0
„Wileńszczyzna śpiewa, tańczy, gra…” „Mościszczanka” jednoczy miłośników polskiego folkloru

image-81023

Koncert z okazji Święta Niepodległości Polski Fot. archiwum zespołu

W znajdującej się w odległości 20 km od Wilna wsi Mościszki działa założony w 2008 roku zespół „Mościszczanka”. Gromadzi osoby w wieku od 24 do 75 lat.

„Mościszczanka” bierze udział we wszystkich imprezach rejonowych oraz wyjeżdża z koncertami do sąsiednich gmin, m. in. Bujwidz, Glinciszek, Mickun, Sawiczun. Zespół co roku bierze udział w Dożynkach rejonu wileńskiego, w obchodach Nocy Świętojańskiej w gminie ławaryskiej oraz wielu innych imprezach kulturalnych.
Zespół koncertował również w Polsce, m. in. w Suwałkach, Węgorzewie (V Międzynarodowa Noc Świętojańska), Ożarowie Mazowieckim (międzynarodowy koncert „Nie dajmy zginąć poległym”), Toruniu (Święto miasta Toruń).
Obecnie zespół liczy 18 osób, kierownikiem artystycznym jest Robert Klimaszewski. Objął kierownictwo przed 4 laty. Pierwszą kierowniczką i inicjatorką założenia zespołu była Joanna Likszo. W zespole nie ma kapeli. Jej brak uzupełnia kierownik artystyczny, który akompaniuje zespołowi. Zawodowy muzyk gra na kilku instrumentach — akordeonie, pianinie i organach.

— Zespół powstał przed 8 laty. 11 listopada, w dzień Święta Niepodległości Polski, obchodzimy swoje urodziny. Tradycyjnie z tych dwóch okazji przygotowujemy koncert świąteczny.
Repertuar mamy dosyć obszerny. Są w nim piosenki o przeróżnej tematyce — ludowe, biesiadne, patriotyczne, bożonarodzeniowe. Brak tancerzy uzupełniają często dzieci z zespołu tanecznego szkoły w Mościszkach. Czasami razem występujemy — wtedy mamy i śpiewaków, i tancerzy. Nazywamy je „Młoda mościszczanka”. Razem występowaliśmy w obchodach Nocy Świętojańskiej w Ławaryszkach, na Święcie Matki Bożej Zielnej w Kowalczukach, na koncertach naszego zespołu w Mościszkach — opowiada Robert Klimaszewski.

image-81024

Podczas Festiwalu Kolęd i Pastorałek na Białorusi Fot. archiwum zespołu

Robert pochodzi z sąsiednich Bujwidz. Jest nauczycielem muzyki w szkole w Mościszkach. Na Uniwersytecie Edukologicznym zdobył zawód pedagoga.
— Gdy się ożeniłem, zamieszkałem z żoną Grażyną w Mościszkach.
Pierwsza kierowniczka i założycielka zespołu pani Joanna Likszo zrezygnowała wtedy z pełnienia funkcji kierownika zespołu. Zaproszono mnie na jej miejsce. Trochę pomyślałem… i zgodziłem się. Już minęło 4 lata i nie żałuję, że wówczas podjąłem taką decyzję. Gdy objąłem kierownictwo, zespół miał już własny repertuar, reprezentował wysoki poziom artystyczny. Moim zadaniem na początku było utrzymanie tego poziomu — opowiada kierownik zespołu.

