29
„Sianie nienawiści narodowej: znana technika prowokacji”

Od redakcji

Publikacja przez „Kurier Wileński” artykułów z „Gazety Polskiej” – „Litewska operacja: brudne gry wokół Lecha Kaczyńskiego”, „Komunistyczni dyplomaci w akcji. Nadal” oraz zamieszczenie oświadczenia w tej sprawie byłego ambasadora RP na Litwie Janusza Skolimowskiego i przedruk komentarza z portalu L24.pl „Niezłomni: dwie pamięci”– wywołały spore zainteresowanie czytelników „Kuriera”.

W artykułach „Gazety Polskiej” ujawniają się niektóre okoliczności wydarzeń poprzedzających tragedię smoleńską. Przede wszystkim mowa jest o wileńskiej wizycie 08.04.2010 śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz o roli w jej przygotowaniu polskich dyplomatów z komunistyczną przeszłością.

Wyjaśnienie wszystkich okoliczności katastrofy smoleńskiej, największej tragedii w dziejach Narodu Polskiego od zakończenia drugiej wojny światowej, jest sprawą niezwykle ważną. To, co się wydarzyło 10.04.2010 pod Smoleńskiem, ma i będzie miało ogromne znacznie nie tylko dla Polski. Tragiczna śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego na terenie Rosji jest sprawą niezwykle istotną, w kontekście bezpieczeństwa całego regionu, w tym Litwy.

Dzisiaj na naszych łamach zamieszczamy list, który był przesłany do redakcji przed blisko 10 laty. Jego autorem jest ówczesny polski dyplomata, dr Jan Puchalski. W tamtym okresie pełnił funkcję radcy kierownika Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie. Wówczas redakcja „Kuriera Wileńskiego” nie zdecydowała się na jego publikację. Nie uwierzyliśmy w to, że tak olbrzymie wpływy na polską dyplomację mają osoby wywodzące się z dawnych służb specjalnych PRL.

Formalnym powodem do napisania tego listu była nagonka na „Kurier Wileński”, jaka wybuchła po opublikowaniu referatu dr Krzysztofa Buchowskiego „Jak Polak widział Litwina w okresie międzywojennym”, który był zamieszczony na naszych łamach w listopadzie 2006 roku. Ten pisany przed 10 laty list, jak wydaje się dzisiaj, ma jeszcze jedno znaczenie. Jego autor wspomina o strategicznych projektach energetycznych, realizacja których była niezwykle ważna dla Litwy i Polski. Dzisiaj już wiemy, że nie udało się ich w pełni zrealizować.

Z kolei w ostatnich dniach na Litwie wybuchł skandal wokół byłego już wiceprzewodniczącego sejmu, posła z ramienia partii socjaldemokratycznej, Mindaugasa Bastysa. Litewski Departament Bezpieczeństwa zarzuca mu powiązania z rosyjską państwową, energetyczną korporacją „Rosatom” oraz oficerem KGB. Przed 10 laty Bastys zajmował stanowisko doradcy premiera litewskiego rządu.

Redakcja

(List zamieszczamy z nieznacznymi skrótami.)


Sianie nienawiści narodowej: znana technika prowokacji

Obserwując rozpętaną prowokację wokół „Kuriera Wileńskiego” nasuwa się wrażenie, że mieści się ona w klasycznym kanonie prowokacji sowieckiej. Starożytne porzekadło głosiło: Kto ma w tym interes. Jak przeanalizujemy kalendarium, to widzimy, że kampania nienawiści do redakcji „Kuriera Wileńskiego” i środowiska Polaków na Litwie jest skierowana przez technologów rosyjskich.

Referat dr Krzysztofa Buchowskiego z Uniwersytetu Białostockiego na temat stosunków polsko-litewskich na przestrzeni wieków został wygłoszony na Uniwersytecie Wileńskim około pół roku temu. Dwa tygodnie później został opublikowany w „Kurierze Wileńskim”. Po trzech miesiącach do akcji niszczenia redakcji i siania nienawiści polsko-litewskiej przystąpili niektóre litewskie media. To nie przypadek. W międzyczasie „Kurier Wileński” opublikował znamienny tekst o tym, że Litwie grozi los satelity Rosji. W myśl ustaw, że atak jest najlepszą bronią, określone środowiska przystąpiły do ataku. Ataku poprzez redakcję na Polskę, strategicznego partnera Litwy.

