0
Wyborcy wymienili posłów — ponad połowa „nowych” mandatów

LLP Karbauskis Skvernelis Rinkimai Seimas LVŢS Lietuvos valstiečiř ir ţaliřjř sŕjungos spaudos konferencija: Raműnas Karbauskis ir Saulius Skvernelis. Dainiaus Labučio (ELTA) nuotr. Vilnius, 2016 m. spalio 24 d. (ELTA). Lietuvos valstiečiř ir ţaliřjř sŕjungos (LVŢS) spaudos konferencijoje dalyvavo partijos pirmininkas Raműnas Karbauskis ir Lietuvos valstiečiř ţaliřjř sŕjungos (LVŢS) sŕrađo vedlys Saulius Skvernelis. rb

Wybory parlamentarne na Litwie wygrał Litewski Związek Rolników i Zielonych. W przyszłym Sejmie partia ta będzie miała 54 mandaty Fot. ELTA

Wyborcy uznali, że litewski Sejm potrzebuje gruntownej zmiany. Ze 141 posłów aż 83 po raz pierwszy zasiądzie w ławie poselskiej. „Jest to pewne trzęsienie ziemi. Partie z dużym stażem otrzymały wielką nauczkę. Czy wymieniliśmy posłów na lepszych, czy gorszych — czas pokaże” — uważa politolog Andrzej Pukszto.

Nowy Sejm będzie znacznie bardziej „zielony”, niż można się było tego spodziewać po sondażach wyborczych. Litewski Związek Chłopów i Zielonych będzie miał aż 54 posłów. Sukces „Zielonych” jest największym zwycięstwem partii politycznej na Litwie od 1996 r., kiedy to konserwatyści zdobyli 68 mandatów.

— Wyniki wyborów, zwłaszcza II tury, są zaskakujące. Partia, która nie miała po swojej stronie zbyt wielkich tradycji, zyskała znaczącą przewagę nad konserwatystami, którzy do tej pory mogli liczyć na poparcie zwłaszcza w dużych miastach. To pokazuje, że znaczna część mieszkańców głosowała nie tyle za partią „Zielonych”, co przeciwko tym politykom, których nie chcieli dłużej widzieć w Sejmie — zauważa w rozmowie z „Kurierem” publicysta „Tygodnika Wileńszczyzny” Tadeusz Andrzejewski.

W poprzedniej kadencji „Zieloni” mieli w Sejmie tylko jednego posła. Obecnie najważniejszym pytaniem wydaje się więc to, czy partia jest wystarczająco przygotowana na udźwignięcie sukcesu wyborczego.
Dr Andrzej Pukszto, kierownik katedry politologii na Uniwersytecie im. Witolda Wielkiego w Kownie, patrzy na możliwości „Zielonych” raczej optymistycznie.
— Zwykle partie uczestniczące w wyborach są zaskoczone wynikiem pozytywnie lub negatywnie. Jeśli chodzi o możliwości personalne, Litewski Związek Chłopów i Zielonych zgromadził wokół siebie wielu bardzo dobrych fachowców już przed wyborami, dlatego raczej nie powinien mieć problemów z zebraniem „załogi do rządzenia” — zauważa politolog.

Wiele kontrowersji wzbudza decyzja Ramūnasa Karbauskisa, lidera zwycięskiej partii, który zapowiada, że nie będzie premierem.

— Nie jest to zachowanie w stylu zachodnim — komentuje Pukszto.

— Takie zachowanie pokazuje, co prawda, że daleko nam jeszcze do zachodnich demokracji, jednak nie należy tej sprawy wyolbrzymiać. Karbauskis jako kandydatów na stanowisko premiera wymienia byłego ministra spraw wewnętrznych Sauliusa Skvernelisa lub europosła Bronisa Ropė, co świadczy o tym, że ma z kogo wybierać — twierdzi Pukszto.

Inną kwestią, często podnoszoną w czasie kampanii wyborczej, była nie do końca jasna warstwa ideowa zwycięskiej partii. „Zieloni” określani byli często jako „bardziej konserwatywni od konserwatystów” a jednocześnie bardziej „socjalistyczni od socjaldemokratów”.
Według Andrzeja Pukszty w kwestii podobnych niejasności zwycięzcy wyborów nie są na Litwie wyjątkiem.

— Niestety, partie i ideologia często nie idą u nas w parze. Socjaldemokraci byli zupełnie niesocjaldemokratyczni, liberałowie często nie są w pewnych kwestiach liberalni, dlatego w przypadku Litwy kwestie ideologii lepiej byłoby czasami przemilczeć — zauważa.

