1
Premiera Oratorium Ponarskiego

Kompozytor oratorium Max Fedorov szczególnie dobrze wspomina współpracę z dyrygentem Martynasem Staškusem Fot. Marian Paluszkiewicz

Opowieść o zbrodni w Ponarach zawsze budzi silne emocje. Szczególnie wiele pojawia się ich wówczas, gdy o tragicznych wydarzeniach opowiada język muzyki. Premiera Oratorium Ponarskiego była ogromnym przeżyciem dla całej widowni, jednak najbardziej przeżyli ją ci, którzy w lasach ponarskich stracili swoich najbliższych.

– Dla mnie było to prawdziwe katharsis. Na ekranie widziałem zdjęcie mojego brata, Henryka. Został zamordowany, gdy miał 18 lat. Jeszcze nie potrafię o tym mówić, ale to naprawdę bardzo wzruszający moment – dzieli się swoimi przeżyciami z Kurierem Wileńskim Jan Pilść, członek Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska”.
„O bestialskich wydarzeniach pragniemy mówić językiem kultury, który zbliża i łączy. Szczególna uwaga należy się dziś potomkom bliskich, których dotknęła bestialska zbrodnia” – mówił do zebranych Edward Trusewicz, autor libretta i producent oratorium.

„Dzisiejsze wydarzenie artystyczne jest takim właśnie donośnym dźwiękiem dzwonu, który nie pozwala zasnąć naszej pamięci” – mówił ambasador RP Jarosław Czubiński Fot. Marian Paluszkiewicz

Na premierze nie brakowało przedstawicieli placówek dyplomatycznych.
„Każdy z nas nosi w sobie pamięć o własnej przeszłości, swojej i swojej rodziny, ale zbiór tych cząstek wspomnień stanowi pamięć narodu i państwa. W zbiorowej pamięci polskiego narodu, jak kryształy ostro i wyraźnie, tkwią miejsca święte i straszliwe zarazem. Każdy Polak zna i rozumie ich znaczenie, bo kaźni tam zostali poddani za to właśnie, że Polakami byli (…) Wraz z nimi najczęściej ginęli Żydzi ich sąsiedzi i współobywatele” – mówił ambasador RP Jarosław Czubiński.
W wydarzeniu wziął również udział ambasador Izraela Amir Maimon.
„W przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Holocaustu, obchodzonego ku pamięci zamordowania sześciu milionów Żydów w Europie, chciałbym podzielić się z wami swoimi refleksjami. Pierwsza myśl dotyczy zobowiązania, naszego moralnego obowiązku, aby nie zapomnieć” – mówił dyplomata, podkreślając, że o ofiarach zbrodni nigdy nie wolno myśleć jako o liczbach, gdyż każda z tych osób miała swoją historię, swoje imię i nazwisko.
Na premierze obecny był przedstawiciel MSZ RL Darius Skusevičius. „Bycie tutaj razem z wami to dla mnie wielki zaszczyt. Cieszę się z inicjatywy mego kolegi i przyjaciela Edwarda Trusewicza. Nie wątpię, że Oratorium Ponarskie pomoże rozpowszechniać tragiczną wiadomość o Shoah, pomoże oświecać społeczeństwo, a także spojrzeć na tragedię Holocaustu oczami artysty” – mówił.

Pomysłodawca oratorium, Edward Trusewicz w rozmowie z Kurierem Wileńskim podkreślał, że idea narodziła się w czasie spotkania z członkami Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska”.

Premiera Oratorium Ponarskiego w Litewskiej Filharmonii Narodowej w wykonaniu Macieja Nerkowskiego, Chóru Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku oraz Kowieńskiej Orkiestry Symfonicznej Fot. Marian Paluszkiewicz

– Pomysł narodził się właśnie w Ponarach. To było dokładnie 23 września 2015 r. Rozmawialiśmy o tym, że nie ma utworu muzycznego, który opowiadałby o tych wydarzeniach. Potem przyszedł czas na pisanie libretta. Spędziłem trochę czasu w Litewskim Archiwum Specjalnym, zapoznałem się z dokumentami. To nie była łatwa lektura. Potem powstał tekst – wyjaśnia.
Utwór to spowiedź jednego ze „strzelców ponarskich”, członka Ypatingasis būrys , czyli oddziału specjalnego, litewskiej, kolaboracyjnej formacji policyjnej, która rozstrzelała w ponarskich lasach tysiące ofiar. Muzyce towarzyszy animacja, w której wykorzystano zdjęcia ofiar pochodzące m.in. ze zbiorów Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska”.

Edward Trusewicz skomponowanie muzyki zaproponował ukraińskiemu kompozytorowi, który od lat mieszka w Polsce, Maxovi Fedorovi: „Nie miałem żadnych wątpliwości, że to właśnie on powinien być kompozytorem. Znamy się i współpracujemy od lat”.
– Propozycja pojawiła się dwa lata temu, ale pierwsze dźwięki napisałem w lipcu 2016 r. Od tego czasu trwała bardzo intensywna praca. Wcześniej dużo myślałem nad techniczną stroną. Jak to ująć muzycznie, jak połączyć z tekstem. To nie było łatwe, gdyż libretto składa się z tekstów bardzo mocnych, niełatwych. Zastanawiałem się, czy lepiej, by te fragmenty były śpiewane czy też może raczej recytowane – opowiada kompozytor.
Max Fedorov historię zbrodni w Ponarach poznał dopiero po propozycji napisania oratorium.

