0
Sześciolatki — do szkolnych ławek?

Propozycja wcześniejszego rozpoczęcia edukacji szkolnej mogłaby wejść w życie nie wcześniej niż w 2018 r. Fot. Marian Paluszkiewicz

Przewodniczący sejmowego komitetu oświaty i nauki, prof. Eugenijus Jovaiša, wystąpił z propozycją wprowadzenia obowiązkowego nauczania dla dzieci już w wieku sześciu lat.

Na wiosenną sesję parlamentarną sejmu zostaną przygotowane przez rządzącą partię Związku Chłopów i Zielonych Litwy (ZChiZL) „nowatorskie” wytyczne dotyczące rozwoju kształcenia ogólnego. Projekt ma zapoczątkować dyskusję społeczną.
„Ogólnie musimy odmłodzić Litwę w tym sensie, że na razie nasza młodzież kończy szkołę w wieku 19-20 lat, a jest to już znaczny wiek w naszych czasach. „Przetrzymujemy” młodzież w szkole, dlatego chcielibyśmy, żeby obowiązkowe nauczanie przedszkolne rozpoczęło się od pięciu lat, a obowiązkowe początkowe — od sześciu lat” — stwierdził Eugenijus Jovaiša na wczorajszej konferencji prasowej.

Zdaniem przewodniczącego komitetu oświaty, propozycja wcześniejszego rozpoczęcia edukacji szkolnej mogłaby wejść w życie nie wcześniej niż w 2018 r. Obecnie dzieci na Litwie rozpoczynają naukę w pierwszej klasie w wieku 7 lat.
Poseł przypuszczał, że nowość może spowodować niezadowolenie niektórych rodziców i twierdził, że przymusu nie będzie. Rodzice kategorycznie nastawieni przeciwko wcześniejszej edukacji będą mogli oddać dziecko do szkoły o rok później. „Nikomu nie podoba się wyraz „obowiązkowy”, nazwijmy to inaczej.  Jako zasadę przyjmijmy wiek 6 lat. Jest to proste, powiedzmy, że sto dzieci idzie do szkoły w wieku sześciu lat, ale z jakichś przyczyn nie idzie dziesięć” — mówił Jovaiša.

Nauczyciele oraz rodzice krytycznie oceniają propozycję polityków.
— Sześciolatek może być z pozoru gotowy do szkoły. Umieć czytać, pisać i liczyć, ale dzieci w wieku sześciu lat szybciej się męczą. Słyszałam opinie rodziców, że młodsze dziecko po powrocie ze szkoły jest po prostu zmęczone, jest ono słabsze zarówno fizycznie, jak też psychicznie. Niedobór snu powoduje mocne przeciążenie systemu nerwowego i psychiki dziecka. Wcześniejsze pójście do szkoły to zabieranie dzieciom dzieciństwa — uważa Łucja Godwod, nauczycielka klas początkowych ze Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli w Wilnie.

Inną nowością proponowaną przez ZChiZL byłaby zmiana systemu oceniania uczniów. Podstawowym kryterium przy rekrutacji na studia byłyby nie wyniki państwowych egzaminów maturalnych, lecz średnia ocen ucznia. Na razie dyskutuje się nad tym, od której klasy należałoby uwzględnić średnią ocen.
Zdaniem Eugenijusa Jovaišy, obecnie w klasie maturalnej uczniowie są nastawieni na zdanie egzaminów maturalnych, co wywołuje ogromne, psychologiczne napięcie, które należałoby wyeliminować. Przewodniczący komitetu oświaty rozważa również wprowadzenie przynajmniej trzech obowiązkowych egzaminów maturalnych: z języka litewskiego, historii i matematyki. Ich wyniki miałyby odzwierciedlić osiągniętą, wymaganą dojrzałość.
„Obecny system, kiedy w 11-12 klasie wszystko jest zorientowane na zakończenie, nauczenie się do  egzaminu, jest całkowicie nie do przyjęcia. Uczniowie odczuwają ogromne napięcie, stąd zaburzenia psychiczne, a nawet przypadki samobójstw” — mówił przewodniczący komitetu.

Podczas konferencji prasowej przewodniczący  ZChiZL, Ramūnas Karbauskis, twierdził, że wzorem innych państw uczniowie mogliby jeszcze na początku 12. klasy podpisać umowę z uczelnią wyższą. Warunkiem przyjęcia na studia byłoby posiadanie przez ucznia wymaganej średniej przez uniwersytet.
„Sądzimy, że przy rekrutacji na uczelnie wyższe byłaby uwzględniana średnia ocen, nie wyniki egzaminów końcowych, podobnie jak to się robi w Europie Zachodniej. Na początku 12. klasy uczeń zaczyna obcować z uniwersytetem, jeszcze przed ukończeniem nauki realnie podpisuje umowę z uczelnią, a uniwersytet tylko określa, jaką średnią ma się wykazać uczeń” — mówił Karbauskis.

Zaznaczył też potrzebę wprowadzenia do szkół szkolenia zawodowego, zwłaszcza w kontekście przypadków, gdy wielu ludzi z wyższym wykształceniem udaje się do szkół zawodowych. Według niego, takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby zapoznawanie z zawodem rozpoczęłoby się już w szkolnej ławce.
„Szkolenie zawodowe jest jedną z najważniejszych kwestii. Musiałoby ono rozpocząć się już w piątej klasie” — mówił starosta frakcji Chłopów.

Chłopi przewidzieli zmiany dla nauczycieli, którzy nieustannie musieliby się doskonalić. „Sam nauczyciel musi się zmienić. Obecnie nauczycielowi wystarczy stopień licencjacki, z którym, bez starań o zdobycie stopnia magistra czy doktora, może on wspinać się po kolejnych szczeblach kariery. Może być starszym nauczycielem, nauczycielem metodykiem, nauczycielem ekspertem. To jest całkowicie nie do przyjęcia, kiedy wykształcenie nie rzutuje na karierę ani wynagrodzenie” — twierdził Jovaiša.

Jak mówił, różnica w wynagrodzeniu pomiędzy nauczycielem a nauczycielem ekspertem jest „śmieszna”. „W przyszłości musimy stworzyć warunki, by studenci byli świadomi perspektyw swej kariery i chcieli studiować pedagogikę” — mówił profesor.
— Na konferencji sejmowej padły różne propozycje. Brakuje jednak konkretnego spisanego  projektu zmian, które mogłyby być poddane dyskusji — powiedział Kurierowi Wileńskiemu poseł AWPL-ZChR Jarosław Narkiewicz. — Mówi się o potrzebie odnowy, ale osobiście nie widzę, na czym ma ona polegać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.