1
Na Litwie (nie)brakuje pracowników

Już od dłuższego okresu pracodawcy skarżą się na brak wykwalifikowanej siły roboczej Fot. Marian Paluszkiewicz

Już od dłuższego okresu pracodawcy skarżą się na brak wykwalifikowanej siły roboczej Fot. Marian Paluszkiewicz

Pracodawcy głośno skarżą się na brak wykwalifikowanej siły roboczej. Firmy zatem inwestują pieniądze nie tylko w reklamę swojej produkcji, ale też w promocję siebie jako dobrego pracodawcy.

Tego rodzaju reklamę ostatnio stosuje na przykład większość popularnych sieci handlowych, zachęcając dołączyć do swojego zespołu. Tymczasem sami pracownicy skarżą się, że brakuje pracodawców, którzy oferują ludzkie warunki zatrudnienia i godne zarobki.
Henryk Kasperowicz, współwłaściciel i dyrektor komercyjny wileńskiej firmy meblarskiej „Baldų studija” w rozmowie z „Kurierem” przyznał, że problem braku pracowników jest bardzo aktualny, a jego przyczyną jest masowa emigracja na Zachód.
— Jeszcze przed 10 laty należało mówić o tym, że ludzie uciekają z tego państwa. Można tych ludzi zrozumieć, bo szukają godnych wynagrodzeń, które za granicą pracodawca może zaoferować. Na Litwie mogą to zrobić na pewno nie wszyscy, więc wykwalifikowani specjaliści wyjeżdżają. Specjalistów, którzy nie udają się za granicę, tutaj także bywa trudno zatrzymać. Przynajmniej w naszej branży istnieje problem przekupywania pracowników. Firmy praktycznie „polują” na kogoś bardziej wartościowego i proponują mu wyższe wynagrodzenie niż otrzymuje w obecnej pracy. Człowiek się zgłasza i odchodzi. Co prawda, czasem zostaje oszukany i nie otrzymuje tego zarobku, który był obiecany — opowiada Henryk Kasperowicz, którego firma zatrudnia obecnie 14 pracowników.
Rozmówca sądzi, że rozwiązanie problemu braku siły roboczej powinno być wśród głównych priorytetów władz.
— To problem kompleksowy, który zaistniał od dawna i wymaga długoterminowej strategii, bo szybkie rozwiązanie nigdy nie daje dobrych wyników. Należy myśleć do przodu, przyciągać inwestycje do kraju, bo po jakimś czasie pracowników w ogóle nie zostanie. Potrzebne są inwestycje w oświatę. Należy szkolić specjalistów z konkretnych dziedzin, zająć się szkołami zawodowymi, a nie masowo „klepać” specjalistów IT czy zarządców, których teraz jest masa. Należy też zmniejszyć podatki na pracowników, ponieważ pracodawców one bardzo drogo kosztują. Zaoszczędzone z mniejszych podatków pieniądze można byłoby przeznaczyć na wyższe wypłaty, które na pewno lepiej motywowałyby specjalistów — powiedział Kasperowicz.

Tymczasem Skirmantas Domeikaitis, właściciel jednego z wileńskich serwisów samochodowych, skarży się z powodu innego aspektu.
— Należy nie tylko uporządkować system podatkowy, ale też walczyć z pijaństwem. Z powodu właśnie tego problemu zwolniłem już nie jednego pracownika, bo po prostu ponosiłem straty. Ludzie nie zjawiali się w pracy lub przychodzili wypici, a potem żądali zarobków. Najpierw skarżyli się na niskie płace, a teraz — na niskie świadczenia z giełdy. Jeżeli chcesz dobrze zarabiać, musisz wkładać wysiłek, a nie prosić i narzekać — powiedział nam Domeikaitis.
Natomiast poszukujący pracy ludzie są zawiedzeni nie tylko z powodu niskich zarobków, ale również wymagań ze strony pracodawców, które nie odpowiadają oferowanym wynagrodzeniom.
— Naprawdę brakuje pracowników? Dlaczego więc giełda pracy jest przepełniona? Chcąc znaleźć lojalnego pracownika, sam pracodawca powinien być lojalny. Rzeczywiście ofert pracy nie brakuje. Jednak zauważyłam, że wiele firm poszukuje nowych pracowników co 2-3 miesiące. Co to znaczy? Otóż podczas okresu próbnego płacą dla człowieka minimalne wynagrodzenie, obiecując je później podnieść. Jednak po upływie tego okresu próbnego człowiek jest po prostu zwalniany, po czym znowu szuka się nowego pracownika. Czy takiej firmie można ufać? — oburza się Olesia Kudriawcewa, która sama niedawno trafiła w podobną sytuację, chociaż — jak zapewnia — pracowała sumiennie i dobrze wykonywała swoje obowiązki.
Jak zaznacza, pracodawcy poszukują przede wszystkim „młodych specjalistów, którzy mają bogate doświadczenie, dobre wykształcenie, znają kilka języków, pracują dużo, sumiennie i przede wszystkim — bardzo tanio”.
— Jakoś nie zauważam w naszym kraju tego masowego podnoszenia zarobków, o którym ciągle mówią politycy i ekonomiści. Pełno też informacji, że brakuje pracowników. Gdyby na Litwie rzeczywiście ich brakowało, nie sądzę, że tak trudno byłoby zarobić chociaż 500 euro i emigracja wtedy nie byłaby takim poważnym problemem. Ludzie wyjeżdżają, bo za swój wysiłek chcą adekwatnej płacy, a nie faktycznie bezpłatnego wykorzystywania — tłumaczy Kudriawcewa.

Znana litewska ekonomistka Aušra Maldeikienė również niedawno w rozmowie z dziennikarzami zwróciła uwagę na to, że na Litwie pracownik nie czuje się bezpiecznie.
„Wynagrodzenia pracowników zależą od tego, jak bardzo silne są związki zawodowe i jakie warunki stwarza państwo do dyskusji między pracownikiem a pracodawcą. Na przykład, jeżeli po zwolnieniu z pracy człowiek otrzyma solidną kompensację, pracodawca będzie z nim rozmawiał zupełnie inaczej niż w przypadku, jeżeli osoba po zwolnieniu zostanie z niczym. Musisz liczyć się z pracownikiem, jeżeli jest dobrze zabezpieczony i zna swoje prawa. Niskie wynagrodzenia są charakterystyczną cechą tych państw, w których socjalne zabezpieczenie obywateli jest słabe, a pracodawcy mają dużo upełnomocnień, jeżeli chcą kogoś zwolnić” — powiedziała ekonomistka.

Jedna odpowiedź do Na Litwie (nie)brakuje pracowników

  1. Dudak mówi:

    Patrzcie,wszystko zwalił na władze.A kto ci,kogutku,zabraniał płacić robotnikom należyte wynagrodzenie nawet częściowo swoim kosztem ?Dziś prawdziwy specjalista to skarb – ten, który coś produkuje – pełno zaś mamy specjalistów od prawa,różnych menagerów,pośredników i innych pasożytów,którzy nic nie produkują,a jeść chcą.Teraz ten pracodawca płacze.Zapłaczesz więcej,kiedy zamkniesz swą spółkę i pójdziesz sam na giełdę pracy.Poniał ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.