8
Przywracanie pamięci narodowej — wyprawa IPN na Litwę i Łotwę

Narody, które doświadczyły totalitaryzmów, powinny nie tylko pamiętać, ale także młodszym generacjom i całemu światu przypominać o tym, czym te totalitaryzmy były Fot. Marian Paluszkiewicz

Narody, które doświadczyły totalitaryzmów, powinny nie tylko pamiętać, ale także młodszym generacjom i całemu światu przypominać o tym, czym te totalitaryzmy były Fot. Marian Paluszkiewicz

„Pobyt w takim mieście jak Wilno pozwala w dużej mierze zrozumieć także to, co stanowi substancję dzisiejszych Polaków – mówi dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN. — Mamy olbrzymią ilość wydarzeń do przywrócenia w zbiorowej świadomości historycznej.

Mimo że tyle lat minęło od upadku komunizmu, Polska nadal musi „odzyskiwać” to, co próbowano wyprzeć z naszej historii.

Instytut Pamięci Narodowej zajmuje się nie tylko ściganiem zbrodni lub badaniami naukowymi. Ważną częścią jego działalności jest edukacja. Niedawno grupa polskiej młodzieży: harcerzy i laureatów konkursów historycznych miała okazję poznawać historię Polski, Litwy i Łotwy w ramach XXIV krakowskiej wyprawy edukacyjnej pod patronatem prezesa IPN, śladami walk o niepodległość Polski i krajów bałtyckich oraz ku czci ofiar dwóch totalitaryzmów – sowieckiego i niemieckiego.
Jednym z celów wyjazdu było oddanie hołdu żołnierzom Wojska Polskiego – uczestnikom wojny z bolszewicką Rosją 1919-1920 w obronie granic i niepodległości Polski na Kresach Północno-Wschodnich oraz uczestnikom walk podczas II wojny światowej.

— Wyjeżdżamy do miejsc ważnych dla nas, jako Polaków i Europejczyków, ale też ważnych dla innych narodów dotkniętych totalitaryzmem niemieckim i sowieckimi, a więc narodów, które powinny nie tylko pamiętać, ale także młodszym generacjom i całemu światu przypominać o tym, czym te totalitaryzmy były – powiedział w rozmowie z „Kurierem” organizator wyjazdu dr Maciej Korkuć.

— Organizujemy wyprawy przede wszystkim dla młodzieży. Chcemy, aby młodzi ludzie mogli o ważnych wydarzeniach uczyć się tam, gdzie one się odbywały, ale też by mogli oddawać hołd ofiarom albo bohaterom walczącym o niepodległość, dlatego za każdym razem staramy się organizować na miejscu krótkie ceremonie — wyjaśniał historyk. — Podczas tego wyjazdu mieliśmy taką w Dyneburgu, gdzie Polacy walcząc z bolszewikami, zdobyli miasto po to, by oddać je Łotwie, co w następnych latach zaowocowało świetną współpracą polsko-łotewską.

W tym roku w Wilnie uczestnicy wyprawy odwiedzili Cmentarz na Rossie, Wojskowy Cmentarz na Antokolu, Muzeum Ofiar Ludobójstwa i Ponary Fot. Marian Paluszkiewicz

W tym roku w Wilnie uczestnicy wyprawy odwiedzili Cmentarz na Rossie, Wojskowy Cmentarz na Antokolu, Muzeum Ofiar Ludobójstwa i Ponary Fot. Marian Paluszkiewicz

Po co takie wyjazdy? Czy polska młodzież w ogóle interesuje się historią? Jak się okazuje — tak.  Świadczy o tym m. in. duże zainteresowanie konkursami organizowanymi przez IPN. Jednocześnie wielu uczestników wyprawy podkreśla, że nie są zadowoleni ze szkolnego programu historii.

