0
Wędrówki ulicami wileńskimi: Juliusz Słowacki – królom był równy…

image-82161

Dom przy ul. Zamkowej, w którym mieszkał Juliusz Słowacki Fot. Marian Paluszkiewicz

Ulica Juliusza Słowackiego (Julijaus Slovackio g.) znajduje się w wileńskiej dzielnicy Nowa Wilejka. Licząca 270 metrów długości uliczka przebiega niedaleko kościoła pw. św. Kazimierza, prawie w centrum tej dzielnicy. Jest zabudowana prywatnymi domami. Od centrum miasta ulica znajduje się w odległości 11 km.

Przed II wojną światową ulica Juliusza Słowackiego znajdowała się w centrum Wilna. Początki brała przy ulicy Mała Pohulanka (obecnie ul. K. Kalinausko, nazwanej w cześć jednego z najsłynniejszych przywódców powstania styczniowego na Litwie, Konstantego Kalinowskiego), przecinała ulicę Wielka Pohulanka (obecnie ul. Jonasa Basanavičiusa, patriarchy narodu litewskiego). W czasach sowieckich ulicom noszącym imiona wielkich Polaków nadano imiona pogańskich władców.
Powstały w ten sposób ulice Wytenesa (Vytenio), Olgierda (Algirdo), Kiejstuta (Kęstučio) oraz Witolda (Vytauto). Nazwę Jagiełły (Jogailos) nadano dopiero w okresie Litwy Niepodległej, podobnie Švitrigailos (Świdrygiełły). Przywrócono także nazwę Giedymina głównej arterii stołecznej, która przed II wojną światową była ulicą Adama Mickiewicza, w czasach sowieckich kolejno ulicą Stalina i Lenina. Ulicy Słowackiego nadano imię pierwszego i jedynego króla Litwy – Mendoga (Mindaugo g.), zaś równolegle biegnącej do niej ulicy – Józefa Piłsudskiego  – pogańskiego księcia Olgierda ( Algirdo g.). Ironia losu czy zbieg okoliczności, że właśnie król Mendog jest głównym bohaterem dramatu Juliusza Słowackiego „Mindowe” (1829).
Dziś przypomnimy wybitnego polskiego poetę epoki romantyzmu, tym bardziej, że akurat w tym roku przypada 90. rocznica sprowadzenia prochów Juliusza Słowackiego z Francji do Polski.

image-82162

Juliusz Słowacki (1809-1849)

Po raz pierwszy Juliusz Słowacki (1809-1849) przybył z rodzicami do Wilna w 1811 roku, gdy jego ojciec, Euzebiusz Słowacki, profesor liceum w Krzemieńcu, został zaproszony do objęcia katedry literatury uniwersytetu w Wilnie, był także redaktorem „Kuriera Litewskiego”. Niedługo potem zmarł, jego grób znajduje się na cmentarzu na Rossie. Po śmierci Euzebiusza Słowackiego rodzina wróciła do Krzemieńca (obecnie miasto na Ukrainie). W 1818 roku matka Juliusza, Salomea, wyszła powtórnie za mąż za profesora Augusta Becu i ponownie przeniosła się do Wilna, gdzie przyszły poeta uczęszczał do gimnazjum. Jeszcze w dzieciństwie Słowacki poznał Adama Mickiewicza. Później doszło między nimi do konfliktu, gdyż Mickiewicz nadzwyczaj negatywnie przedstawił w „Dziadach” postać jego ojczyma.
W 1825 roku Słowacki podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Wileńskim. Po ich ukończeniu, w 1828 roku wyjechał z Wilna, do którego nigdy już nie wrócił. Przeniósł się do Warszawy, po powstaniu listopadowym wyemigrował. Przebywał w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Włoszech, odbył podróż po Grecji, Egipcie, Ziemi Świętej. Uczestniczył w działalności polskiej emigracji. Choć Słowacki twierdził, że Warszawa jest „bez porównania ładniejsza niż Wilno”, badacze dopatrują się silnego wpływu wileńskiego baroku na jego styl.
Wyraźne są ślady miejsc i przeżyć związanych z naszym miastem w jego twórczości.  Z jego imieniem związane też są Troki, opisane w poemacie „Hugo” oraz Jaszuny. Młody poeta bywał w jaszuńskim pałacu Balińskich i Śniadeckich. Córka Jędrzeja Śniadeckiego, Ludwika, była młodzieńczą miłością Juliusza. Jan Zieliński, autor biografii Słowackiego pt. „SzatAnioł”, pisze, że choć wiadomo, że poeta przeżył kilka wielkich miłości, jednak trudno się doszukać w życiorysie poety śladów jakiegoś dłuższego związku z kobietą. Słowacki najbliżej był z księżniczką Charlottą Bonaparte, włosko-francuską arystokratką, prowadzącą w Rzymie słynny salon literacki.

