2
„Śląsk” w Wilnie: „Chcemy być ambasadorami polskiej kultury”

 Jeżeli chodzi o folklor, to mamy absolutny renesans. Sale podczas naszych koncertów są zawsze wypełnione po brzegi, niezależnie od tego, czy koncertujemy w Polsce, czy poza jej granicami — zauważa dyrektor zespołu „Śląsk” Zbigniew Cierniak Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeżeli chodzi o folklor, to mamy absolutny renesans. Sale podczas naszych koncertów są zawsze wypełnione po brzegi, niezależnie od tego, czy koncertujemy w Polsce, czy poza jej granicami — zauważa dyrektor zespołu „Śląsk” Zbigniew Cierniak Fot. Marian Paluszkiewicz

Widzowie Wilna bardzo długo czekali na spotkanie ze „Śląskiem”. Od ostatniego koncertu minęło aż 11 lat. Nic więc dziwnego, że sobotniemu widowisku w „Compensie” towarzyszyły tak wielkie emocje.
Już pierwszego poloneza publiczność przywitała ogromnymi brawami i łzami wzruszenia. Zachwyty trwały jeszcze długo po koncercie.

 Już pierwszego poloneza publiczność przywitała ogromnymi brawami i łzami wzruszenia Fot. Marian Paluszkiewicz

Już pierwszego poloneza publiczność przywitała ogromnymi brawami i łzami wzruszenia Fot. Marian Paluszkiewicz

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny, po tak długiej przerwie, zaprezentował najbardziej rozpoznawalne tańce i choreografie, jak Krakowiak, Polonez, Mazur, Oberek czy tańce Podhalańskie. Zabrzmiały również (z niemałym udziałem widowni) znane pieśni jak „Karolinka” czy „Szła dzieweczka”.

Widowisko, jak można było się spodziewać, doskonale odpowiadało potrzebom widzów Wilna.
— Byłam na ostatnim koncercie „Śląska” w Wilnie, w Pałacu Sportu 11 lat temu. Nie przeoczyłam zresztą ani jednego koncertu w Wilnie — ani „Śląska”, ani „Mazowsza”. Nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrezygnować z takiej okazji. Takie koncerty są potrzebne, przecież niektórzy takimi wydarzeniami żyją. Na „Śląsku” i na „Mazowszu” mogą się wzorować także nasze zespoły — mówi „Kurierowi” Jadwiga Szlachtowicz, nauczycielka muzyki.

Zabrzmiały również (z niemałym udziałem widowni) znane pieśni jak „Karolinka” czy „Szła dzieweczka” Fot. Marian Paluszkiewicz

Zabrzmiały również (z niemałym udziałem widowni) znane pieśni jak „Karolinka” czy „Szła dzieweczka” Fot. Marian Paluszkiewicz

Wśród widowni nie brakowało także rodzin z dziećmi.
— Moje córki były na koncercie „Śląska” pierwszy raz w życiu. Było to dla nich ogromne wydarzenie — mówi Alicja Rosowska, mama 9 letniej Aleksandry i 11- letniej Elżbiety. — Po powrocie do domu przez cały wieczór próbowały powtarzać to, co widziały na scenie. Trochę się nawet obawialiśmy, czy ta fascynacja występem nie zakończy się jakimś wypadkiem. Obie chodzą do szkoły muzycznej, Elżbieta śpiewa także w studio „Hey”. Teraz, zamiast popularnych piosenek nuci przede wszystkim słyszane na koncercie melodie.

„Śląsk” zaprezentował w Wilnie najbardziej rozpoznawalne tańce i choreografie Fot. Marian Paluszkiewicz

„Śląsk” zaprezentował w Wilnie najbardziej rozpoznawalne tańce i choreografie Fot. Marian Paluszkiewicz

W „Compensie” nie mogło zabraknąć także członków działających na Wileńszczyźnie zespołów folklorystycznych.

— Tańczę już 12 lat, więcej niż połowę życia. Zwykle jestem po drugiej stronie, teraz byłem na widowni — opowiada Łukasz Kamiński, tancerz „Wilii”.
Jak odebrał koncert?
— Przede wszystkim ogromny podziw. My jesteśmy zespołem amatorskim, a tu na scenie widziałem zawodowców. Wszystko było wspaniałe! Dla nas to ogromna motywacja, żeby tańczyć, starać się trenować i podwyższać swój poziom — podkreśla członek „Wilii”.

Łukasz jest przekonany, że młodzież z Wileńszczyzny nie traci zainteresowania muzyką ludową.
— Folkloru nigdy nie jest za dużo. Czasem słyszałem, co prawda, takie opinie. Zastanawiałem się nad tym, zrobiłem na ten temat nawet reportaż. Jestem przekonany, że folklor jest nam potrzebny, to ważna część naszej tożsamości. O tym, że nadal potrafimy z niego czerpać, świadczy choćby popularność muzyki folkowej — podkreśla tancerz „Wilii”.

