31
Wybory 2016 — Polacy w litewskiej polityce

Polskich kandydatów widać przede wszystkim w okręgach jednomandatowych, w których przeważa ludność nielitewska

Polskich kandydatów widać przede wszystkim w okręgach jednomandatowych, w których przeważa ludność nielitewska Fot. Marian Paluszkiewicz

Polacy startują w październikowych wyborach. Nic w tym dziwnego, zawsze brali przecież udział w litewskim życiu politycznym. Coraz wyraźniej widać jednak, że z wyborów na wybory polskich kandydatów jest coraz mniej na listach największych litewskich partii.

Czy dla przedstawicieli polskiej mniejszości poza AWPL-ZChR może być miejsce na litewskiej scenie politycznej?  W Sejmie obecnej kadencji Polacy zasiadają wyłącznie jako reprezentanci jednej partii — AWPL-ZChR. Jak będzie po kolejnych wyborach? Duża zmiana prawdopodobnie nie nastąpi, gdyż z ramienia ogólnolitewskich partii nie startuje zbyt wielu przedstawicieli polskiej mniejszości. Polskich kandydatów widać przede wszystkim w okręgach jednomandatowych, w których przeważa ludność nielitewska.
W Solecznikach, gdzie z listy AWPL-ZChR kandyduje obecny poseł Leonard Talmont, znalazło się jeszcze dwóch kandydatów, którzy deklarują polską narodowość. Z listy Związku Liberałów startuje Edyta Mackiewicz, zaś z listy partii Porządek i Sprawiedliwość Renat Bralkowskij.

W Miednikach, w których z listy AWPL-ZChR startuje Czesław Olszewski, o mandat poselski rywalizuje także dwóch innych Polaków: Krystyna Bortko z Partii Pracy i Franc Jakubowski z partii Porządek i Sprawiedliwość.
Spośród 9 kandydatów ubiegających się o mandat poselski w Niemenczynie troje deklaruje polską narodowość. Są to: starosta frakcji parlamentarnej AWPL-ZChR Rita Tamašunienė, reprezentant Partii Pracy Albert Gaidamowicz i Litewskiej Partii Centrum Tadeusz Polito.
W Ponarach kandydatka AWPL-ZChR Romualda Poszewieckaja rywalizuje z Polką Julią Mackiewicz z Litewskiego Związku Liberałów. Z kolei w Nowej Wilejce o mandat poselski obok kandydatki AWPL-ZChR posłanki na Sejm obecnej kadencji Wandy Krawczonok ubiega się Zygmunt Klonowski, przewodniczący Polskiej Frakcji Związku Wolności Litwy. Trzeba przyznać, że nie jest to wiele, zwłaszcza że Polacy poza AWPL-ZChR nie zajmują zbyt wysokich miejsc na partyjnych listach.
— To nikłe zaangażowanie Polaków w działalność litewskich partii widać nie tylko w czasie tych wyborów. Można to obserwować już dobre 10-20 lat. Z jednej strony Polacy nie bardzo chcą się angażować, z drugiej — po stronie litewskiej nadal drzwi są przymknięte — zauważa w rozmowie z „Kurierem” dr Andrzej Pukszto, kierownik katedry politologii na Uniwersytecie im. Witolda Wielkiego w Kownie. — Uważam, że to wielki błąd ze strony litewskiej. Wśród Polaków na Wileńszczyźnie nie brakuje osób dobrze wykształconych, odnoszących duże sukcesy w biznesie czy też w sferze kultury. Wiele osób polskiego pochodzenia ma naprawdę dużo do zaoferowania.
Według Andrzeja Pukszty litewskim partiom nie udaje się przyciągnąć polskiej elity, gdyż nie szukają nawet kluczy do polskich wyborców.
— Choć wiadomo, że część Polaków nie jest zadowolona z polityki AWPL, nie mają zbyt wielkiej alternatywy. Jeśli chodzi o udział Polaków w innych partiach politycznych, obserwujemy wielki regres — podkreśla.
Politolog przypomina, że 20 lat temu z listy konserwatystów startował prof. Zygmunt Mackiewicz, natomiast znany działacz wileński Artur Płokszto z listy Litewskiej Demokratycznej Partii Pracy.
— Dopiero na tym tle widać, że w tej chwili bardzo niewiele partii uchyliło drzwi dla polskich kandydatów — dodaje. Od lat 90. wyraźnie słychać również głosy, które wskazują na to, że Polacy powinni działać przede wszystkich we własnych strukturach, gdyż w litewskiej polityce inaczej spychani są na margines.
— Litwa jest wolnym, demokratycznym krajem, Polacy mogą więc wstępować do partii, jakich chcą — mówi nam starosta frakcji AWPL-ZChR w Sejmie Rita Tamašunienė. — Praktyka jednak pokazuje, że litewskie partie są zainteresowane przede wszystkim wykorzystaniem polskich nazwisk na swoich listach, natomiast polscy kandydaci nie zajmują w tych partiach stanowisk, na których mogliby coś zdziałać. To raczej chwyty wyborcze, które mają zapewnić głosy mniejszości.