Próby odbywają dwa razy tygodniowo, ale przed koncertem zespół zbiera się częściej. Próbom towarzyszą pogawędki przy filiżance herbaty. Większość zespolaków uczy się lub pracuje, dlatego zdarza się, że wszyscy nie mogą być obecni. Z tego też powodu trudno zebrać cały zespół, gdy „Mościszczanka” wyjeżdża z koncertami. A jest ich naprawdę sporo. Zespół chętnie bierze udział w festiwalach oraz festynach folklorystycznych. Są to m. in. „Kwiaty Polskie”, „Ciebie Boże wysławiamy” — organizowane prze z św. p. Jana Mincewicza, „Pieśń Znad Wilii” organizowana przez panią Apolonię Skakowską, coroczne Dożynki rejonu wileńskiego.
— Każdy koncert sprawia dla nas ogromną radość i satysfakcję. Najbardziej jednak zapamiętaliśmy koncerty w Ożarowie Mazowieckim pod Warszawą, dokąd jesteśmy zapraszani już kilka lat z rzędu przez fundację Ava Patria. Odbywają się tam zjazdy chórów polonijnych, w których udział biorą zespoły ludowe z wielu państw. Braliśmy udział w wielu okazyjnych koncertach świątecznych poświęconych różnym wydarzeniom historycznym oraz w warsztatach twórczych. Przed dwoma laty w Ożarowie Mazowieckim zapoznaliśmy się z członkami zespołu „Kraj rodzinny” z Białorusi. Następnie zostaliśmy zaproszeni przez nich na Festiwal Kolęd i Pastorałek. Wróciliśmy z Białorusi pełni wspaniałych wrażeń — kontynuuje pan Robert.

Trzy lata z rzędu zespół koncertuje w miasteczku Bynice, niedaleko Poznania. Co roku odbywa się tam Wystawa Sprzętu Rolniczego i Zwierząt Domowych. Organizatorzy wystawy sami dowiedzieli się o „Mościszczance” i zaprosili zespół na gościnne występy.

Zespolacy zawsze cieszą się, gdy udaje się samym zorganizować koncerty na Wileńszczyźnie. I oczywiście u siebie w domu — w Mościszkach.
— W organizacji koncertów bardzo pomaga nam samorząd rejonu wileńskiego na czele z mer panią Marią Rekść.
Pomagają z dojazdem na koncerty, opłacają koszta za paliwo itd. Wiele osób angażuje się w naszą działalność oraz wspiera zespół i u nas, w Mościszkach. Jesteśmy im niezmiernie za to wdzięczni. Koncerty zazwyczaj odbywają się w salach wypełnionych przez naszych wiernych słuchaczy. Niedawno zostało otwarte w Mościszkach Centrum Wielofunkcyjne, z czego bardzo się cieszymy. Nareszcie mamy w nim własne lokum, w którym zbieramy się na próby. Przedtem było dosyć trudno, bo próby odbywały się raz w szkole, raz w sali sportowej czy nawet na korytarzu — nie mieliśmy stałego miejsca. Tradycyjnie w Wigilię śpiewamy kolędy w kościele w Mościszkach, podczas mszy na świętego Jana — w kościele parafialnym pw. św. Jana Chrzciciela w Ławaryszkach. W święto Trzech Króli wszyscy przebieramy się w okazyjne stroje i odwiedzamy mieszkańców Mościszek oraz sąsiednich miejscowości . Do każdego domu wchodzimy z bożym słowem, składamy ludziom życzenia z okazji Świąt — opowiada o tradycjach zespołu Robert Klimaszewski.
Zespolacy od dawna marzą o prawdziwych strojach ludowych. Obecnie panie występują w białych bluzkach i czerwonych spódnicach, panowie w czarnych spodniach, białej koszuli z czerwonym pasem. Mają nadzieję, że może pojawi się darczyńca, który ufunduje prawdziwe stroje ludowe.

