10
Polskie tabliczki tylko na prywatnych posesjach lub jako informacja turystyczna

Obecnie tabliczki z litewskimi nazwami ulic umieszcza się na słupkach na granicy posesji Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80526

Obecnie tabliczki z litewskimi nazwami ulic umieszcza się na słupkach na granicy posesji Fot. Marian Paluszkiewicz

W Wilnie przed paroma dniami niespodziewanie zniknęła pierwsza i jedyna tabliczka z polską nazwą ulicy Warszawskiej, znajdującej się koło wileńskiego cmentarza na Rossie.

Przed dwoma zaledwie miesiącami, na początku września, tabliczka ta zawisła obok tablicy informacyjnej z nazwą ulicy „Varšuvos g.” po litewsku. Została ona wtedy odsłonięta uroczyście przez mera Wilna Remigijusa Šimašiusa przy wtórze okrzyków kilkuosobowej grupki nacjonalistów, którzy wołali: „Wstyd!”. Mówiąc o odsłonięciu pierwszej w powojennym Wilnie tabliczki po polsku mer zaznaczył: „Odsłonięcie takich tabliczek świadczy, że stajemy się coraz bardziej tolerancyjni”.

Józef Rybak
image-80527

Józef Rybak

Przedtem mer miasta odsłonił inną tabliczkę w języku islandzkim przy ulicy Islandzkiej. Następnie przy ulicy Rosyjskiej odsłonięto też tablicę w języku rosyjskim, przy ulicy Tatarskiej pojawiła się symboliczna tablica z nazwą ulicy po tatarsku, przy wileńskim placu Waszyngtona ustawiono tablicę z nazwą w języku angielskim, pojawiła się również ulica Żydowska z napisami w jidysz i hebrajskim. W październiku zawisła w Wilnie tabliczka z nazwą ulicy w języku niemieckim „Deutsche Straße”, zaś na wileńskim Zwierzyńcu umieszczono tabliczkę w języku karaimskim.

Dr Elżbieta Kuzborska
image-80528

Dr Elżbieta Kuzborska

Przedstawicielka rządu w okręgu wileńskim Vilda Vaičiūnienė zażądała usunięcia dwujęzycznych tabliczek, argumentując, że przeczą one litewskim aktom prawnym.
— Niestety, w tej kwestii mamy lukę prawną, żadna litewska ustawa nie wyszczególnia prawa mniejszości do umieszczania dwujęzycznego nazewnictwa topograficznego, w tym dwujęzycznych nazw ulic. Sejm miał się pochylić nad Ustawą o Mniejszościach Narodowych, która by te kwestie regulowała, ale na razie do dyskusji w Sejmie na ten temat nie doszło — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” dr nauk prawnych Elżbieta Kuzborska.
Z kolei mer Wilna tłumaczy, że tabliczki z nazwami ulic w języku niepaństwowym występują wyłącznie jako element dekoracyjny.

— Mer Šimašius w ramach swojej kompetencji nie naruszył żadnego prawa, gdyż prawo litewskie zezwala na używanie innych języków niż litewski w sferze publicznej, w tym w nazewnictwie, w celach turystycznych. Mamy bardzo dużo przykładów informacji turystycznej w Wilnie, w kurortach litewskich, umieszczonych zarówno po litewsku, jak i po angielsku, jak i po rosyjsku. Nie widzę tu żadnego naruszenia — mówiła dr Elżbieta Kuzborska.

Renata Cytacka
image-80529

Renata Cytacka

Na Litwie, zgodnie z obowiązującym prawem, nazwy ulic są zapisywane tylko po litewsku. Polacy na Litwie przez wiele lat walczyli o prawo do dwujęzycznych nazw ulic w miejscowościach, w których zwarcie zamieszkują. Jeżeli w Wilnie Polacy stanowią około 18 proc., to w Solecznikach jest ich blisko 80 proc.
— Konwencja Ramowa o Ochronie Mniejszości Narodowych zobowiązuje państwa do ustanowienia odpowiedniej regulacji wewnątrzkrajowej, która zezwalałaby na umieszczanie w miejscowościach zwartego zamieszkania mniejszości informacji topograficznej w wersji dwujęzycznej, czyli do wykonania Konwencji Ramowej niezbędne jest przyjęcie odpowiednich ustaw na poziomie krajowym. Na Litwie takiej regulacji na razie nie ma — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” dr Elżbieta Kuzborska.
Właścicielka najsłynniejszej polskiej tabliczki z nazwą ulicy, była wiceminister energetyki, obecnie radna Samorządu Wilna Renata Cytacka, mówi, że choć nieustannie zarzucano jej w mediach obecność tabliczki w języku polskim, nikt nigdy nie postawił jej w stan oskarżenia.