Zaglądając w historię trudno nie zgodzić się z tego rodzaju stwierdzeniami. Przez 20 lat (od 1992 do 2012 r.) z ramienia ogólnolitewskich partii zasiadało w Sejmie tylko 9 Polaków i tylko Artur Płokszto pełnił mandat dłużej niż przez jedną kadencję. Co o tym zadecydowało?
Według socjologa, dr. hab. Adama Bobryka — przede wszystkim spychanie Polaków na dalsze pozycje na listach wyborczych oraz niekorzystne propozycje dotyczące przydziałów okręgów wyborczych. Autor książek o polskich ugrupowaniach na Litwie przytacza również przykład Medarda Czobota, sygnatariusza Aktu Niepodległości, który był posłem w latach 1992-1996. Podając powody rezygnacji z kandydowania na kolejną kadencję stwierdził on, że opuścił ugrupowanie m. in. dlatego, że w partii zaczęły dominować nastroje nacjonalistyczne.

Jarosław Wołkonowski

Jarosław Wołkonowski

Kończący właśnie kadencję dziekana wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku prof. dr hab. Jarosław Wołkonowski również uważa, że Polakom nie jest łatwo odnaleźć się w litewskiej polityce.
— Polacy mają różne poglądy polityczne i tak naprawdę trudno ich zmieścić w jednej partii. Są wśród nich liberałowie, konserwatyści, socjaldemokraci.

Naturalne więc, że na początku lat dziewięćdziesiątych włączali się w działalność różnych ogólnolitewskich partii.
Ale, niestety, tendencja asymilacyjna wobec przedstawicieli mniejszości we wszystkich partiach jest bardzo mocna, na tyle mocna, że faktycznie Polakowi w litewskiej polityce trudno jest zaistnieć — uważa Wołkonowski, dodając, że o otwartości na Polaków można mówić w zasadzie tylko w partiach z kręgów liberalnych.
Liberałowie faktycznie deklarują najszerzej otwarcie na Polaków, nie brakuje też z ich strony gestów świadczących o tym, że są zwolennikami poszanowania praw mniejszości. Przeszło rok temu większe otwarcie na Polaków deklarował Litewski Związek Liberałów.

Zarząd Związku powołał nawet komitet ds. wspólnot narodowych, który miał opracować program partii dla mniejszości. Przewodniczący partii, poseł Eligijus Masiulis podkreślał wówczas, że „tematy dotyczące Polaków, Rosjan, czy przedstawicieli innych narodowości od lat monopolizują w kraju trzy partie: Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, Związek Rosjan i Alians Rosjan”, a udział przedstawicieli mniejszości narodowych w tradycyjnych partiach jest marginalny. „Sytuacja, jaka się wytworzyła, ogranicza możliwość integracji politycznej. Przedstawiciele mniejszości narodowych, nasi obywatele, są spychani na margines, co w obecnej sytuacji geopolitycznej jest zwykłą głupotą” — stwierdził w rozmowie z dziennikarzami ówczesny przewodniczący Związku Liberałów.
Niedługo potem powstała Polska Frakcja Związku Wolności Litwy. „Chcemy tworzyć państwo, w którym można by było normalnie żyć wspólnie z Litwinami, próbować rozwiązać konflikty” — podkreślał tuż po wyborze na przewodniczącego Zygmunt Klonowski. „Będziemy dbali o przestrzeganie przez władze regulacji, konwencji, umów i porozumień unijnych, polsko-litewskich i międzynarodowych, w ten sposób dążąc do nawiązywania i rozwijania prawdziwie partnerskich relacji między naszymi narodami” — napisano w specjalnym oświadczeniu wydanym w związku z powstaniem frakcji.
Rankingi przedwyborcze nie są jednak dla liberałów zbyt łaskawe, nie wiadomo więc, czy głosy zapraszające przedstawicieli mniejszości do większego udziału w ogólnolitewskich strukturach będą w Sejmie kolejnej kadencji w ogóle słyszalne. Wyraźnie zauważalne są natomiast konflikty pomiędzy interesami większości a prawami mniejszości narodowych.

