0
W Rzeszy wybierano Sejm

 W wyborach do Sejmu RL wzięło udział ponad 60 proc. mieszkańców Rzeszy Fot. Marian Paluszkiewicz

W wyborach do Sejmu RL wzięło udział ponad 60 proc. mieszkańców Rzeszy Fot. Marian Paluszkiewicz

W niedzielę mieszańcy podwileńskich trzech Rzesz wybierali posłów do Sejmu.
— Wie pan, w naszej gminie są trzy Rzesze: Duża Rzesza, Mała Rzesza i prosto Rzesza. Skąd pod Wilnem wzięły się Rzesze? Dobrze tego już nikt nie powie. Jedno jest pewne, że wszystkie nasze Rzesze nie mają nic wspólnego z III Rzeszą Niemiecką — mówi „Kurierowi” Renata Roubo-Gaidys z komisji wyborczej w Dużej Rzeszy.

Jedną z wersji pojawienia się tej nazwy jest to, że jeszcze za czasów Aleksandra Jagiellończyka ten dawny folwark zamieszkiwała jak na tamte czasy rzesza ludzi.
Dzisiaj w położonej 12 kilometrów od Wilna gminie rzeszańskiej mieszka około 6 tys. mieszkańców. Prawie 60 proc. to Litwini, 30 proc. Polacy i nieco ponad 6 proc. — Rosjanie.
Ale jeszcze kilka dziesięcioleci wstecz skład narodowościowy wyglądał zupełnie inaczej.

Prawie 60 proc. mieszkańców Rzeszy — to Litwini, 30 proc. — Polacy i nieco ponad 6 proc. — to Rosjanie Fot. Marian Paluszkiewicz

Prawie 60 proc. mieszkańców Rzeszy — to Litwini, 30 proc. — Polacy i nieco ponad 6 proc. — to Rosjanie Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wie pan, nawet czterdzieści-trzydzieści lat temu w Rzeszy było zaledwie kilkanaście litewskich domów, reszta to w większości sami Polacy. A przed wojną to było polsko-żydowskie miasteczko. Ale Żydów wymordowano podczas wojny, więc po wojnie mieszkali prawie sami Polacy. Litwini i Rosjanie zaczęli tu pojawiać się po założeniu w Rzeszy sowchozu. Ale nie było ich aż tak dużo. Wszystko zaczęło zmieniać się w latach 90-tych po odzyskaniu niepodległości — opowiada nam spotkane w lokalu wyborczym w Dużej Rzeszy starsze małżeństwo, Józef i Leokadia. Jak twierdzą, są mieszkańcami Rzeszy z dziada pradziada.

— Na całym świecie ziemia to nieruchomość, a na Litwie w latach 90-tych ziemia była majątkiem ruchomym. Wówczas przyjęto ustawę o zwrocie ziemi. Państwo obiecało zwrócić dawnym właścicielom to, co zabrali sowieci. Cieszyliśmy się, że otrzymamy odebrane naszym rodzinom 11 hektarów. Ale raptem za rządów Landsbergisa przyjęto ustawę, że ziemię można przenosić. I zaczęły się istne cuda. Kilkadziesiąt arów, powiedzmy spod Olity, zamieniało się na kilkadziesiąt arów pod Wilnem. Różnica w cenie ziemi dochodziła nawet do kilkudziesięciu razy” — wylewa gorzkie żale pan Józef.

Jak zaraz dodaje małżonka — „najbardziej podłe w tym było, że tę ziemię z głębi Litwy przenoszono na naszą ojcowiznę. Naszym ludziom mówiono, że mają źle skompletowane dokumenty po dziadkach, więc ziemi nie zwracali, a sami nasze parcele, czasem warte nawet setki tysięcy euro, oddawali tym, co przenosili ziemię z głębi Litwy”.

Co zwrócono rzeszańskim Polakom?
„Okruchy z pańskiego stołu” — odcinają rozmówcy. Na pytanie, na kogo oddali swoje głosy, bez namysłu wyznają: „My zawsze głosujemy na AWPL. To przecież jest oczywiste. Jak my po tym wszystkim możemy głosować na Litwinów?”.

Przenoszenie ziemi zmieniło nie tylko skład narodowościowy Rzeszy. Z posowieckiego sowchozowego osiedla przynajmniej część Rzeszy zamieniła się w osiedle willowe.

— No tak nabudowali. Ale pan nie widział jeszcze, co zbudowano pod lasem. Tam to dopiero! To nawet nie wille. Prawdziwe zamki z wieżami. W Rzeszy mieszka teraz litewska elita — z pewną dumą mówi pan Henryk.

