5
Od „Bogurodzicy” po „Cud nad Wisłą”. Maryja w dziejach narodu polskiego

 

Obraz Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą” namalowany w 1930 r. jest wyrazem przekonania o szczególnej roli Matki Bożej w czasie Bitwy Warszawskiej

Obraz Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą” namalowany w 1930 r. jest wyrazem przekonania o szczególnej roli Matki Bożej w czasie Bitwy Warszawskiej

Bitwa Warszawska 1920 r. — być może najważniejsza z bitew, jaką Polacy stoczyli w XX w. — przeszła do historii jako „Cud nad Wisłą”. Wpisała się w ten sposób w narrację historyczną, która przyznaje szczególną rolę Maryi w dziejach polskiego narodu.

Wezwania do Matki Bożej towarzyszyły niejednemu zwycięstwu w dziejach Polaków. Nikt chyba nie potrafiłby sobie wyobrazić wojsk Korony wyruszających do boju na polach grunwaldzkich bez „Bogurodzicy”. Historia pierwszego hymnu Rzeczypospolitej sięga połowy XIV wieku, wielu jednak łączy ją z początkami chrześcijaństwa na ziemiach polskich.

Według ludowych przekazów twórcą pieśni miał być sam św. Wojciech. Badacze uważają, co prawda, że legenda o autorstwie św. Wojciecha nie ma podstaw źródłowych, niektórzy z nich wskazują jednak krąg misjonarzy, współbraci Wojciecha, oraz ich pieśni, jako możliwą inspirację dla utworu. Istnieją również opinie, że pierwotny rodowód tekstu Bogurodzicy jest słowiańsko-bizantyński i że pieśń stanowi świadectwo o obecności na ziemiach polskich dwóch tradycji chrześcijaństwa: cyrylo-metodiańska (bizantyńsko-słowiańska, wschodnia) i łacińska (zachodnia). „Pierwsza nasza pieśń narodowa była najgłębszym oddechem naszego chrześcijaństwa, zaczerpniętym obydwoma równocześnie płucami tysiącletniej tradycji: wschodniej i zachodniej” — uważa profesor Roman Mazurkiewicz.

Właśnie w tej pieśni po raz pierwszy możemy zauważyć, jak w tradycji Rzeczypospolitej wartości patriotyczne łączą się z religijnymi, ze szczególnym uwzględnieniem wstawiennictwa Maryi. Jak pisał Jan Długosz, „Bogurodzica” stała się „carmen patrium”, czyli pieśnią ojczystą.

Najstarszy zapisany znany tekst „Bogurodzicy” pochodzi z 1407 r. Spisany został na tylnej wyklejce zbioru kazań łacińskich. O wielkim znaczeniu pieśni może świadczyć fakt, że Jan Łaski wydrukował ją na początku „Statutu Królestwa Polskiego” z 1506 r. Jako hymn dynastii Jagiellonów utwór śpiewano w czasie uroczystości koronacyjnych. Podczas koronacji Władysława Warneńczyka, gdy cały obrzęd odbywał się po łacinie, tylko Bogurodzica wykonana została w języku polskim. Odegrała także swoją rolę w dziejach Litwy — w XIV-XVIII w. Bogurodzica (w wersji starobiał. Багародзіца) była hymnem Wielkiego Księstwa Litewskiego.

W średniowieczu pojawia się także Klasztor Jasnogórski z cudownym wizerunkiem. Obraz „Czarnej Madonny” znajduje się tam od 1384 r. i od początku otaczany jest szczególną czcią. Już król Władysław Jagiełło w liście do Ojca Świętego Marcina V z 1424 r. prosił o udzielenie odpustów dla pielgrzymów: „We wspomnianym kościele Bogurodzicy na Jasnej Górze blisko Częstochowy mocą Bożą dzieją się często tajemnice wielu cudów”. O czci, jaką otaczano obraz, pisał również Jan Długosz: „Z całej bowiem Polski i krajów sąsiednich, mianowicie: Śląska, Moraw, Prus i Węgier, na uroczystości Maryi Świętej — której rzadki i nabożny obraz na drzewie wykonany w tym miejscu się znajduje — zbiegał się lud pobożny dla zdumiewających cudów, jakie za przyczyną naszej Pani i Orędowniczki tu się dokonywały”.

