0
Migawki z lat 1941-1944 (3)

 Okupacyjne wojska niemieckie wkraczają do Wilna Fot. archiwum
image-79963

Okupacyjne wojska niemieckie wkraczają do Wilna Fot. archiwum

Mordercze zmagania wojenne na kilku frontach poważnie osłabiały potencjał Niemiec zarówno pod względem militarnym, jak i ekonomicznym. Miliony zmobilizowanych do wojska robotników niemieckich trzeba było w trybie pilnym zastąpić pracownikami z innych krajów.

Im dłużej trwała wojna tym większe było zapotrzebowanie na siłę roboczą pracującą na rzecz zacinającej się machiny zbrojnej III Rzeszy.
Według rejestrów niemieckich urzędów pracy, w sierpniu 1944 pracowało na terenie Rzeszy ponad 7, 6 mln cudzoziemskich robotników pochodzących z prawie 20 krajów, co stanowiło 26,5 procent wszystkich zatrudnionych. Z tej wielkiej liczby osób tylko niespełna 200 tysięcy stanowili robotnicy, którzy przybyli do Niemiec dobrowolnie. W świetle różnych szacunków od 2,5 mln do 3,5 mln przymusowych robotników stanowili obywatele polscy z roku 1939.

Jedziemy do Rzeszy

Propaganda niemiecka dwoiła się i troiła, aby zachęcić jak największą ilość osób gotowych dobrowolnie wspomagać gospodarkę niemiecką na terenie Rzeszy.
W gadzinowym wileńskim „Gońcu Codziennym” co pewien czas ukazywały się ogłoszenia oraz reportaże zachęcające do zgłaszania się do pracy w Niemczech. Drukowano hasła w rodzaju: „Kobiety! Pracujcie ręka w rękę z niemieckimi kobietami dla pokoju w Europie”; „Kobiety! Pracujcie w Rzeszy dla pokoju i dobra naszych dzieci”.
Często reklamowała się organizacja „Legion Speer”, specjalizująca się w budowie i umacnianiu Wału Atlantyckiego. „Legion Speer” na Litwie poszukiwał kierowców oraz adeptów do tego zawodu przyuczanych w szkole automobilowej w Berlinie.
Przy naborze stosowano jednakże kryteria narodowościowe. Nie przyjmowano Polaków. Zgodnie z treścią ogłoszeń prasowych, do „Legionu Speer” mogli wstępować tylko Litwini, Białorusini, Ukraińcy, rosyjscy emigranci oraz Volksdeutsche. Inaczej rzecz wyglądała w przypadku dobrowolnych wyjazdów na roboty do Niemiec w charakterze zwykłych robotników. Tutaj zgłaszać się mogli wszyscy.

Gebietskommissarz Wilna Hingst Fot. archiwum
image-79964

Gebietskommissarz Wilna Christian Hingst Fot. archiwum

Wileński Arbeitsamt obwieszczał, że ci, którzy zgłaszają się dobrowolnie, będą uprzywilejowani w traktowaniu. Mogą wybrać okolicę zatrudnienia, rodzaj pracy i mogą wyjechać do Rzeszy oddzielnie, a nie transportami zbiorowymi.
W dniu 26 marca 1944 ukazał się w „Gońcu Codziennym” reportaż zatytułowany „Chcę wyjechać do Rzeszy na pracę”. Bohaterem reportażu był mieszkaniec Wilna Eugeniusz Gurianow, który wcześniej czterokrotnie przebywał jako ochotnik pracy w Niemczech. Teraz relacjonował swoje wrażenia z tamtych pobytów: „Obowiązuje tutaj hasło: »Równe prawa dla wszystkich«. Nie ma żadnej różnicy między robotnikami zagranicznymi a niemieckimi. Możemy zupełnie swobodnie dysponować naszym wolnym czasem i robimy, co chcemy”.
Wprawdzie, jak wynikało z dalszej części artykułu, każdego dnia o godzinie 23 był obowiązkowy capstrzyk i wszyscy musieli kłaść się do łóżek „aby następnego dnia rześko stanąć do pracy”, ale nie było to surowo przestrzegane.
W sobotnie popołudnia i w niedziele organizowane były rozmaite zawody sportowe dla robotników. „W lecie jest okazja opalać się na słońcu nad brzegiem rzeki i kąpać się, jest przy tym wiele śmiechu i żartów, a następnego dnia z podwójną radością idzie się do pracy”.

