0
Białostocka Pielgrzymka przekazała do Jaszun relikwie błogosławionego Michała Sopoćki

Ks. bp Henryk Ciereszko (w centrum) przekazał jaszunianom relikwie błog. ks. Michała Sopoćki Fot.Anna Pieszko
image-79323

Ks. bp Henryk Ciereszko (w centrum) przekazał jaszunianom relikwie błog. ks. Michała Sopoćki Fot.Anna Pieszko

W środę, 24 sierpnia, dotarła do Wilna XXIV Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka z Białegostoku do Ostrej Bramy.

W odbywającej się w Roku Miłosierdzia pielgrzymce pątnicy dostarczyli z sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku relikwie błogosławionego ks. Michała Sopoćki, spowiednika św. siostry Faustyny Kowalskiej. W ósmym dniu wędrówki, 23 sierpnia, relikwie zostały uroczyście przekazane przez bp. pomocniczego archidiecezji białostockiej Henryka Ciereszkę do kościoła pw. św. Anny w Jaszunach.

— Relikwie błog. ks. Michała wędrują dziś po całym świecie, są na wszystkich kontynentach, w różnych miejscach i oczywiście w Wilnie. Ale Jaszuny są szczególnym miejscem związanym z błog. ks. Michałem. Ks. Sopoćko uczestniczył w przygotowaniach do budowy kościoła w Jaszunach jako przedstawiciel Kurii Biskupiej, toteż cieszymy się, że to tutaj mogą być te relikwie — mówił „Kurierowi” ks. bp Henryk Ciereszko.

 Parafianie wnieśli relikwie do kościoła pw. św. Anny w Jaszunach Fot.Anna Pieszko
image-79324

Parafianie wnieśli relikwie do kościoła pw. św. Anny w Jaszunach Fot.Anna Pieszko

Jak zaznaczył ks. biskup, rzeczy proste ułożyły się w wymowne znaki.

— Złożyła się piękna okazja, że w Roku Miłosierdzia, jaki obchodzimy w całym Kościele katolickim, Pielgrzymka Białostocka te relikwie ze sobą zabrała i zostały one uroczyście przyniesione. Błogosławiony ks. Sopoćko w tym nadzwyczajnym roku towarzyszył pielgrzymom przez swą obecność w relikwiach aż do Jaszun i tak to pięknie się ułożyło, że mogą te relikwie teraz tu pozostać i przypominać o swoistym ojcu tej parafii — błogosławionym księdzu Michale — mówił ks. bp Henryk Ciereszko.

Relikwie błog. Michała Sopoćki są relikwiami pierwszego stopnia, czyli pochodzą ze szczątków doczesnych błogosławionego. Pozostaną w kościele pw. św. Anny w Jaszunach i będą przypominały o istocie misji ks. Michała: zaszczepianiu idei Miłosierdzia Bożego w życiu wiernych.

— Błogosławionemu zależało nie na tym, by go ktoś zauważał, ale by Miłosierdzie Boże było czczone, znane, by ludzie starali się naśladować je także w swoim życiu. Było to jego misją życia i tak to odczytujemy. Relikwie przypominają, czemu służył, jakiej misji był oddany apostoł Bożego Miłosierdzia, nasz błogosławiony ks. Michał Sopoćko — przypominał bp Ciereszko.

Ks. proboszcz Tadeusz Aleksandrowicz wraz z mieszkańcami Jaszun z ogromnym wzruszeniem przywitał pątników chlebem i solą 2 km przed zakończeniem etapu, wyrażając wdzięczność za poniesiony trud doprowadzenia relikwii do świątyni, a także nadzieję na głębokie doświadczenie obecności Miłosiernego Boga w życiu parafian. Ks. bp Henryk Ciereszko przekazał relikwie parafianom, którzy ponieśli je dalej centralną ulicą Jaszun aż do świątyni. Jaszunianie licznie witali pątników, na drogę sypano płatki kwiatów.