image-81025

Koncert w Mościszkach Fot. archiwum zespołu

Zdaniem kierownika artystycznego, każdy członek zespołu zasługuje na wyróżnienie.
— Ale szczególnie chciałbym wyróżnić panią Walentynę Gulbicką — nazywamy ją „nasza babcia”. Dodaje naszym występom dobrego humoru, potrafi rozśmieszyć widzów — mówi.
— Jestem w zespole od chwili jego założenia. Należę do grona najstarszych członkiń, jestem emerytką. Mało kto pamięta, że zespół o tej samej nazwie istniał w naszej miejscowości w okresie sowieckim. Wówczas cały czas poświęcałam rodzinie oraz pracy, byłam agronomem. Czasu wolnego brakowało, nie należałam więc do zespołu, chociaż śpiewać lubiłam zawsze. Dobrze pamiętam, jak przed ośmiu laty nauczycielki szkoły w Mościszkach — Lidija Wasiljewa oraz Joanna Likszo — postanowiły wskrzesić „Mościszczankę”. Od razu wstąpiłam do zespołu. Pierwszy koncert odbył się w naszym miasteczku, potem posypały się zaproszenia na liczne imprezy — święta rodzinne, dziecięce, kościelne. Koncertowaliśmy w Polsce, na Białorusi, na Wileńszczyźnie — wspomina pani Walentyna.
Mówi, że przyjazna i twórcza atmosfera, która panuje w zespole, pozwala chociaż na jakiś czas zapomnieć o troskach i biedach, które są w jej życiu.
— Jestem bardzo wdzięczna naszym młodym dziewczynom za ich przyjaźń, opiekę, szacunek względem nas — osób starszych. Tak miłe i koleżeńskie są nasze dziewczyny, że ja w zespole po prostu odpoczywam. Bardzo cieszymy się, że mamy takiego dzielnego kierownika, Roberta Klimaszewskiego. Dba o to, by repertuar był ciekawy, akompaniuje, gdy śpiewamy. Dobrze, że w naszym śpiewającym gronie jest mężczyzna — pan Marijonas Griškevičius. Jest Litwinem, ale wiele lat świetnie śpiewa po polsku. W naszym miasteczku ludzie różnych narodowości żyją w zgodzie i przyjaźni. Nie przypominam sobie żadnych konfliktów na tle narodowościowym. Każdy Litwin w Mościszkach zna język polski — opowiada zespolanka.
Pani Walentyna zauważa, że cieszyła by się, gdyby młodzież przyszła do zespołu.
— Mamy sporo zdolnej i ambitnej młodzieży, która osiąga sukcesy w sporcie. W Mościskiej Szkole działa mnóstwo kółek sportowych. Dzieci trenują zimą na nartach, latem na rowerach. Mój wnuk Artur Kozłowski uprawia narciarstwo, z kolegami ze szkoły uczestniczy w zawodach sportowych na Litwie oraz w Polsce. Zdobyli już wiele medali i nagród. Wszyscy jesteśmy z nich bardzo dumni — mówi pani Walentyna.
Justyna Stańczyk należy do młodszego grona śpiewających pań, jest mamą dwójki dzieci, ale znajduje czas na cotygodniowe próby i wyjazdy.
— Śpiewać zaczęłam ucząc się w szkole. Do zespołu przyszłam, kiedy tylko rozpoczął swą działalność przed ośmiu laty. Były co prawda dwie krótkie przerwy, kiedy byłam na urlopie macierzyńskim. Gdy dzieci podrosły, znowu zaczęłam śpiewać. Zespół jest dla mnie, że tak powiem, drugą rodziną. Panuje tu wspaniała atmosfera. Często zabieramy ze sobą na próby dzieci, gdy nie mamy z kim je zostawić. Zazwyczaj na koncerty zapraszamy publiczność w niedzielę, od razu po Mszy św., aby ludziom było wygodniej. Przyjemnie, że teraz możemy naszych wiernych słuchaczy zaprosić do nowej sali.
Cieszymy się niezmiernie, że do naszego grona dołączyła nowa zespolanka. Bożena dowiedziała się o nas z internetu. Mówi, że zafascynował ją m. in. fakt, że do zespołu należą osoby w różnym wieku. Dojeżdża do nas z miejscowości Gałgi. Teraz trwają intensywne próby — szykujemy się do koncertu, który odbędzie się 8 stycznia w nowej sali Ośrodka Wielofunkcyjnego w Mościszkach. W imieniu naszego zespołu zapraszam wszystkich serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.