2
Ona starsza, on młodszy — mezalians czy norma?

Z powodu różnicy wiekowej od dawna krytykowana jest również słynna hollywoodzka para ― 47-letni Hugh Jackman i 60-letnia Deborra-Lee Furness Fot. archiwum

Z powodu różnicy wiekowej od dawna krytykowana jest również słynna hollywoodzka para ― 47-letni Hugh Jackman i 60-letnia Deborra-Lee Furness Fot. archiwum

„Gdyby sukces małżeństwa był uwarunkowany tylko zbieżnością wiekową, pary rówieśników by się nie rozpadały” — mówią 32-letni Edgaras i 43-letnia Jovita, będący razem od 8 lat i wychowujący dwójkę synów.

W ubiegłym tygodniu wokalistka, prowadząca imprez, była prezenterka telewizyjna Rūta Lukoševičiūtė powiedziała sakramentalne „Tak” dla swojego wybranka Mariusa Daudy. Zawrzały o tym wydarzeniu kontrowersyjne komentarze. Głośno było dlatego, że wybranek 41-letniej Rūty jest o 16 lat od niej młodszy. Jedni chwalili kobietę za odwagę i zdolność zwrócenia na siebie uwagi młodego i przystojnego mężczyzny. Inni natomiast krytykowali ją za to, że „starsza pani łamie życie chłopaka” i nazywali związek mezaliansem.

Podobnie krytykowana już od wielu lat jest też słynna hollywoodzka para — 47-letni Hugh Jackman i 60-letnia Deborra-Lee Furness. On regularnie tytułowany jest jednym z najatrakcyjniejszych żyjących mężczyzn. Ona ― dojrzała kobieta, która nie oszalała na punkcie poprawiania urody ― nie jest typową hollywoodzką pięknością. W dodatku rzuciła obiecującą karierę w kinie, by poświęcić się prowadzeniu domu i opiekowaniu się dwójką adoptowanych dzieci. Hugh to docenia i nawet po 20(!) spędzonych razem latach wciąż podkreśla, że żona jest dla niego największym darem losu.

Psycholog Dainora Budrienė zaznacza w rozmowie z „Kurierem”, że nie wszystkie różnice wiekowe w parze są spostrzegane jednakowo krytycznie. Na przykład, starsi panowie od wieków wiązali się ze znacznie młodszymi od siebie kobietami, ale nikt przeciw temu nie protestował.

― Dzisiaj pojawia coraz więcej par, gdzie kobieta jest dużo starsza od partnera. Jednak ten fakt pozostaje nadal trudny do akceptowania dla wielu, mimo że mężczyzna już nie musi być „głową rodziny” w tradycyjnym pojęciu tego słowa. Kiedyś miał być starszy, aby mógł zaopiekować się rodziną, a kobieta miała być młodsza i silna fizycznie, aby rodzić dzieci i dbać o dom. Dzisiaj kobiety są samodzielne, dążą do kariery, a współczesna medycyna pozwala zachować młodość dłużej niż kiedyś. Ba, niektóre 40-latki wyglądają lepiej niż 20-latki! ― tłumaczy Budrienė.

Psycholog zaznacza, że wszczepione w nas przez społeczeństwo pojęcia tego, co musimy robić, są bardzo mocne. To może ograniczać. Na przykład, możemy sądzić, że idealna waga kobiety powinna wynosić 50 kilogramów, doczekać się potomstwa najlepiej do 30. roku życia, a zawierać rodzinę należy jedynie z osobą, która jest starsza czy młodsza o maksymalnie 2-3 lata. Osoba, niewpisująca się w ramki „dozwolonego” jest zwykle oceniana krytycznie — w dodatku, nie tylko przez społeczeństwo, ale często też sama przez siebie.

― Para, która ma szanse na przetrwanie, przede wszystkim charakteryzuje się nie tylko odpowiednim wiekiem, ale zbieżną „częstotliwością”. To znaczy, że intensywność życia obu partnerów jest podobna i ten czynnik nie zależy od wieku. Jeżeli aktywność i interesy pary są różne, partnerzy się oddalają od siebie. Na przykład, jeżeli jeden woli aktywnie spędzać czas, często wychodzić z domu, a drugi pragnie zostać i w ogóle potrzebuje spokoju, to pojawi się napięcie — mówi Budrienė.

Związkiem ze sporo młodszą od siebie aktorką Catheriną Zetą Jones chwalił się swego czasu gwiazdor Michael Douglas Fot. archiwum

Związkiem ze sporo młodszą od siebie aktorką Catherine Zeta Jones chwalił się swego czasu gwiazdor Michael Douglas Fot. archiwum

Podkreśla, że w parze bardziej istotne znaczenie niż wiek ma wykształcenie, pochodzenie, grupa społeczna, wspólne zainteresowania oraz praca. Jeżeli te sfery życia do siebie pasują, duża różnica wieku nie przeszkadza w związku.

