6
Piłsudski: Litwini walczący o niepodległą Polskę

Piłsudski: Litwini walczący o niepodległą Polskę Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80465

Piłsudski był nie tylko Litwinem, ale w ¾ był Żmudzinem, gdyż troje z jego dziadków urodziło się na historycznej Żmudzi – mówi „Kurierowi” prof. Alfredas Bumblauskas Fot. Marian Paluszkiewicz

Nie można sobie wyobrazić świętowania Niepodległości Polski bez wspominania Józefa Piłsudskiego. Trudno również pominąć pierwszego prezydenta II Rzeczpospolitej, Gabriela Narutowicza.

Jak to się stało, że po stronie odbudowy Polski stanęli tak mocno przedstawiciele starych, litewskich, a nawet – żmudzkich rodów?

Spojrzenie na udział spadkobierców tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego w walce o niepodległą Polskę i jej granice, nawet wbrew odradzającej się również Litwie, przez długi czas było jednoznaczne. Dla Polski byli oni po prostu Polakami, dla Litwy — zdrajcami sprawy narodowej.
Dziś, gdy dawne spory już nie dzielą, stopniowo pojawia się nowe, nieco głębsze zrozumienie wspólnej historii.

Marszałek Józef Piłsudski lubił mówić o sobie, że jest „starym Litwinem” i dobrze czuł się w otoczeniu litewskiego ziemiaństwa.
— Był nie tylko Litwinem, ale w ¾ był Żmudzinem, gdyż troje z jego dziadków urodziło się na historycznej Żmudzi. Kultura, którą żyli ci ludzie, także jej polskość jest głęboko osadzona w historii Wielkiego Księstwa Litewskiego – wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem” prof. Alfredas Bumblauskas.

Jak to się stało, że właśnie Litwin stał się symbolem polskiej walki o niepodległość?
— Żeby zrozumieć tę sytuację, trzeba sięgnąć bardzo głęboko, do czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Już wtedy język polski stał się językiem państwowym WKL. W następnych wiekach polskojęzyczna szlachta coraz bardziej utożsamiała się z polskim ruchem narodowym. Dlatego później tak wielkie poparcie mógł zyskać Żeligowski — też przecież pochodzący z terenów WKL. Dopiero od niedawna ta sprawa zaczyna być dostrzegalna w litewskiej historiografii – zauważa historyk.

W okresie zaborów, w sytuacji braku własnego państwa większe i coraz większe znaczenie odgrywała kultura, a w tej przecież nośnikiem jest przede wszystkim wspólny język. Na przełomie XIX i XX w. okazało się, że bardzo duży procent litewskiej szlachty stanął po przeciwnej stronie barykady niż litewski ruch narodowy.

Przedstawiciele starych rodów, dla których język polski był językiem ojczystym, stając po stronie polskiego ruchu narodowego, stawali jednocześnie w obronie Litwy, ale nie takiej, jakiej chcieli twórcy nowego litewskiego państwa. Obecnie coraz częściej można spotkać się z poglądem, że konflikt, który pozornie wygląda na polsko-litewski, faktycznie był konfliktem dotyczącym dwóch wizji niepodległej Litwy. Wynikał on w pewnej mierze z niezrozumienia, w pewnej zaś z szerzącego się po obu stronach nacjonalizmu.

— „Starolitwini”, czyli potomkowie bojarów i szlachty byli od wieków narodem politycznym. Nie zrozumieli jednak litewskiego odrodzenia narodowego. Zgadzam się z tezą, jaką już dawno wygłosił Stanisław Cat-Mackiewicz, że utożsamienie się litewskiej szlachty z mniejszością narodową, czyli z Polakami było błędem – podkreśla prof. Alfredas Bumblauskas.

Oczywiście, cała szlachta nie stanęła po stronie polskiego ruchu narodowego. Michał Römer czy choćby Stanisław Narutowicz, brat Gabriela są tego przykładami. Także Donatas Malinauskas – to sygnatariusze Aktu Niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 r. Nie było ich jednak wielu.

— Na szersze spojrzenie na kwestię narodu zamykał nacjonalizm. Litewski, ale też polski, reprezentowany przez Dmowskiego. Polskojęzyczność w tym czasie na Litwie odbierano jak coś obcego. Zdarzały się jednostki, jak np. ks. Antanas Viskantas, który mówił przez całe trzecie dziesięciolecie XX w., że nie może być niepodległej Litwy bez sojuszu między „Starolitwinami” a „Młodolitwinami”. Ale, niestety, takich ludzi było zbyt mało – mówi historyk.

