3
Winny — rozstrzelać! 70. rocznica śmierci biskupa Borisevičiusa

Biskup Vincentasa Borisevičiusa przez 4 lata był biskupem pomocniczym diecezji telszewskiej, a od 1944 r. jej ordynariuszem Fot. archiwum Kurii w Telszach
image-80620

Biskup Vincentasa Borisevičiusa przez 4 lata był biskupem pomocniczym diecezji telszewskiej, a od 1944 r. jej ordynariuszem Fot. archiwum Kurii w Telszach

18 listopada minęło 70 lat od mordu sądowego, jakiego ofiarą padł biskup Vincentas Borisevičius.

„Nie mówmy, że zło dokonane przez wroga jest zbyt duże. Cierpiący i wyśmiany na krzyżu Chrystus musiałby bardzo zawstydzić tak mówiącego. Przecież Chrystus umierając, przebaczył swoim wrogom” — pisał w ostatnim liście pasterskim do wiernych, wiedząc już, jaki los go czeka.

Dla władz sowieckich w powojennej LSRS – obok podziemia – wrogiem nr 1 był Kościół Katolicki. Władze komunistyczne zabiegały o to, by pozyskać swoich współpracowników także w środowisku hierarchów. Dla tych, którzy pozostali na Litwie wybór był tylko jeden – współpraca albo represje.
Wobec spodziewanego zagrożenia trzech biskupów — metropolita kowieński Juozas Skvireckas, jego biskup pomocniczy Vincentas Brizgys i biskup pomocniczy diecezji wiłkomierskiej Vincentas Podolskis — wyjechało na Zachód. Wkrótce także abp wileński, Roman Jałbrzykowski, został zmuszony przez władze do wyjazdu do Polski.

Jednak Kościół na Litwie nie zamierzał kapitulować. Hierarchowie, którzy pozostali, okazali się dla władzy trudnym przeciwnikiem. Dla wielu opór zakończył się latami więzienia, dla biskupa Vincentasa Borisevičiusa – strzałem w głowę w piwnicach więzienia NKGB w Wilnie.

Vincentas Borisevičius urodził się w 1887 r. na Litwie we wsi Berbininki. Seminarium duchowne ukończył w Sejnach w 1909 r., dalsze studia odbył w we Fryburgu. W 1913 r. powrócił na Litwę, gdzie rozpoczął swoją pierwszą posługę jako wikariusz w Kalwarii. W czasie I wojny światowej przebywał w Mińsku, gdzie pracował w komitecie litewskich uchodźców. W 1916 r. został mianowany przez abp. Cieplaka kapelanem rosyjskiej 10 armii.

Już w 1917 r. rozpoczął swoją aktywność polityczną na rzecz budowy niepodległej Litwy. Brał udział w obradach Litewskiego Sejmu w Petersburgu. Aż do 1922 był członkiem partii chrześcijańskich demokratów. Później zrezygnował z aktywności politycznej, poświęcając się całkowicie pracy charytatywnej i duszpasterskiej. Po utworzeniu w 1926 na Żmudzi nowej diecezji – telszewskiej – został kanclerzem kurii oraz rektorem nowo powstałego seminarium duchownego w Telszach. W marcu 1940 r. — na 3 miesiące przed włączeniem Litwy jako kolejnej republiki do Związku Sowieckiego — został konsekrowany na biskupa. Przez 4 lata był biskupem pomocniczym diecezji telszewskiej, a od 1944 r. jej ordynariuszem.

W 1944 r. był jednym z tych, którzy pozostali na Litwie.
Biskup Borisevičius nie był jednak typem bohatera, który bez wahania idzie na śmierć.
Po raz pierwszy został aresztowany 18 grudnia 1945 r. Usłyszał wówczas zarzuty: napisanie w 1943 r. listu pasterskiego o antysowieckiej treści oraz utrzymywanie związków ze zbrojnym podziemiem. Przesłuchujący go funkcjonariusz zaproponował mu wolność w zamian za współpracę. Na początek miał przygotować charakterystyki polityczne pozostałych biskupów. Nie odmówił. W wigilię Bożego Narodzenia wyszedł z aresztu. Zamiast jednak powrócić do swojej diecezji, udał się do abp Mečislovasa Reinysa.

Reinys musiał być rzeczywiście człowiekiem niebanalnym, skoro spotkanie z nim spowodowało zmianę decyzji biskupa z Telsz. Borisevičius przebywał u niego przez całe święta. Opowiedział o szczegółach aresztowania i o swojej obietnicy danej NKGB. Reinys ostrzegł go, że współpraca ze służbami bezpieczeństwa nie zakończy się na przedstawieniu charakterystyk biskupów, a przejdzie w stałe donosicielstwo. Dla niego odpowiedź była jasna – żadnej współpracy, żadnych kompromisów. Zresztą – już niedługo sam miał okazję potwierdzić ten wybór. W 1947 roku został pod zarzutem „konszachtów z antyradzieckim podziemiem nacjonalistycznym”. Skazany na 10 lat więzienia, zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w więzieniu we Włodzimierzu w Rosji w 1953 r.

