3
Rita Tamašunienė: w polityce jako kobieta nie czuję się dyskryminowana

„W polityce byłoby o wiele gorzej, gdyby tworzyli ją sami mężczyźni” – zauważa Rita Tamašunienė Fot.Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z Ritą Tamašunienė, starostą sejmowej frakcji AWPL-ZChR, o tym, co kobieta wnosi do życia politycznego Litwy.

W czasie ostatniej kampanii wyborczej była Pani jedyną kobietą prowadzącą na liście. W większości debat, w których Pani uczestniczyła, dyskutowała Pani wyłącznie z mężczyznami. Czy łatwo jest kobiecie poradzić sobie w litewskiej polityce?

Tak, to prawda, byłam jedyną kobietą otwierającą listę. Tylko w naszym ugrupowaniu taką misję powierzono kobiecie. Wydaje mi się, że w AWPL-ZChR kobiet zawsze było sporo. Teraz w niektórych partiach sztucznie zabiega się o zachowanie parytetów. U nas nigdy nie trzeba było tego robić. Być może w polskim środowisku kobiety są pod tym względem bardziej aktywne. Nie czuję się jednak dyskryminowana jako kobieta wśród polityków.

Najważniejszy urząd na Litwie sprawuje kobieta, prezydent Dalia Grybauskaitė, a jednak – wydaje się, że w życiu politycznym Litwy nie ma zbyt wielu kobiet…

Polityka wymaga dużego zaangażowania, czasami nawet kosztem własnej rodziny, być może dlatego nadal większość polityków to mężczyźni. Nie oznacza to jednak, że nie jest to dziedzina dla kobiety. Poza tym, wydaje mi się, że kobieta może wnieść dużo w świat polityki, ponieważ ma nieco inną wrażliwość, może trochę matczyną, opiekuńczą. Dzisiaj w rozwiązaniu wielu problemów taka wrażliwość jest bardzo potrzebna.

Czy są takie obszary, gdzie kobieta w polityce sprawdza się lepiej niż mężczyzna?

Według mnie kobiety są szczególnie potrzebne tam, gdzie mowa o sprawach socjalnych. Mają może jakąś naturalną potrzebę pomagania słabszym, potrafią dostrzec potrzebujących. Oczywiście nie ma reguły, ale w polityce byłoby o wiele gorzej, gdyby tworzyli ją sami mężczyźni. Chodzi mi przede wszystkim o atmosferę rozmów, sposób rozwiązywania konfliktów, umiejętność rozładowania napiętej atmosfery. Sądzę, że zarówno dla kobiety w polityce, tak samo jak dla mężczyzny, ważne jest posiadanie stabilnego zaplecza. Nie chodzi  wyłącznie o zaplecze polityczne, chociaż ono też jest bardzo ważne. Mówię o pewnego rodzaju duchowej przystani, którą jest rodzina, osoby bliskie, przyjaciele.

Rita Tamašunienė podkreśla, że dla każdego polityka ważne jest posiadanie stabilnego zaplecza, którym jest rodzina i przyjaciele Fot.Marian Paluszkiewicz

Jednak, jak Pani zauważyła, to właśnie rodzina najbardziej odczuwa koszty nieobecności polityka w domu. Czy ma Pani poczucie, że przy Pani zaangażowaniu politycznym coś straciła Pani rodzina?

Wydaje mi się, że nie. Może trudniej pod tym względem mają posłowie, którzy mieszkają daleko i muszą wyjeżdżać z domu prawie na cały tydzień. Ich rodziny rzeczywiście mogą odczuwać pewien brak. Ja codziennie wracam. W życiu swoje cele staram się realizować w pełni, a rodzina jest na pierwszym miejscu. Bywają okresy, kiedy czasu jest znacznie miej, ale mogę liczyć na męża. Oczywiście moja rodzina odczuwa to, że jestem politykiem. Praca posła, to bycie osobą pełniącą funkcję publiczne, to ciągłe bycie z ludźmi. Czasem, kiedy wracam do domu, po prostu brakuje mi sił na rozmowy, ale mogę liczyć na zrozumienie.