Szczególną rolę Klasztor Jasnogórski i obraz zyskały w czasie Potopu Szwedzkiego. Jasna Góra stała się najważniejszym ośrodkiem oporu przeciwko najeźdźcom, a jej niezłomna obrona obudziła nastroje patriotyczne. Wtedy właśnie zaczęto w Maryi upatrywać szczególną obronę Rzeczypospolitej. Właśnie Matka Boża miała być ucieczką narodu w chwilach, gdy władza państwowa nie może sprostać swoim zadaniom.

Już na początku XVII w. pojawiła się idea ogłoszenia Maryi Królową Polski. Zgodnie z tradycją, 15 sierpnia 1617 r., Matka Boża objawiła się o. Juliuszowi Mancinellemu. Treść objawień dotyczyła losów Rzeczypospolitej, a Maryja miała w nich wzywać do tego, by nazywano ją „Królową Polski”.

1 kwietnia 1656 r. król Jan Kazimierz złożył przed obrazem Najświętszej Maryi Panny w katedrze lwowskiej uroczyste śluby, oddając siebie i Rzeczpospolitą w opiekę Matce Bożej i obierając ją za patronkę Królestwa Polskiego. Razem z królem śluby złożyli przedstawiciele wszystkich stanów. Tekst ślubowania zobowiązywał także do naprawy Rzeczypospolitej, zwłaszcza poprawy losu „ludzi niskiego stanu”. Niestety, ta część ślubów nie została zrealizowana, w czym wielu widziało przyczynę rozbiorów i upadku I Rzeczypospolitej.

Nic więc dziwnego, że tuż po odzyskaniu niepodległości, w obliczu zagrożenia najazdem Armii Czerwonej, Polacy liczyli nie tylko na własne wojsko, ale też opiekę Matki Bożej. Wobec zbliżających się bolszewików podjęli wielką akcję modlitewną.

Już 19 czerwca 1920 roku na Rynku Starego Miasta w Warszawie Polska została zawierzona Najświętszemu Sercu Jezusowemu w obecności władz kościelnych i państwowych. W lipcu Konferencja Episkopatu Polski ponownie zawierzyła Polskę Sercu Jezusowemu, a także ponownie wybrała Maryję na Królową Polski. W uroczystość Przemieniania Pańskiego 6 sierpnia rozpoczęto wielką nowennę za ojczyznę, która miała się zakończyć właśnie 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W modlitwę włączył się także Kościół Powszechny. Na dziesięć dni przed Bitwą Warszawską papież Benedykt XV skierował do wszystkich biskupów świata przesłanie „O zmiłowanie Boga nad nieszczęsną Polską”.

Odpowiedzią na modlitwy miała być cudowna ingerencja Matki Bożej podczas Bitwy Warszawskiej. Według relacji świadków w nocy z 14 na 15 sierpnia 1920 r. miało się dokonać objawienie Matki Bożej w wizerunku Patronki Warszawy Matki Bożej Łaskawej.

„Matka Łaskawa pojawia się na niebie przed świtem, monumentalna postać, wypełniająca swoją Osobą całe ciemne jeszcze niebo. Ukazuje się odziana w szeroki, rozwiany płaszcz, którym osłania stolicę. Zjawia się w otoczeniu husarii, polskiego zwycięskiego wojska, które pod Wiedniem z hasłem »W imię Maryi« rozegnało pogańskie watahy. Matka Boża trzyma w swych dłoniach jakby tarcze, którymi osłania miasto Jej pieczy powierzone” — opisywał wydarzenie jezuita o. Józef Maria Bartnik.

