodziny. Jako pierwsza przybyła rodzina Kurdów, składająca się z 30-letniego mężczyzny, z zawodu malarza-budowniczego, jego 25-letniej żony, gospodyni domowej, oraz trójki ich nieletnich dzieci.
Na Litwie zamieszka również 28-letni Syryjczyk, który w kraju pracował przy myciu samochodów, 21-letnia gospodyni domowa oraz ich dwoje nieletnich dzieci. Do kraju przybyła również 48-letnia gospodyni domowa oraz jej nastoletnia córka.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.