Według politologa „Zieloni” nie są jedynymi zwycięzcami tych wyborów. Wygrała również prezydent Dalia Grybauskaitė.

— W czasie kampanii wyborczej prezydent nie opowiadała się za jedną, konkretną partią, bo nie może tego robić. Wyraźnie mówiła jednak o tym, że opowiada się za odsunięciem od władzy tych, którzy ją sprawowali. Co się w pełni udało — zauważa Pukszto. Wynik konserwatystów w II turze jest zapewne znacznie niższy niż oczekiwano, jednak według Pukszty nie można go określić jako porażkę, gdyż partia poprawiła swój wynik w stosunku do wyborów z 2012 r.

Za sukces konserwatystów można natomiast uznać wygraną Moniki Navickienė w Nowej Wilejce — w dawnej dzielnicy przemysłowej Wilna, w której znaczną część mieszkańców stanowią mniejszości narodowe. Według Tadeusza Andrzejewskiego II tura wyborów miała tam znaczenie symboliczne.

— Było to starcie nie tylko między partiami czy między osobami, ale ideowe, dotyczące stosunku do litewskiej niepodległości — podkreśla Andrzejewski. Startujący w tym okręgu jako kandydat niezależny Algirdas Paleckis znany jest ze swoich prosowieckich sympatii. Najwięcej dyskusji wzbudzały jego wypowiedzi dotyczące wydarzeń 13 stycznia 1991 roku pod wileńską Wieżą Telewizyjną, że „swoi strzelali do swoich”.

— Monice Navickienė udało się skoncentrować wyborców nie tylko wokół siebie i swojej partii, ale także wokół idei niepodległości. Paleckis występował natomiast jako kandydat utożsamiający się z sowiecką ideologią — podkreśla Andrzejewski, dodając, że symboliczne są także powiązania rodzinne obojga kandydatów.

W nowo wybranym Sejmie ze 141 posłów aż 83 po raz pierwszy zasiądzie w ławie poselskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

W nowo wybranym Sejmie ze 141 posłów aż 83 po raz pierwszy zasiądzie w ławie poselskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

— Navickienė w Nowej Wilejce — miejscu, skąd ruszały transporty na Syberię — akcentowała swoje powiązania rodzinne z osobami represjonowanymi przez sowiecki system. Natomiast Paleckis — z samym systemem represji — podkreśla Andrzejewski.

Publicysta, mimo że nie kryje swojej niechęci do konserwatystów, w przypadku Nowej Wilejki cieszy się ze zwycięstwa kandydatki tej partii.

— Dla mnie osobiście zwycięstwo Paleckisa, który odwołuje się do najgorszych wzorców sowieckich, byłoby wielkim dyshonorem. Dla dużej części wyborców był to spór ambicjonalny, pozostaje się tylko cieszyć, że tak się zakończył — mówi Andrzejewski.

Zmian nie będzie w przypadku liczby posłów reprezentujących mniejszości narodowe. Podobnie jak w poprzedniej kadencji sejmowa frakcja AWPL-ZChR będzie liczyć 8 posłów. Czy zmiany na litewskiej scenie politycznej pozwalają mieć nadzieję na szerszy dialog z mniejszościami?

— W przypadku wygranej konserwatystów byłyby oczywiście większe powody do obaw. Do tej pory stanowisko „Zielonych” wobec praw mniejszości narodowych można było określać jako raczej otwarte. Na pewno nie było mowy o jakimś kierunku opresyjnym polityki. Daje to pewną nadzieję na zrozumienie problemów mniejszości, jednak musimy pamiętać, że do Sejmu wejdzie bardzo wielu nowych ludzi, których przekonań nie znamy. To, jak „Zieloni” odnoszą się do praw mniejszości, będzie widać dopiero po konkretnych posunięciach partii — uważa Andrzejewski.
***
W 141-osobowym Sejmie zasiądzie również 31 konserwatystów, 17 socjaldemokratów, 14 liberałów, 8 przedstawicieli AWPL-ZChR, 8 z partii „Porządek i Sprawiedliwość”, 2 z Partii Pracy. Po jednym przedstawicielu będą mieli: Litewska Partia Zielonych, Partia Centrum, partia „Lista Litwy”. Czterech posłów weszło do Sejmu jako kandydaci niezależni.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.