16
„W jedności siła” czy „pluralizm poglądów”? Polacy w wyborach

15_pazd_wybory_1Polacy, startujący z list litewskich partii, nie mogą pochwalić się sukcesem w tegorocznych wyborach. Mniejszości po raz kolejny postanowiły okazać zaufanie przede wszystkim Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR).

Czy w takiej sytuacji próba angażowania się Polaków po stronie innych partii w ogóle ma sens? Co mogą osiągnąć?

Wyniki wyborów pokazują, że mniejszości widzą reprezentanta swoich interesów przede wszystkim w AWPL-ZChR. Kandydaci partii liberalnych: Ruchu Liberałów i Związku Wolności Litwy, które w swoich programach akcentowały poszanowanie praw mniejszości, nie zdobyli poparcia koniecznego, by znaleźć się w drugiej turze.

Julia Mackiewicz z Ruchu Liberałów znalazła się na czwartym miejscu w okręgu ponarskim w Wilnie. Zdobyła 1 456 głosów — najwięcej spośród Polaków reprezentujących partie inne niż AWPL-ZChR. Na jej siostrę Edytę Mackiewicz, kandydatkę z Ruchu Liberałów w okręgu solecznicko-wileńskim, głosowało 717 osób. Zygmunt Klonowski z Polskiej Frakcji Związku Wolności Litwy (liberałowie) w nowowilejskim okręgu jednomandatowym otrzymał 504 głosów i znalazł się na ósmym miejscu.

Kandydat partii Porządek i Sprawiedliwość Renat Brałkowskij w okręgu solecznickim otrzymał 728 głosów.
W okręgu miednickim oprócz Czesława Olszewskiego, kandydata AWPL-ZChR, startowało dwóch Polaków. Krystyna Bortko z Partii Pracy, która zajęła 4. miejsce (1 211 głosów) i kandydat partii Porządek i Sprawiedliwość Franc Jakubowski, który uplanował się na 6. miejscu i zdobył 853 głosów.
W okręgu niemenczyńskim Albert Gaidamowicz z Partii Pracy znalazł się na 6. miejscu (829 głosów poparcia), a Tadeusz Polito z Antykorupcyjnej Koalicji N. Puteikisa i K. Krivickasa na ostatnim — 8. miejscu, zdobywając tylko 178 głosów.

Zygmunt Klonowski

Zygmunt Klonowski

O ile w Ponarach i Nowej Wilejce do drugiej tury nie trafiły również kandydatki AWPL-ZChR, o tyle w rejonach solecznickim i wileńskim kandydaci polskiej partii byli w zasadzie bezkonkurencyjni.
Czesław Olszewski w okręgu miednickim i Leonard Talmont zwyciężyli już w pierwszej turze. Do wymaganych 50 proc. niewiele zabrakło także Ricie Tamašunienė w Niemenczynie.

Czy w takiej sytuacji start Polaków w wyborach po stronie innych partii w ogóle ma sens? Co kandydaci myślą o swojej politycznej przyszłości?
Julia Mackiewicz jest przekonana, że droga, którą wybrała, jest słuszna. Nie zamierza zmieniać partii, ani rezygnować z działalności politycznej, choć przyznaje, że jest nieco rozczarowana uzyskanym wynikiem.

— Przed wyborami wykonaliśmy ogromną pracę. Miałam wspaniałych współpracowników, pomagało mi około 50 wolontariuszy. Spotykałam się z mieszkańcami, jeździłam po szkołach. To był ogromny wysiłek, dlatego zrezygnowałam z innych obowiązków. Biorąc to wszystko pod uwagę naprawdę miałam nadzieję na to, że znajdę się w II turze — opowiada w rozmowie z „Kurierem”.
Kandydatka zapewnia, że wynik wyborczy nie będzie powodem do zmiany orientacji politycznej.

