0
Polskie prace konserwatorskie w kościele pw. Ducha Świętego

Do 21 listopada w kościele pw. Ducha Świętego będzie się znajd ołtarz „Światło Pokoju Pojednania” ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80444

Do 21 listopada w kościele pw. Ducha Świętego będzie się znajd ołtarz „Światło Pokoju Pojednania” ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie Fot. Marian Paluszkiewicz

Kościół pw. Ducha Świętego, który w ostatnich dniach wielu wilnian odwiedziło ze względu na obecność w świątyni ołtarza „Światło Pokoju Pojednania” ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, może liczyć na pomoc konserwatorów z Polski w ciągnącej się od dawna renowacji organów.

Pochodzący z końca XVIII w. instrument milczy od wielu lat. Wkrótce może się to jednak zmienić.
— Po spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski oraz Departamentu Ochrony Zabytków Litwy pojawiła się nadzieja, że sprawa wreszcie ruszy z miejsca. Renowacja organów może rozpocząć się już w 2017 r.  – mówi „Kurierowi” proboszcz, ks. Tadeusz Jasiński.

Już po raz trzeci polscy i litewscy eksperci od konserwacji zabytków spotkali się, tym razem w Wilnie, by rozmawiać o możliwościach realizacji wspólnych projektów. Wybrane zostały też trzy kościoły w Wilnie, w których zostaną zrealizowane polsko-litewskie projekty konserwatorskie. Są to: kościół pw. Ducha Świętego, franciszkański kościół pw. Wniebowzięcia NMP i kościół bernardyński. Dla strony polskiej priorytetem jest w tej chwili kościół pw. Ducha Świętego.

Renowacja organów może rozpocząć się już w 2017 r. Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80445

Renowacja organów może rozpocząć się już w 2017 r. Fot. Marian Paluszkiewicz

Dawny kościół dominikanów jest jedną z wileńskich świątyń najchętniej odwiedzanych przez pielgrzymów z Polski. Nic dziwnego, skoro od wieków, bez względu na trudną historię Wileńszczyzny, Polacy mogli tu modlić się w języku ojczystym.
Tu także z rodakami spotkał się św. Jan Paweł II w czasie swojej pielgrzymki na Litwę, a w bocznym ołtarzu przez lata znajdował się obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez Eugeniusza Kazimierowskiego. Barokowa świątynia może też szczycić się licznymi dziełami sztuki. Największy spośród jej zabytków to zabytkowe organy autorstwa Adama Caspariniego.

— Oglądaliśmy kościół z całym klasztorem. Zapoznaliśmy się z jego problemami architektonicznymi, obejrzeliśmy też kościół franciszkański i bernardyński — opowiada ekspert Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, prof. Janusz Smaza. — Szczególnie trudna wydaje się obecnie sytuacja klasztoru. Jego część nie posiada szczelnego dachu, zamaka całe przyziemie. Niszczeje jakże piękne malarstwo ścienne. Podstawowy problem tego miejsca to woda. Oglądaliśmy również kościół. Budynek jest w zdecydowanie lepszej kondycji niż klasztor, ale także potrzebuje znacznego wkładu. Omawialiśmy kwestie projektów konserwatorskich ze stroną litewską i z ks. proboszczem, który podchodzi do renowacji w bardzo rozsądny sposób. Widzieliśmy, że przez ostatnie dwa lata dużo zostało zrobione — wyjaśnia konserwator zabytków.

Skalę potrzeb w kościele podominikańskim dostrzega również Michał Michalski, naczelnik wydziału ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

— Klasztor w wielu miejscach znajduje się w stanie awaryjnym. Jest to obiekt bardzo poważnie zaniedbany. Po spotkaniach kształtują się już pewne priorytety. W najbliższym czasie zamierzamy skoncentrować się jednak na kościele. Już w przyszłym roku chcielibyśmy rozpocząć projekt związany z organami. Instrument należy do najwybitniejszych w skali Europy Środkowo-Wschodniej. Chcielibyśmy, by renowacji podjęli się wspólnie polscy i litewscy specjaliści — mówi o planowanych pracach.

Oczywiście, rozpoczęcie prac nie oznacza, że szybko będziemy mogli usłyszeć brzmienie wspaniałego instrumentu.