— Witaj, Ojcze! Witaj nam w domu! — w dziękczynnej mowie powitalnej mówiła jaszunianka Janina Snarska. — Zdajemy sobie sprawę z wagi tego wydarzenia i dziękujemy za zaszczyt otrzymania takiego daru. Kult relikwii to tak naprawdę kult samego Pana Boga. Przez wstawiennictwo tego błogosławionego będziemy się modlić, by parafianie otworzyli się na Miłosierdzie Jezusa, by stało się ono stylem życia.

Błog. ks. Michał Sopoćko niejako „powrócił” do domu Fot.Anna Pieszko
image-79325

Błog. ks. Michał Sopoćko niejako „powrócił” do domu Fot.Anna Pieszko

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko niejako „powrócił” do Jaszun po 90 latach. To za jego podpisem, jako delegata Wileńskiej Kurii Metropolitalnej, 7 marca 1926 r. zostało zatwierdzone postanowienie o budowie przyszłej świątyni w Jaszunach. 16 października 1927 r. poświęcono kamień węgielny pod budowę kościoła. 21 października 1928 r. konsekrowano kościół pw. św. Anny. Wydarzenia z dziejów świątyni zostały utrwalone na tablicy pamiątkowej umieszczonej przy wejściu do kościoła, opatrzonej napisem „Jezu, ufam Tobie!” z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego.

Wszyscy uczestnicy pielgrzymki oraz jaszunianie tego wieczoru wzięli udział w uroczystej Eucharystii. Następnie parafianie zabrali pątników na nocleg przed ostatnim etapem podróży do Ostrej Bramy. Ogółem w ciągu 9 dni pątnicy pokonali blisko 290-kilometrową trasę, która wiodła również przez Białoruś: Grodno, Jeziory, Nowy Dwór i Raduń. Następnie pielgrzymi z Białegostoku wędrowali po stronie litewskiej przez Ejszyszki, Butrymańce, Jaszuny do Wilna.

Z pewnością niejednemu uczestnikowi pielgrzymki dał się mocno we znaki każdy przemierzony kilometr drogi odczuwany jako dojmujący ból w stopach i kolanach, ale jak twierdzili pielgrzymi, codziennie przybywały im nowe siły.
— Najbardziej trudne jest to, że mnie bolą nogi i że nie daję rady. Każdego dnia pielgrzymki jestem podwożona przez ostatni odcinek drogi, bo już nie daję rady iść. Jest to dla mnie lekcja pokory, Pan Bóg mi pokazuje, że nie jestem niezależna, że jestem uzależniona od innych ludzi i od Pana Boga. To On mi daje łaskę, żeby pójść, ale daje też tę łaskę, że muszę jechać. Uczę się w ten sposób pokory — mówiła „Kurierowi” s. Brygida Kruszewska ze Zgromadzenia Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza mieszkająca obecnie w Częstochowie.

Jaszuny były przedostatnim etapem drogi do Ostrej Bramy Fot.Anna Pieszko
image-79326

Jaszuny były przedostatnim etapem drogi do Ostrej Bramy Fot.Anna Pieszko

Tegoroczna XXIV Ekumeniczna Pielgrzymka Białostocka w swoim haśle „Miłosierni bądźcie”, jak też w treści odnosiła się do tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Każdy dzień był jednym dniem Nowenny do Bożego Miłosierdzia, niósł modlitwę w różnych intencjach, co naznaczało rytm pielgrzymki, modlitwy, przeżycia, konferencje. To było włączenie się pielgrzymki do tego, czym żyje Kościół w mijającym Roku Miłosierdzia.
— Kiedy siostra zaproponowała mi pielgrzymkę do Ostrej Bramy, moje pierwsze skojarzenie było z Panem Jezusem Miłosiernym. To z Nim szczególnie kojarzy mi się Wilno. Dla mnie ten Rok Miłosierdzia jest szczególnym rokiem. Miałam duże kłopoty ze zdrowiem, długi czas spędziłam w szpitalu, ale leczenie było bardzo skuteczne. Patrząc na moje życie widzę, że mam za co dziękować Bogu i o co prosić. Bo tak naprawdę często wydaje się, że wszystko jest w mojej mocy, ale rzeczy tak oczywiste, jak dwie ręce i dwie nogi, głowa na karku, że jestem sprawna — to wszystko jest darem Pana Boga. I choćby za to wypada dziękować — opowiadała s. Brygida.