— W szkole jak nie Egipt to Rzym. W ogóle nas nie uczą historii najnowszej, dopiero tutaj czegoś się dowiedziałam — mówi jedna z uczestniczek wyjazdu.
— Wiem trochę więcej, bo jestem harcerką. Byłam na Monte Cassino i na Cmentarzu Orląt, ale w szkole w ogóle prawie nie uczymy się o Polsce – dodaje inna.
Niezadowolenie z nauczania historii w polskiej szkole wyraża również dr Maciej Korkuć.

– W dotychczasowych szkolnych programach historia Polski, a zwłaszcza historia najnowsza była marginalizowana – zauważa Korkuć. – Teraz jest szansa, że to się zmieni, że jako IPN będziemy uzupełniać braki w edukacji szkolnej, a nie uczyć historii najnowszej od podstaw.

Dobrą okazją do uzupełniania wiedzy w czasie wyjazdu jest zwykle długa podróż. W autokarze odbywają się więc wykłady, które przygotowują do wizyt w kolejnych miejscach. Taki wyjazd to, według Macieja Korkucia, właściwa droga do zrozumienia, kim jesteśmy sami.

W tym roku w Wilnie uczestnicy wyprawy odwiedzili Cmentarz na Rossie, Wojskowy Cmentarz na Antokolu. Zdecydowali się również na zwiedzenie Muzeum Ofiar Ludobójstwa, które mieści się w dawnym więzieniu KGB.
— Totalitaryzm sowiecki dotknął nas szczególnie – podkreśla Korkuć.
— Niezależnie od tego, jakiej narodowości były ofiary, pokazuje on prawdziwe oblicze systemu i charakter tego, co Józef Czapski nazwał „nieludzką ziemią”.

Tymczasem wizyta w muzeum okazała się wielkim zaskoczeniem. Młodzież, tuż po wyjściu z gmachu, nadal pozostawała pod silnym wrażeniem widzianych przed chwilą obrazów.
– Nie myślałam, że tu też było tak strasznie – mówi jedna ze zwiedzających. – Nie wiedziałam, że tak niedawno jeszcze na Litwie ludzie ginęli pod czołgami.

 Przewodniczka w czasie zwiedzania sugerowała kolaborację Armii Krajowej z niemieckim okupantem — nie wspominając słowem o litewskich kolaborantach Fot. Marian Paluszkiewicz

Przewodniczka w czasie zwiedzania sugerowała kolaborację Armii Krajowej z niemieckim okupantem — nie wspominając słowem o litewskich kolaborantach Fot. Marian Paluszkiewicz

Organizator wyjazdu zaskoczony był natomiast głównie opowiadaniem przewodniczki.
– Nie spodziewałem się czegoś takiego. Przewodniczka oprowadzała nas po salach więziennych, gdzie na ścianach pełno było polskich napisów, nie wspominając słowem, że Polacy także byli tutaj więzieni – opowiada Korkuć. – Na mapie podziemia zbrojnego na Litwie, na Wileńszczyźnie jest pusta plama, tak jakby Polacy nie podjęli walki, a przecież to właśnie Armia Krajowa stała konsekwentnie po stronie wolności, walcząc z kolejnymi okupantami.

Według historyka, przewodniczka oprowadzając po muzeum, sugerowała także kolaborację Armii Krajowej z niemieckim okupantem, nie wspominając słowem o litewskich kolaborantach.

– W rozmowie wyraziłem swój sprzeciw wobec tego rodzaju opowieści, zadałem kilka pytań, jednak ta pani na żadne z nich nie potrafiła odpowiedzieć – mówi historyk.
Pomimo zdecydowanego sprzeciwu wobec narracji historycznej proponowanej przez przewodniczkę, Maciej Korkuć uważa, że muzeum warto odwiedzić.

– To bardzo ważne miejsce, do którego na pewno wróciłbym w czasie następnych wypraw z młodzieżą do Wilna – podkreśla. – Tym razem jednak lepiej przygotowałbym uczestników do tej wyprawy, uwzględniając sprawy, co do których mam największe zastrzeżenia.