Litwa i Polska mają zrealizować dwa wielkie projekty europejskie: budowę nowej Elektrowni Atomowej oraz Mostu Energetycznego. Te inwestycje ograniczą wpływy rosyjskie. Należy się dziwić patriotycznie nastawionym Litwinom, że tak łatwo dają się manipulować i stają się czasami nieświadomie instrumentem taktyki rosyjskiej, polegającej na prowokacji. Najbardziej paradoksalne jest, iż referat naukowy stał się pretekstem do zaatakowania znanego polskiego dziennika. Środowisko polskie jest oburzone tą prowokacją, manipulowaniem faktami i instrumentalizacją problemu. Polacy na Litwie są wierni i oddani swemu państwu litewskiemu. Cieszą się, że to Polska zalegalizowała wielomiliardowe inwestycje, tak potrzebne Litwie.

Kiedyś w czasach komunizmu radio „Wolna Europa” nawoływała do rozsądku pod hasłem „Nie dajmy się zwariować”. To nie jest demokracją, jak artykuł historyczny, realizuje się i wykorzystuje się do bieżącej gry politycznej. Na pewno redakcja ubolewa, że mimowolnie stała się elementem szerszej gry politycznej. Może jednak zacietrzewienie ustąpi miejsca rozsądkowi.

Z informacji napływających z ostatnich lat z Armenii, Kijowa, Rzymu, Moskwy i innych krajów wynika, że wywiad pochodzący z epoki PRL — chociaż zweryfikowany — nadal pozostał mentalnościowo na tym poziomie. Obecny wywiad stanowi 95 proc. dyplomacji — w większości z PRL — i nie ma możliwości prowadzenia walki z wrogiem. Działalność zaś często ogranicza się do krótkich notatek, intryg i gier personalnych wobec tych pracowników, którzy nie należą do „swoich”.

Mamy dowody na to, że metodą plotek, posługując się autorytetem Agencji Wywiadu, wyrzucają niewygodnych ludzi. Po drugie, ci tzw. wywiadowcy z PRL porozstawiani na różnych stanowiskach reprezentują bardzo niski poziom merytoryczny, są często leniwymi, skrajnymi dyletantami. Ale oni są nieusuwalni. Paradoks, kiedy mamy tyle podołać, to spece od wywiadu wykańczają naszych dobrze merytorycznie przygotowanych specjalistów metodą pały po głowie, bo na placówkach wśród agentów są w dużym momencie ludzie z rodowodem milicjanta.

dr Jan Puchalski

29 odpowiedzi to „Sianie nienawiści narodowej: znana technika prowokacji”

  1. W.Litwin mówi:

    To nie prowokacja wokół Kuriera. To Kurier sprowokował dokonując przedruku!!!

    Zwłaszcza, że nie jest prawdą, iż to Pan Skolimowski zabiegał o przyjazd śp Lecha Kaczyńskiego. Były dyplomata wysłał notkę o prawdopodobnym scenariuszu odrzucenia przez Sejm ustawy o pisowni polskich nazwisk.

    To po pierwsze. Po drugie, to artykuł w mojej ocenie miał skłócić Jarosława Kaczyńskiego z obecnym Prezydentem, który ma odmienną politykę wschodnią niż osoby, które były pomysłodawcą opublikowania wspomnianego artykułu w GP. Prezydent chce walczyć o dobre traktowanie Kresowiaków i przestrzeganie traktatów, podczas gdy drugi obóz tzw giedroyciowców chce poświęcić naszych rodaków na wschodzie w imię własnych interesów. Jak wiemy doskonale prym w tej drugiej grupie wiodą Dziedziczak, a zwłaszcza Dworczyk, którzy są odpowiedzialni za rozpad związku Polaków na Białorusi, który odpowiada za umieszczenie Jana Piekło na stanowisku Ambasadora na Ukrainie,

  2. W.Litwin mówi:

    Kurier nie jest taki niewinny i na pewno nie jest ofiarą. W dodatku sam powinien zastanowić się nad swoim postępowaniem, jak choćby w ostatnich wyborach

  3. wielki brat mówi:

    Do W.Litwin jeżeli to co opublikował KW jest kłamstwem, to czemu nikt nie podaje go do sądu? Kurier też nie bez winy, czemu tylko teraz zamieścił list Polskiego dyplomaty? Czemu nie zrobił tego na czasie? Już po czasie widzimy jakie skutki mamy od działalności Polskich ambasadorów, zepsute stosunki ze stroną Litewską, zbliżenie AWPL ze stroną Rosyjską. W czyim interesie to robione? Po takim urzędowaniu będziemy jeszcze długo mieli problemy i ze stroną Litewską i z ZPL i z AWPL, no i wiadomo we wszystkim będą winni Dziedziczak z Dworczykiem.

  4. deratyzator mówi:

    Znowu na Kurierze niejaki internauta wielki brat przyłącza się do lietuviskiego scenariusza opluwania AWPL.
    Akurat AWPL kolego lub koleżanko to łączy wiele mniejszości narodowych w tym białoruską, ukraińską, rosyjską, a nawet Litwinów co pokazują wybory, a nie współpracuje z jedną jak bredzisz. Tylko dureń może takie rzeczy pisać lub etatowy współpracownik saugumy.