Gurianow, jak wynikało z artykułu, sposobił się do ponownego wyjazdu do pracy w Niemczech. Organizowane były także uroczyste powitania litewskich ochotników ze Służby Pracy Rzeszy wracających na stałe do kraju.
W dniu 13 stycznia 1943 zorganizowano taką uroczystość w siedzibie Gebietskommissariatu miasta Wilna.
Jak relacjonował „Goniec Codzienny” — „w chwili wejścia na salę Gebietskommissara p. Hingsta orkiestra straży przeciwpożarowej odegrała marsza”.
Komisarz Hingst wygłosił przemówienie tłumaczone na bieżąco na język litewski: „Ochotnicy, którzy widzieli niemieckie czołgi i niemieckich piechurów w walce z wrogiem w czasie swojego pobytu w Niemczech, mogli dobrze poznać niemiecką ojczyznę”.

Ogłoszenie „Legion Speer” w litewskiej prasie Fot. archiwum
image-79965

Ogłoszenie „Legion Speer” w litewskiej prasie Fot. archiwum

Następnie informował, że teraz ochotnicy mogą już studiować lub pracować w różnych zawodach, gdyż wypełnili swój obowiązek. „Teraz wracają z nowymi założeniami myślowymi do swojej pracy i mogą być dumni z tych praw i przywilejów, jakie nabyli przez pracę w Służbie Pracy Rzeszy”.
Hingst zakończył swoją mowę życzeniami pomyślności dla powracających ochotników, którzy odpowiedzieli mu trzykrotnym „Valio!”.
Krótkie przemówienie wygłosił także burmistrz Dabulevičius, kończąc wystąpienie okrzykiem na cześć Wodza Wielkich Niemiec.
„Okrzyk ten powtórzyli wszyscy zebrani”.

Pożegnanie litewskich saperów

W dniu 2 czerwca 1943 wczesnym wieczorem zorganizowano w Wilnie uroczyste pożegnanie ochotniczego litewskiego batalionu saperów wyruszającego na front wschodni. Mieli tam walczyć u boku żołnierzy Wehrmachtu.
Uroczystości tej poświęcił obszerną relację „Goniec Codzienny”: „Ulice, którymi maszerowali młodzi litewscy ochotnicy na dworzec, przybrane były odświętnymi flagami. Wielu wilnian przybyło na Plac Katedralny w sercu miasta, ażeby wziąć udział w wojskowej ceremonii pożegnania młodych ludzi przyjętych do szeregów armii niemieckiej. Ochotnicy litewscy, w znacznej części synowie miasta Wilna, ustawili się w rząd na Placu Katedralnym, a rząd ten otoczony był wielkim tłumem ludzi”.

Przemawiał niemiecki komendant na placu miasta Wilna, burmistrz Dabulevičius oraz dowódca litewskiego batalionu. Obydwaj Litwini „wskazali swoim rodakom na rycerskie tradycje ich narodu i podkreślili szczególny zaszczyt wynikający z przyjęcia ich do szeregów sławnej armii niemieckiej. (…) Dźwiękami hymnu litewskiego i defiladą batalionu przed przedstawicielami niemieckiego i litewskiego korpusu oficerskiego zakończyła się uroczystość. Udekorowani kwiatami, wśród oklasków zebranych mieszkańców Wilna, maszerowali młodzi żołnierze na dworzec”.
Dodać warto, że wśród saperów litewskich wyruszających tego dnia na front byli wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dwaj oficerowie zbrodniczego Ypatingasis būrys, Balys Norvaiša i Balys Lukošius, którzy wkrótce zaginęli bez wieści.

