0
Wijące się i nieprzejrzyste drogi sejmowych samochodów

Wynajem samochodu przez Gretę Kildišienė jest się najgłośniejszym, ale nie jedynym przykładem dziwnych, sejmowych transakcji

Skandal z powodu wynajmu luksusowego range rovera przez byłą parlamentarzystkę, Gretę Kildišienė, w „Agrokoncernie“ należącym do Ramūnasa Karbauskisa, zmusił społeczeństwo do zwrócenia uwagi na pochodzenie samochodów pozostałych posłów do sejmu.

Okazało się, że wielu posłów kieruje się zasadą „co nie jest prawem zabronione, to dozwolone”. W litewskim parlamencie znalazło się sporo przykładów nieprzejrzystych transakcji w sprawie kupna bądź wynajmu aut. Niektórzy posłowie nabywają je od firm lub osób, z którymi osobiście są związani.
― W ustawach są luki, ponieważ nigdzie nie ustalono, skąd parlamentarzysta ma wynajmować lub nabywać samochód. Niektórzy skorzystali z tej sytuacji. Ze strony prawnej wszystko niby jest w porządku. Jednak od strony etycznej wygląda to nieładnie, bo gdy polityk „daje zarobić swoim”, to słusznie wywołuje podejrzenia wyborców. Tak być nie powinno ― powiedziała Kurierowi Wileńskiemu posłanka AWPL-ZChR, Rita Tamašunienė, przewodnicząca sejmowej Komisji Etyki i Procedur.
Posłanka zaznaczyła, że komisja nadal bada sprawę Grety Kildišienė, analizuje sytuację oraz prowadzi dyskusje, w jaki sposób stworzyć bardziej przejrzysty system wynajmu samochodów.

― Posłowie muszą czymś jeździć. Teraz transport załatwiają już nie za pieniądze podatników, a za własne. Niejasnym pozostaje to, skąd poseł może wynająć auto. Jeżeli zawiera umowę wynajmu z firmą, której działalność w żaden sposób nie jest związana ze świadczeniem podobnych usług, sytuacja wygląda podejrzanie. Logicznie wygląda pomysł wynajmowania lub kupowania pojazdów wyłącznie w firmach samochodowych. Komisja Etyki i Procedur obecnie przygotowuje rekomendacje dla parlamentarzystów, jak trzeba zachowywać się, aby nie wywoływać podejrzeń wśród wyborców odnośnie rzekomego konfliktu interesów ― powiedziała Rita Tamašunienė.
Pomysł wynajmu samochodów wyłącznie w salonach samochodowych zaproponował we wtorek przewodniczący Związku Chłopów i Zielonych Ramūnas Karbauskis, który stwierdził, że tylko dokładnie kontrolując działalność posłów, uda się uniknąć nieprzejrzystych sytuacji.
Wynajem samochodu przez Gretę Kildišienė jest najgłośniejszym, ale nie jedynym przykładem dziwnych, sejmowych transakcji. Na celowniku komisji niedawno znalazł się również były premier Algirdas Butkevičius, który wynajmuje od małej, nieznanej spółki „Alavera” samochód marki Audi Q7. Oficjalnie firma nie zajmuje się wynajmem samochodów. Co prawda, polityk korzysta z pojazdu nie na podstawie umowy leasingowej, tylko je wynajmuje. To znaczy, że po wygaśnięciu umowy, nie zostanie właścicielem samochodu.

Uwagę mediów tymczasem zwrócił konserwatysta Dainius Kreivys, który w 2013 roku zawarł umowę wynajmu samochodu z firmą „Statybų gausa”. Jest to spółka podrzędna, należąca do firmy „Catus”, której akcjonariuszem jest Kreivys.
Socjaldemokrata Mindaugas Bastys w 2014 roku kupił audi A6 od firmy „MCT kompiuterinė tomografia”. Akcjonariuszką tej firmy jest jego siostra. Członek frakcji Ruchu Liberałów, Kęstutis Glaveckas, w 2012 roku za 42 tys. litów kupił auto w firmie „Solo technologijos”. Największym akcjonariuszem tej spółki jest Tadas Taraškevičius, syn byłego mera Kłajpedy, liberała Rimantasa Taraškevičiusa.
Najnowszą falę oburzenia w mediach wywołała ujawniona w tym tygodniu informacja na temat nabycia samochodu przez liberała Gintarasa Steponavičiusa. Jesienią ubiegłego roku poseł za 3,5 tys. euro kupił land rovera, którego od 2009 roku za pieniądze podatników wynajmował w firmie „Sostena”. Ogółem na auto wydano około 27 tys. euro.
Sam Steponavičius twierdzi, że za pieniądze przeznaczone na działalność parlamentarną wynajmował auto w ciągu 4 lat. „W ciągu kolejnych czterech lat spłacałem koszty samodzielnie. Najpierw w umowie przewidziano, że samochód będę wynajmował. Jednak po pewnym czasie zapytałem, czy mogę nabyć samochód i na jakich warunkach mógłbym to zrobić. Takie warunki mi zaproponowano, więc kupiłem samochód” ― tłumaczył dziennikarzom Steponavičius.

W tej samej firmie za pieniądze podatników w ciągu kilku lat wynajmowała samochód również starosta frakcji socjaldemokratów, Irena Šiaulienė. W październiku ubiegłego roku parlamentarzystka zawarła z Sosteną umowę leasingową o wartości 5 tys. euro. Ogółem za auto Šiaulienė podatnicy zapłacili już ponad 26 tys. euro. Na razie posłanka nie chce zdradzić, czy po wygaśnięciu umowy, planuje kupić auto.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.