  5. W.Litwin mówi:

    Wielki bracie jestem ciekaw ile srebrników dostajesz za wplatanie haseł o zbliżeniu AWPL z Rosją.

    Skąd ty to wziąłeś? Napisali ci przełożeni na kartce z obowiązkowym komentowaniem i dopisywaniem takich bzdur? Jak wygląda to zbliżenie? Chyba nie będziesz takim przygłupem i nie wspomnisz o wstążce? A może działacze AWPL zamówili na obiad Pielmieni i stąd wniosek o zbliżeniu?

    Niedługo jak będzie jakaś stłuczka to trolotobiepodobni przypiszą to AWPL i w komentarzach będziecie pisać, że to z uwagi na zbliżenie z Rosją.

    Przyjrzyj się lepiej z kim przystaje ostatnio ZW, które zbliżyło się do konserw. Kubilius to chyba już „polówkę” ma na okińczycowym korytarzu wystawioną. A o czerwonym pochodzeniu tego jegomościa chyba nie trzeba wspominać. Masz tu więc swoje realne zbliżenie z postsowieckimi politykami, którzy doprowadzili do takiej dyskryminacji wobec Polaków. Zajmij się więc może czymś pożytecznym, a nie wyimaginowanymi hasłami bo robisz nie potrzebnie sobie z buzi cholewę.

    pozdrawiam

  6. No Name mówi:

    Problemem jest to, że to sama Lietuva nie rozliczyła się z komunistycznej przeszłości. Ludzie głęboko powiązani z dawnymi służbami i systemem, nadal sprawują wysokie stanowiska partyjne i państwowe. Dlatego sytuacja jest chora, a winnych szuka się wszędzie wokół (np. rzucając oszczercze oskarżenia na polskie środowisko), tylko nie tam gdzie trzeba, czyli na różnych szczeblach wśród lietuviskich decydentów.

  7. Ja mówi:

    Proszę Państwa, znów zamiast logiki włączamy tu głupotę i pyskówkę.
    Wygląda to nieładnie, ale bardzo tendencyjnie.
    Zauważmy, po pierwsze:- jak tylko Kurier nadepnie na bolące tematy, oczywiśie ” Prorosyjskie”, „proPRL-owskie” to ze strony AWPL-owskich trolli lecą oszczerstwa i obelgi. Dlaczego? No, właśnie, dlatego, że atak jest najlepszą obroną. AWPL ma na sumieniu wiele nieczystości.
    Po drugie: co złego robi Gazeta Polska,czy Kurier Wileński, ukazując ważne tematy i ich demaskując?
    Przecież po to właśnie są dzienniki, by podawali rzetelne informacje,do Kuriera można jednak mieć żal czy pretensje, że był zbyt ostrożny. Być może sprawy z Ambasadorami czy z Rosatomem wyglądałyby dziś inaczej…

    Po

  8. Jerzy mówi:

    Najważniejsza sprawa: dyplomację trzeba umieć prowadzić.
    Każdy ambasador reprezentuje majestat swojego kraju, zatem polscy – majestat Rzeczypospolitej. Niewybredne atakowanie jakiegoś ambasadora jest uderzeniem w autorytet Polski.
    Zmiany kadrowe, jeśli są konieczne, powinno się robić w zaciszu gabinetów MSZ, a nie w mediach na oczach gawiedzi.
    Dobrego imienia Polski należy bronić, a nie obniżać jej prestiż. Wystarczy, że już i tak jest mocno obrażana w wielu zachodnich mediach.
    Dlatego publikacje Gazety Polskiej (i jej przedruki) uważam za nierozsądne i szkodliwe.

  9. W.Litwin mówi:

    Do Ja!!!

    Proszę łaskawie zauważyć, że to użytkownik „Wielki Brat” wlepił etykietkę rosyjskości AWPL, która pasuje jak w tym miejscu jak świni siodło. Poza tym pyskówkę to ty robisz wyzywając od trolli, czego sobie nie życzę, bo trollem nie jestem a i nie pozwalam na wypisywanie takich bredni.