O głosy mieszkańców Rzeszy zabiegało dziewięciu kandydatów na posła w okręgu wyborczym nr 55 Niemenczyn Fot. Marian Paluszkiewicz

O głosy mieszkańców Rzeszy zabiegało dziewięciu kandydatów na posła w okręgu wyborczym nr 55 Niemenczyn Fot. Marian Paluszkiewicz

Głosował również na AWPL, ale jak mówi, „my żyjemy z Litwinami zgodnie. Może wielkich przyjaźni nie ma, ale i powodów do jakichś kłótni z sąsiadami Litwinami nie mamy. Oni normalni ludzie”.
Czy zazdrości Litwinom?
„Zrozumcie, tu się zabrała elita z całej Litwy. Ja jestem kierowcą i jeżdżę po Litwie i widzę, jak tam zwykli ludzie żyją. Bieda jeszcze większa niż na Wileńszczyźnie. Okna domów deskami pozabijane, a sami do Anglii i Irlandii powyjeżdżali, bo w swoich wsiach i miasteczkach pracy nie mają. Myślę, że bogatych Polaków na Litwie też jest niemało. Może nawet taki sam procent, co i bogatych Litwinów. Po prostu nas jest znacznie mniej. Dlatego i naszych bogaczy mniej widać” — tłumaczy pan Henryk.

Ale akurat w Rzeszy zamożnych Polaków widać.
Jak tłumaczy nasz rozmówca — „no, trochę tej ziemi po dziadkach i ojcach odzyskali. Poza tym byłym pracownikom sowchozu, w tym Polakom, też dawali działki. I wiadomo, część tej ojcowizny nasi sprzedali. Nie osądzam. Żyjemy jeden raz. Proszę zobaczyć, jak teraz wygląda stara część Rzeszy, gdzie mieszkają przeważnie Polacy. Odnowione elewacje domów, ładne, kolorowe dachy, kostką wybrukowane podwórka. A jakie remonty w środku porobiono. Prawdziwa Europa! Na parkingu pod kościołem podczas polskiej mszy samochody to chyba nie gorsze niż te, co podczas litewskiej mszy stoją”.

Ale jak dodaje małżonka pana Henryka „nie wszystkim te bogactwa na dobre wyszły. Z pieniędzmi też trzeba umieć obchodzić się. Znamy takich, co dziesięć lat temu otrzymali za ziemię 2,5 milionów litów, czyli ponad 700 tys. euro. A teraz znowu bez grosza siedzą. Wszystko przehulali. A niektórzy nie balowali i z mniejszymi pieniędzmi firmy pozakładali i teraz żyją jak ludzie”.

Deszczowa pogoda nie wystraszyła wyborców w Rzeszy Fot. Marian Paluszkiewicz

Deszczowa pogoda nie wystraszyła wyborców w Rzeszy Fot. Marian Paluszkiewicz

Polacy w Rzeszy szczycą się swoją szkołą, która niedawno obchodziła swoje 150-lecie.
„Owszem, Litwinom rząd zbudował ładne, duże gimnazjum. Nasza podstawówka mieści się w o wiele bardziej skromnym, starym budynku, ale za to mamy świetnych nauczycieli, którzy dla naszych dzieci oddają całe serce. Szkoła dla Polaków na Wileńszczyźnie to sprawa najważniejsza. Bo często po szkołach litewskich Polacy przestają być Polakami. Stają się Litwinami” — mówią Krystyna i Stefania.

Chociaż, jak przyznają, nie mają żalu do Litwinów: „Choć pracujemy w zespołach wyłącznie litewskich, to nigdy nie doznaliśmy jakiejś dyskryminacji. No, może czasami wolimy pomilczeć podczas rozmów na tematy polityczne, ale generalnie zwykli Litwini są w porządku”.

Znany litewski politolog, były doradca prezydenta Litwy Valdasa Adamkusa, profesor Lauras Bielinis, również jest mieszkańcem Rzeszy. Jak powiedział po głosowaniu dla „Kuriera”: „Mam nadzieję, że Sejm, który dzisiaj wybieramy, wreszcie postawi kropkę w litewsko-polskim sporze. Litewscy politycy powinni wreszcie nabrać się odwagi i rozwiązać postulaty polskiej mniejszości. Rozwiązanie tych spraw nie sprawi żadnych kłopotów dla państwa litewskiego. A poprawa stosunków z Polską leży właśnie w naszym interesie”.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.