Julia Mackiewicz

Julia Mackiewicz

— Z liberałami jestem związana ze względu na swoje przekonania, dlatego nie widzę dla siebie miejsca w AWPL-ZChR. Te wybory jasno pokazały, jak głosują Polacy. Ja jednak widzę, że startując z litewskiej partii uzyskałam poparcie wyborców niewiele mniejsze od kandydatki AWPL-ZChR, startującej w tym samym okręgu. Wyborcy głosowali nie tylko ze względu na moje nazwisko, ale także na moją pracę. Dlatego nie zamierzam się wycofywać. Jestem młoda, będę wyciągać wnioski z tych wyborów i pracować dalej, w tej samej partii — mówi.

Co więc zadecydowało o wyniku?

— Po wyborach razem ze sztabem zrobiliśmy analizę. Wynika z niej, że jednak wielu przedstawicieli mniejszości nie przyszło na wybory. Bardzo aktywnie zachowali się natomiast wyborcy głosujący na konserwatystów — wyjaśnia kandydatka.

O tym, jak bardzo Julia Mackiewicz zaangażowała się w walkę wyborczą, świadczyć może to, że ze względu na przygotowania zrezygnowała z mandatu radnej samorządu rejonu solecznickiego.

— Uważam, że to była słuszna decyzja. Nie można robić dobrze dwóch rzeczy naraz. Wiedziałam, że w czasie kampanii wyborczej będę musiała się bardzo zaangażować i faktycznie tak było. Już od kwietnia poświęcałam bardzo dużo czasu na pracę w Ponarach. Nie chciałam udawać, że nadal pracuję dla samorządu. Tam był po prostu potrzebny człowiek, który mieszka na stałe i żyje tymi sprawami. Nie żałuję tej decyzji — podkreśla Mackiewicz.

Z kolei Zygmunt Klonowski niezbyt imponującego wyniku w Nowej Wilejce nie interpretuje jako klęskę:

— O klęsce można mówić wtedy, gdy były już jakieś osiągnięcia, które zaprzepaszczono. W naszym przypadku, gdy były to pierwsze wybory, można mówić raczej o pierwszej próbie sił. Wynik osiągnęliśmy może niezbyt wysoki, ale jako nowa frakcja i tak jesteśmy wdzięczni naszym wyborcom za okazane zaufanie — podkreśla przewodniczący Polskiej Frakcji Związku Wolności Litwy.

Według niego start w wyborach był ważny przede wszystkim ze względu na przełamywanie mentalności środowiska mniejszości. Przewodniczący polskiej frakcji uważa, że ważne jest przede wszystkim budowanie relacji opartych na szacunku wobec różnych poglądów, różnych podejść do rozwiązywania problemów mniejszości.

Co skłoniło go do zaangażowania się po stronie Związku Wolności Litwy? Klonowski nie ukrywa, że zadecydowały przede wszystkim względy personalne.

— Głoszone poglądy często nie idą w parze z życiem. Bardziej przekonały mnie szacunek do innych, tolerancja i otwartość, jakie istnieją w środowisku Związku Wolności Litwy. Zresztą, gdy Artūras Zuokas był merem Wilna, Polacy nie mieli powodów do niepokoju. O jego życzliwym stanowisku wobec mniejszości świadczy zarówno stosunek do polskich szkół, jak i znacząca obecność Polaków w administracji samorządu miasta Wilna — mówi o swoich motywacjach.

Prezes polskiej frakcji nie ukrywa, że spotkał się z negatywną oceną swojego startu w wyborach.

— Nasz start w wyborach był różnie komentowany w polskim środowisku, nieraz pojawiały się nawet oskarżenia o zdradę. Dla mnie najważniejsze było samo pojawienie się alternatywy dla AWPL-ZChR, bo monopol w polityce nie jest zjawiskiem dobrym — wyjaśnia.

Dlaczego Polacy, dla których najważniejsze są postulaty mniejszości, zdecydowali się na działalność we frakcji litewskiej partii, zamiast stworzyć własną?