    Wracając do tematu. Wielką krzywdę i ogromny chaos panuje w rządowej polityce wschodniej. I to, wydaje się, że za sprawą jednego człowieka – Dworczyka, który okazuje się być głównym rozgrywającym. Możemy przypomnieć jak jednoosobowo jeździł na Ukrainę proponując przywileje, nazwy ulic w Warszawie dla bohatyrowiczów upowskich, przypomnijmy sobie kogo ustanowił na ambasadora – pana Piekło, który neguje ludobójstwo, a ostatnio mamy przykład Białorusi – po raz drugi skutecznie rozbito Związek Polaków

  10. kaz mówi:

    A ja myślę, że użydkownik „W.Litwin” to ani W ani Litwin, tylko płatny troll, który wszędzie węszy spiski i pisze, jak mu pracodawca każe. Tylko kto jest zleceniodawcą?!
    Panie C…, bo chyba tak do Ciebie należałoby się zwracać? Artykuł traktuje o prowokacji sprzed dziesięciu lat, kiedy nie byłeś w ogóle publicznie zainteresowany losami Polaków na Litwie, nieprawdaż? Ale uważne czytanie to nie jest twoja mocna słowa, podobnie jak słuchanie innych, choćby i mądrzejszych od ciebie, o co nietrudno.
    Skąd tyle jadu pod adresem Dziedziczaka i Dworczyka, którzy są zaledwie wiceministrami, Dworczyk wiceministrem obrony narodowej. Czyżby chodziło o pieniądze, które wcześniej przez nikogo niekontrolowana wydawała „Wspólnota Polska”?! Grube miliony szły na budowę czasem pustujących domów polskich, na dziwne inwestycje, drogie remonty, kto to policzy? A czemu brakuje podręczników na języku polskim, jeśli i na to pieniądze były przeznaczane?

  11. Dudak mówi:

    Po raz pierwszy w życiu od dr Jana Puchalskiego dowiedziałem się,że w Polsce istniał komunizm,bo tam dopiero budowano socjalizm.Co zaś dotyczy tego ,że w dyplomacji polskiej sporo jest byłych członków służb specjalnych PRL,dla mnie nic nowego,bo na Litwie takich jest jeszcze wiecej wobec tego,że zaniechano lustracji – szerokiej i głębokiej.

  12. E.A. mówi:

    Każdy człowiek obecnie po 50 roku życia musiał zaczynać karierę w poprzednim systemie. W niektórych zawodach wiązało się to z wiadomą dyspozycyjnością, na pewno było tak w służbach mundurowych czy dyplomacji. Ale wypada spojrzeć, jak taki ktoś zachowywał się po przełomie ustrojowym.
    Ambasador Skolimowski mocno pomagał Polakom na Litwie, wspierał ich, do dzisiaj jest wspominany jako przyjaciel i często bywa na Wileńszczyźnie. Zostawił po sobie dobre dzieło, bez względu na jego dalszą przeszłość.
    Ale już taki ambasador Widacki, tak wychwalany przez „elity intelektualne” II RP, zupełnie ignorował sprawy wilnian, za to bratał się z lietuvisami i w istocie przejął ich narrację, skrajnie niekorzystna dla polskości Wileńszczyzny. Do dziś wspomnienia misji Widackiego na Litwie są jak najgorsze.
    Czyli ważniejsze od metryczki jest to, jak dany człowiek się zachował i czego dokonał.

  13. pytania mówi:

    Dlaczego Kurier nie opublikował listu 10 lat temu? Pewnie nie pozwalała kalkulacja, relacje towarzysko-biznesowe, zwyczajnie nie opłacało się… Ale list czekał na półce, aż przyszło „zielone światło” czyli sygnał z Polski: ogłoszone zmiany w MSZ i publikacje w mediach krajowych. Teraz Kurier jest odważny.
    Czy jeszcze jakieś podobne starożytne ciekawostki Kurier przechowuje na stosowne czasy?

  14. odpowiedz mówi:

    ja pamietam kadencje skolimowskiego jako ambasadora. politycy awpl caly czas byli promowani przez radio znad wilii, renata cytacka miala tam swoj wlasny program nawet. czy dlatego dzis broni sie skolimowskiego, bo robione byly razem z nim interesy przez okinczyca i tomaszewskiego?

    kiedy byl ambasadorem janusz skolimowski, litwa przyjela niekorzystne poprawki do ustawy o nazwiskach, ustawe oswiatowa uderzajaca w polskie szkolnictwo, nic ambasada nie zrobila ws reprywatyzacji, ani jednej noty nie wystosowala

  15. Ja mówi:

    Zaprzeczam stanowczo w nagonce na Ambasadora Widackiego!

    Akurat Jemu Polacy na Litwie muszą być, a myślę ,że i są wdzięczni najbardziej ze wszystkich Ambasadorów RP na Litwie.
    On był pierwszym, zakładał dopiero, odradzał stosunki z niepodległą Litwą, znaczy- musiał szukać porozumienia z politykami litewskimi. A Rodakom, tzn. Wilniukom, pomagał najbardziej, za Jego kadencji założono kamień pod budowę Domu Polskiego, i zaczęto budowę, założono Polską Galerię Artystyczną, wykupiono i uporządkowano ziemię w Zułowie, gdzie dzisiaj odbywają się uroczystości patriotyczno-historyczne, – i bardzo wiele innych dostojnych poczynań.
    Jak widać, mamy bardzo krótką pamięć i niską kulturę , niestety.