— Pomimo wejścia do Unii Europejskiej, która wobec mniejszości preferuje model integracji, wśród dużej części litewskich elit politycznych można zaobserwować dążenie do asymilacji Polaków, która ma doprowadzić do utraty ich odrębności — zauważa Jarosław Wołkonowski. — Widać to wyraźnie na przykładach konkretnych rozwiązań prawnych, jak np. w reformie szkolnictwa, w przypadku przeprowadzenia zmian w dziedzinie egzaminu państwowego z języka litewskiego. Właśnie dążenie do asymilacji, która w kolejnych pokoleniach mogłaby zaowocować lituanizacją, sprawia, że mniejszości czują się zagrożone i koncentrują na obronie swoich praw.
Aktualnie o prawa Polaków w Sejmie upomina się AWPL-ZChR.

Rita Tamašunienė

Rita Tamašunienė

— Nasze bycie w Sejmie i samorządach to ogromne osiągnięcie polskiej mniejszości, która ma swoich reprezentantów i może czuć się przez to gospodarzem na swojej ziemi — podkreśla Rita Tamašunienė. — O tym, że dbamy o interesy mniejszości, najlepiej świadczy sytuacja oświaty w rejonach, gdzie AWPL-ZChR ma większość — wileńskim i solecznickim. W Sejmie jest nas stanowczo za mało, mamy nadzieję, że po wyborach będzie więcej. Widzimy, co prawda, że postulaty obrony mniejszości nie są nadal realizowane, ale widzimy też wymiar pozytywny. Spotykamy się z posłami z innych rejonów Litwy i zauważamy, że wzrasta świadomość, że poszanowanie praw mniejszości nie stanowi żadnego zagrożenia.

Jarosław Wołkonowski do sejmowej działalności AWP-ZChR odnosi się bardzo sceptycznie.
— Jeśli chodzi o AWPL-ZChR, muszę przyznać, że nie widzę żadnych osiągnięć z ostatniej kadencji — stwierdza, przyznając jednak, że w obecnej sytuacji politycznej nie ma na Litwie znaczącej siły politycznej, która byłaby rzeczywiście zainteresowana tworzeniem społeczeństwa obywatelskiego, w którym mniejszości mają zagwarantowane prawa.
— Według mnie ważne jest podtrzymywanie i wspieranie litewskich środowisk, które opowiadają się za integracją mniejszości narodowych. Takie środowiska są, ale to zdecydowanie mniejszość wśród litewskiej elity politycznej. Przez lata nazbierało się wiele nierozwiązanych problemów, za które trzeba się po prostu zabrać, tak, by jak najmniej było napięć i obciążeń w relacji między mniejszością a większością. I tu naprawdę nie wystarczy krzyczeć, że jesteśmy prześladowani — zaznacza Wołkonowski.
Jak na razie jednak stosy nierozwiązanych problemów nie maleją, a polskie próby wejścia w świat polityki Litwy poza strukturami stworzonymi przez mniejszość nie przyniosły długotrwałych skutków. No, może poza rozczarowaniem i ugruntowaniem się poczucia, że Polak na liście litewskiej partii służy tylko przyciągnięciu wyborców.
Fot. Marian Paluszkiewicz

31 odpowiedzi to Wybory 2016 — Polacy w litewskiej polityce

  1. Dudak mówi:

    Jak litewskie partie moga być zainteresowane w Polakach,gdyż głównym celem Litwinów jest ich litwinizacja – najwyżej w celach propgandowych i wyborczych ? Czy nie pamiętacie,co po wyborach z kandydatkami Polkami zrobiła K.P.- zastąpiła Litwinkami,A ?