— Na Litwie założenie nowej partii jest w zasadzie niemożliwe ze względu na obowiązujące regulacje prawne. Już na starcie wymagane jest poparcie 2 000 osób, co w naszych warunkach już przekreśla szansę na rejestrację. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na tworzenie frakcji przy takiej litewskiej partii, którą uważamy za najbardziej przychylną Polakom. Oczywiście, gdyby udało się zyskać wystarczające poparcie, frakcja mogłaby przerodzić się w samodzielną partię, może jednak także pozostać częścią partii litewskiej — tłumaczy Klonowski.

Co po wyborach? Czy polska frakcja ZWL (l) będzie dalej działać?

— Chcemy kontynuować rozpoczętą działalność, realizować założenia, które przedstawiliśmy w manifeście na założenie frakcji. Ważne jest dla nas, by Polacy w litewskim życiu społecznym mieli równe szanse, oczywiście, jedną z najważniejszych spraw jest sytuacja polskiej oświaty. I nie chodzi tylko o zachowanie istniejącego stanu szkół, ale o ich rozwój, podniesienie poziomu. Dostrzegamy także wartość możliwości studiowania na Litwie w języku polskim, stąd będziemy działać na rzecz wspierania wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku. Chcemy stworzyć przestrzeń do dyskusji na temat sposobów realizacji polskich postulatów, nie ograniczając się jedynie do drogi proponowanej przez AWPL-ZChR. Staramy się nie opierać tylko na doświadczeniu polskiej mniejszości na Litwie. Podtrzymujemy kontakty z przedstawicielami innych mniejszości w Europie, obserwujemy, w jaki sposób udaje im się realizować swoje postulaty — wyjaśnia przewodniczący frakcji.

Start Polaków z list innych partii niejednokrotnie interpretowany był jako rozbijanie polskiego środowiska. Jak po wyborach ocenia go przewodniczący AWPL-ZchR, europoseł Waldemar Tomaszewski? Według niego, nie wpłynął on znacząco na wyniki wyborcze jego partii, gdyż ich start w wyborach obniżył wynik AWPL tylko minimalnie. Według Tomaszewskiego na wynik konkretnych osób miała większy wpływ przynależność do konkretnej partii niż narodowość kandydatów.

— Ci kandydaci nie otrzymali głosów więcej, niż ich partie. To, że byli to Polacy, nie miało aż takiego znaczenia. Można było przewidywać, że tak będzie, ale żyjemy w kraju demokratycznym i każdy ma prawo do należenia do takiej partii, do jakiej chce — wyjaśnia przewodniczący AWPL-ZChR.

Co prawda, trudno nie zgodzić się z hasłem „W jedności siła”, jednak trzeba zauważyć, że AWPL-ZChR coraz bardziej akcentuje nie tylko postulaty mniejszości, ale także swoje przywiązanie do konserwatywnego systemu wartości. Czy w partii nadal może się znaleźć miejsce dla ludzi myślących nieco inaczej?

— W AWPL-ZChR jest miejsce dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą pracować dla wspólnego dobra. Jedyny warunek — by to był człowiek uczciwy. Niestety, ostatnio widzieliśmy, że liberałowie z uczciwością bywają na bakier. Dziś nie mówmy tylko o polskiej społeczności, chodzi o to, by na Litwie wszyscy ludzie dobrej woli łączyli się w imię wartości — mówi Tomaszewski.

Przewodniczący podkreśla, że jest zadowolony z tegorocznych wyników swojej partii, akcentując, że trudno jest porównywać wybory z 2012 r. i obecne.

— Wynik AWPL jest dobry, nawet bardzo dobry, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bardzo utrudniano te wybory. Procentowo uzyskaliśmy taki sam wynik. Straciliśmy co prawda trochę głosów, ale wynika to z niższej frekwencji, a także z tego, że tym razem nie mieliśmy koalicjantów. W poprzednich wyborach mieliśmy 20 przedstawicieli Aliansu Rosjan. W tym roku — tylko jedną osobę i kilka bezpartyjnych — zauważa.