— Na pewno będzie to projekt kilkuletni, wieloetapowy, gdyż tego rodzaju prac nie da się zrealizować w ciągu roku — podkreśla Michalski.

By środki na renowację organów zostały przyznane już od nowego roku, muszą zostać jednak spełnione jeszcze wymagania formalne, a to oznacza, że do końca listopada musi zostać zebrana cała dokumentacja dotycząca organów i ich dotychczasowej konserwacji.

— Mamy niecały miesiąc. Nie jest to dużo, ale mam nadzieję, że zdążymy i wkrótce prace zostaną rozpoczęte — mówi ks. Tadeusz Jasiński.
Według proboszcza, jest szansa, że projekt może zostać zrealizowany nawet w ciągu najbliższych trzech lat.
— To oczywiście optymistyczna wersja, ale jeśli wszystko pójdzie sprawnie, można liczyć na to, że konserwacja zakończy się w 2020 r. – wyjaśnia.

Organy to jednak jeszcze nie koniec pilnych potrzeb kościoła.
— Mamy piękny krużganek, gdzie znajdują się zabytkowe freski. Niestety, obecnie w stanie awaryjnym. Taką ocenę wydał zresztą litewski Departament Ochrony Zabytków. Zająć też należy się na pewno starą zakrystią, która znajduje się w bardzo podupadłym stanie. No i oczywiście klasztor, który jest oczywiście największym wyzwaniem — wylicza proboszcz.

Dziś, patrząc na klasztor, a właściwie jego ruiny, widać, że jakiekolwiek prace w nim podjęte wymagają ogromnych nakładów. Proboszcz ma jednak nadzieję, że stopniowo uda się przeprowadzić także remont klasztoru.
— Po kolei będziemy coś robić. Udało nam się zrobić remont elewacji, całkowicie pokrywając koszty z funduszy parafii. Oczywiście, jeśli chodzi o klasztor, są to sumy, które przekraczają nasze możliwości. Ale krok po kroku, chcielibyśmy zająć się też tą sprawą — wyjaśnia.

Na jakie wsparcie z Polski może liczyć kościół pw. Ducha Świętego w najbliższym czasie?
– Potrzeby są rzeczywiście ogromne, dlatego staramy skupić się na konkretach. W tej chwili mowa jest o sumach rzędu kilkuset tysięcy złotych, podkreślam jednak, że na razie skupiamy się przede wszystkim na kościele. W miarę, jak nasza współpraca będzie się rozwijać, chcielibyśmy realizować i inne projekty. Czekają nas jeszcze spotkania w kościele franciszkańskim, gdzie prace trwają od wielu lat i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego bierze udział w ich finansowaniu — wyjaśnia Michalski.

Kolejnym kościołem, w którym mają rozpocząć prace konserwatorzy z Polski — jest kościół bernardyński.
— Litewscy partnerzy zaproponowali nam współpracę przy konserwacji malowideł w prezbiterium. To jest bardzo interesująca propozycja, duże wyzwanie konserwatorskie. Nam zależały też na rozpoczęciu konserwacji nagrobków Stanisława Radziwiłła i Piotra Wiesiołowskiego. Chcielibyśmy wytypować jeden z nich i uzyskać zgodę litewskich partnerów na rozpoczęcie prac konserwatorskich. — wyjaśnia Michalski.

Naczelnik Wydziału ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą nie ukrywa, że chciałby, by w przyszłości współpraca polsko-litewska przybrała znacznie szerszy wymiar.
— Staramy się wzorować na projektach, które od wielu lat przeprowadzamy wspólnie ze stroną ukraińską we Lwowie. Te projekty finansuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a realizują wspólnie konserwatorzy obu krajów. Po latach współpraca układa się naprawdę wspaniale i chciałbym, by w Wilnie również były  wykonywane tego rodzaju projekty — wyjaśnia.

Michał Michalski zauważa, że ochrona dziedzictwa kulturowego za granicą jest jedną z najważniejszych powinności Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP.
— Tak potoczyła się historia polskiego narodu, że bardzo duża część istotnych zabytków polskiej kultury znajduje się poza granicami współczesnego państwa polskiego. Dbałość o nie jest pewnego rodzaju powinnością, którą staramy się realizować niezależnie od tego, czy są to polskie kościoły w Wilnie, czy we Lwowie, czy Muzeum Polskie w Rapperswil w Szwajcarii, czy instytucje polskiej emigracyjni w Londynie, czy Stanach Zjednoczonych — podkreśla.