— Związek może niszczyć brak równowagi między dawaniem i braniem. Także uważać należy na zazdrość. Jeżeli kobieta ciągle będzie kontrolować swego partnera, szukać dowodów niewierności „z młodszą i ładniejszą”, nie będzie ufać, to szybko sama postawi krzyż na stosunkach — uważa Dainora Budrienė.

Psycholog również komentuje najbardziej popularne mity, dotyczące podobnych związków. Głównym mitem, jak mówi, jest przekonanie, że mężczyzna zostawi swoją starszą partnerkę z powodu pojawienia się młodszej i atrakcyjnej kobiety.
— Chodzi o to, że jeżeli różnica wiekowa nie przeszkadzała parze nawiązać stosunki, więc to nie ona musiała stać się przyczyną rozstania. Przeszkodą zwykle bywa chęć potomstwa. Poważny problem pojawia się, gdy mężczyzna uświadamia, że chce mieć dzieci, a kobieta już nie może lub nie chce mu tego gwarantować. Właśnie chęć dzieci, a nie wiek partnerki, najczęściej doprowadzają do rozpadu takich par — tłumaczy Budrienė.
Dodaje, że bardzo częstym i błędnym przekonaniem jest, że to kobieta była inicjatorką związku z młodszym mężczyzną. Jak mówi, właśnie mężczyźni najczęściej występują w roli uwodziciela, gdyż kobiety bardziej obawiają się stygmatyzacji społecznej.

Socjolodzy tymczasem zwracają uwagę, że związki typu „ona starsza, on młodszy” rozkwitają przeważnie w krajach, gdzie kobiety najpowszechniej osiągają samodzielność zawodową. Na przykład, szacuje się, że w USA już co trzecia kobieta w wieku 35-45 lat związana jest z młodszym partnerem. Na Litwie takiej statystyki nie ma. Jednak można zrobić odpowiednie wnioski uwzględniając fakt, że na 1 000 mężczyzn w naszym kraju przypada ponad 1 150 kobiet. Panie także żyją średnio o 5 proc. dłużej niż panowie. W kontekście takiej statystyki dosyć naturalnym staje się fakt, że coraz częściej spotykamy pary, w których kobieta jest starsza.

— Gdyby sukces małżeństwa był uwarunkowany tylko zbieżnością wiekową, pary rówieśników by się nie rozpadały ― w rozmowie z „Kurierem” zauważają 32-letni Edgaras i 43-letnia Jovita Grigoniai, wychowujący dwójkę synów.
Pochodząca z Kowna para wiosną obchodziła 6. rocznicę ślubu. Poznała się natomiast przed 8 laty podczas podróży do Grecji.

— Śmiesznym wydawało się, że mieszkaliśmy w tej samej dzielnicy, ale poznaliśmy siebie dopiero podczas urlopu za granicą. Będąc daleko od domu, pracy i codziennej rutyny, w innym klimacie i dobrym towarzystwie nie zdawaliśmy sobie sprawy z tych 12 lat, co nas dzielą. Obaj jesteśmy pasjonatami antycznej kultury, aktywnie uprawiamy sport, więc mieliśmy wiele tematów do rozmowy. Po prostu było nam dobrze razem — wspomina dziś Edgaras.
Jovita tymczasem przyznaje, że trudności się zaczęły wkrótce po tym, gdy wakacyjny romans przeniósł się na Litwę.
― Nie chciałam afiszować naszej przyjaźni, wstydziłam się tego, że jestem starsza. Nie sądziłam też, że nasz związek długo potrwa. Byłam „świeżą” rozwódką, samotnie wychowywałam małego synka i nie planowałam, że wkrótce w moim życiu pojawi się kolejny mężczyzna, a w dodatku młodszy! Edgaras bardzo się obrażał z tego powodu i ciągle powtarzał, że chce, abym oceniała nasz związek tak samo poważnie, jak on — opowiada nam Jovita.
Zaznacza, że bardzo trudnym było zapoznanie się z rodzicami męża.
― Spotkaliśmy mamę Edgarasa przypadkowo, podczas spaceru. Była uprzejma, ale rozumiałam, że nie jest zadowolona z wyboru syna. Było trudno nawiązać z nią koleżeński kontakt. Ale z biegiem czasu się udało, gdy mama się upewniła, że nie staram się kontrolować jej syna, a on sam stał się bardziej poważny, samodzielny i okazywał większy szacunek do rodziców — tłumaczy Jovita.  Dodaje, że wybranek zachowywał się dzielnie, broniąc związku przed krytyką i łatwo nawiązał kontakt z jej synkiem. To ostatecznie przekonało kobietę, że spotkała „swojego człowieka”.
― Moja żona wie, czego chce od życia. Jest zrównoważona, niekapryśna, ale jednocześnie bardzo witalna, dynamiczna. Po prostu nie zauważam różnicy w wieku. Niektórzy żartobliwie nazywają nas „Gałkinem i Pugaczową”. No i co? Mnie to nie obchodzi, bo mam szczęśliwą rodzinę — zapewnia Edgaras.