Takie koncerty są potrzebne, przecież niektórzy takimi wydarzeniami żyją — uważa Jadwiga Szlachtowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Takie koncerty są potrzebne, przecież niektórzy takimi wydarzeniami żyją — uważa Jadwiga Szlachtowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Swoimi wrażeniami po koncercie dzieliła się z nami również Bożena Mieżonis, koordynator projektów kulturalnych w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.
— Dla mnie najważniejsze jest, że koncert był naprawdę na najwyższym poziomie. Według mnie, warto prezentować w Wilnie polską kulturę „z najwyższej półki”. Nie jest ważne, w jakim stylu to koncerty, czy to muzyka popularna, rock czy folklor. Mnie cieszy, że mogliśmy zaproponować to, co jest najlepsze — podkreśla Mieżonis.

O tym, że folklor nie wychodzi z mody, przekonany jest także dyrektor „Śląska”, Zbigniew Cierniak.

  „Cieszy mnie, że mogliśmy zaproponować to, co jest najlepsze” — podkreśla Bożena Mieżonis Fot. Marian Paluszkiewicz

„Cieszy mnie, że mogliśmy zaproponować to, co jest najlepsze” — podkreśla Bożena Mieżonis Fot. Marian Paluszkiewicz

„Myślę, że jeżeli chodzi o folklor, to mamy absolutny renesans. Sale podczas koncertów są zawsze wypełnione po brzegi, niezależnie od tego, czy koncertujemy w Polsce, czy poza jej granicami. Zaskakujące jest również, jak bardzo interesują się nami Japończycy, Amerykanie czy Francuzi” — mówił podczas konferencji prasowej po pierwszym koncercie.

Na scenie „Compensy” w polskich strojach ludowych widzowie zobaczyli nie tylko Polaków.

— W składzie, który przyjechał na Litwę, są dwie Czeszki, Greczynka. Mieliśmy w zespole również Amerykankę, Kanadyjczyka, Holenderkę, Francuza. Było też dwóch Brazylijczyków, jeden z nich jest teraz solistą w Metropolitan Opera. Jest to prawdopodobnie jeden z najlepszych barytonów na świecie — wylicza dyrektor zespołu. — Jak to się stało, że związali się z polskim zespołem? Każdy z nich w jakiś sposób związany jest z Polską poprzez swoje korzenie czy powiązania rodzinne.

„Dla nas to ogromna motywacja, żeby podwyższać swój poziom” — podkreśla Łukasz Kamiński, tancerz „Wilii” Fot. Marian Paluszkiewicz

„Dla nas to ogromna motywacja, żeby podwyższać swój poziom” — podkreśla Łukasz Kamiński, tancerz „Wilii” Fot. Marian Paluszkiewicz

Cierniak podkreśla, że koncert w Wilnie był niezwykłym wydarzeniem nie tylko dla publiczności, ale także dla artystów: „Wilno to dla nas miejsce niesamowicie sentymentalne. Przed wyjazdem, już miesiąc wcześniej, artyści dopytywali, czy na pewno pojedziemy, gdzie będziemy koncertować i czy zobaczymy Wilno. To miejsce ma dla nas ogromne znaczenie. Podchodzimy do takiego wyjazdu zupełnie inaczej niż do koncertów np. we Francji czy gdzie indziej na spotkaniach z Polonią”.

Artyści już przygotowują się do 65. sezonu, który ma być szczególnie nastawiony na promocję polskiej kultury za granicą Fot. Marian Paluszkiewicz

Artyści już przygotowują się do 65. sezonu, który ma być szczególnie nastawiony na promocję polskiej kultury za granicą Fot. Marian Paluszkiewicz

Według Zbigniewa Cierniaka, Wilno jest wyjątkowe ze względu na historię, ale także ze względu na swoich mieszkańców, wśród których tak wielu jest Polaków. Uważa, że podobne przeżycia towarzyszą tylko koncertom na Żytomierszczyźnie.

— Tam też mieszka wielu naszych rodaków, mamy z Żytomierzem dobry kontakt, wyjeżdżamy tam, jeśli tylko możemy. Takie spotkania są okazją, by dzielić się swoimi emocjami, a także niosą ze sobą sporą dawkę patriotyzmu, którego ani w Wilnie, ani na Żytomierszczyźnie nie trzeba specjalnie reklamować — podkreśla Cierniak. — Zespół żyje już 64 lata. Dla nas oczywiście, ciekawe jest to, że powstał dokładnie tego samego dnia, co „Kurier Wileński” — 1 lipca 1953 r. W tej chwili artyści już przygotowują się do 65. sezonu, który ma być szczególnie nastawiony na promocję polskiej kultury za granicą.