— To były czasy, w których po obu stronach dominowały tendencje nacjonalistyczne, w dużej mierze oparte na nacjonalizmie językowym. W pewnym sensie są one obecne do dzisiaj. Jerzy Giedroyc mówił, że Polską rządzą dwie trumny: Piłsudskiego i Dmowskiego. Żartowałem kiedyś, że Polacy są pod tym względem bogatsi, bo my mamy tylko jedną trumnę — Smetony. Nacjonalizmu językowego nadal jest dużo i trudno powiedzieć, kiedy powstanie dla niego dobra alternatywa, ale w historiografii zrobiono już bardzo dużo, by przekonać ludzi, że to właśnie język polski jest językiem Radziwiłłów — podkreśla Bumblauskas.

Prof. Alfredas Bumblauskas
image-80466

Prof. Alfredas Bumblauskas

A sam Marszałek? Czy jest szansa na to, że na Litwie będzie kiedyś cieszył się szacunkiem lub choćby — zrozumiany? Przecież on, Litwin, walczył nie tylko o odbudowę niepodległej Polski, ale także w obronie Europy przed bolszewikami. Łatwo sobie wyobrazić, jak potoczyłaby się historia Litwy, gdyby nie zwycięstwo Polaków w Bitwie Warszawskiej.

Prof. Bumblauskas uważa, że mimo to spojrzenie na samego Piłsudskiego powoli się zmienia.
— Coraz częściej jego nazwisko pojawia się w kontekście Cudu nad Wisłą. Wpływ na to mają nie tylko historycy, ale także np. film Jerzego Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska”. Coraz głośniej zauważa się, że Piłsudski szedł do Wilna nie tylko ze względów sentymentalnych, ale przede wszystkim – strategicznych. Doskonale rozumiał, że najważniejszym wrogiem są bolszewicy – dodaje historyk.

Ale przecież nie tylko Piłsudski. Szacunku, wyrażającego się choćby w budowie pomnika w Wilnie, nie doczekał się także Jagiełło, mimo że jego znaczenie dla obu krajów, jak i historii Europy jest niezaprzeczalne.

— To kolejny stereotyp z czasów międzywojennych. Musimy pamiętać, że nasza świadomość narodowa powstawała w okresie międzywojennym — na tle konfliktu z Polską. To naturalne, że polskość jest obca i pod tym kątem spoglądamy na całą historię, poczynając od Jagiełły. Dziś jednak mogę powiedzieć, że czasy Wielkiego Księstwa Litewskiego, aż do Tadeusza Kościuszki powoli zostają doceniane. Nie ma już powtarzanych dogmatycznie cytatów z „Historii Litwy” Šapoki. Przypominamy sobie powoli o Sienkiewiczu, Gombrowiczu. Dostrzegamy, że ich korzenie sięgają Wielkiego Księstwa Litewskiego. Piłsudski musi jednak jeszcze trochę poczekać. Zbyt wiele wiąże się kontrowersji z tą postacią – podsumowuje prof. Alfredas Bumblauskas.

6 odpowiedzi to Piłsudski: Litwini walczący o niepodległą Polskę

  1. stanisław mówi:

    Piotr Skarga założył uniwerstytet Batorego,aby nauczyś pisowni litewskiej.
    Ale co można powiedzieć małemu narodowi litewskiemu,
    Pragnącemu wielkiego księstwa litewskiego?
    Przepraszam niechce nikogo obrażać.

  2. Lubomir mówi:

    Oby znów, jak w ciągu stuleci, nic nie stało na przeszkodzie, by można było być Polakiem, ale i zarazem Litwinem, czy Białorusinem. Takimi przecież byli najwięksi, zarówno Mickiewicz, jak i Kościuszko. Czas zawsze najlepiej goi rany.