Trzy dni spędzone u arcybiskupa Reinysa były swego rodzaju rekolekcjami, w czasie których biskup Borisevičius podjął ostateczną decyzję. Rozumiał doskonale, że ceną tego wyboru będzie więzienie. Czy podejrzewał, że czeka go śmierć? Być może – czas, który mu pozostał, poświęcił na pożegnanie się ze swoją diecezją. Nie próbował unikać aresztowania ani się bronić.

W swoim ostatnim liście pasterskim, jaki skierował do wiernych na Boże Narodzenie 1945 r. — pisał o miłości bliźniego, zwłaszcza miłości nieprzyjaciół. Największe niebezpieczeństwo wskazywał nie w prześladowaniach zewnętrznych, ale w nienawiści i chęci zemsty, które mogą przesłonić naukę Ewangelii. Pisał o konieczności wybaczenia prześladowcom na wzór Chrystusa.
„Człowiek, który nie żyje wiarą, szuka usprawiedliwienia dla swojej zemsty. Nie bądźmy i my w tej liczbie i nie mówmy, że miłość nieprzyjaciół jest niemożliwa. Tak mówiąc albo zanegujemy jasne Boże przykazanie: kochać i czynić dobrze swoim nieprzyjaciołom, albo będziemy bluźnić Bogu, zarzucając Mu, że nakazuje rzeczy niemożliwe. (…)Po drugie, nie mówmy, że zło dokonane przez wroga jest zbyt duże. Cierpiący i wyśmiany na krzyżu Chrystus musiałby bardzo zawstydzić tak mówiącego. Przecież Chrystus umierając, przebaczył swoim wrogom”.

3 stycznia 1946 r., biskup Borisevičius napisał list do NKGB w Wilnie. Miał on zadecydować o jego dalszych losach. Doskonale rozumiał, że władze nie pogodzą się z odmową współpracy.
„Po tym, czego w ostatnich dniach doświadczyłem, przeczytane przeze mnie słowa Zbawiciela z Ewangelii św. Jana. „Dobry Pasterz daje życie swoje za owce” — głęboko mnie poruszyły. Mając na uwadze to, co powiedziałem, zaświadczam, że donosy są zupełnie niezgodne ze mną samym ani z moimi obowiązkami, ani z moim sumieniem i dlatego kategorycznie odmawiam donoszenia. Jeżeli ja czymś zawiniłem, powinienem sam odkupić swoją winą, a nie ktoś inny za mnie. Tak postąpić nakazuje mi moja religia” — pisał.

W liście podkreślał także, że zawsze cenił życie ludzkie jako wartość największą. Na potwierdzenie przytaczał przykłady z czasów wojny:
„Pomagałem zwolennikom różnych ideologii. Dołożyłem wszelkich starań, by uratować Żydówkę, córkę lekarza Błata. Dostarczałem żywność ruskim żołnierzom, którzy byli w niewoli. Dostarczałem pożywienia radzieckim obywatelom przywiezionym przez Niemców na Litwę. Wszystko to czyniłem w swoim domu. My, ze św. pamięci biskupem prosiliśmy i wysłaliśmy księży pośredniczyć, by nie rozstrzelano komunistów. Udało się uratować 5 osób: Żutautasa, Abramowicza i innych. Pośredniczyłem, by z obozu koncentracyjnego wypuszczono Szejkunasów mieszkających w Telszach. Wraz z innymi biskupami Litwy podpisałem memorandum do władzy niemieckiej, by nie rozstrzeliwano Żydów”.
Tego rodzaju przykłady nie miały jednak znaczenia dla sowieckiej władzy.

Na kolejne aresztowanie nie trzeba było długo czekać. Funkcjonariusze przyszli po niego 5 lutego 1946 r. Dzień ten nie był wybrany przypadkowo – rozpoczynało się właśnie spotkanie pozostałych biskupów z szefem LSSR NKGB Dmitriem Jefonimowem, w którym próbowano zmusić episkopat do napisania pisma zachęcającego członków zbrojnego podziemia do ujawnienia się. Aresztowanie telszewskiego biskupa nie wywołało jednak spodziewanego skutku – biskupi napisali list o charakterze ściśle religijnym, który nie odpowiadał zupełnie potrzebom władz.