Historyk IPN uważa, że tego rodzaju kształtowanie pamięci historycznej jest szkodliwe przede wszystkim dla samej Litwy.
— Taka wizja historii promowana przez Litwę na przykładzie tego muzeum to strzelanie sobie w nogę – podkreśla Korkuć. – Wizja historii Litwy czy walki przeciwko okupantom bez Polaków i polskiego podziemia to wizja niepełna. A przecież „dziurawa” historia litewska nie jest niczym lepszym od „dziurawej” historii sowieckiej.

Muzeum nie było ostatnim miejscem, które wymagało od organizatorów dużych umiejętności w przekazywaniu wiedzy historycznej. Młodzież odwiedziła również chyba najtragiczniejsze miejsce w polsko-litewskiej historii – Ponary.

— O takich sprawach trzeba mówić prawdę. Wśród narodu litewskiego znaleźli się ludzie, którzy zdecydowali się na kolaborację z Niemcami i uczestniczyli w tych strasznych zbrodniach – uważa Korkuć. — Musimy je przypominać, ale jednocześnie jasno mówić, że nie były to decyzje suwerennego litewskiego państwa, ale formacje kolaborujące z Niemcami. Zbrodnie litewskie trzeba nazywać po imieniu, ale trzeba pamiętać również, że bierze za nie odpowiedzialność III Rzesza, która okupowała te tereny.

— Polska padła ofiarą dwóch totalitaryzmów i nigdy nie uczestniczyła w żadnych zbrodniach ani Związku Sowieckiego, ani Niemiec – podkreśla historyk. — Jeżeli jacyś obywatele dali się skusić do udziału w działaniach niemieckich, to niezależnie od tego, jakiej byli narodowości, jeśli byli obywatelami RP, była to zdrada ojczyzny. Nie każdy kraj może się tym pochwalić, my możemy być dumni z zachowania państwa polskiego.

Czy jest jakiś przepis na edukację historyczną młodzieży o polsko-litewskiej historii?

Według Macieja Korkucia, ważne jest to, by, zwłaszcza najtrudniejsze wydarzenia wspólnej historii, przedstawiać w szerokim kontekście.

Wizja historii Litwy czy walki przeciwko okupantom bez Polaków i polskiego podziemia to wizja niepełna – podkreśla Maciej Korkuć Fot. Marian Paluszkiewicz

Wizja historii Litwy czy walki przeciwko okupantom bez Polaków i polskiego podziemia to wizja niepełna – podkreśla Maciej Korkuć Fot. Marian Paluszkiewicz

— Staramy się przestawiać stosunki polsko-litewskie jak najbardziej całościowo, od czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Mówimy o tym, że cały ogromny obszar tego państwa stał się ojczyzną trzech narodów – wyjaśnia historyk. – Polacy, Białorusini i Litwini mieli w nim swoje miejsce i swoje prawa. Opowiadamy, jak wraz z niepodległości pojawiła się kwestia kształtu nowego państwa i jak powoli rozchodziły się drogi polsko-litewskie.

Według historyka, jedną z najtrudniejszych rzeczy do zrozumienia dla młodego pokolenia jest tożsamość narodowa mieszkańców Litwy.
— Młodzieży trzeba tłumaczyć, czym było Wielkie Księstwo Litewskie i ludność je zamieszkująca, czym była polskość mieszkańców Wilna, prawowitych dziedziców tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, którzy jeszcze w XIX w. mówili o sobie jako o Polach w kategoriach całości Rzeczypospolitej, a jednocześnie jako o Litwinach. Myślenie w kategoriach Rzeczypospolitej jest dziś trudne do pojęcia. – wyjaśnia historyk.

Wyjazdy na Wileńszczyzną są szczególnie ważne także ze względu na wymianę pokoleniową, jaką obserwujemy.

