0
Ograniczenie kadencji dyrektorów szkół

Dyrektor Waldemar Klimaszewski (Szkoła-Wielofunkcyjne centrum w Mościszkach), dyrektor Oleg Nikonczik (Gimnazjum w Rukojniach), dyrektor Zygmunt Jaświn (Gimnazjum im. Stanisława Moniuszki w Kowalczukach Fot. Marian Paluszkiewicz

Premier Saulius Skvernelis popiera pomysł wprowadzenia ograniczonych kadencji dla dyrektorów szkół.
„Można zapewnić przejrzysty proces wprowadzenia kadencji i problem powinien być rozwiązany” — oświadczył w wywiadzie dla „Žinių radijas” Skvernelis.

— Jeżeli popatrzymy, jak jest w Europie, bo lubimy patrzeć na inne kraje, to są kraje, gdzie jest kadencyjność dyrektorów szkół, ale są i takie, gdzie nie ma, czyli dyrektor pełni swoje stanowisko aż do odwołania. W każdym kraju to sprawdza się. Sądzę, że kadencyjność jest dobra, jeśli jest zdrowa i przemyślana. Myślę, że to jest temat na Litwie ciągle aktualny i z którym nie może uporać się żadna władza.
— powiedział „Kurierowi” Czesław Dawidowicz, wieloletni dyrektor Gimnazjum im. Adama Mickiewicza.

Premier poinformował, że w wyborach dyrektora mogą uczestniczyć nauczyciele, uczniowie oraz rodzice. Skvernelis dodał, że obecnie wielu dyrektorów jest zależnych od poszczególnych partii politycznych.

— Istnieje u nas taki pogląd, że pięć lat jest to zbyt krótki czas, aby coś zrobić. Mam tylko pewną wątpliwość, czy raczej nie jestem dobrze rozeznany, jak organizują się konkursy na objęcie stanowiska dyrektora. Mam przykłady z ostatnich lat, kiedy wybierano ludzi z pewnego klucza. Konkursy muszą być bardziej przejrzyste, a nie jak często się mówi, że to tylko formalność. Większość dyrektorów wypowiada się za odrzuceniem tego pomysłu. Podchodzi się do tematu bardzo prozaicznie. Ja sadzę, że nie trzeba takich rzeczy się bać — twierdzi Dawidowicz.

Dyrektor uważa, że większy wpływ na wybór dyrektora powinna mieć społeczność szkolna, czyli rodzice, ponieważ nie będą patrzyli na wybór kandydata z pozycji partyjnej, czy jakiejś innej.

— Rodziców nie oszukasz. Rodzice bardzo dobrze wiedzą o sytuacji w szkole. Wiedzą, czym kieruje się dany kandydat w podejmowaniu konkretnych decyzji. To jest konieczne. Nie wiem odnośnie uczniów, ale nauczyciele i rodzice na pewno musieliby mieć znacznie większy wpływ niż mają dzisiaj. Każdy rodzic jest świadom tego, że od nauki w szkole zależy przyszłość jego największej inwestycji, czyli dziecka.
Manipulować rodzicem będzie bardzo trudne, bo nie pięknymi słowami kandydata będzie się kierował — zaznaczył Czesław Dawidowicz.
Wczoraj prezydent Dalia Grybauskaitė spotkała się z przedstawicielami resortu oraz samorządów w sprawie wprowadzenia ograniczonych kadencji dla dyrektorów szkół.
Prezydent uważa, że dyrektorzy szkół nie mogą pracować dłużej niż przez dwie pięcioletnie kadencje. Proponuje także pracę dyrektorów oceniać każdego roku, a jeżeli dwa lata z rzędu jego praca będzie źle oceniona, taka osoba będzie zwolniona.
Zmiany są wprowadzane, żeby zapewnić bardziej przejrzyste i efektywne zarządzanie placówkami oświatowymi, zwiększenie odpowiedzialności kierowniczej oraz wzmocnienie autonomii szkół.

Według poprawek zgłoszonych przez prezydent, członkami komisji selekcyjnej dyrektorów szkół nie będą mogli być politycy oraz urzędnicy państwowi. Do komisji wyborczej powinni być zaangażowani przedstawiciele rodziców i partnerzy społeczni. Członkami komisji będą mogły być tylko osoby o nieskazitelnej reputacji.

Po spotkaniu z prezydent,

Jurgita Petrauskienė, minister oświaty i nauki, po spotkaniu z prezydent,  w rozmowie z „Kurierem” zaznaczyła, że zgadza się z wprowadzeniem ograniczonych kadencji dla dyrektorów szkół.

Czesław Dawidowicz (od prawej) uważa, że po wprowadzeniu kadencyjności dyrektorów manipulować rodzicami będzie bardzo trudne Fot. Marian Paluszkiewicz

— Pomogłoby to zapewnić bardziej przejrzyste, bardziej efektywne zarządzanie szkołami. Poprawiłaby się jakość kształcenia. Dyrektor wiedząc, że po kilku latach będzie oceniana jego praca, bardziej by się starał osiągnąć jak najlepsze wyniki w swoim zawodzie. Wprowadzenie kadencji dla dyrektorów szkół wcale nie oznacza, że może pracować tylko jedną kadencję. Po ocenie dobrzy dyrektorzy będą mogli pracować dalej. Także będzie możliwość przeniesienia do innej szkoły na to samo stanowisko.

Taka rotacja oraz okresowa ocena wydajności pracy pozwala na odnowę, nie pozwoli spocząć na laurach i stagnacji na miejscu. Kadencje są przewidziane również dla innych kierowników budżetowych.
Tymczasem Jarosław Narkiewicz, wiceprzewodniczący Sejmu, poseł z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, członek sejmowego komitetu ds. oświaty, nauki i kultury twierdzi, że wprowadzenie ograniczonych kadencji dla dyrektorów szkół nie jest dobrym pomysłem.

— Na ten temat dyskutowaliśmy bardzo dużo. Myślę, że to jest pośpieszna decyzja. W czasach, gdy brakuje kadry pedagogicznej, wychować dobrego dyrektora jest bardzo trudno. Trzeba raczej udoskonalić, żeby była działająca i atestacyjna ocena pracy dyrektorów. W wypadku, jeżeli dyrektor nie radzi ze swoimi obowiązkami, można pomyśleć o zmianie. Natomiast jeżeli pracuje jakościowo, nie rozumiem, dlaczego trzeba byłoby go pozbawiać stanowiska. Najważniejsze jest dzisiaj sprecyzować mechanizmy oceny pracy nie tylko dyrektorów, ale i zastępców, żeby było można bardziej przejrzyście ocenić ich pracę. Jeżeli szkoła jest kierowana fachowo, osiąga dobre wyniki, to takim dyrektorom trzeba pomagać, a nie zmieniać jak rękawiczki. Oczywiście przy wyborze dyrektora głos społeczeństwa powinien być brany pod uwagę, ale nie powinien być decydujący — zaznaczył Jarosław Narkiewicz.
***
Na Litwie pracuje 1 708 dyrektorów szkół, z których 60 proc. ma ponad 15-letni staż zarządzania placówkami. W 500 szkołach dyrektorzy pracują nawet 30 lat.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.