 27 września 1999 odbył się uroczysty pogrzeb biskupa Borisevičiusa. Pochowano go w katedrze w Telszach, pod ołtarzem Fot. archiwum Kurii w Telszach
image-80621

27 września 1999 odbył się uroczysty pogrzeb biskupa Borisevičiusa. Pochowano go w katedrze w Telszach, pod ołtarzem Fot. archiwum Kurii w Telszach

Od 6 lutego rozpoczęły się wielogodzinne przesłuchania biskupa Borisevičiusa. W czasie ich trwania biskup nie próbował w żaden sposób usprawiedliwić siebie, jedynie jasno przedstawiał własne stanowisko.
Pytany o poglądy na temat włączenia Litwy do ZSRS w 1940 r. odpowiadał: „Zważywszy, że Litwa powinna być niepodległym państwem, proponowałbym, by tego nie było, tym bardziej że przewodząca w Związku Sowieckim komunistyczna partia propaguje materialistyczny światopogląd i negatywnie odnosi się do religii, a ja jestem idealistą”.
Zapytany o swoją „wrogą działalność przeciw Związkowi Sowieckiemu” mówił, wskazując na przejawy dyskryminacji Kościoła w życiu społecznym: „W kazaniach, wygłaszanych przeze mnie w czasie wizytacji diecezji, wykazywałem niezadowolenie ze stosunku władzy sowieckiej do kościoła, a szczególnie zabronienia kościołowi uczestnictwa w wychowaniu dzieci, wprowadzenia cywilnych małżeństw, pozbawienia kościoła możliwości swobodnego wydawania i rozprzestrzeniania religijnej literatury itd.”.

Proces odbył się 28 sierpnia 1946 r. za zamkniętymi drzwiami, bez udziału świadków. Posiedzenie sądu trwało dwie godziny czterdzieści minut: od 13.15 do 15.55. Dla wydających wyrok nie miało znaczenia pisemne zeznania świadków obrony, w tym żydowskich lekarzy Błatów i Rosjanki Ewgenii Medeckene.
Biskup Borisevičius został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie.
Wyrok ani jego wykonanie nie został jednak ogłoszony publicznie.
Dla przedstawicieli władz oczywiste było, że biskup może się stać męczennikiem, którego przykład utwierdzi następnych w oporze. Jego los długo pozostawał nieznany, a upominającym się o wyjaśnienia członkom rodziny i przedstawicielom Kościoła celowo podawano mylne informacje.

Dopiero gdy powiało pierestrojką, sprawa Borisevičiusa została ponownie rozpatrzona.
10 listopada 1989 — ponad 40 lat po jego śmierci — Najwyższy Sąd LSRS dokonał kasacji wyroku z 1946 r., stwierdzając, że „nie popełniono przestępstwa”.
W 1991 litewski Kościół rozpoczął starania o beatyfikację telszańskiego biskupa. Wkrótce, w masowym grobie w Tuskulenach odnaleziono jego szczątki.
27 września 1999 odbył się uroczysty pogrzeb biskupa. Borisevičiusa.
Pochowano go w katedrze w Telszach, pod ołtarzem.

 

3 odpowiedzi to Winny — rozstrzelać! 70. rocznica śmierci biskupa Borisevičiusa

  1. radykalny mówi:

    Ś.p. biskup Borysewicz Wincenty, chciał dobrze. Zginął za wiarę. R.I.P.

  2. Wereszko mówi:

    “Przecież Chrystus umierając, przebaczył swoim wrogom” — pisał w ostatnim liście pasterskim do wiernych”.
    Ks. Borysewicz mylił się. Chrystus przed śmiercią powiedział “Ojcze, przebacz im, BO NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ” a nie po prostu “Ojcze, przebacz im”. Czyli przebaczył, ale tym którzy nie wiedzą co czynią. A oni wiedzieli doskonale, co czynią. I sowieci mordujący ks. Borysewicza też wiedzieli.
    “W liście podkreślał także, że zawsze cenił życie ludzkie jako wartość największą.”
    Dlaczego więc dał się aresztować i zabić? dlaczego nie bronił swego życia, które jest “wartością największą”? Powinien zdradzić, donosić, kolaborować aby tylko nie stracić tej “największej wartości”.
    No a co ze świętymi Kościoła, którzy woleli zginąć niż zaprzeć się Boga? Widocznie nie uważali, tak jak ks. Borysewicz, życia za “wartość najwyższą”. Dla nich “wartością najwyższą” była wierność Bogu a nie własne życie. Dlatego są świętymi.
    I jeszcze a propos nazwiska tego księdza:
    Bez wątpienia pierwotnie brzmiało “Borysewicz”, potem Lietuvisy przekształcili to na “Borisevičius”. Tak się składa, że i ja mam nazwisko “Borysewicz”. Kilka lat temu byłem w Lietuvie na konferencji, i tam Lietuvisy, bez mojej wiedzy, zapisali moje nazwisko jako “Borisevičius”. Dlaczego więc polska gazeta Kurier Wileński nazwisko tego księdza pisze jako “Borysewicz”? Skoro oni lituanizują nasze nazwiska, to my polonizujmy ich. Tak?

  3. Wereszko mówi:

    Poprawka!
    Powinno być: Dlaczego więc polska gazeta Kurier Wileński nazwisko tego księdza NIE pisze jako “Borysewicz”?

Leave a Reply

Your email address will not be published.