  16. W.Litwin mówi:

    Zobaczcie co Dworczyk zrobił na Białorusi!!! Im chodzi o to abyśmy na Litwie też się podzielili, bo to osłabi polską społeczność. 10 organizacji, 10 prezesów, 10 koncepcji – jednym słowem chaos.
    Możemy wtedy zapomnieć o posłach, samorządach, o jedności. kto się z nami będzie wtedy liczył???

  17. wielki brat mówi:

    Do W.Litwin, masz racja, najlepiej to jak jedna organizacja, jedna partia, jedna gazeta – w jedności siła!
    Ależ to już było i mam nadzieję że nie będzie więcej.

  18. W.Litwin mówi:

    Do wielkiego brata – Wskazałem, że mnogość organizacji osłabia Polaków. Co innego polityka jednej partii w kraju a co innego, gdy jest się mniejszością narodową zwłaszcza w tak nieprzyjaznych warunkach. Gdyby partia nie miała poparcia, też miałoby to rację bytu, ale na Litwie jak widać ludzie chcą trzymać się razem. Gdyby było inaczej nie byłoby posłów, merów, władzy w samorządzie. Poza tym ci ludzie wykonują dobrze swoją pracę. A najważniejsze, że robią to uczciwie i bez finansowania od biznesu. I myślę, że należy uszanować wybór tych tysięcy Polaków a nie zachowywać się jak kodziarze.

    Pisanie głupot „jedna partia, jedna gazeta” jest ogromnym uproszczeniem i domeną ludzi o ograniczonej inteligencji lub cynicznych ignorantów.

  19. Wanda mówi:

    Widać, że „Litwin” nie miejscowy. Znaczy, wszystkie koła Związku Polaków na Litwie polikwidować, oddziały, stowarzyszenia i fundacje, bo jedność rozbijają. Nie ma co Europejska Fundacja Praw Człowieka o nazwiska walczyć, nie ma co Wileńska Młodzież Patriotyczna walczyć o pamięć, a Teatr Polski w Wilnie o kulturę. Tak naprawdę one nie o nazwiska, pamięć i kulturę, a rozbicie jedności walczą, czyż nieprawdaż?
    W. „Litwinie”, kto tu jest cynicznym ignorantem?

  20. tutejszy mówi:

    czy w.litwin szyfruje sie jako witautas l.? mnie tak wyglada

  21. W.Litwin mówi:

    Hehe. Pani(?) Wando nie napisałem nic takiego, że należy likwidować koła ZPL. To są już zbyt daleko wyciągnięte wnioski w stylu „ze skrajności w skrajność”. Oczywiście, że jestem za istnieniem kół, Wileńskiej Młodzieży Patriotycznej itp. Natomiast NIE JESTEM za alternatywą dla Związku Polaków na Litwie czy AWPL-ZCHR.

    Przeinaczanie i manipulacja jest domeną trolli. Tak samo jak wyciąganie takich absurdalnych wniosków. Zarówno ZWPl jak i AWPL robią wiele dobrego dla naszej społeczności. Robią to w uczciwy sposób, ciężko pracując dla nas wszystkich. Dla zachowania szkół, tożsamości, języka. A także dla polepszenia się statusu wszystkich mieszkańców. A niejaki Radczenko i okińczycowe ZW cały czas poszukują NOWEJ organizacji, przytaczając przy tym absurdalne argumenty. Środowiska starają się zrobić wszystko aby taką alternatywę stworzyć i wcale nie chodzi o polepszenie sytuacji Polaków na Litwie a o odsunięcie Akcji i „rozwodnienie” siły. Proszę się zastanowić czy silniejsza jest organizacja, która ma poparcie 100 000 Polaków czy cztery organizacje, które mają po 25 000??? Proszę to sobie przełożyć na wybory samorządowe, do sejmu. Polacy będą mówić albo jednym głosem albo wcale. Wszelkie próby rozbicia tej jedności służą tylko i wyłącznie przeciwnikom polskości. Więc jedynymi cynikami i obłudnikami są środowiska ZW i im podobne. Szukanie czegoś innego to także podważanie zasad demokracji, gdyż Polacy na Litwie znacząco popierają Akcję, która jest ich. Bo to z tych ludzi wywodzą się posłowie, merowie, radni.

    Więc proszę mi tu wyimaginowanych historii o likwidacji teatru nie wkładać.

    Do tutejszy – szkoda komentować takie wpisy, które być może nie urodziły się w do końca zdrowym umyśle, hę?