1 Maja

Dzień 1 maja był w Niemczech od czasu dojścia do władzy Hitlera świętem państwowym. W latach 1942-1944 obchodzono go uroczyście również na Litwie.
W roku 1942 wiodącymi hasłami 1-majowymi były: „1 Maj świętem tych, którzy spełniają swe obowiązki w walce z bolszewizmem” oraz „1 Maj. Zamiast walki klasowej — współżycie narodów”.
Tego dnia od samego rana organizowano w Wilnie parady orkiestr strażackich, policyjnych i wojskowych, a o godzinie 11 w gmachu Filharmonii odbyła się uroczysta akademia pierwszomajowa, na którą przybyli najwyżsi przedstawiciele niemieckich władz okupacyjnych miasta.

Jak relacjonował „Goniec Codzienny”: „Przybyłych przy przyjeździe powitał komisaryczny burmistrz Wilna pan Dabulevičius. Przy dźwiękach orkiestry straży ogniowej p. Gebietskommissar przeszedł przez szpalery ustawionych wzdłuż gmachu strażaków i dziewcząt przybranych w stroje ludowe”.
O godzinie 16 natomiast odbył się świąteczny festyn dla ludności w Ogrodzie Bernardyńskim.

 Burmistrz Wilna Karolis Dabulevičius — przed wojną podpułkownik wojska litewskiego Fot. archiwum
image-79966

Burmistrz Wilna Karolis Dabulevičius — przed wojną podpułkownik wojska litewskiego Fot. archiwum

Uroczystości 1-majowe organizowano z wielką pompą jeszcze w roku 1944. W Kownie w przeddzień święta odbyła się w gmachu Armii Niemieckiej akademia z udziałem Generalnego Komisarza Litwy von Rentelna. Akademia rozpoczęła się odegraniem przez orkiestrę kowieńskiego Teatru Miejskiego uwertury do opery „Lohengrin” Ryszarda Wagnera.
Następnie kierownik Urzędu Propagandy Wellems odczytał nazwiska 10 niemieckich i 30 litewskich pracowników różnych zawodów, którzy otrzymali odznaczenia brązowe oraz nagrody w postaci książek i orderów.
W Wilnie podobnym uroczystościom przewodził Gebietskommissar Hingst. O godzinie 14.30 w Pałacu Napoleona artyści Teatru Miejskiego wystąpili z programem artystycznym dla rannych żołnierzy powracających z frontu. Tego dnia nie obyło się bez rozdawnictwa deficytowych towarów.
Jak informował „Goniec Codzienny”, z okazji 1-majowego święta robotniczego pracownicy przedsiębiorstw i urzędów otrzymali dodatkowy przydział ¼ litra wódki, 250 gramów marmolady i 250 gramów cukierków. Pracownicy w wieku poniżej 18. roku życia mieli dostać dodatkowy przydział marmolady i cukierków, ale bez wódki.

 Sprostowanie

Szanowni Czytelnicy, w artykule „Migawki z lat 1941-1944 (2)” w „Kurierze Wileńskim” w nr 186 popełniłem błąd merytoryczny, za co przepraszam.
Pomyliłem pseudonimy „Czaruś” i „Fakir” — i co za tym idzie ­— nazwisko wykonawcy wyroku na Padabie. Co do kwestii, czy Padaba strzelał do swoich litewskich kolegów-policjantów, to faktycznie oparłem się na wersji kolportowanej przez polskie podziemie. Czy była ona „fałszywa” nie wiem, gdyż nikt nie przeprowadził w tej sprawie rzetelnego śledztwa. Tak czy inaczej, trudno nie dać wiary relacji pani Pasierbskiej, która osobiście zetknęła się z Padabą na Łukiszkach, gdy pełnił tam funkcję więźnia-kalifaktora.
Krzysztof Jeremi Sidorkiewicz
Pocz. w nr 181 (17 959)
Odcinek ostatni

N

Leave a Reply

Your email address will not be published.