Walka litewskich władz z dwujęzycznymi nazwami ulic trwała kilka lat Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80530

Walka litewskich władz z dwujęzycznymi nazwami ulic trwała kilka lat Fot. Marian Paluszkiewicz

— Tabliczkę po polsku zawiesiliśmy od chwili, kiedy przed kilkunastu laty kupiliśmy dom w Jaszunach. Zamówiliśmy tabliczkę za własne pieniądze i zawiesiliśmy na ścianie. W pewnym momencie stała się przyczyną nieustannych ataków ze strony mediów, byliśmy non stop prześladowani, nękani, nachodzeni — czasami przyjeżdżało od 2 do 5 stacji TV, co drugi dzień lądowały jakieś ekipy dziennikarzy. Było to oburzające, bo nikt nigdy nie postawił nam konkretnego aktu oskarżenia, nie naruszyliśmy żadnego prawa. Zgodnie z zasadą o nadaniu i oznakowaniu ulic, to starosta gminy jest zobligowany do umieszczenia tablicy z nazwą ulicy na jej początku, na końcu, ewentualnie na skrzyżowaniu. Starosta umieszcza tablice za państwowe pieniądze, w języku państwowym. Ja, jako właściciel prywatnego domu, na swojej własnej posesji mogę umieszczać tabliczki w dowolnym języku — opowiadała o epopei z tabliczką Renata Cytacka.

Żeby wykazać kuriozalność tej sytuacji, w okresie batalii o tabliczki państwo Cytaccy złożyli na siebie skargę do Państwowej Komisji Językowej, która była mocnym organem doradczym w procesach sądowych o tabliczki. W „donosie” stwierdzało się, że na domu wisi tabliczka w języku polskim (obok tabliczki w języku litewskim).
— Państwowa Komisja Językowa odpowiedziała na to, że źle czynimy, a za nasze wykroczenie będzie odpowiadał… dyrektor administracji samorządu. Dla mnie, jako prawnika, jest to absurdalna sytuacja, że za nasze „wykroczenie” odpowiada Bogu ducha winny dyrektor. To tak, jakby ktoś musiał ponieść karę za sąsiedzkiego psa, który kogoś pogryzł — ironizowała Cytacka.

Walka litewskich władz z dwujęzycznymi nazwami ulic trwała kilka lat. Decyzją kolejnych sądów dyrektorzy administracji samorządu rejonu solecznickiego Bolesław Daszkiewicz, później jego następca Józef Rybak musieli łącznie zapłacić około 50 000 litów grzywny za nieusunięcie dwujęzycznych tablic z nazwami ulic. 6 000 litów (około 1 738 euro) musiała zapłacić za niewykonanie orzeczenia sądu i nieusunięcie polskich tabliczek z nazwami ulic Lucyna Kotłowska, dyrektor administracji samorządu rejonu wileńskiego.

Właściciele prywatnych domów mogą umieszczać tabliczki z nazwami ulic po polsku Fot. Marian Paluszkiewicz
image-80531

Właściciele prywatnych domów mogą umieszczać tabliczki z nazwami ulic po polsku Fot. Marian Paluszkiewicz

— Organizacje międzynarodowe bardzo ostro potępiły te posunięcia władz litewskich. Wtedy znaleziono kompromis: postawiono słupki z litewskimi napisami. Polskie tabliczki na domach pozostały, ale czemuś raptem przestały one wszystkim przeszkadzać. Oznacza to tylko jedno: że tak naprawdę nie było żadnego problemu — oburzała się Renata Cytacka.

Problem, który od lat wzbudzał wiele emocji, rzeczywiście został rozwiązany. Przy ulicach w miejscowościach zamieszkanych przez Polaków ustawiane są słupki z litewskimi nazwami ulicy, a na domach prywatnych pozostają tablice dwujęzyczne.
— W tej chwili problem tabliczek został rozwiązany i zapomniany. Samorząd jest zobowiązany do umieszczenia wzdłuż granicy posesji tabliczek z nawami ulic w języku państwowym, ten proces odbywa się obecnie stopniowo, wieś po wsi. Natomiast mieszkańcy mogą umieszczać na prywatnych domach tablice z napisami w dowolnym języku. Nie mamy specjalnych statystyk, ale ci mieszkańcy, którzy w swoim czasie usunęli tabliczki w języku polskim, umieszczają je na swych posesjach ponownie — poinformował „Kurier” Józef Rybak, dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego.
— Trick mera z dwujęzycznymi nazwami ulic w Wilnie odbieram wyłącznie jako reklamowy. Gdyby merowi rzeczywiście zależało na wielu kulturach i tolerancji, to działałby inaczej, chociażby w kwestii oświaty. W momencie, kiedy ważyły się losy polskich szkół, to on doprowadził do niszczenia szkolnictwa mniejszości narodowych w Wilnie — mówiła Cytacka.

10 odpowiedzi to Polskie tabliczki tylko na prywatnych posesjach lub jako informacja turystyczna

  1. czarek mówi:

    Trzeba przyznac Litwina ze sa niestrudzeni w budowie swego panstwa jedno-narodowego . A wiec wszysto / wszyscy ktorzy stanowia zagrozenie , chociazby to bylo urojone , niestrudzenie niszcza. Na dzien dzisiejszy ,wydaje mi sie ze, ich dazeniem jest zniwelowanie polskosci na Wilenszczyznie do poziomu polskosci w Kownie. Szkoda ze nie ma nikogo na Wilenszczyznie ktory z ta sama , niestrudzona wola walczyl o prawa obywateli Litwy polskiego pochodzenia.