  22. wielki brat mówi:

    Do W.Litwina, na początku lat 90 tych mieliśmy w Sejmasie 9 posłów Polaków z różnych partyj, dziś kiedy wszyscy zjednoczyliśmy to mamy tylko 7. Jak Polacy byli aktywni we wszystkich organizacjach politycznych Litwy dużo co osiągneliśmy i szkoły nowe powstawały i liczba uczniów rosła i polski biznes miał wsparcie ze strony polityków, a nikt nie obzywał przedsiębiorców cinkciażami. A teraz AWPL była nawet w koalicji rządzącej i co potrafili zrobić? A nic! Tylko ciągle słyszymy jak ciężko pracują. A gdzie rezultat? Jeżeli nie potrafią to muszą ustąpić. A tak nie jest, bo niema żadnego wyboru. Jest tylko jedna partia jak beton, która nie nie dopuszcza żadnych wewnęcznych reform, organicznie nie znosi żadnej krytyki. Każdą próbą krytyki traktuje się jak rozbijanie polskości i z autorami rozprawia się przy pomocy struktur społecznych, samorządowych i Polskiej ambasady.

  23. A. mówi:

    Czasy się zmieniły, na początku lat 90. Lietuva dużo i co obiecywała, bo była niepewna swego. Ale szybko Landsbergis i spółka zmienili front i to Polacy Wilniucy stali się ofiarami. Także dosłownie, gdy Landsbergis i inni dostojnicy „przenieśli ” ziemię i dostali majątki w Wilnie, a nam niewiele albo nic pozostało. A kandydowanie z innych list to pustosłowie, co osiągnęli Klonowski na listach Zuokasa albo kandydaci od socdemów czy liberałów? – Byli tylko wypełniaczami list, mieli rozpraszać polskie głosy by osłabić AWPL, nic innego. Zaraz po wyborach poszli w odstawkę a zostaną „ożywieni ” przed kolejną kampanią.

  24. Jur mówi:

    Bez rozliczenia hitlerowsko-litewskich z lat 1941-lipiec 19443 – zbrodni w tajnej policji ,służbie więziennej, katowaniu na Łukiszkach i pomordowaniu ludności cywilnej w Glińciszkach trudno o postęp w pojednaniu polsko -litewskim.Dochodzi teraz jeszcze trwająca od 1941 litewska polityka wynarodowiania, ograniczania praw mniejszości i nie respektowania praw człowieka i wymazywania polskiego dorobku kulturowego.
    Spojrzenie na działanie AK broniącego Polaków na Wileńszczyźnie jest wypaczone. Między innymi chodzi o zemstę Łupaszki. Litewska policja na niemieckim żołdzie dokonała egzekucji 39 Polaków w Glinciszkach i Podbrzeziu. Akcja była okrutna – na liście ofiar figuruje m.in. ośmioro dzieci w wieku od 3 do 14 lat, dwie ciężarne kobiety, a także 84-letni staruszek. Na miejsce zbrodni przybyli wkrótce partyzanci Armii Krajowej pod wodzą majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Widok zastrzelonych kobiet i dzieci był trudny do zniesienia, nawet dla zaprawionych w bojach weteranów. Major Szendzielarz, bez porozumienia z dowództwem, podjął decyzję o przeprowadzeniu odwetu. Polacy ruszyli przeciwko litewskiej wsi Dubinki. Wieść o samowolnej akcji szybko dotarła do komendanta Okręgu Wileńskiego AK. Był nim ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. Natychmiast interweniował, wydając rozkaz przerwania działań. Niestety, goniec z rozkazem nie dotarł na czas. „Łupaszkowcy” zdobyli Dubinki, likwidując tamtejszy posterunek policji. Następnie wywlekli z domów i rozstrzelali kilka litewskich rodzin. Polska akcja odwetowa pochłonęła 27 ofiar. bezprecedensowy w dziejach wileńskiej Armii Krajowej i polsko-litewskiego konfliktu, i dlatego trudno go porównywać z ogromem zbrodni popełnionych przez szowinistów litewskich (w samych tylko Ponarach litewscy ochotnicy z Ypatingas Burys rozstrzelali co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi). Dało się słyszeć opinie, że polski odwet w Dubinkach przyniósł jakieś dobro, gdyż w jego efekcie Litwini zaniechali akcji wymierzonych w polską ludność. Atak na Dubinki był złamaniem rozkazu komendanta „Wilka” z 12 kwietnia 1944 r., kategorycznie zabraniającego represji wobec cywilów.

  25. a mówi:

    no cóż,jur trzezwo patrzy na życie!
    mało takich jest.
    porozmawiajmy?

  26. tad mówi:

    Dziel i rzadz, radziecka metoda.Polacy na Wilenszczyznie maja jedyny ratunek,tylko AWPL ze by jezyk ojczysty zachowac.Koloboranci i zdrajcy zawsze byli i beda, ktorzy za pieniadze i slawe na wszystko gotowi. Do,, jur”. po innym dannym w okolicach Dubinek ,Giedroic , w akcji odwetowej 5gr AK ofiar 81 osob.Rozkaz komendanta byl dla 4 i 5 br AK wejsc na teren Litwy i pokazac swoja obecnoc i zastraszyc policje litewska ze by nie znecala sie na liudnoscio polska ale nie zabijac cywilow. .Co slyszalem ze slow swiadkow.