Na marginesie wyników warto zauważyć jednak jeszcze jedną prawidłowość. Nadal, niezależnie od przynależności partyjnej, na Polaków głosują przede wszystkim przedstawiciele mniejszości. Tymczasem do tego, aby odegrali znaczącą rolę w litewskiej polityce, konieczne są także głosy litewskiej większości. Czy AWPL-ZChR ma szansę na trafienie do litewskich wyborców? Według Waldemara Tomaszewskiego taka szansa istnieje. Ułatwiają to oczywiście litewskie nazwiska na liście.

Waldemar Tomaszewski

Waldemar Tomaszewski

— Po tych wyborach możemy powiedzieć, że na Żmudzi Laimutė Burbienė otrzymała 160 głosów. To niemało, jeśli weźmiemy pod uwagę, że tam nie ma Polaków. Gediminas Janavičius startował z naszej listy z niewysokim numerem — 15, a głosowało na niego 1 413 osób. To już ma duże znaczenie. Trudno powiedzieć, czy głosowali na niego Polacy, czy Litwini, ale to przykład tego, że Litwin na liście AWPL może przekonać do siebie wyborców. To jest pewna nowość. W tych wyborach pokazaliśmy, że jesteśmy otwarci, że chcemy łączyć wszystkich ludzi dobrej woli w imię wartości, jakie są dla nas ważne — zauważa Tomaszewski.

A jak jest z polskimi nazwiskami? Czy Polak może rzeczywiście liczyć na poparcie litewskiego środowiska? Na razie wydaje się to trudne do osiągnięcia. Julia Mackiewicz na liście Związku Liberałów w ogólnym rankingu spadła z miejsca 18., z którego startowała, na 21. Czy na Polkę na litewskiej liście głosowali Litwini?

— Wiem, że w okręgu jednomandatowym walczyłam głównie o głosy mniejszości, tak samo, jak kandydatka AWPL-ZChR. Gdybym nie startowała, prawdopodobnie Romualda Poszewieckaja trafiłaby do drugiej tury. Prawdopodobnie wśród oddanych na mnie głosów są także głosy Litwinów, jednak mam świadomość, że głosowali na mnie przede wszystkim przedstawiciele mniejszości. Nawet, jeśli głośno krzyczę po litewsku i tak jestem przez wyborców postrzegana jako Polka. Kiedyś, właśnie ze względu na pozyskanie litewskich wyborców, sugerowano mi zmianę nazwiska, lub choćby dołożenie litewskiej końcówki. Odpowiadałam, że nigdy tego nie zrobię, bo jestem i pozostanę Polką. Po tych wyborach powstaje we mnie wiele pytań. Chciałabym zrobić poważne badania socjologiczne. Być może one pozwolą znaleźć odpowiedzi — wyjaśnia Julia Mackiewicz.

16 odpowiedzi to „W jedności siła” czy „pluralizm poglądów”? Polacy w wyborach

  1. Dudak mówi:

    Nis nowego nie napisano – wszystko można ująć w kilku słowach piosenki Maryli Rodowicz “…ale to już było…”

  2. RE mówi:

    Julia Mackiewicz i Klonowski właściwie przyznają bez ogródek, że podstawowym celem ich startu było obniżenie wyniku AWPL. O reszcie wyborczego planktonu nawet szkoda mówić, jego symbolem może być kandydat Polito, którego wynik jest… politowania godny.
    Zamiar rozbijacki się nie udał.

  3. andrzej mówi:

    Wyniki wyborów wskazują generalnie, że Litwini nie głosują na kandydatów o obco brzmiących nazwiskach szczególnie polskich. Interesująca jest sugestia p. Julii Mackiewicz o zmianie nazwiska lub jej końcówki przed wyborami. W praktyce, wyniki głosowania udzielają jednoznacznej odpowiedzi – Polak nie może liczyć na poparcie Litwinów w wyborach. W moim skromnym odczuciu obserwatora zza miedzy, Polacy litewscy muszą wspólnie działać i popierać się bo tego wymaga ich położenie na Litwie.