A Pani mąż? Czy czasem różnicie się w politycznych poglądach?

W życiu chodzi nam o to samo i mamy bardzo podobny system wartości, dlatego i w sprawach politycznych łatwo nam dojść do porozumienia.

Czy potrafi Pani znaleźć czas dla siebie?

Tak. Pomimo zaangażowania w politykę nie przestałam spotykać się z ludźmi, jestem aktywną członkinią Wspólnoty Centrum Mejszagoły. Mam nawet czas na śpiew w chórze parafialnym „Moderato”. To dla mnie taki wypoczynek duchowy. Zawsze bardzo lubiłam śpiewać. Dzięki muzyce zyskuję nowe siły. Ważni są dla mnie także ludzie, których spotykam. Jestem pełna podziwu dla kierowniczki naszego chóru, Wioletty Leonowicz, która poświęca dużo czasu i cierpliwości nad niełatwymi utworami. Potrafi połączyć nasze głosy w piękne, harmonijne brzmienie. Jestem niezmiernie wdzięczna za jej profesjonalizm, który przekonał mnie, że śpiew chóru amatorskiego sprawia przyjemność nie tylko wykonawcom, ale także słuchaczom. Śpiewamy przede wszystkim pieśni religijne i patriotyczne. Czasem też wyjeżdżamy. W ubiegłym roku z okazji Konstytucji 3 Maja występowaliśmy u Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Prezydent zauważył, że jedna z chórzystek to posłanka na Sejm LR?

Tak, chyba ktoś mu podpowiedział, że jestem. Mieliśmy okazję jeszcze do krótkiej rozmowy po występie, wspólne zdjęcie z parą prezydencką. Dla całego chóru było to bardzo wzruszające spotkanie.

W naszej rozmowie podkreśla Pani swoje związki z Mejszagołą. Czy miejsce, z którego Pani pochodzi, ma wpływ na to, kim Pani jest, na Pani poglądy polityczne?

Na pewno tak. Bardzo ważna jest dla mnie historia mojej Ojczyzny, zwłaszcza mojej najbliższej okolicy. Cieszę się, że został odnowiony dwór Houwaltów, że powstało Muzeum Księdza Prałata Józefa Obrembskiego, Centrum Rzemiosła Tradycyjnego. Cieszę się, że miasteczko rozwija się i pięknieje, a ja mam możliwość w tym procesie mieć swój udział. Ważne są dla mnie spotkania z ludźmi, wsłuchiwanie się w to, co mówią. Kształtuje to także moje poglądy polityczne. Widzę na co dzień potrzeby, mogę przekonać się o tym, jak bardzo brakuje na Litwie sprawiedliwości społecznej. Mieszkańcy Mejszagoły również znają mnie, moje poglądy i kierunek AWPL-ZChR.

Czy w programie AWPL ZChR jest coś, na co szczególnie Pani zwracała uwagę?

Bardzo dużą wagę przywiązuję do polityki prorodzinnej. W ubiegłej kadencji pracowałam w sejmie w grupie do spraw rodziny. Zlecono mi przygotowanie opracowania porównawczego na temat polityki prorodzinnej w Polsce i na Litwie. Wyniki mojej pracy trochę mnie przeraziły. Wyraźniej zobaczyłam, jak bardzo polityka naszego państwa odbiega od faktycznych potrzeb i oczekiwań rodzin żyjących na Litwie. Wyraźnie dostrzegłam, że choć pojawiają się różne formy pomocy, nie ma konkretnego planu wsparcia rodzin, nie ma pomysłu na to, jak pomóc im w rozwiązaniu najważniejszych problemów. Jednocześnie są to też najważniejsze problemy Litwy, które przekładają się na sytuację demograficzną i gospodarczą. Ten kierunek spotkał się ze zrozumieniem w partii, ale także poza nią. Otrzymuję bardzo dużo życzliwych sygnałów ze strony litewskich organizacji społecznych, które rozumieją, że bez pomocy rodzinie, sytuacja na Litwie nigdy się nie zmieni.

