1
Ks. Rusłan Wilkiel: „Panie, my tak długo na Ciebie czekaliśmy”

Ks. Ruslan Wilkiej: „Nadaj sens swemu Adwentowi” Fot. Marian Paluszkiewicz

Ks. Ruslan Wilkiej: „Nadaj sens swemu Adwentowi” Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z ks. Rusłanem Wilkielem, dziekanem Dziekanatu Kalwaryjskiego oraz proboszczem wileńskiej parafii pw. Odnalezienia Krzyża Świętego

Zakończył się rok liturgiczny. Wkrótce pierwsza niedziela Adwentu. Czym jest w Kościele katolickim Adwent?

Jeśli zaczerpniemy z nauki Kościoła, to słowo Adwent pochodzi od łacińskiego słowa „adwentus”, czyli „przyjście”. Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Natomiast dla chrześcijan oznacza radosny czas przygotowania się na przyjście Pana. Jest to czas przygotowania się do Bożego Narodzenia. Czas, kiedy wspomina się pierwsze przyjście Syna Bożego na ziemię. Okres ten oznacza także radosne oczekiwanie na Jego ponowne przyjście na ziemię, czyli Paruzję. Po grecku to oznacza obecność, przyjście, pojawienie się. I to właśnie dlatego chrześcijanin jest stale człowiekiem Adwentu. Chrześcijanin żyje między tym, co się stało blisko 2 000 lat temu oraz tym, co może się jeszcze wydarzy dziś, jutro, a może za milion lat.
Żyjąc w takim rozkładzie, uświadamiając to, chrześcijanin tym samym wyznaje, że człowiek jako stworzenie ma początek, ale nie ma zakończenia. Różnimy się w tym przypadku od niektórych innych wyznań, gdzie spotykamy pojęcie i przeżywanie danego człowiekowi czasu jako zamknięty krąg, np. reinkarnacja. Dla chrześcijanina czas historyczny stanowi pewną zamkniętą całość, która zawiera się między Stworzeniem a Paruzją. Można powiedzieć, że czas człowieka wyłonił się z wieczności i u swego kresu do niej powróci. I nie jest to czas przypadkowy i bez znaczenia. Towarzyszy mu zamysł Boży, który realizuje się poprzez historię Zbawienia. Ja jako człowiek nie jestem przypadkowy i nie bez znaczenia, bo jestem uczestnikiem tej historii. To właśnie dlatego muszę nadać mojemu Adwentowi sens i treść.

A więc jest to bardzo ważny czas tego oczekiwania?

Tak. Pamiętam jak w pewnej parafii prawie przez rok nie było na stałe kapłana, tylko dojeżdżał ksiądz z sąsiedniej parafii. Tymczasem wierni cały ten czas modlili się o swego księdza. I wreszcie wymodlili. Gdy ich tak długo oczekiwany ksiądz wyszedł sprawować ofiarę Mszy św. i powiedział „Pan z Wami”, w imieniu wspólnoty wyszedł pewien mężczyzna z różą w ręku i powiedział: „Proboszczu, my tak długo na Ciebie czekaliśmy”.
To wydarzenie może służyć dla wielu z nas przykładem Adwentu. Adwent „to czyjeś przyjście”, to czyjeś modlitewne „oczekiwanie”, to czyjeś wzruszenie, to radość, to wyjście Zbawiciela z zakrystii, to liturgia stosunku Boga z człowiekiem. A nasze drobne „kwiatki modlitwy” z prośbą o wytrwanie w dobrym też wyrażają tę myśl: „Panie, my tak bardzo na Ciebie czekaliśmy”.

Porozmawiajmy nieco o symbolach Adwentu, a przede wszystkim o tym, co one znaczą?