— Ta młodzież, która powoli wchodzi w dorosłe życie, to ostatnia generacja, która może spotkać się z Polakami urodzonymi w przedwojennym Wilnie i Lwowie – podkreśla Maciej Korkuć. — Gdy tego pokolenia świadków historii zabraknie, tylko historycy będą mogli mówić o tych wydarzeniach.

8 odpowiedzi to Przywracanie pamięci narodowej — wyprawa IPN na Litwę i Łotwę

  1. Jur mówi:

    Jest niedostatek w opisie wycieczki przechodzącej obok gmachu Gestapo i NKWD .Tu bowiem katowano głównie Polaków z AK i ruchu oporu w czasie wojny tj. od września 1939 do 1945 .W tym miejscu brak jest informacji na ten temat. Bo “Łukiszki ” są symbolem tortur i mordów na polskich patriotach . Nazwisk zakatowanych Polaków nie ma na ścianach gmachu. Tablice umieszczone na ścianach budynku to wyłącznie nazwiska Litwinów i to głównie z okresu po lipcu 1944r tj wejściu Rosjan .To bardzo smutna fotografia kiedy grupa młodych przechodzi obok Łukiszek i nie widzi nazwisk Polaków .

  2. Ryś mówi:

    Historia Lietuvy,jest zdecydowanie więcej zakłamana niż historia sovietlandu.

  3. Wereszko mówi:

    @Ryś
    Z tą różnicą, że o zbrodniach sovietów wiedzą w Polsce wszyscy, a o zbrodniach Lietuvisów na Polakach nie wie nikt. Podobnie zresztą jak o zbrodniach innych naszych “braci” Ukraińców.

  4. Jan mówi:

    Bardzo mało kto wie o deportacjach Polaków do Kazachstanu czy ludobójstwie z 1937 r., nie o wszystkich zbrodniach sowietów wiadomo…

  5. Jan mówi:

    Polecam Fundację rodacy37.pl

  6. wielki brat mówi:

    Takich wypraw musi być jak najwięcej. Tylko bespośrednie obcowanie daje zrozumienie całej sytuacji.

  7. Jur mówi:

    Ciekawe czy wycieczce objaśniono że tablice z nazwiskami na Łukiszkach [dawny Gmach Sądów] dotyczą w głównie sprawców mordu w Ponarach i tych którzy służyli Niemcom w czasie okupacji.Bo jeśli nie to cel wycieczki tj przywracanie pamięci narodowej chybiony.

  8. Jur mówi:

    Miško Broliai -Leśni Bracia. Po lipcu 1944 żołnierze litewscy przeszli do działanie w partyzantce ukrywając się przed Sowietami ze względów patriotycznych i narodowościowych oraz z obawy przed osądzeniem ich za kolaborację z nazistami. Leśni Bracia na Litwie zajmowali się grabieżami i rozbojem nazywając swoje działania walką z rosyjskim okupantem. Niemców nie uważali za okupantów i walczyli w ramach Wehrmachtu przeciwko Armii Czerwonej, brali również udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego. Część grup w czasie okupacji niemieckiej była zaangażowana w antysemickie masakry. Do takich oddziałów zaliczany jest pułk „Żelazny Wilk” mający w czasie okupacji nazistów charakter faszystowski. „Żelazny Wilk” porzucił części elementów ideologii rasistowskiej w lecie 1945 roku. Jednym z efektów antysemickiego nastawienia partyzantów było wrogie nastawienie części opinii na Zachodzie. Np. arcybiskup Canterbury oznajmił że partyzanci są faszystami, a ich deportacja jest uzasadniona.
    Po wejściu na Litwę w 1944 sowieci i NKWD rozpoczęli szukać,łapać i karać tych co służyli Niemcom. Leśni Bracia istnieli do roku 1952 i po ich opuszczeniu przez miejscową ludność, która zdecydowanie zaczęła odmawiać im zaopatrzenia przestali istnieć, a ich przywódcy zostali aresztowani i rozstrzelani za popełnione zbrodnie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.