Poeta prawdopodobnie był ojcem jej dziecka, przy którego urodzeniu Charlotta zmarła. Ślady tego związku można znaleźć m.in. w listach poety do matki. Za życia opublikował Słowacki tylko część swojej twórczości i nie zdobył popularności, mimo że jego poezja była czymś niezwykłym, nawet na tle bogatej literatury romantycznej. Cechowała ją ogromna różnorodność, bogactwo frazy, nowatorska inwencja językowa i wrażliwość plastyczna. Do stałego kanonu literatury, znanego później pokoleniom Polaków, weszły takie utwory, jak: „Rozłączenie”, „Hymn” („Smutno mi Boże”), „Testament mój”, „Do Ludwiki Bobrówny”, „Grób Agamemnona”, „Ojciec zadżumionych”. Właśnie nowatorstwo poezji utrudniało współczesnym jej odbiór. W dodatku Adam Mickiewicz, uznany już wówczas poeta narodowy, nazwał poezję Słowackiego pięknym kościołem, w którym nie ma Boga. Jej niezwykłość doceniali tylko nieliczni, m.in. Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid, Kornel Ujejski. Dziś Słowacki jest uważany za największego obok Mickiewicza poetę polskiego romantyzmu. Utwory Słowackiego były tłumaczone na język litewski.
W Wilnie na podwórzu domu przy ul. Zamkowej (Pilies 22) znajduje się tablica pamiątkowa z napiem: „Tu mieszkał Słowacki” i popiersie poety na skrzydłach łabędzich, dłuta Bolesława Bałzukiewicza. Wmurował je malarz Ferdynand Ruszczyc, mieszkający w latach 1923-1934 w dawnym mieszkaniu państwa Becu. Obok znajduje się okno, przez które w sierpniu 1824 roku wpadł piorun i zabił profesora.

image-82163

Statek „Mickiewicz”, z trumną Słowackiego na pokładzie, przybywa 26 czerwca 1927 r. do Warszawy

Becu był lekarzem, profesorem medycyny na UW, jako pierwszy na Litwie  zastosował szczepienia ochronne przeciw ospie. Ojczym poety także jak Euzebiusz Słowacki spoczął  na wileńskiej Rossie. Matka Salomea przeżyła syna o sześć lat. Zmarła w 1855 r. , została pochowana na cmentarzu w Krzemieńcu. (obecnie miasto na Ukrainie).
Juliusz Słowacki zmarł w 1849 r. w Paryżu na gruźlicę w wieku 40 lat. Pochowany został na cmentarzu Montmartre. Mimo datujących się od 1898 r. starań sprowadzenia zwłok Juliusza Słowackiego do Polski, zawiązywanych i rozwiązywanych komitetów, zbiórek, dyskusji i polemik, dopiero po odzyskaniu niepodległości szczątki Wieszcza spoczęły na Wawelu. Autorka monografii „Juliusz Słowacki”, Alina Kowalczykowa, nie ma wątpliwości, komu Polska zawdzięcza sprowadzenie poety z wygnania. „I oto triumfalnie wrócił z Sulejówka, przejął w 1926 r. władzę po zamachu majowym, Józef Piłsudski. On, który przyniósł niepodległość, On, wcielenie romantycznego herosa, dumny i samotny jak Król-Duch i jednocześnie najwierniejszy czytelnik Słowackiego – »Beniowski«, znany mu na pamięć, leżał zawsze na nocnym stoliku, a cytatami z jego poezji Marszałek zdobił przemówienia” (…)
W marcu 1927 r. Piłsudski zdecydował o przeniesieniu zwłok  z paryskiego cmentarza na Wawel.

image-82164

Grób Euzebiusza Słowackiego na cmentarzu na Rossie

Postanowiono, że trumna ze zwłokami przybędzie do Polski drogą morską, potem w górę Wisły będzie przetransportowana do Warszawy, skąd koleją zostanie przewieziona do Krakowa. 14 czerwca na paryskim cmentarzu Montmartre dokonano ekshumacji zwłok Juliusza Słowackiego. Katafalk zaprzężony w szóstkę białych koni posuwał się ulicami Paryża. Na mszę żałobną przybyli prezydent Francji, arcybiskup Paryża, korpus dyplomatyczny. Trumnę okrytą biało-czerwonym sztandarem przewieziono do portu Cherbourg, gdzie czekała już kanonierka „Wilia”. A z polskiego wybrzeża w górę Wisły trumnę wiózł statek „Mickiewicz”. „Wilia” i „Mickiewicz”, jakże symboliczne nazwy statków. Wilno tak ściśle związane z Mickiewiczem, a także ze Słowackim…
Kulminacyjnym momentem uroczystości uświetniających sprowadzenie zwłok Juliusza Słowackiego do Polski  było przemówienie Marszałka Józefa Piłsudskiego wygłoszone na dziedzińcu arkadowym Zamku Królewskiego na Wawelu. Piłsudski w swoim przemówieniu mówił o nieśmiertelności, o tym, że moc ducha jest w stanie pokonać przeciwności losu, niewolę, wygnanie, mocarstwa, a wreszcie, nieuchronną śmierć. Po zakończeniu przemówienia Marszałek Piłsudski zwrócił się do otaczających nosze z trumną oficerów następującymi słowami: „W imieniu rządu Rzeczypospolitej polecam panom odnieść trumnę do krypty królewskiej, by królom był równy”.
Znany wileński publicysta i dziennikarz, śp. Jerzy Surwiło, pisał, że historia Wilna ma wiele łączących i wiążących faktów. „Mówimy o Piłsudskim czy mówimy o Słowackim. Przecież Piłsudski i Słowacki – to nierozerwalne”. Byli powiązani z Wilnem, Słowacki uchodzi za ulubionego poetę Marszałka. Wersety z jego dzieł „Wacław” i „Beniowski” wyryte są na płycie nagrobnej na wileńskiej Rossie, pod którą spoczywa serce Piłsudskiego. Pewnie nieprzypadkowo ulice noszące ich imiona znajdowały się w pobliżu. Ulica Juliusza Słowackiego została przeniesiona na obrzeża miasta, zaś ulica Józefa Piłsudskiego zniknęła z mapy Wilna…
Fot. Marian Paluszkiewicz, archiwum

Leave a Reply

Your email address will not be published.