Tymczasem związki między starszym panem a młodszą kobietą są znacznie bardziej częste i przychylniej widziane przez społeczeństwo aniżeli wariant odwrotny. Małżeństwem ze sporo młodszą od siebie aktorką Catherine Zeta Jones chwalił się swego czasu gwiazdor Michael Douglas. Także aktor Harrison Ford, który zagrał słynnego „Indianę Jonesa”, ożenił się ze znacznie młodszą Calistą Flockhart. Z takiegoż upodobania zasłynął miliarder Donald Trump, uczestniczący obecnie w wyścigu o fotel prezydenta USA. Takich przykładów wśród światowych celebrytów jest masa, jednak nie warto szukać ich daleko za miedzą. Na Litwie głośno było np. z powodu ślubu 53-letniego posła na Sejm Arvydasa Anušauskasa z o 27 lat młodszą studentką Liną Bulanovaitė. Para pobrała się w ubiegłym roku i szczyci się swoim związkiem.

Dlaczego więc mężczyźni po czterdziestce tak chętnie wiążą się ze znacznie młodszymi od siebie kobietami? Zdaniem socjologów, jest to zjawisko dosyć typowe dla mężczyzn o wysokim statusie społecznym. Młodsza małżonka świadczy bowiem o sukcesie. Zwłaszcza jeśli to już nie jest pierwsze małżeństwo. Nie każdy może sobie przecież pozwolić na utrzymanie więcej niż jednej rodziny.
Jak wynika z badań amerykańskiego psychologa ewolucyjnego Davida Bussa, w oczach płci pięknej najważniejszym przymiotem potencjalnego męża są zasoby, tj. pieniądze i władza.
Antropolodzy nie widzą w tym nic nagannego i zaznaczają, że jest to zjawisko ponadkulturowe i ponadczasowe. Na przykład, w starożytnym Rzymie najbardziej pożądani byli mężczyźni w wieku 40-55 lat. Kobiety, wiążąc się z nimi, nabywały jednocześnie status społeczny małżonka. Podobnie jest również dzisiaj. Małżeństwo z nobliwym partnerem daje poczucie bezpieczeństwa. Jest ono istotne nie tylko dla samej wybranki, ale i jej potomstwa.
Siłą napędową tych obyczajów jest również biologia. Młodsza partnerka zwiększa szanse mężczyzny na odniesienie reprodukcyjnego sukcesu, do którego podświadomie dążymy. W toku ewolucji panowie nauczyli się oceniać zdolności rozrodcze kobiet po wyglądzie. W wyniku najbardziej podobają im się młodsze, które mają najwięcej szans na doczekanie się zdrowego potomstwa. To z nimi najchętniej wiążą się nie tylko 20-letni mężczyźni, ale też 40-latkowie.

W społeczeństwie nieraz rozpoczęcie nowego życia u boku młodej wybranki tłumaczy się również tzw. kryzysem wieku średniego. Uczeni jednak tłumaczą to nieco inaczej. Jeśli mężczyzna ma żonę i dzieci, to są one już odchowane na tyle, że nie potrzebują opieki ojca.
„Mówienie, że to mężczyźni porzucają żony — jest podtrzymywaniem nieprawdziwego i deprecjonującego kobiety stereotypu” ― uważa polski psychoterapeuta i pisarz Wojciech Eichelberger.
Zgodnie z nim, odpowiedzialność za związek spoczywa na obydwu stronach. Jeśli obie strony się rozwijają, dbają o związek i okazują sobie szacunek, to nie ma powodu do rozstania. Zdaniem psychoterapeuty, najczęstszym powodem odchodzenia mężczyzn — jest poczucie zaniku więzi emocjonalnej ze swoją partnerką. Panowie czują się niedoceniani, współżycie seksualne wygasa, uświadamiają też, że żona przestała się rozwijać i nie potrzebuje jego opieki. Wtedy poznanie młodej kobiety może się stać początkiem nowego związku. On z racji swojego wieku i statusu zyska upragnione uznanie. Staje się kochankiem, czuje się atrakcyjny, zaczyna dbać o siebie — lecz przede wszystkim staje się mentorem.
Rozstawanie się par więc jest uwarunkowane nie pojawieniem się „młodszej”, ale brakiem więzi od lat istniejącego związku.

2 odpowiedzi to Ona starsza, on młodszy — mezalians czy norma?

  1. schlange mówi:

    Co za bzdury pisze się w Kurierze? gdzie są artykuły wychwalające quasi Polską frakcję wśród liberałów?! gdzie artykuł o Panu Klonowskim? – przeszkadzały może komentarze?!

  2. SLU-ZL mówi:

    Nie mam zdania, chociaz dzisiaj jest to modne.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.