1
Łapówka czy pożyczka? Masiulis tłumaczy się

Przypominanie o aferze na miesiąc przed wyborami na pewno nie przyniesie korzyści liberałom Fot. Marian Paluszkiewicz
image-79482

Przypominanie o aferze na miesiąc przed wyborami na pewno nie przyniesie korzyści liberałom Fot. Marian Paluszkiewicz

„To był wielki błąd” — mówi Eligijus Masiulis. Były przewodniczący liberałów, były poseł wyjaśnia, skąd w jego domu znalazło się około 250 tys. euro. Czy jednak przypominanie na miesiąc przed wyborami do Sejmu o aferze, która pogrążyła rankingi liberałów, nie jest przypadkiem kolejnym błędem?

Eligijus Masiulis, po 4 miesiącach od czasu, gdy do jego domu weszli funkcjonariusze Służby Badań Specjalnych, postanowił wreszcie wytłumaczyć, skąd pochodziła znaleziona tam gotówka.
„10 maja tego roku pożyczyłem od Raimondasa Kurlianskisa 90 000 euro na okres jednego roku” — napisał w swoim oświadczeniu. Polityk twierdzi, że za te pieniądze chciał kupić nieruchomość w Nidzie.

W całej historii zdumiewać może przede wszystkim ogromne zaufanie, jakim Raimondas Kurlianskis, wiceprezydent MG Baltic, miał obdarzyć polityka. Pożyczka na tak dużą sumę pieniędzy, nie była nawet poświadczona przez notariusza.

Sam Masiulis mówi, że żałuje, iż nie poszedł do notariusza.
— Był to duży błąd, który wciągnął mnie i Raimondasa w wielką życiową niewiadomą — tłumaczył w rozmowie z dziennikarzami.

Tymczasem prowadzący sprawę korupcji politycznej szef Służby Badań Specjalnych Saulius Urbanavičius mówi, że pożyczka lub jej zwrot to najczęstszy sposób, w jaki tłumaczą nagły przypływ gotówki osoby oskarżone o korupcję.

Czy w takiej sytuacji jakiekolwiek próby tłumaczenia się mają sens?

— Czy to była pożyczka, czy łapówka — zdecyduje sąd — powiedział w rozmowie z „Kurierem” Audrius Bačiulis, publicysta tygodnika „Veidas”. — Dla mnie ważny jest inny wymiar tej sprawy, czyli sama stabilność finansowa litewskich polityków.

Bačiulis uważa, że obecne zarobki litewskich polityków sprawiają, że mogą być oni bardziej podatni na próby przekupstwa.

— Prawdą jest, że tak Masiulis jak i wielu litewskich polityków, którzy zajmują wysokie stanowiska w państwie, a nawet pretendują do najwyższych urzędów, pod względem finansowym pozostają niezabezpieczeni, co czyni ich osobami zależnymi — podkreśla publicysta.

— Już Napoleon Bonaparte stworzył specjalny fundusz, który zapewniał dochody urzędnikom państwowym, gdyż twierdził, że lepiej, by brali pieniądze od Francji niż od jej wrogów — zauważa publicysta, przypominając, że podobne rozwiązania obowiązują we Francji do dzisiaj.

— Nie twierdzę, że mamy kopiować wzorce francuskie, ale musimy zrozumieć, że ludzie, którym wyborcy powierzają dysponowanie miliardami euro, nie mogą żyć z wypłat, jakie otrzymują obecnie litewscy posłowie.

Poseł zarabia miesięcznie 2 531 euro brutto. Mimo, że jest to suma 6,5 razy wyższa niż minimalne wynagrodzenie na Litwie i 3 razy wyższa od średniego wynagrodzenia, pozostaje o wiele niższa niż choćby wypłata specjalisty w sferze IT z kilkuletnim stażem.

— Przy takim wynagrodzeniu posłom trudno jest nawet liczyć na kredyt w banku, by kupić dom, bo po 4 latach w Sejmie czy ministerstwie nikt nie może przewidzieć, czy będą w stania go spłacać. Czy zostaną kolejny raz wybrani? To wielka niewiadoma — zauważa publicysta.

 „Obecny system jest bardzo wygodny dla biznesu, który lubi korumpować polityków” — zauważa Audrius Bačiulis Fot. Marian Paluszkiewicz
image-79483

„Obecny system jest bardzo wygodny dla biznesu, który lubi korumpować polityków” — zauważa Audrius Bačiulis Fot. Marian Paluszkiewicz

— To temat, o którym nie lubimy rozmawiać, ale trzeba pamiętać, że obecny system jest bardzo wygodny dla biznesu, który lubi korumpować polityków — podkreśla Bačiulis. — Tak długo, jak długo Litwa nie zajmie się tym problemem, będą powtarzać się podobne sytuacje. Ale rozwiązanie tej sprawy raczej nie przysporzy popularności.

Co tłumaczenie się Masiulisa oznacza dla partii liberałów, z którą, pomimo odejścia, nadal jest kojarzony?

— Na pewno tego rodzaju oświadczenia nie wpłyną pozytywnie na rankingi wyborcze liberałów — uważa Bačiulis. — Z punktu widzenia interesu partii, na pewno bardziej korzystny byłby jeszcze miesiąc milczenia.

Eligijus Masiulis jest podejrzany o łapówkarstwo, handel wpływami i wzbogacenie się niezgodne z prawem. Jako poseł i przewodniczący Ruchu Liberałów, w zamian za korzystne dla koncernu MG Baltic działania, miał przyjąć od wiceprezydenta tego koncernu Raimondasa Kurlianskisa ponad 105 tys. euro łapówki. Zarzuty nielegalnego wzbogacenia się postawiono Masiulisowi po tym, gdy podczas przeszukania w jego mieszkaniu znaleziono około 250 tys. euro, które mogły pochodzić z nielegalnego źródła.

Jedna odpowiedź do Łapówka czy pożyczka? Masiulis tłumaczy się

  1. W.Litwin mówi:

    jedyną partia nie uwikłaną skandale korupcyjne jest AWPL-ZChR. Z uwagi na pryncypialne nie korzystanie z finansowania od biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.