 Śluby Jana Kazimierza, Obraz Jana Matejki

Śluby Jana Kazimierza,
Obraz Jana Matejki

Postać Maryi mieli też widzieć nacierający bolszewicy: „Przerażenie, jakie wywołało ujrzane zjawisko i paniczny strach były tak silne, że nikt nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki — karze śmierci dla dezerterów. Uciekinierzy poczuli się bezpieczni dopiero w okolicach Wyszkowa i stąd — od ich słuchaczy — pochodzą pierwsze relacje o tym wstrząsającym wydarzeniu” — opisuje jezuita.

„Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali” — miał powiedzieć, krótko po zwycięstwie nad bolszewikami Józef Piłsudski do kardynała Kakowskiego. Warto zauważyć, że sam marszałek, którego życie religijne odbiegało zapewne od ideału, zawsze pozostał wielkim czcicielem Matki Bożej Ostrobramskiej. Prymas Polski kard. August Hlond porównywał znaczenie Bitwy Warszawskiej do Lepanto i Wiednia, podkreślając jednocześnie, że za triumf nad bolszewikami „należy się Józefowi Piłsudskiemu wieczna wdzięczność nie tylko obywateli polskich, lecz całego chrześcijaństwa”.

Józef Piłsudski podczas uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie, 02.07.1927 Fot. z Narodowego Archiwum Cyfrowego

Józef Piłsudski podczas uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie, 02.07.1927
Fot. z Narodowego Archiwum Cyfrowego

Oczywiście, już wówczas nie wszyscy byli zwolennikami takiej interpretacji wydarzeń. Zarówno pobożność maryjna w narodzie polskim, jak i cudowne interpretacje zwycięstwa 1920 r. niejednokrotnie bywały przedmiotem kpin. Trudno jednak zaprzeczyć, że szczególne nabożeństwo maryjne już od czasów Bogurodzicy jest ważną częścią polskiej historii. Ma znaczący wpływ nie tylko na religijność, ale także na sposób widzenia władzy, państwa i interpretacji dziejów przez pokolenia Polaków. Najbardziej było to dostrzegalne w chwilach trudnych — Polacy szukali zwykle wstawiennictwa Maryi w walce o wolność. Trudno sobie przecież wyobrazić zwycięstwo nad komunizmem w Polsce bez Jasnej Góry i prymasa Wyszyńskiego czy posłannictwa św. Jana Pawła II i orędzia fatimskiego.

Według franciszkanina, profesora Stanisława Celestyna Napiórkowskiego, tradycja związana ze szczególną rolą przypisywaną Maryi w dziejach narodu polskiego ma znaczenie także dzisiaj: „Uznawanie Maryi za Królową Polski to nie tylko sprawa pobożności, wezwania litanijnego i pielgrzymek. To sprawa również bardzo »życiowa«. Naród, który uznaje Maryję za swoją Królową, obecnie, na początku XXI wieku, rozpoznaje swoje równie piękne co trudne powołanie do bycia przedmurzem chrześcijaństwa. Przedmurzem także, a może nawet głównie (paradoks!), wobec zachodniego chrześcijaństwa”.

5 odpowiedzi to Od „Bogurodzicy” po „Cud nad Wisłą”. Maryja w dziejach narodu polskiego

  1. schlange mówi:

    Gratuluję Autorowi tego bardzo ważnego Artykułu Pani Ilonie Lewandowskiej trafności w ujęciu treści Artykułu.
    Bóg Zapłać!!!

  2. Wereszko mówi:

    Z tego artykułu niezorientowany czytelnik może wnioskować, że w 1920 pod Warszawą Polacy pokonali bolszewików jedynie dzięki Matce Boskiej a nie przede wszystkim dzięki mądremu wysiłkowi zbrojnemu zorganizowanemu przez Piłsudskiego.

  3. schlange mówi:

    @ wereszko
    twój masoński racjonalizm przyćmiewa w tobie dzieła nadprzyrodzone.

  4. Horpyna mówi:

    Wereszko lubi mijać się z prawdą, tym razem jednak ma rację. Schlange zupełnie się kompromituje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.