Jak mówiła, pielgrzymowanie jest okazją nie tylko dziękczynienia, ale też wielką lekcją miłości.
— Miłości uczę się wtedy, kiedy jestem z kimś, kto jest słabszy. Łatwiej jest kochać kogoś, kto jest zdrowy, sprawny, kto niczego nie potrzebuje. Trudniej jest kochać kogoś, kto jest strasznie poraniony i jest np. złośliwy. Idziemy do Matki Bożej Ostrobramskiej i Pana Jezusa Miłosiernego tacy, jacy jesteśmy—– mówiła.

Mieszkańcy Jaszun z ogromnym wzruszeniem przywitali pątników Fot.Anna Pieszko
image-79327

Mieszkańcy Jaszun z ogromnym wzruszeniem przywitali pątników Fot.Anna Pieszko

Wspólne wędrowanie jest też możliwością otwierania się na innego człowieka.
— Niezależnie od tego, czy starszy, czy młodszy — w pielgrzymce każdy z każdym rozmawia, jest wiele życzliwości w stosunku do siebie, jest dużo otwarcia, niepozostawania obojętnym, bo tak normalnie na co dzień, niestety, różnie z tym bywa. Poza tym jestem bardzo wzruszona gościnnością ludzi na całej trasie. Jestem przygotowana do pielgrzymki, mam jakiś zapas jedzenia, ale nie przypuszczałam, że dostaniemy od ludzi tyle pożywienia. To jest ta miłość, którą oni dają, dają całe swoje serce. Ci ludzie często są biedni. Jak patrzę na drewniane stare domki, gdzie okna pamiętają czasy drugiej wojny światowej, to wiem, że ci ludzie nie są bogaci, bo gdyby byli bogaci, inaczej by wyglądały ich obejścia. Ale jest wielka otwartość tych ludzi. Dziękuję Panu Bogu za każdy nocleg i każdą szkołę, która nas wpuszcza — z wielką wdzięcznością mówiła s. Brygida.

Grupa pielgrzymów z Polski liczyła w tym roku ok. 350 osób, grupa z Białorusi — 80.
Brat Antoni z Grodna mówi, że w swoim życiu miał szczęście dwukrotnie dotknąć obecności błog. ks. Michała Sopoćki: podczas tegorocznej pielgrzymki do Ostrej Bramy oraz podczas uroczystej beatyfikacji ks. Sopoćki, jaka miała miejsce we wrześniu 2008 r. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku. Metropolita mińsko-mohylewski arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił wtedy homilię, wszyscy płakali. Jak mówi brat Antoni, to było niesamowite przeżycie.

— Błogosławiony Michał Sopoćko przypadkowo stanął na mojej drodze, myślę, że jest to po prostu taki dar. Moja mama jest Litwinką z Warwiszek, przez 10 lat była sparaliżowana, nie mogła nawet rozmawiać. Kiedy po raz pierwszy wyruszyłem na pielgrzymkę do Ostrej Bramy, przypadkiem jeden z braci pomógł w Polsce zorganizować rehabilitację dla mojej mamy. To był dar serca, całkowicie nieodpłatny. Myślę, że był to też dar od Matki Bożej, że to miłosierdzie pomimo tego cierpienia przyszło do naszej rodziny. Kiedy patrzę na swoje życie — a nie jest ono święte, zdarzają się też upadki — to mimo wszystko Miłosierdzie jest niesamowicie widoczne, powiedziałbym, jest największym przymiotem Pana Boga — mówił brat Antoni z Grodna.

Po dojściu do Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej 24 sierpnia została odprawiona Msza św. Pielgrzymkę zakończyła 25 sierpnia Msza św. w katedrze wileńskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.