Oczywiście, w czasie pobytu w Wilnie polscy specjaliści nie mogli pominąć Rossy. — Chcemy się zajmować także pomnikami na historycznych wileńskich cmentarzach. Spotykamy się na Starej Rossie, gdzie nasi konserwatorzy zabytków starają się wytypować obiekty, które mogą być poddane pracom konserwatorskim. Również w tym wypadku chcemy się wzorować na projekcie, który od 10 lat realizujemy na Cmentarzu Łyczkowskim we Lwowie. Chcielibyśmy co roku poddawać konserwacji co najmniej kilka znaczących pod względem artystycznym, ale także ważnych, ze względu na pochowane osoby, nagrobków — zaznacza Michalski.

Patrząc na klasztor, a właściwie jego ruiny, widać, że jakiekolwiek prace w nim podjęte wymagają ogromnych nakładów Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80446

Patrząc na klasztor, a właściwie jego ruiny, widać, że jakiekolwiek prace w nim podjęte wymagają ogromnych nakładów Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak dotąd największym projektem, jaki sfinansowało na Litwie polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego było uratowanie najpiękniejszej rzeźby na cmentarzu na Rossie – Czarnego Anioła na grobie Izy Salmonowiczówny. Prace restauratorskie i konserwatorskie pomnika z brązu i labradorytu autorstwa słynnego warszawskiego artysty rzeźbiarza Leopolda Wasikowskiego (1865-1929) kosztowały ok. 130 tys. złotych.

— To było wielkie wyzwanie dla konserwatorów, które zakończyliśmy z wielkim sukcesem — mówił „Kurierowi” wykonawca prac Janusz Mróz, który również uczestniczył w polsko-litewskim spotkaniu.
Dla specjalisty od konserwacji metalu, pracy na Starej Rossie znalazłoby się zapewne niemało.
— Właściwie co krok można spotkać ciekawe elementy z żeliwa, które pilnie wymagają konserwacji. Był to bardzo popularny materiał pod koniec XIX w. — zauważa Mróz.

Czy jest jakiś nagrobek, którym konserwator chętnie zająłby się w najbliższej przyszłości?
— Podczas tej wizyty najbardziej zwróciłem uwagę na grób Michała Chodorowskiego. To piękna, żeliwna kapliczka, którą łatwo dostrzec, gdyż znajduje się nieopodal wejścia. Zdecydowanie wymaga konserwacji — mówi.

 Na Starej Rossie specjaliści z Polski starali się wytypować obiekty, które mogą być poddane pracom konserwatorskim Fot. Ilona Lewandowska
image-80447

Na Starej Rossie specjaliści z Polski starali się wytypować obiekty, które mogą być poddane pracom konserwatorskim Fot. Ilona Lewandowska

Michał Michalski cieszy się, że współpracą z Polakami zainteresowany jest też Samorząd Miasta Wilna.
— Na początku października spotkaliśmy się z przedstawicielami władz miasta. Wiemy, na rewaloryzację Starej Rossy zostanie przeznaczona znaczna suma pieniędzy. W tej sprawie odbywają się konsultacje z polskimi specjalistami, co bardzo nas cieszy. Chcielibyśmy pomóc przede wszystkim w stabilizacji gruntu. Podstawowy problem Rossy to właśnie obsuwanie się skarp, co skutkuje uszkodzeniami wielu nagrobków. Postaramy się wesprzeć naszych litewskich partnerów pod względem merytorycznym. Mamy w tej sprawie w Polsce ogromne doświadczenie — zauważa przedstawiciel Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski.

Czy strona litewska zechce skorzystać z doświadczenia polskich specjalistów? Jakie są szanse na realizację wspólnych projektów.
— W takich sprawach najważniejsza jest obustronna dobra wola. Pieniędzy zazwyczaj jest za mało, ale pewnymi środkami dysponujemy. Są też specjaliści, którzy mogą takie projekty przeprowadzać, zatem, jeżeli będziemy współpracować, myślę, że uda nam się to zrealizować. Po tym spotkaniu w Wilnie jestem pełen optymizmu, co do dalszej współpracy ze stroną litewską — podkreśla Michalski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.