  2. Darek mówi:

    Ogół Polaków na Litwie nie ma wątpliwości, że jedyną rozsądną opcją, gwarantującą poważne traktowanie polskich postulatów, jest głosowanie na AWPL – ZChR.
    Partie litewskie nie są zainteresowane rozwiązaniem tych kwestii po naszej myśli, a zdawkowe wypowiedzi niektórych są tylko przedwyborczą grą, próbą oszukania wyborców. Dla przykładu gęby pełne frazesów mają liberałowie, którzy z premedytacją niszczą polskie szkolnictwo. Zaś konserwatyści za swoich rządów wygasili ustawę o mniejszościach narodowych i wspierali liberałów przy przepychaniu fatalnej ustawy oświatowej, która dramatycznie pogorszyła sytuację oświaty mniejszości narodowych.
    Czyli głosy Polaków, jak najbardziej słusznie, pójdą na AWPL – ZChR, bo to jedyny sposób na zaistnienie naszych spraw w sejmowej polityce krajowej.

  3. tak mówi:

    WARTOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIE !
    SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA !
    UCZCIWA POLITYKA !
    – takie są główne hasła AWPL-ZChR na nadchodzące wybory. Oraz już tradycyjnie:
    JEDNOŚCIĄ SILNI !
    LISTA NR 11.

  4. józef III mówi:

    tylko AWPL !

  5. W.Litwin mówi:

    Dla zasady aby wytknąć błędy i korupcję ludzie powinni na złość zagłosować za AWPL jedyną partią nigdy nie zamieszaną w żadne skandale korupcyjne

  6. W.Litwin mówi:

    Poza tym partie litewskie w ostatnim czasie pokazały poprzez swoje działania, że na polskie postulaty nie patrzą wcale. Dlatego dla nas jedyną szansą jest zwiększenie liczby osób nas reprezentujących. Tak więc 9 października wszystkie ręce na pokład.

  7. p78888 mówi:

    tylko AWPL

  8. czarek mówi:

    ” Tylko AWPL ” ? – tak ale nie w takiej postaci jakiej jest teraz . Przykladem jaka powinna byc polska paria daja Szwedzi w Finlandi i takze Wegrzy w Rumuni .
    – Partia Ludowa Szwedow w Finladi od poczatku istnienia niepodleglej Finladi dziala tylko w oparciu o postulaty etniczne i obrony szweckiej mniejszosci.
    – Unia Wegrow w Rumuni to zwiazek kilku parti politycznych o roznych odcieniach ideologicznych . Unie wiaze wspolny cel obrony Madziarow w panstwie rumunskim i chociaz miedzy soba sprzeczaja sie czesto to wobec centralnego rzadu wystepuja wspolnie jako Unia.
    Startowanie z oddzielnych list wyborczych przez roznych politykow polskiego pochodzenia ,jezeli maja oni za cel obrone polskich postulatow , ja widze za bezowocne . Z drugiej strony ja takze nie widze miejsca dla wszystkich w AWPL w takiej postaci jak jest teraz. Tak juz jest od dawna ,nic sie nie zmienia i czas jest po stronie Litwinow .

  9. W. Litwin mówi:

    Czarku tak było, ale kiedy AWPL zobaczył, że lietuvisi w ogóle sobie nie radzą z rządzeniem postanowili pomóc ‘swojej’ ojczyźnie.
    Poza tym ci inni polscy politycy mogą startować z AWPL. A ‘bezowocne’ jest tylko dla tych ‘innych’, bo dla społeczności, która daje tak duże poparcie owocne akurat jest. Polityka prorodzinna, ochrona pracowników.
    Rozumiem, że dla ciebie najlepiej by było aby Polacy się podzielili – czyli zostali skazani na niebyt. To dopiero jest ‘owocna’ rada.
    I nie zgodzę się, że czas jest po stronie Litwinów. Teraz oni są w panice, bo coraz więcej lietuvisów widzi szansę w polskiej partii. W dodatku coraz mocniej naciskają na rząd lietuvy polskie władze. Gospodarka w zapaści, wyludnienie kraju, korupcja – o nie. To lietuvisi nie mają czasu.