  3. andrzej mówi:

    Pan prof. Bumblauskas stawia pytanie, w swoim wywodzie, co byłoby później gdyby nie Bitwa Warszawska. Moim skromnym zdaniem dzięki temu, że wojska polskie odpychały na wschód Rosjan, którzy wycofując się przekazali Litwinom Wileńszczyznę. W przeciwnym wypadku Litwa, Łotwa i Estonia jako republiki radzieckie istniałyby już od 1919 roku. Granice z Polską przypominałyby swym kształtem granice po 1945 r. w tej części Europy.
    Interesujące byłoby też określenie czy i w jakim stopniu wzrost świadomości narodowej Litwinów nie był stymulowany działaniami carskiej ochrany jako formy skłócania jednych przeciwko drugim w myśl zasady „dziel i rządź”, szczególnie po powstaniach. Cieszę się, że Litwini powoli zaczynają zauważać związki kulturowe Polski z Litwą. Przypomina mi się w tym momencie incydent, kiedy to przed kilku laty w Wielkiej Brytanii pobili się Polak z Litwinem o pochodzenie Mickiewicza. Wielu twórców mających związki z Litwą tworzyło w języku polskim co wzbogaciło naszą, polską kulturę.

  4. Jerzy Piotr Talaga mówi:

    Ja bym zwrócił uwagę na jeden aspekt, trudno mi określić, czy nie zauważony, czy też świadomie pomijany. Chodzi o wpływ Litwy na kształt języka jak i też tego co nazywamy kulturą polską. Samo to określenie jest moim zdaniem pułapką, gdyż sugeruje hermetyczność wspólnej w dużym stopniu także i dla Litwy kultury jak i będącego jej częścią języka. Proszę zauważyć skalę wpływów litewskich w polskiej kulturze, bez których byłaby ona całkiem inna. Oparta jest ona w dużej mierze na tradycji romantycznej, która z kolei wywodzi się przede wszystkim z Litwy. Z drugiej zaś strony skala wpływów litewskich jest na tyle duża, że świadczy o tym, iż kultura litewska nie była postrzegana jako wroga czy obca. Więc jeżeli mówimy o polonizacji Litwy, to trzeba zwrócić uwagę także na proces lituanizacji języka jak i też kultury polskiej.

  5. Litwin mówi:

    Słusznie mówią prof. Bumblauskas i Jerzy Piotr Talaga. Dzisiaj kultura dawnej Litwy (starolitewska) jest częścią kultury polskiej, nic nie tracąc ze swej litewskości. Nasz poemat narodowy zaczyna się od słów: „Litwo! Ojczyzno moja!” Czy da się to wyrazić mocniej? W uproszczeniu można powiedzieć, że język poszedł na wschód, ale duch, myśl, czyn – na zachód. Życzę mieszkańcom współczesnej Republiki Litewskiej, aby w pełni odkryli dziedzictwo starolitewskie – Kościuszki, Mickiewicza, Piłsudskiego i tylu innych, wielkich – i przyjęli je za swoje. Wszystkim najlepsze życzenia!

  6. Maur mówi:

    To nie tak.
    Tezy postawione przez Autora są próba usprawiedliwienia dla szowinizmu litewskiego. Nie nacjonalizmu a szowinizmu. Nacjonalizm wszak nobilituje.
    W każdej społeczności jest garstka wręcz przywódców. Dla tej części elit spolonizowanych stworzono, mocą zaborców i ich finansowaniem, przeciwwagę złożoną z pseudoelit wykreowanych a bazującą na najbardziej prymitywnych pokładach społeczności lokalnej. Zamiast jednoczenia wykreowano podział – co za skutkowało zmniejszeniem się obszaru WKL do ledwie kilku obszarów etnicznych. Obszarów bez żadnej historii historii własnej bo tej z WKL zawłaszczyć nie sposób a udział w jej tworzeniu szowinistów litewskich jest żaden. Wszyscy dali się uwieść szowinizmowi zupełnie nieświadomi skutków.
    Skutki te są udziałem po dzień dzisiejszy a szowinizm jest „dokarmiany” dalej dla korzyści osobistej macherów, budząc niesmak i odrazę obserwatorów postronnych.
    Litwa miała szansę na zupełnie inny rozwój poczynając od I WŚ i szczególnie w czasie wojny polsko bolszewickiej. To właśnie wówczas nowe pseudoelity litewskie zbudowały fundament zła przy pomocy komunistów. Pęd do władania zupełnie zaślepił włodarzy.
    A wystarczyło przyjrzeć się historii Piłsudskiego i jego poglądom politycznym. Szczególnie jego inklinacje socjalistyczne dawały perspektywy Białorusi, Litwie i Ukrainie nie tylko samodzielność ale i przyjazne sąsiedztwo.
    Wszystko zostało dokumentnie spieprzone…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.