  27. Jur mówi:

    Nie zacierać faktów historycznych. Ponary powinny mieć jasne stanowisko bez sciemniania faktów.
    Walki Polaków o swoją wileńską ojczyznę powinny byś w podręcznikach historii.Przypisywanie zbrojnemu podziemi i armii AK fałszywego obrazu i robienie z Łupaszki bandyty to też trzeba naświetlić.Pielęgnowanie pamięci Dubinek a milczenie o Glińciszkach to fałszowanie historii.
    Dla przypomnienia Glińciszki.
    Fakty [ starannie ukrywane] mówią za siebie.:GLINCISZKI / GLITIŠKĖS
    Krzyż w miejscu śmierci Polaków zamordowanych przez Litwinów w 1944 r.
    Lokalizacja: okr. wileński, r. wileński, gmina Podbrzezie / Glitiškės, Vilniaus aps., Vilniaus r., Paberžės sen. (54°59’10′′N, 25°13′30′′E )
    20 czerwca 1944 roku litewski oddział pomocniczy policji niemieckiej zastrzelił 38 mieszkańców Glinciszek. Był to odwet za śmierć czterech litewskich policjantów w starciu z 5 Wileńską Brygadą AK, dowodzoną przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, oddziałem AK niedługo przedtem przebywającym w majątku Glinciszki. Znaczną część ofiar stanowiły kobiety i dzieci (większość mężczyzn wyszła w tym czasie do pracy). Pracownicy majątku, będącego wówczas w niemieckim zarządzie Landbewirstschaftungsgesellschaft Ostland, już zamknięci przez litewskich policjantów w dawnej kaplicy glinciskiego pałacu i mający prawdopodobnie być następnie rozstrzelani, zostali uratowani dzięki przyjazdowi Niemców, reprezentantów niemieckiego zarządu,którzy spłoszyli napastników. Przybyły wraz z nimi bezpośredni administrator majątku, Władysław Komar, został zabity w drodze powrotnej, niedaleko Podbrzezia.
    Bezpośrednio po morderstwie dokonanym przez Litwinów na Polakach i po pochówku ofiar, na miejscu egzekucji Polacy postawili dębowy krzyż. Po trzech dniach został on zniszczony przez Litwinów. Krzyż ponownie ustawionow 2000 r. Pomysłodawczynią ustawienia tego krzyża była Teresa Samuchowa, a fundatorem -Stanisław Bortkiewicz.
    Cmentarzyk polskich ofiar karnej ekspedycji litewskiej na wieś Glinciszki
    Lokalizacja: okr. wileński, r. wileński, gmina Podbrzezie/ Glitiškės, Vilniaus aps., Vilniaus r., Paberžės sen.
    ZBRODNIA w GLIŃCISZKACH –wydarzenia, do których doszło 20 czerwca 1944 roku, kiedy to litewski oddział pomocniczy policji niemieckiej zastrzelił 38 mieszkańców Glinciszek. Był to odwet za śmierć czterech litewskich policjantów w starciu z 5 Wileńską Brygadą AK, dowodzoną przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, oddziałem AK niedługo przedtem przebywającym w majątku Glinciszki. Znaczną część ofiar stanowiły kobiety i dzieci (większość mężczyzn wyszła w tym czasie do pracy). Pracownicy majątku, będącego wówczas w niemieckim zarządzie Landbewirstschaftungsgesellschaft Ostland, już zamknięci przez litewskich policjantów w dawnej kaplicy glinciskiego pałacu i mający prawdopodobnie być następnie rozstrzelani, zostali uratowani dzięki przyjazdowi Niemców, reprezentantów niemieckiego zarządu, którzy spłoszyli napastników. Przybyły wraz z nimi bezpośredni administrator majątku, Władysław Komar, został zabity w drodze powrotnej, niedaleko Podbrzezia.