Może zacznijmy od symboli zewnętrznych. Z dzieciństwa pamiętam to zbliżenie się do ciemnego kościoła z bardzo zimna klamką i rozśpiewane Roraty, poranna Msza św. przy białej świecy (światło ciemności, promyk łaski dla grzesznika) ozdobionej niebieską wstążką, która symbolizuje Matkę Bożą. Niestety, już nie w każdej parafii na Litwie jest żywa tradycja Mszy roratnich. Jednak tam, gdzie ta tradycja się utrzymała, zauważyłem, że Roraty lubią nie tylko księża, dorośli, ale chyba najbardziej dzieci. Stoją pełni wtajemniczenia wpatrzeni w światełka lampionów, które kapłan im na początku liturgii w ciemnym świetle zapala. Właśnie do tych tajemnic i przeżyć rodzice powinni zachęcać swoje dzieci, a nie do takich niebezpiecznych zabaw jak Halloween.
Jednym z symboli Adwentu jest także wieniec adwentowy zarówno w kościele, jak i w domu. Jego kolisty kształt oznacza, że Bóg jako jedyny jest wieczny, że nie ma początku ani końca. Wieniec wykonany zwykle z zielonych gałązek ma oznaczać życie wieczne. Zachęcam wieniec nie kupować, a wspólnie z rodziną wykonać go w domu i w niedzielę przynieść na poświęcenie.

Wieniec wykonany zwykle z zielonych gałązek ma oznaczać życie wieczne Fot. archwum

Wieniec wykonany zwykle z zielonych gałązek ma oznaczać życie wieczne Fot. archwum

Symbolem Adwentu są również cztery adwentowe świece, zapalane każdej kolejnej niedzieli w kościele. Czy w rodzinie też to powinno się praktykować?

Byłoby to chwalebne. Pamiętać jednak należy, że te czy też inne symbole nie muszą same w sobie stać się dla nas celem, tak jak centrum samego Bożego Narodzenie nie jest opłatek. Podstawą każdego Adwentu jest odnowa i nawrócenie się. Szykujemy się przecież do ważnego spotkania, do spotkania z Bogiem w doczesności w naszych mieszkaniach i domach, w gronie domowników i krewnych, jak też do spotkania z tymi, którzy już odeszli przed nami. Ważnym jest sprzątanie i przygotowanie naszej doczesności dla stworzenia świątecznej i przytulnej atmosfery, ale doczesność, jak już wspomniałem, z wieczności się wyłoniła i nie możemy też o tym zapomnieć.

Kościół też w tym okresie proponuje wiele rzeczy w procesie odnowy i nawrócenia się, bo w końcu jest to celem każdego chrześcijanina. Jakie są te środki?

Przede wszystkim post. Jednak post sam w sobie nie ma żadnego znaczenia, nawet jeśli pościmy o chlebie i wodzie. Musimy nadać tej postawie sens głębszy niż dieta i cierpiętnictwo. Post ma wymiar społeczny i podejmując się tej akcji musimy wzbudzać konkretną intencję. Jak powiadali ojcowie Kościoła, powinniśmy pościć, by naszym postem najadł się ktoś inny. Post zresztą nie polega tylko na niejedzeniu mięsa w konkretne dni. Postem jest także powstrzymanie się od papierosa, alkoholu, od przesiadywania przed ekranami telewizji, komputera, od zbędnej bieganiny i hałasu.
Post jest powstrzymaniem się od tych nawyków, które nam są przyjemne. Ostatnio są bardzo modne przedświąteczne imprezy, tak zwane opłatki w miejscach pracy. Jest tego czasem bardzo wiele i nie ma to całkiem wymiaru chrześcijańskiego. I w rezultacie w same święta jesteśmy już zmęczeni, zniechęceni i nie mamy czasu ani siły dla najbliższej rodziny. Spróbujmy tym razem jakoś to wszystko inaczej ułożyć. W Adwencie powinniśmy też zadbać o modlitwę. Nie wątpię, że większość wiernych ma doświadczenie modlitwy wspólnotowej lub tej bardzo intymnej myślą. Ale może w tym okresie warto odnowić modlitwę różańcową, sięgnąć po Pismo Święte itp. Nieodłącznym elementem Adwentu jest jałmużna. Ciągle jeszcze mamy wokół siebie ubogich. Może warto czasem zrezygnować z kupna czegoś niezbyt potrzebnego, a dać coś dla domu dziecka, czy domu starców.

