0
Tańsze leki wzorem z Polski

Ceny leków na Litwie są dużo wyższe niż w sąsiedniej Polsce Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80279

Ceny leków na Litwie są dużo wyższe niż w sąsiedniej Polsce Fot. Marian Paluszkiewicz

Lider partii Związek Chłopów i Zielonych Ramūnas Karbauskis planuje założyć na Litwie sieć aptek państwowych. Według polityka, ceny na leki w kraju są niewspółmiernie wysokie, dlatego celem projektu jest ich obniżenie.

— Oczywiste jest, że ceny leków na Litwie są o wiele wyższe niż w sąsiedniej Polsce. Jest to przede wszystkim związane z niedostateczną konkurencją na rynku — uważa pomysłodawca.

Według polityka, pomieszczeń dla takiej sieci nie trzeba byłoby szukać, gdyż jest ich wystarczająco w szpitalach i przychodniach państwowych, gdzie apteki można byłoby rozmieścić.

— Wiem, jakich kroków podjęła się Polska. Kościół razem z organizacją „Caritas” — jak mi wiadomo od biskupów litewskich — założył sieć aptek, co bardzo mocno wpłynęło na obniżenie cen na leki. Obecnie poprosiliśmy o więcej informacji od administratorów sieci tych aptek dotyczącej tego, jak to było zrobione i jak to działa. Musimy ocenić wszystkie okoliczności i podjąć decyzję na ten temat — powiedział „Kurierowi” Karbauskis.

Nie odrzuca on możliwości wprowadzenia na rynek litewski taniej sieci aptek z Polski.

— Chodzi o wprowadzenie konkurencyjnej, mocnej sieci, która nie dąży do zysku, ale oferuje ludziom leki w odpowiedniej niskiej cenie. Podstawowym celem nie jest utworzenie sieci aptek państwowych, podstawowym celem jest obniżenie cen na leki, gdyż są one zbyt drogie. Nie da się wytłumaczyć tego, że różnią się kilka razy ceny w Polsce i na Litwie. To jest jedna ze spraw, których możemy uczyć się i musimy się uczyć od naszych sąsiadów — uważa polityk.

Jak mówi, nie ma potrzeby wyważania otwartych drzwi, kiedy można posłużyć się gotowym przykładem i stworzyć naturalną konkurencję, a co za tym idzie — wpłynąć na obniżenie cen na leki.

Natomiast, zdaniem analityków, państwo nie musiałoby wtrącać się do rynku handlu detalicznego lekami, który i tak już jest konkurencyjny.

Kierownik Stowarzyszenia Aptek Litwy Elena Kvedarienė twierdzi, że działające w kraju prywatne apteki konkurują pomiędzy sobą pod względem ceny, która jest nierzadko mniejsza niż progi ustalone przez państwo. Jak mówi, znaczną część ceny leku stanowi cena producenta (do 80 proc.).

„Na Litwie apteki mocno konkurują ze sobą, ceny na leki są regulowane, na leki kompensowane i niekompensowane wprowadzane są progi, które mogą być zmniejszane tylko przez apteki. Konkurencja powoduje, że ceny na leki w aptekach są rzeczywiście dużo mniejsze niż ustalone progi” — powiedziała w jednym z wywiadów Kvedarienė.

Zdaniem Jūratė Šovienė, wiceprzewodniczącej Rady ds. Konkurencji RL, konkurencję utrudnia wiele czynników.

— Na uczestników rynku wywierają wpływ różne ograniczenia: kartele, nadużycie dominującej pozycji, nieprawne fuzje firm. Niestety, z doświadczenia Rady ds. Konkurencji wynika, że konkurencja często jest ograniczona poprzez działania instytucji władzy. To protekcjonistyczne, nadmierne, dyskryminujące regulacje i nieprawna pomoc państwa. Z powodu tych i innych przyczyn użytkownicy nie mogą kupić towarów w korzystnych cenach — powiedziała „Kurierowi” Jūratė Šovienė.

Na Litwie działa szeroka sieć aptek prywatnych, największe to „Eurovaistinė”, „Gintarinė vaistinė”, „Camelia”, „Benu vaistinė” i „Litfarma”.

— Konkurencja między nimi jest niewystarczająca. Nie podejrzewam ich o zmowę kartelową, ale konkurencja między nimi nie ma znacznego wpływu na rynek leków i obniżenie cen na tym poziomie, na którym sytuacja byłaby podobna do przykładu Polski — twierdzi Karbauskis.

Może problem polega na tym, że brakuje odpowiednich regulacji państwowych?

— W tym również tkwi przyczyna, bez wątpienia brak kontroli powoduje wzrost cen, ale to naprawdę dzieje się za sprawą braku konkurencji. Przykład Lidla wykazał, jak konkurencja wpłynęła na obniżenie cen. To mocno wszystko zmienia — uważa lider Związku Chłopów i Zielonych.

Przedstawiciele wielkich sieci aptek prywatnych sceptycznie odbierają powodzenie inicjatywy założenia nowej państwowej sieci. Twierdzą, że nie mogą ustalać cen leków według własnego widzimisię. Ustawowo przewidziana marża na leki wynosi od 5 do 20 proc. Natomiast same leki sieci kupują w takich cenach, jakie wynegocjowało Ministerstwo Ochrony Zdrowia.

Urzędnicy ministerialni stale są krytykowani, że są zbyt ustępliwi w rozmowach z gigantami farmaceutycznymi i nie potrafią wynegocjować niższych cen, jak np. Polska. Zgadzają się oni, że nie wykorzystują wszystkich możliwości w celu obniżenia cen.

Rada ds. Konkurencji latem br. przedstawiła wyniki wstępnych badań rynku leków kompensowanych. Wykazały one, że na liście leków refundowanych, zatwierdzanych przez państwo, znajdują się drogie leki, zaś wciągnięcie na listę tańszych odpowiedników jest ograniczone. Zdaniem ekspertów Rady, z tego powodu pacjenci płacą za leki drożej, zaś środki Funduszu Obowiązkowego Ubezpieczenia Zdrowotnego (PSDF) są wykorzystywane nieefektywnie.

Jedną z największych sieci aptek prywatnych na Litwie jest „Eurovaistinė” Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80280

Jedną z największych sieci aptek prywatnych na Litwie jest „Eurovaistinė” Fot. Marian Paluszkiewicz

Dlatego Rada ds. Konkurencji proponuje wprowadzenie istotnych zmian: zmienić warunki wciągania leków refundowanych do cennika preparatów refundowanych, zmienić tryb obliczania cen bazowych, które muszą odpowiadać cenom faktycznym; informować pacjentów o możliwości wybrania tańszego odpowiednika leku, kontrolować mechanizm sprzedaży leków refundowanych.

— W państwach gospodarki rynkowej ceny obniżyć może tylko konkurencja. Przede wszystkim usuwajmy czynniki ograniczające ją, a nie proponujmy tworzyć nowe ograniczenia — powiedziała Jūratė Šovienė.

Politykom brakuje jeszcze konkretnej wizji sposobów na przeprowadzenie zmian.

— Będziemy zapraszali ekspertów i będziemy rozmawiali, jak system musi być naprawiony. Rozumiem jedno, że przez dłuższy czas dotychczasowe władze zadowalały się tym, co dzieje się w sposób naturalny na rynku, gdy tymczasem  ludzie muszą oddawać ostatnie pieniądze z emerytury, żeby kupić leki. To nienormalne — skomentował Ramūnas Karbauskis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.