Wzruszenia nie kryli zwłaszcza ci, których bliskich zamordowano w lasach ponarskich… Fot. Marian Paluszkiewicz

– Zdałem sobie wówczas sprawę z tego, jak jest ona ważna i że trzeba ją pokazać światu. Tragedia o takiej skali jest nadal mało znana i trzeba o niej mówić – podkreśla.

Pracując nad oratorium, kompozytor współpracował z Kowieńską Orkiestrę Symfoniczną i dyrygentem Martynasem Staškusem.

– Jestem mu bardzo wdzięczny, że podszedł do pracy nad oratorium w sposób twórczy i artystyczny. Już w czasie naszego pierwszego spotkania, w Kownie, miał mnóstwo pomysłów, propozycji interpretacji. To była naprawdę wspaniała współpraca z człowiekiem całkowicie zaangażowanym w to, co robi. Jestem bardzo zadowolony z całego wydarzenia. Przede wszystkim z frekwencji i reakcji widzów. Kiedy wychodziłem z filharmonii, podchodzili do mnie ludzie, mówili o ogromnym wzruszeniu, wielkich przeżyciach. Nie oczekiwałem chyba aż takiego przyjęcia oratorium, byłem mile zaskoczony odbiorem. Oczywiście, jako kompozytor zawsze chciałbym coś poprawić, ale to chyba takie naturalne przeżycia twórcy – mówi kompozytor.

Wzruszenia po premierze nie ukrywali przede wszystkim członkowie Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska”.

– Dla mnie było to ogromne przeżycie. Wróciły wspomnienia. W czasie wojny mieszkaliśmy w Ponarach. Ja naprawdę słyszałam te strzały, dwa razy widziałam z okna domu ludzi pędzonych na śmierć.  Miałam wtedy 7 lat – opowiada Kurierowi Wileńskiemu Wanda Wudkowska, która na premierę przyjechała z Gdańska.

– Gdy zaczynały się strzały, mieszkańcy po prostu pochylali głowy. Mówili „znów się zaczęło”. Wielu zaczynało się modlić…. Cieszę się, że było tu tak wielu młodych ludzi, że dzięki temu wydarzeniu mogli poznawać tę historię. Nie wyobrażałam sobie, że będzie to tak wspaniałe wydarzenie – mówi świadek tych tragicznych wydarzeń.

– Cieszę się, że panu Edwardowi udało się zrealizować pomysł, który pojawił się w czasie naszych uroczystości w Ponarach. Myślę, że ten przekaz może być dużym krokiem, by na Litwie zrozumiano to, co się wydarzyło. Uważam, że bardzo dużo zrobiła już pani Rūta Vanagaitė przez swoją książkę – mówi Kurierowi Wileńskiemu Maria Wieloch, prezes Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska” – Dołożymy wszelkich starań, by  nie skończyło się na Wilnie, by oratorium zaprezentowano także w Gdańsku, Warszawie i Białymstoku.

– Trudno mi mówić ze względu na emocje – dzieli się tuż po premierze swoimi przeżyciami Jan Pilść – W momencie, gdy główny bohater padł na kolana, przeżyłem ogromne wzruszenie. Dla mnie było to prawdziwe katharsis. Przecież właśnie taki człowiek zastrzelił mojego brata, Henryka. Jego zdjęcie było widoczne w czasie koncertu. Miał wtedy 18 lat, był uczniem Gimnazjum im. Adama Mickiewicza.

Muzyce towarzyszyła animacja, w której wykorzystano zdjęcia ofiar pochodzące m.in. ze zbiorów Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska” Fot. Marian Paluszkiewicz

Jan Pilść mówił również, że forma przekazu bardzo mu odpowiadała, choć ma pewne zastrzeżenia do samego tekstu.

–Trochę za dużo może było o tych Niemcach… Przecież to nie do końca tak było… Wyraźnie uwaga skierowana była głównie na Polaków, zaakcentowano, że oni byli ofiarami – podkreśla brat zamordowanego w Ponarach.

Rzeczywiście, mimo że jako dzień premiery wybrano 25 stycznia, ze względu na bliskość Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, sama treść oratorium koncentruje się głównie na tragedii Polaków. Oczywiście pojawia się wiele razy temat mordu dokonanego na Żydach, jednak zarówno w libretto, jak i w symbolice wykorzystanej w animacji, wyraźnie widać przede wszystkim akcenty dotyczące mordu na Polakach.
W przeważającej części polska była również publiczność. Mimo że zadbano o promocję także w litewskich mediach, wydaje się, że premiera oratorium nie zainteresowała Litwinów.
– No cóż, na siłę widza nie da się ściągnąć. Zrobiliśmy, co było w naszej mocy – mówi Edward Trusewicz.
***
Premiera Oratorium Ponarskiego odbyła się 25 stycznia 2017 r. w Litewskiej Filharmonii Narodowej w wykonaniu Macieja Nerkowskiego (baryton), Chóru Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku oraz Kowieńskiej Orkiestry Symfonicznej.

Jedna odpowiedź do Premiera Oratorium Ponarskiego

  1. Lubomir mówi:

    Oby Tragedia Wzgórz Ponarskich jednoczyła wszystkie ofiary i ich rodziny, a nie była powodem do jakiejś rasistowskiej selekcji ze względu na religijne wyznanie czy język. W Ponarach chodziło przecież o likwidację polskiej elity umysłowej. O likwidację polskich obywateli. Podobnie jak na Wzgórzach Wuleckich. W jednym i drugim przypadku chodziło o niemieckie uderzenie w dwa największe bastiony polskości na Wschodnich Rubieżach RP. O uderzenie w Wilno i Lwów, w Wileńszczyznę i Lwowszczyznę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.