A może czasem tuż przy swoim domu mamy jakiegoś „łazarza”, co w śmieciach szuka coś do zjedzenia. Oglądnijmy się wokół siebie i zastanówmy się, co możemy z okazji świąt bliźniemu ofiarować. A jeśli sami jesteśmy biedni, chorzy i nie wstajemy z łóżka? W takim przypadku naszą jałmużną niech będzie modlitwa za tych, co jeszcze gorzej mają, niech będzie też pokorne przyjęcie posługi najbliższych. Możesz też przyjąć, czyli adoptować jakąś nieznaną osobę, w intencji której ofiarujesz swoje cierpienia. Przykładów jałmużny w różnych jej wymiarach są tysiące, tylko zechciej nad tym się chwilę zastanowić.
W każdej parafii w Adwencie są rekolekcje, czyli nabożeństwa pokutne, a podczas nich spowiedź. Bądź mężny i zdobądź się na szczerą spowiedź. Mam tu na myśli tych, co żyją w niesakramentalnych związkach, tych, co sami dokonali aborcji lub kogoś do tego nakłonili. Kobieto, mężczyzno, czy z tym będziesz mógł spokojnie usiąść do stołu wigilijnego? Spytaj o to dziś siebie. A może przy okazji adwentowej spowiedzi warto się zastanowić nie tylko nad tym, co złego zrobiliśmy, ale też nad tym, czego dobrego nie zrobiliśmy, choć mogliśmy zrobić. No i nie zapominajmy o zadośćuczynieniu, czyli przynajmniej w jakiejś mierze naprawmy zło, jakie innym uczyniliśmy.

Przed świętami wielu z nas angażuje się w bieganie po sklepach i kupowaniu prezentów, by najbliższym sprawić przyjemność.

Przyjemność to bardzo rozległe i różnie pojmowane pojęcie. Wielu z nas ma często na myśli jakieś dobra materialne, tymczasem nie zawsze tak jest. Rozejrzyjmy się wokół. Może twoi najbliżsi czekają na inne prezenty. W domu zaradna, gospodarna żona, może trochę sfrustrowany i mniej zaradny mąż, spragniony twojej przytulności, ciepłego słowa, pochwały, podziękowania. Może twój bardzo zdolny i mądry syn od pewnego czasu jest stale smutny, nie uśmiecha się dziś, wczoraj i już od dawna, bo nie pamięta, kiedy to jego tak serdecznie po ojcowsku przytuliłeś, porozmawiałeś jak mężczyzna z mężczyzną. Wnuczko, może gdzieś w ciszy roni łzy twoja stara z pomarszczoną twarzą i spracowanymi rękoma babcia, która już od roku czeka na twoje odwiedziny dłuższe niż wpadnięcie na 5 minut. Ciebie, kapłanie, też to dotyczy, bo być może i u progu twego serca też czekają twoi parafianie na to, że się zatrzymasz, uśmiechniesz i udzielisz im trochę twojej czułości.

Co ksiądz chciałby jeszcze dodać i czego sobie, parafianom i naszym czytelnikom życzyć?

Chciałbym się podzielić prawdziwą historią jednego chłopaka imieniem Witorio, którą przed rokiem jako świadectwo usłyszałem podczas rekolekcji dla kapłanów. Rodzina bardzo wcześnie straciła tatę, a gromadka dzieci była spora. Mama dwoiła się i troiła, ale były dni, że brakowało jakiegokolwiek jedzenia, nawet chleba. Wtedy mama wołała wszystkich do pustego stołu, odmawiali pacierz. Potem mama brała Pismo Święte i czytała. Tak pokrzepieni na duchu spędzali cały dzień. I choć nie byli najedzeni, nie narzekali, często jutro bywało lepsze.  A jakże często my lubimy narzekać, gdy nam czegoś braknie, gdy tymczasem być może warto cieszyć się i dziękować Bogu za dany nam dzień.
A czego bym chciał życzyć? Chyba tego, by jak ten wyżej wspomniany prze ze mnie parafianin, każdy z nas narodzonej Dziecinie przyniósł choć po jednej róży i powiedział: „Panie, my tak długo na Ciebie czekaliśmy!”
Do życzeń dodałbym esemesa, którego otrzymałem kiedyś od jednego z księży kursowych na Boże Narodzenie: „Bądź jak Bóg — stań się człowiekiem”.

Jedna odpowiedź do Ks. Rusłan Wilkiel: „Panie, my tak długo na Ciebie czekaliśmy”

  1. Lubomir mówi:

    Wyznawcy boga handlu nie mówią już o Bożym Narodzeniu, ale o …magicznym święcie. Do sztucznych, hipermarketowych chińskich choinek i chińskich ozdób choinkowych, może faktycznie pasuje już tylko określenie: magiczne święto.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.