  4. E.A. mówi:

    Najwięcej szkodliwego bajdurzenia było oczywiście jak zawsze na ZW u Okińczyca, w jego mediach promujących partie litewskie, głownie liberałów. Komentarze Radczenki, Pukszty czy Antonowicza, zarówno przed wyborami jak i po, są znamienne o tyle, że oni nie byli i nie są wyborcami AWPL, ale zawsze mają do powiedzenia wiele krytycznych uwag o tej akurat partii. Litwini są zadowoleni, że w środowisku ZW znaleźli sobie polskojęzycznych opluwaczy polskiej partii. Zapewne ten sojusz nie jest przypadkowy i ma głębsze podwaliny.

  5. uczciwa polityka mówi:

    Poseł AWPL-ZCHR Rita Tamašunienė na konferencji w Sejmie:
    “Powtórzyliśmy dobry wynik i wierzymy, że uda nam się go polepszyć, bowiem w najbliższą niedzielę czeka nas druga tura.
    Będziemy podążali w obranym kierunku. Wiele propozycji już złożyliśmy w Sejmie i, bez wątpienia, będziemy kontynuowali pracę, nie zawiedziemy naszych wyborców, będziemy bronili ich interesów.
    Kolejnym elementem naszej działalności jest być przykładem polityki uczciwej, pokazywanie na własnym przykładzie, że polityka przejrzysta jest możliwa.”

  6. wspólny sukces mówi:

    „Sukces mniejszości narodowych jest sukcesem państwa” – powiedział W. Tomaszewski.
    Nic dodać, nic ująć. Polacy (Rosjanie, Białorusini, Tatarzy) to pełnoprawni obywatele państwa, na równi ze wspólnotą litewską. Wreszcie musi to znaleźć odbicie w przestrzeganiu należnych praw, z czym dotąd na Litwie jest wiele nierozwiązanych problemów.

  7. schlange mówi:

    Polacy na Kresach są, co oczywiste, wspierani przez Macierz, lecz te poparcie powinno być jeszcze bardziej wyraziste, mam nadzieje, że przyszłość będzie odpowiadała tym wspólnym zresztą oczekiwaniom.

  8. W. Litwin mówi:

    Oczywiście, że klęską były wyniki Polaków spoza AWPL – mogliby przecież osiągnąć to co obiecują startując z listy polskiej partii. Ale jeśli zarzekają się, że to niemożliwe to jednak nie zależy im na polepszeniu sytuacji Polaków tylko na osłabieniu AWPL. Są tym samym instrumentalnie traktowanie przez lietuvisów. Jeśli są tego nie świadomi to pół biedy, ale jeśli to celowe działanie, to jest to świadome działanie na szkodę Polaków

  9. A. mówi:

    W 2012 roku Partia Pracy miała 19,8%, a teraz ledwie 4,6%, Droga Odwagi miała 7,9%, a teraz nędzne 0,2%, Porządek i Sprawiedliwość miał 7,3%, a teraz szczęśliwe 5,3%.
    AWPL wtedy miała 5,8%, a teraz stabilne 5,5%. Trzeba i warto to docenić!

  10. W.Litwin mówi:

    Polacy dali jasną odpowiedź poprzez głosowanie. Chcą aby ich reprezentantami i przedstawicielami byli ludzie z AWPL-ZChR

  11. Jan mówi:

    Kompromitacją są wypowiedzi litewskich naznaczonych szaleństwem politologów i publicystów, czyli Andrzeja Pukszty albo Aleksandra Radczenki, pobierających sute wynagrodzenia od władz państwa. Przed wyborami zapowiadali klęskę AWPL i wychwalali “nowości” w postaci pod frakcji liberalnej Klonowskiego (jak wiadomo ten wariant wyborcy odrzucili z trzaskiem). Po głosowaniu dalej narzekają, plotą bzdury i powtarzają jak zaklęcie litewską propagandę. Dla nich zawsze AWPL będzie obiektem ataków, bo taką Pukszto, Radczenko i paru innych wykonują robotę, zdradziecką, rozbijacką i agenturalną. Za to zajmują państwowe stołki i biorą wypłaty, żeby szkodzić. A Okińczyc i Klonowski mogą liczyć na dotacje z litewskich państwowych instytucji na swoje medialne biznesy. Jeśli kasa w kieszeni się zgadza to jest dla nich najważniejsze.