Wydaje się, że obecnie na Litwie jednym z największych zagrożeń dla rodziny jest przemoc…

Tak, najczęściej ofiarami przemocy są kobiety i dzieci. Jestem jednak przekonana, że nie wystarczy zakazać stosowania przemocy. Przemoc nie rodzi się bez powodu. Nasze prawo nadal nie zapewnia wystarczającej pomocy rodzinom, nie zapewnia pomocy materialnej, a przecież bardzo wiele rodzinnych problemów rodzi się z biedy. Według mnie ważne są także wzorce wychowania, jakich brakuje młodemu pokoleniu. A przecież sprawcami tragedii w Kiejdanach byli ludzie bardzo młodzi. Dla mnie najlepszym sposobem na walkę z przemocą jest wychowanie w duchu wartości chrześcijańskich. W tej chwili takie wartości są bardzo potrzebne Litwie. Młodym ludziom brakuje po prostu wiary, Kościoła, lekcji religii. Brakuje prawdy, którą mogliby się kierować w dorosłym życiu.

„Praca posła, to bycie osobą pełniącą funkcję publiczną, to ciągłe bycie z ludźmi” – mówi Tamašunienė Fot.Marian Paluszkiewicz

W sejmie jest Pani także członkinią grupy kobiet…

Tak, ale muszę przyznać, że nie zawsze utożsamiam się z jej kierunkiem działania. Czasem przeważają tam liberalne głosy. Dla mnie najważniejsze są moje przekonania. Bardziej interesują mnie konkretne poglądy niż to, czy wygłasza je kobieta czy mężczyzna. Nie lubię też sztucznej walki o zachowanie parytetów. Na pewno nie jestem typem osoby, która będzie walczyła o równość między kobietami a mężczyznami pod każdym względem.

Czy miała Pani kiedyś ochotę zostawić politykę?

Wyniki wyborów pokazują, że polityka niekoniecznie jest zajęciem na całe życie. Biorę więc pod uwagę, że kiedyś, być może, zajmę się czymś innym. Mam skończone trzy kierunki studiów. Mogłabym na pewno wykonywać inną pracę.

Nie było nigdy takiej chwili, w której miała Pani po prostu dosyć?

Dla mnie bardzo ważne jest poparcie ludzi, którzy na mnie liczą, nie mogłabym ich zawieść. Na pewno odeszłabym jednak, gdybym straciła zaufanie społeczeństwa. Tutaj bardzo dobrym wskaźnikiem są wyniki wyborów w okręgach jednomandatowych. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nadal być w sejmie, gdyby nie poparli mnie w wyborach mieszkańcy rejonu wileńskiego. To ludzie, którzy mnie znają, z którymi staram się być. Gdybym straciła ich zaufanie – faktycznie nie byłoby sensu dłużej zostawać w polityce. Będę politykiem tak długo, jak długo ludzie będą tego chcieli.

3 odpowiedzi to Rita Tamašunienė: w polityce jako kobieta nie czuję się dyskryminowana

  1. Adam mówi:

    Pani Poseł Rita Tamašunienė dobrze wypełnia obowiązki sejmowe, drugą kadencję szefuje frakcji AWPL-ZChR, godnie reprezentuje wyborców, którzy obdarzyli ją zaufaniem i powierzyli mandat poselski.
    Na jej ręce – najlepsze życzenia dla naszych Pań!

  2. Dudak mówi:

    Dołączam do życzeń !

  3. Tad. mówi:

    W sejmie we frakcji AWPL-ZCHR jest kilka pań posłanek, merem rejonu wileńskiego jest od kilku kadencji Maria Rekść, nasze panie pełnią funkcje radnych, pracują w samorządach Wileńszczyzny, w oświacie, kulturze itd. Nie liczy się płeć, tylko kwalifikacje i zaangażowanie w pracę. Poseł Tamasuniene była jedyną kobietą otwierającą partyjną listę wyborczą podczas ostatnich wyborów na Litwie, dodajmy z sukcesem. Po prostu – Polak potrafi i Polki potrafią!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.