  10. jurek mówi:

    Partie litewskie przypominają sobie o nas tylko przed wyborami. Nawet coś tam zapisują w programach.
    Ale po wyborach nic z tego nie zostaje. Przerabialiśmy to już wiele razy.
    Kolejny raz te same sztuczki nie zadziałają. Nikt nie chce być oszukiwanym jak frajer.
    Polacy w litewskiej polityce naprawdę istnieją tylko w ramach AWPL-ZCHR. Reszta ogranicza się do statystowania na odległych miejscach, co tylko potwierdza tę regułę.
    Dlatego żeby nie tracić głosu wyborczego, nie pozostaje nic innego jak głosowanie na AWPL-ZCHR.

  11. jurek mówi:

    A założenia AWPL-ZCHR są niezmienne jeśli chodzi o tzw. “polskie postulaty”. Natomiast poszerzenie oferty o cząstkę wartości rodzinnych i chrześcijańskich moim zdaniem pomoże dotrzeć nie tylko do innych mniejszości narodowych, ale przekona też sporą grupę etnicznych Litwinów, którzy oczekują od polityków uczciwości i pryncypialności.

  12. czarek mówi:

    do W L. – Od kiedy czytuje Kurier , a jest to juz ponad 10 lat , liczba polskiej mniejszosci na Litwie zmniejszyla sie o 1/3 . W pierwszych latach mowilo sie o 300 tys. Polakow mieszkajacych na Litwie . Teraz liczba ta ,naciagana , osiaga 200tys. Zmniejszaja sie proporcjonalnie inne instytucje zwiazane z nasza mniejszoscia : n.p. szkolnictwo.
    Tak czeste tutaj powtarzane zdania ze ” nawet Litwini glosuja na AWPL ” sa niepowazne i nieprawdziwe i niepotrzebne . AWPL powinna walczyc o poszerzenie polskiego elektoratu i nie szukac sprzymierzencow na skrajach litewskiej polityki . Zamiast tego obecna pozycja wobec szerokiego elektoratu przypomina mi ….? , Anglicy nazywaja to ” bottle neck”. Co niektorzy tylko moga sie tam zmiescic.

  13. Horpyna mówi:

    Do tej pory piszący tu są zgodni w zasadniczej sprawie: wszyscy głosujmy na jedną partię, która najlepiej reprezentuje nasze interesy. Nie dajcie się nabierać na polskie nazwiska w innych partiach, ponieważ przekonaliśmy się, że po wyborach nic z naszych postulatów nie załatwiono, choć wcześniej obiecywali. Nie dajmy się też nabierać na próby reformowania AWPL. To można robić, nawet trzeba, ale PO WYBORACH!

  14. kraz mówi:

    Rodacy. Nie dajcie się podzielić. Zachowajcie jedność. Sądzę, że głosowanie na AWPL przez wszystkich Polaków na Litwie daje możliwość stworzenia realnej siły politycznej zdolnej do realizacji postulatów polskiej społeczności. Jesteśmy z Wami całym sercem.

    Kraz z Warszawy

  15. PL-LT mówi:

    W TVP Polonia był reportaż o szkole Lelewela. Wypowiadali się rodzice, broniący siedziby szkoły przy ul. Antokolskiej. Stronę urzędową niszczycieli polskiej oświaty prezentował doradca mera (bo sam mer ani wicemer widocznie nie mieli odwagi się wypowiedzieć), ale ten powtórzył tylko wszystkie kłamstwa lietuviskiej antypolskiej propagandy.
    Wielka szkoda, że dyrektor Lelewela zabroniła wypowiadać się nauczycielom. Postawa dyrektor, która kilka miesięcy temu była po stronie rodziców i społeczności szkolnej, a teraz ustawiła się na równi z lietuviskimi buldożerami polskiej szkoły, to zwyczajna zdrada polskiego interesu. Opuszczenie Antokola i wyprowadzka na Żyrmuny to przecież degradacja szkoły, a z czasem pewnie jej całkowity upadek, bo przecież w pobliżu ma siedzibę Syrokomlówka.