  12. Darek mówi:

    Sojusz Klonowskiego i Okińczyca okazał się klęską. Mecenas najzwyczajniej wykpił i oszukał szefa Kuriera, ale to akurat nic dziwnego bo taki podstępny i bezduszny jest jego styl działania. Owszem puszczał mu reklamy w radiu ZW i pewnie obaj zacierali rączki, że zwabią dużo większą liczbę wyborców. Ale roztropni ludzie nie chcieli głosować na wydmuszkę, która jedynie realizuje litewski scenariusz rozbijania polskich głosów i nic ponadto. Można to podsumować krótko: brzydko się bawicie panowie, wstyd jak próbujecie szkodzić i manipulować.

  13. W. Litwin mówi:

    Czy na Litwie są tylko Antonowicz, Pukszto i ni to bloger, ni prawnik, ni urzędnik Radczenko?
    Nikt nie potrafi inaczej skomentować wyborów? No oczywiście, że są. i to mądrzejsi, choć o to nie trudno. Ale opinie wygłaszają odmienne od ‘jedynej słusznej linii’, czyli ataków na AWPL

  14. schlange mówi:

    W.Litwin
    na Kresach i w Koronie są podobne problemy, choć ostatnio w Koronie te problemy zaczynają być rozwiązywane korzystnie dla Ojczyzny.
    Oprócz cwaniaków przy korytach, są też tu i u nas prawi politycy, czyniący dużo dobra dla spraw Ojczyzny.
    Jest też Naród, który owszem, został negatywnie przeorany przez czerwoną zarazę, lecz wytrwał przy Kościele, przy Wierze i Kulturze Przodków i ma siłę by wpływać na bieg wydarzeń.
    Przyszłość należy do AWPL-ZChR na Kresach i PiS w Koronie!

  15. Ja mówi:

    Polacy w większości głosują na AWPL-ZChR, a nie na liberałów, po pierwsze dlatego, że nie ufają propolskim deklaracjom polityków liberalnych ( i chyba słusznie, bo niektóre z ich działań są sprzeczne z tymi deklaracjami, np. polityka wobec szkół polskich w Wilnie ), a po drugie, ponieważ poglądy dominujące wśród polskiej mniejszości są bardzo odległe od lewicowo-liberalnych. Litwini z kolei nie chcą głosować na polskich kandydatów, ani na tych z AWPL, ani na tych, którzy startują z list partii ogólnolitewskich.

  16. Jur mówi:

    http://www.rp.pl/Opinie/161029493-Jerzy-Haszczynski-komentuje-wyniki-wyborow-parlamentarnych-na-Litwie.html#ap-1
    Oto co pisze Jerzy Haszczyński:
    „Co to oznacza dla stosunków polsko-litewskich, tak chłodnych, że prawie martwych? Sądząc po nielicznych wypowiedziach z szeregów partii rolników na temat mniejszości polskiej (a jej sytuacja determinuje stan stosunków między naszymi krajami), nic dobrego. Pobrzmiewały nacjonalistycznie. Potencjalni koalicjanci zwycięskiej partii, gdy byli u władzy, nie przyjmowali ustaw, na które czekają litewscy Polacy, również tak błahej jak ta o pisowni nazwisk w języku mniejszości.
    Nawet mianowanie na szefa MSZ dyplomaty, któremu zależy na naprawieniu stosunków z Polską, raczej nie pomoże. Bo i ten obecny mógł uchodzić za – jak na Litwę – propolskiego. Niestety, ponadpartyjna nacjonalistyczna większość w litewskim Sejmie to chyba trwałe zjawisko. Do pogodzenia z Polską nie skłoniła jej nawet agresja rosyjska w regionie.
    Pozostaje wiara, że nieprzewidywalność zwycięskiej partii na Litwie może zaowocować jakimś gestem w sprawach mniejszości polskiej. Bo to punkt wyjścia do ocieplenia stosunków z Polską.”

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.