„Do Wilna możemy przyjechać zawsze!” — mówi dyrektor „Śląska” Zbigniew Cierniak Fot. Marian Paluszkiewicz

„Do Wilna możemy przyjechać zawsze!” — mówi dyrektor „Śląska” Zbigniew Cierniak Fot. Marian Paluszkiewicz

— Czynimy to oczywiście i obecnie, ale chcielibyśmy jeszcze mocniej to zaakcentować i mocniej tu podziałać. Nie jest tajemnicą, że w Polsce są dwa zespoły, które krzewią polską kulturę i są jej prawdziwymi ambasadorami. Oba potrafią podołać temu zadaniu — zauważa dyrektor.

Jak doszło do tego, że po 11 latach przerwy „Śląsk” powrócił do Wilna?
Zbigniew Cierniak przyznaje, że najważniejszym impulsem w organizacji koncertu był jego udział w jubileuszu 60-lecia Polskiego Artystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Wilia”.

— Po krótkich, ale treściwych rozmowach doszliśmy wówczas do wniosku, że trzeba podjąć pewne ryzyko organizacyjne i udało się — opowiada dyrektor zespołu, podkreślając przy tym szczególne zaangażowanie Artura Ludkowskiego, dyrektora Domu Kultury Polskiej w Wilnie i Renaty Brasel, kierownik „Wilii” w organizację sobotniego koncertu.

— Dziękowałem ze sceny i jeszcze będę dziękować, bo serce i zaangażowanie tych dwóch osób było ogromne — dodaje Cierniak.

„Po koncercie moja córka nuci przede wszystkim słyszane tam melodie” — zauważa Alicja Rosowska, mama 11 letniej Elżbiety Fot. Marian Paluszkiewicz

„Po koncercie moja córka nuci przede wszystkim słyszane tam melodie” — zauważa Alicja Rosowska, mama 11 letniej Elżbiety Fot. Marian Paluszkiewicz

Dla wielbicieli „Śląska” będzie zapewne dobrą wiadomością, że na następny koncert zespołu nie będą musieli czekać kolejne 11 lat.
— Mam nadzieję, że te dwa koncerty dadzą impuls i zobaczymy się w Wilnie nieco wcześniej. Możliwe, że uda nam się połączyć ten wyjazd z koncertami na Łotwie
i w Estonii — zapewnia Cierniak. Dyrektor zespołu nie ma wątpliwości, że warto występować dla wileńskiej publiczności. — Do Wilna możemy przyjechać zawsze!

HISTORIA I DOROBEK „ŚLĄSKA”

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” założył w 1953 r. Stanisław Hadyna wraz z Elwirą Kamińską. Dziś, po 64 latach działalności, jest zespołem artystycznym o ogromnych możliwościach wykonawczych, występującym nie tylko na wielkich światowych scenach, lecz także w miejscowościach na co dzień pozbawionych dostępu do wartościowych propozycji kulturalnych. Nadrzędną ideą działania Zespołu jest ukazywanie bogactwa źródeł kultury śląskiej na tle spuścizny innych regionów kraju.
Ponad stuosobowy skład artystyczny obejmuje chór, balet i orkiestrę. Współpraca z autorytetami w dziedzinie kulturoznawstwa — to potencjał gwarantujący realizację widowisk na najwyższym poziomie artystycznym. Poziom artystyczny Zespołu przyniósł mu uznanie na całym świecie, liczne nagrody i dyplomy honorowe.
„Śląsk” odwiedził 44 kraje na pięciu kontynentach. Zespół dał ponad 7 tysięcy koncertów dla ponad 25 milionów widzów.
Obecnie w repertuarze zespołu znajduje się kilkanaście różnorodnych form artystycznych — od wielkich widowisk przynoszących barwną i dynamiczną panoramę folkloru wszystkich regionów kraju, poprzez wielce efektowne koncerty edukacyjne, aż po prezentacje muzyki klasycznej i sakralnej.
W swoim dorobku zespół ma także 12 płyt wydanych w Złotej Kolekcji „Śląska” — wydawnictwa będącego doskonałą kolekcją narodowej muzyki i pieśni. Cztery z nich posiadają status Złotej, jedna Platynowej Płyty.

2 odpowiedzi to „Śląsk” w Wilnie: „Chcemy być ambasadorami polskiej kultury”

  1. SLU-ZL mówi:

    Slask to zawodowcy,tam jest wszystko na 100 procent.Siedziba zamek Hohenlohe Koszecin

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.