  16. nc mówi:

    Tak, niestety, polacy na Litwie nie maja zadnej alternatywy – jako protest przed tym co sie dzieje w naszym kraju co roku oddac glos na AWPL. Inaczej byc nie moze, przeciez tez co roku (16 lutego i 11 marca) nam przypominaja “Lietuva lietuviams”. I na to spokojnie patrza funkcionariuosze w Brukseli, to nie denerwuje naszych przyjacieli w Waszingtonie, i jakos to sie godzi z demokracja, prawem, wolnoscia, niby tak i musi byc… Dziwy:)
    Wiemy przyczyny, juz przyzwyczalismy sie do podwojnych standartow euroamerykanskich i zrozumielismy, ze mieszkamy w nacionalistycznym panstwie, w ktorym demokracja to tylko “lietuviams”, a jesli chcecie mieszkac i kozystac ze wszystkich praw i wolnosci to jest jedyna droga – glosowac nogami. Tak postepuje wiekszosc madrych i porzadnych ludzi.

  17. POLIKARP mówi:

    Zajmujecie się nieuczciwą propagandą!
    Tak tylko KOMUNIŚCI werbowali ludzi i robili z nich zombi.
    Dzisiejszy człowiek jest wolny i myślący.
    Ci “inni” Polacy wileńscy w AWPL nie mają nic do powiedzenia a nawet nie są przyjmowani do partii, więc o jakim rozszerzeniu polskiego elektoratu mowa?
    Pan Tomaszewski z innym od swego zdaniem wcale się nie liczy. I nie dopuszcza żadnych “innych”.
    W tym cały problem!!!

  18. Mówię mówi:

    Nieliczne grono Polaków wystawianych na odległych miejscach list partii litewskich to zwykłe wyborcze oszustwo.
    To nieudana próba rozbijania polskich głosów. Przerabialiśmy to wielokrotnie.
    Tylko kandydaci Akcji Wyborczej wejdą do Sejmasu i będą reprezentowali polskie stanowisko.

  19. Dudak mówi:

    Za sprawiedliwość społeczną – tak,za brednie chrześcijańskie żywcem wzięte z programu polskiej skrajnie prawicowej partii PiS – nie ! Od momentu utworzenia tej parii stale na nią głosowałem mimo swych demokratycznych LEWICOWYCH poglądów,ale poniewaz partia coraz bardziej staje się prawicowa i klerykalna – wybaczcie,dalej nie mogę.Byłyby w niej choć jakieś frakcje ludzi myślących inaczej,byłaby w niej wolność dyskusji,a to tylko jedna opcja w niej góruje – opcja “wodza”.Tak myślę nie tylko ja,ale sporo innych ludzi,toteż przewiduję tej partii – jeśli nie porażkę – to marny rezultat w wyborach.Wódz powinien odejść ku dobru partii i ogólnemu dobru mniejszości polskiej na Litwie.

  20. ziuutek mówi:

    @ Dudak
    “polskiej skrajnie prawicowej partii PiS – nie !”
    PiS nie jest partią prawicową, a tym bardziej skrajnie prawicową. Coś ci się pomerdało!

  21. nc mówi:

    Pis = Tevynes sajunga (konservatoriai)
    PO = Socialdemokratai

  22. RE mówi:

    Zawsze AWPL była przywiązana do tradycji i wartości. Tak się składa, że od wieków przechowalnikiem i przekaźnikiem wartości był Kościół, to w dużej mierze dzięki niemu naród polski przetrwał wszelkie burze dziejowe (rozbiory, wojny światowe, komune). Poszerzenie nazwy partii o ZCHR to usankcjonowanie stanu faktycznego, że Akcja Wyborcza jest partią o charakterze chrześcijańskiej demokracji. Sprawy mniejszości narodowych pozostają aktualne, ale poszedł czytelny sygnał także do wspólnoty litewskiej, że oto jest większy wybór dla tych, dla których ważne są uniwersalne wartości chrześcijańskie, ochrona życia czy tradycyjny model rodziny.