    TU SPOCZYWAJĄ POLACY / MIESZKAŃCY GLINCISZEK / ZAMORDOWANI / 20 CZERWCA 1944 / ICH
    PAMIĘCI TABLICĘ TĘ POŚWIĘCAJĄ RODACY.
    Po obu stronach napisu tablice z nazwiskami zamordowanych:

    Bałendo Irena, 1929-20.VI.1944
    Bałendo Salomea, 1898-20.VI.1944
    Bałendo Teresa, 1941-20.VI.1944
    Bałendo Wanda, 1923-20.VI.1944
    Bitowt Paweł, 1911-20.VI.1944 28
    Czerniawski Paweł, lat 25-
    Dubieniecki Mikołaj, zam. 20.VI.1944
    Jankowski, 1860-20.VI.1944
    Klukowski Józef, 1908-20.VI.1944
    Komar Władysław, 1910-20.VI.1944
    Koneczna Ludmiła, 1904-20.VI.1944
    Koneczny Jarosław, 1930-20.VI.1944
    Koneczny Józef, 1904-20.VI.1944
    Łukasik Bohdan, 1939-20.VI.1944
    Łukasik Helena, 1911-20.VI.1944
    Mackiewicz Władysław, 1924-20.VI.1944
    Matalaniec Helena, 1941-20.VI.1944
    Matalaniec Maria, 1922-20.VI.1944
    Mieżaniec Antoni, 1927-20.VI.1944
    NN, zam. 20.VI.1944
    NN, zam. 20.VI.1944
    Nowicka Jadwiga, 1920-20.VI.1944
    Nowicka Władysława, 1939-20.VI.1944
    Romejko, zam. 20.VI.1944
    Sobolewski Mieczysław, 1922-20.VI.1944
    Stankiewicz Apolonia, 1881-20.VI.1944
    Stankiewicz Michał, 1878-20.VI.1944
    Szalkowska Maria, 1923-20.VI.1944
    Szalkowski Wacław, 1920-20.VI.1944
    Szewiel Aleksander, 1932-20.VI.1944
    Szewiel Felicja, 1901-20.VI.1944
    Szewiel Marian, 1934-20.VI.1944
    Szymianiec Karol, 1880-20.VI.1944
    Wenclewska Konstancja, zam. 20.VI.1944
    Wenclewski Feliks, zam. 20.VI.1944
    Wenclewski Konstanty, 1936-20.VI.1944
    Wiszkiel Joanna, 1866-20.VI.1944
    Zienkiewicz Longin, 1909-20.VI.1944
    Żytliński Józef, 1928-20.VI.1944

    Źródło; http://www.msz.gov.pl/resource/861ec31b-a7fc-453f-b263-e7925e358015:JCR

  28. Jur mówi:

    Uważam że nie należy przenosić zróżnicowanych poglądów PiS – PO na sprawy Polaków na Litwie.
    Mniejszość polska powinna głównie konsolidować swoje postępowanie wobec problemów na Wileńszczyźnie i poszukiwać wspólnych konstruktywnych rozwiązań i nie dzielić lecz łączyć działanie.

  29. winnicjusz mówi:

    Ja również uważam że Polacy na Litwie nie powinni się dzielić na podobieństwo Polaków w Polsce. Argument za tym że gdy byli podzieleni to w Sejmie Litwy znalazło się o 2 polskich posłów więcej niż kiedykolwiek potem uważam za absurdalny. Nie tylko dlatego że w miedzy czasie doszło do takich podziałów administracyjnych że po nich w większości jednostkach Polacy zaczęli stanowić mniejszość. Również dlatego że trudno rozliczać partie ‚krzaki’ (powiedzenie z Korony ‚firma krzak, krzak się wyrwie i po firmie) z wyników ponieważ w każdej chwili mogą one zniknąć a członek partii ‚krzak’ zwala cała odpowiedzialność na partię. Z drugiej strony AWP musi obiecywać to co może wypełnić a jeżeli nie może to powinna zrezygnować z tworzenia rządu co wcześniej czy później doprowadziłoby do upadku rządu a docelowo liczeniu się z głosami rządowej mniejszości. Obawiam się że bez względu na to kto rządzi AWP jest zawsze w rządzie a jedyni którzy na tym zyskują są jej członkowie zarządu. Mam wrażenie że AWP jest takim PSL niby chłopska partia a z chłopami zupełnie się nie liczyła dając/utrzymując ochłapy z czasów PRL takie jak KRUS (osobne ubezpieczenia emerytalne dla chłopów). Zdaję sobie sprawę jak trudno zmienić skostniał twór od środka gdzie ręka rękę myję i przysługa za przysługę. Jest to jednak możliwe czego przykładem jest choćby Trump i amerykańska Partia Republikańska. Warto chyba raz na jakiś czas zagłosować na demagoga z AWP choćby tylko po to by poruszyć starych tetryków a jednocześnie ostro eliminować tych którzy z jakiegokolwiek powodu będą dążyć do rozbicia z AWP. To takie moje przemyślenia. Jakkolwiek Polacy z Litwy mają moje poparcie we wszystkim czego sobie życzą nie uważam że za sprawiedliwe krzywdzenie fizyczne większej grupy ludzi by zadowolić mniejszą. Proszę mieć w pamięci że Polska przyjmie Was zawsze z otwartymi ramionami. Rozumiem czemu zostajecie tam mój pradziadek wysłał całą rodzinę do Polski a sam pozbawiony majątku i środków do życia zmarł u Sowietów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.