2
Wybory prezydenckie w USA

Wszystko wskazuje na to, że przerwę w połowie czytanie świetnej biografii Hillary Clinton autorstwa Carla Bernsteina. Trzeba się przerzucić na literaturę katastroficzną.
Po zwycięstwie Donalda Trumpa, czeka nas, w tym doświadczonym nieszczęściami zakątku Europy, sporo lęków i nerwowego zerkania na Zachód i na Wschód. Na pierwsze miejsce w politycznych programach w Polsce, na Litwie, w Estonii, na Łotwie i paru innych krajach wróci bezpieczeństwo. Dla niektórych może się rozpocząć walka o przetrwanie, w szczególności dotyczy to naszych sąsiadów – państw bałtyckich i Ukrainy.
Oczywiście można się łudzić, i te złudzenia dają się już wyczuć w komentarzach, że prezydent Trump nie będzie w sprawach międzynarodowych realizował swoich zapowiedzi z kampanii wyborczej. Że nie usiądzie z Putinem do stołu, przy którym podzielą świat na nowo. Że nie rozmontuje NATO, argumentując, iż jest zbyt kosztowne dla amerykańskiego robotnika, że nie wycofa Ameryki z Europy, z tego samego czy jakiegokolwiek innego powodu. Że nie uzna syryjskiego dyktatora za świetnego partnera. Że – krótko mówiąc – nie postawi świata na głowie. Świat postawiony na głowie to jednocześnie koniec świata obecnego, ukształtowanego po drugiej wojnie, z szanowanymi instytucjami stworzonymi przez Zachód. Zachód, którego częścią w cudowny sposób staliśmy się pod koniec ubiegłego wieku i chcieliśmy się nim cieszyć na wieki.
W czerwcu, na wieść o przegłosowaniu przez Brytyjczyków Brexitu, napisałem komentarz pod tytułem „Koniec świata”. To był jednak dopiero początek końca, jego pierwsza część, dzisiaj nawet nie wydaje się tak przerażająca, nie znamy wszak ani terminu Brexitu, ani tym bardziej jego skutków. Teraz znajdziemy się w najważniejszym momencie końca świata. A kluczowym terminem pozostanie „nieprzewidywalność”. Z nieprzewidywalnością – niech zapanuje trochę optymizmu – można też wiązać nadzieje.

Jerzy Haszczyński
„Rzeczpospolita”

2 odpowiedzi to Wybory prezydenckie w USA

  1. Ali mówi:

    To są strachy na Lachy. Trump jest przede wszystkim amerykańskim patriotą. Chce odbudować wielkość i prestiż Ameryki. Jeżeli Putin za bardzo się rozpędzi ze swoim apetytem, prędko wpadnie w konflikt z Trumpem. I nie będzie to łagodny konflikt z miękkim Obamą, ale starcie ze zdecydowanym na wiele amerykańskim kowbojem. Moim zdaniem sojusz Trumpa z Putinem byłby jak próba połączenia wody z ogniem. Po prostu na dłuższą metę nie da rady tego zrealizować.

  2. Dudak mówi:

    Może to i lepiej – niektórzy na tzw.wschodniej flance mniej będą pokazywali fig,jęzorów naszemu sąsiadowi – Rosji.Politycy naszych krajów powinni nauczyć się dyscypliny myślenia,a potem dopiero mówienia.Szczególnie dotyczy to D.G.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.