  23. Dudak mówi:

    Ten “RE” to romantyk w stylu Zygmunta Krasińskiego rodem z XIX wieku,a “ziuutek” kompletny dyletant rodem z pl.delfi.lt opłacany z kasy tej partii,którą czeka krach.I mimo tego wszystkiego pójdę na nią głosować na złość Litwinom oraz dlatego,że nie mam wyboru,a potem … napiję się wódki,by uspokoić sumienie,gdyż te wartości chrzescijańskie,bajki o roli kościoła i chrzescijaństwa w historii Polski,a także rola “wielebnych”w politycznym dzieleniu społeczeństwa polskiego poprzez przebaczanie biskupom wroga mnie, jako materialistę, mało obchodzą.Koniec dyskusji !

  24. kraz mówi:

    Nie ulegajcie lewackim i antypolskim prowokatorom.
    Zachowajcie jedność. Inaczej za 20 lat nie będzie Polaków na Litwie.
    Patrz Litwa Kowieńska.
    Pozdrawiam wszystkich.
    Kraz.

  25. hem mówi:

    WYBORY 2016.

    AWPL-ZChR — partia, której struktury są przeżarte kumoterstwem i nepotyzmem i działania której prowadzą do niepowetowanych strat polskiej substancji narodowej w Wilnie — nie ma moralnego prawa do reprezentowania wszystkich Polaków Wileńszczyzny.

    Awupelowskim oratorom pustosłowia i wirtuozom populizmu, Rodacy mogą sprawić “miłą” niespodziankę, bojkotując 9 pażdziernika partyjną listę wyborczą.

  26. W. Litwin mówi:

    hem powtarzasz się. jak widać tylko na tyle skrojonej masz inteligencji. być może kiedyś ktoś poznał się na twojej osobowości i poziomie jaki obecnie prezentujesz. czyli żadnym

  27. No Name mówi:

    Stan chorobowy hema się pogłębia i zapewne będzie potrzebował specjalistycznej opieki, żeby się całkiem nie stoczyć. Jak na razie “zbojkotował” go jego własny rozsądek.

  28. Dudak mówi:

    Zgadzam się częściowo z “hemem” – to rzeczywiście jest partia kumoterska i nomenklaturowa ,a na terenach,gdzie sprawuje władzę,jakoś nie widać postępu socjalno-gospodarczego.Toteż dyżurni obrońcy jedynej słusznej linii postępowania mnie też zapiszą do lekarza psychiatry,ale o czym to świadczy ?O waszej,prawuchy,dzikiej nietolerancji wziętej żywcem z PiSlamizmu,który już zaczyna trzeszczeć w szwach.Czołem !

  29. Dudakowi mówi:

    Jesteś tak “postępowy” że aż wylewa się z ciebie poziom Gazety Wyborczej

  30. W. Litwin mówi:

    A jak się ma jegomość ToWarzysz Wołkonowski odnosić do AWPL? Oczywiście z pogardą wyuczoną w organizacji, która jest bardzo dumna ze swojego prezydenta. Prezydenta wschodniego mocarstwa

  31. W. Litwin mówi:

    W 1949 roku było 26 tys. agentów, 1952 roku – 10 tys., a w
    roku 1977 już tylko 4860. Można powiedzieć, że ilość przeszła
    w jakość, gdyż nie werbowano już każdego, ale przede wszystkim
    przedstawicieli inteligencji. 1803 agentów miało
    wykształcenie wyższe, a 2041 średnie. Co roku odnawiano 5-7 proc.
    agentury (około 300 osób). Agent średnio pisał 3-4 raporty
    rocznie, natomiast dla wywiadu 10 raportów. Przykładowo,
    Uniwersytet Wileński kontrolowało dwu pracowników
    operacyjnych, którym podlegało 32 agentów. Kowno
    nadzorowało 142 pracowników i 682 agentów (1976),
    natomiast każdy powiat kontrolowało przeciętnie 50 agentów
    i 3-4 pracowników operacyjnych.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.