    Ps . prosze zwrocic uwage na jedno zdjecie powyzej gdzie ktos na swym domu umiescil dwie tabliczki. Duza po litewsku , mala po polsku . Jak to zrozumiec ?.

  2. W.Litwin mówi:

    Mówiąc o odsłonięciu pierwszej w powojennym Wilnie tabliczki po polsku mer zaznaczył: „Odsłonięcie takich tabliczek świadczy, że stajemy się coraz bardziej tolerancyjni”.

    dwa kłamstwa w jednym zdaniu.
    Po pierwsze tablice polskojęzyczne były tylko wyście je zdjęli lietuviscy urzędnicy. Po drugie „tolerancyjnie” likwiduje się polską szkołę, a istnienie której gwarantuje traktat oraz międzynarodowe umowy.

  3. W.Litwin do czarek mówi:

    Ps . prosze zwrocic uwage na jedno zdjecie powyzej gdzie ktos na swym domu umiescil dwie tabliczki. Duza po litewsku , mala po polsku . Jak to zrozumiec ?

    A wyżej duża po polsku a mała po litewsku i co? I jak to nie ma ‚nikogo’ – a ZPL, a AWPL-ZCHR, plus inne organizacje?

  4. W.Litwin mówi:

    Przedstawicielka rządu w okręgu wileńskim Vilda Vaičiūnienė zażądała usunięcia dwujęzycznych tabliczek, argumentując, że przeczą one litewskim aktom prawnym.
    — Niestety, w tej kwestii mamy lukę prawną, żadna litewska ustawa nie wyszczególnia prawa mniejszości do umieszczania dwujęzycznego nazewnictwa topograficznego, w tym dwujęzycznych nazw ulic

    Ale nie przeczą podpisanym przez rząd Lietuvy zobowiązaniom Traktatowi Polsko-Litewskiemu oraz wielu międzynarodowym aktom prawnym.

    Co do wypowiedzi mało inteligentnej Vildy – żadna litewska ustawa nie wyszczególnia prawa mniejszości do umieszczania dwujęzycznego nazewnictwa topograficznego – a czy jakaś zakazuje???

  5. W.Litwin mówi:

    Na własności prywatnej mogę napisać na domu po polsku nazwę ulicy z dopiskiem Kocham Polskę. Niby tak. Tylko nie na Lietuvie, bo karali mandatami.

    A niedawno Simasius wypowiadał się, że tabliczka nigdy nie zniknie za jego kadencji…

    „Trick mera z dwujęzycznymi nazwami ulic w Wilnie odbieram wyłącznie jako reklamowy. Gdyby merowi rzeczywiście zależało na wielu kulturach i tolerancji, to działałby inaczej, chociażby w kwestii oświaty. W momencie, kiedy ważyły się losy polskich szkół, to on doprowadził do niszczenia szkolnictwa mniejszości narodowych w Wilnie — mówiła Cytacka.”

  6. Jan mówi:

    W innym miejscu napisałem, że sprawa tych pojedynczych tabliczek „dekoracyjnych” to jest celowe zagranie mera i jego otoczenia, by odwrócić uwagę od najważniejszej obecnie sprawy, czyli rozprawy z polskimi szkołami w Wilnie. Ten cynizm liberałów i konserwatystów wyjaśniła szerzej Renata Cytacka.
    A symboliczne tabliczki”ozdobne” nie rozwiązują żadnego realnego problemu, jedynie podgrzewają i tak napiętą sytuację, napięcie na tle narodowościowym.
    Widać Simasius ma w tym swój określony cel.

  7. Anonim mówi:

    Pamiętam jak w 1939 r ruscy litwinów wprowadzali,
    Jak Litewska armija defilowała,
    Potem była druga zmiana,
    Jak Litwini niemców witali?
    Nawet Kłajpedy nie żałowali,
    Wiernie niemcom służyli,
    Osiedlali się na polaskich gospodarstwach,
    A Polaków nie oszczędzali,szaulajsów na nich wysyłali!

  8. Rebus mówi:

    Jaka jest roznica miedzy tabliczkami z nazwa ulicy i z nazwa ulicy, bedaca informacja turystyczna.

  9. W.Litwin mówi:

    Rebus o to trzeba Simasiusa zapytać 🙂

  10. Wereszko mówi:

    @Rebus
    A powiedz mi: czy w Lietuvie możesz na własnym domu, lub na własnym płocie, lub na własnej … dupie, przyczepić tabliczkę jaką chcesz, w jakim chcesz języku? jakimkolwiek liternictwem? Jeśli nie możesz, to znaczy że Lietuva jest państwem totalitarnym. Howgh!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.