1
Emigrantów Wielkanoc po brytyjsku

Palmy można kupić tylko w specjalnych sklepach polskich i litewskich Fot. Renata Karpowicz

Obchodzenie świąt w kraju z innymi tradycjami różni się od świętowania na swojej ojczyźnie i znamiennie wpływa na formę, jaką to święto przybierze we wszystkich domach na obczyźnie. Jedno jest pewne: duch świętowania nie będzie jednolity.

Niektórzy decydują się, choć na kilka dni, wrócić na Litwę i spędzić święta w rodzinnym gronie. Ale nie każdy może sobie na taki krok pozwolić. Ci, którzy zostają na obczyźnie, budują swoją nową tradycję, zapraszają do siebie znajomych lub starają się dopasować do zwyczajów danego kraju.
Czy wielu emigrantów w Wielkiej Brytanii myśli o tym, jak przygotować się do Niedzieli Palmowej czy Świąt Wielkanocnych duchowo i praktycznie?

– Niestety, ale powoli na obczyźnie odchodzi się od tradycji wyniesionych z domu. Mało kto już dziś pości, mało kto pamięta o Środzie Popielcowej, Niedzieli Palmowej i całym Wielkim Tygodniu. Anglicy nie mają takiego święta jak Niedziela Palmowa. Dla nich jest to zwyczajna niedziela. Palmy można kupić tylko w specjalnych sklepach polskich i litewskich. Niestety, tutaj nie ma tak dużego wyboru jak na Litwie – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Renata Karpowicz z Lincolnu.

U niektórych imigrantów być może tegoroczna Niedziela Palmowa czy Wielkanoc wzniecą jeszcze dobre chęci do utrzymania ludowych tradycji i symbolicznych obrzędów chrześcijańskich, lecz w wielu przypadkach będzie wręcz przeciwnie i wkradnie się zwyczajne zapomnienie, niechęć i obojętność wobec dawnych tradycji wyniesionych z domu.

– Tutaj jest zupełnie inaczej, jak było na Litwie. Ja i mój mąż pochodzimy z rodziny katolickiej. Na te święta zawsze czekało się z niecierpliwością. Pamiętam, że w Niedzielę Palmową z całą rodziną szliśmy do Ostrej Bramy. To już była taka rodzinna tradycja. Kościoły były wypełnione po brzegi – wspomina pani Renata z nostalgią.

Wśród emigrantów z Litwy tradycyjny czas oczekiwania na święta i przygotowywania się odchodzi w niepamięć. Pani Renata z mężem w Anglii mieszkają już ponad 5 lat. Na Wyspach urodziły się też ich dzieci, Adam i Milena. Jak mówi, czuje jak tradycje powoli odchodzą.

– Ja, tak jak i większa część imigrantów na Wyspach, będę pracować. Tutaj nie ma wolnego dnia. Ludzie są po prostu zapracowani. Kupię palmę, a mąż z dziećmi, jeśli będzie miał wolny dzień, pójdzie do kościoła. Dom Boży mamy niedaleko. Msze Święte w języku polskim mamy co niedzielę, w języku litewskim raz w miesiącu. Tego dnia nie zabraknie ludzi w polskich kościołach, ale to już nie to samo. Moje dzieci w ogóle nie rozumieją tych świąt. Staramy się im wytłumaczyć, ale trudno jest im zrozumieć, gdyż na Wyspach świętujemy inaczej. Gdy tylko przyjeżdżasz do kraju z innymi tradycjami, starasz się podtrzymywać swoje tradycje, następnie nie chcesz być inny, zaczynasz starać się obchodzić te święta tak jak Anglicy. A potem nawet nie zauważysz, jak przyjmujesz ich tradycje – zaznacza Renata Karpowicz.

Nowy styl życia, utrata wiary, lenistwo i brak motywacji do świętowania, niekiedy spowodowany rozłąką z rodziną, to przyczyny, dla których imigranci w Wielkiej Brytanii nie przywiązują zbytniej wagi do potrzeby obchodzenia w szczególny sposób Świąt Wielkanocnych.

W Wielkiej Brytanii nie ma tak dużego wyboru palemek jak na Litwie Fot. Renata Karpowicz

– Wielkanoc w Anglii to raczej święto komercyjne. Świętuje się je też inaczej jak na Litwie czy w Polsce. Anglicy nie malują i nie święcą jajek ani pokarmów. Na Wielkanoc królują czekoladowe jajka. Tak jak na Litwie jest przyjęte, że idąc w gości, niesiemy pisankę dla dzieci, to w Anglii obowiązują jajka czekoladowe. My jeszcze malujemy jajka, ale już idąc w gościnę, kupujemy czekoladowe. Pokarm wielkanocny jest święcony tylko w sobotę. W niedzielę wielkanocną do kościoła idziemy już po spożyciu święconego pokarmu, bo msza jest dopiero o godz. 12.00. Jest to zwykła Msza Święta bez procesji ─ tłumaczy.

To piękne, z bogatą tradycją, najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa nie ma dziś w Wielkiej Brytanii wiele wspólnego z radosnym świętowaniem zwycięstwa Jezusa nad śmiercią, a jest raczej kolejnym czasem komercyjnych wyprzedaży kolorowych zajączków i jajek z czekolady.

─ Żyjąc na emigracji, niestety, odchodzimy od tradycji swoich przodków. Ja jeszcze chodzę do kościoła w Palmową Niedzielę i na Wielkanoc. Święcę pokarmy. Ale wśród moich znajomych coraz więcej rodzin odwraca się od tego. Zmieniają swoje tradycje. Niedziela Palmowa dla nich nie istnieje. Wielkanoc to przede wszystkim zabawy, szukanie jajek czekoladowych, często za pomocą smartfonów. Coraz więcej emigrantów na Wyspach te święta spędza w pracy, w stylu angielskim ─ tłumaczy.

Wielkanoc na Wysoach to raczej święto komercyjne Fot. Renata Karpowicz

Święta to taki okres czasu, kiedy częściej niż zwykle myślimy o bliskich oraz spotykamy się z rodziną. Dla tych, którzy w święta znajdują się daleko od bliskich, to głównie czas wspomnień, tęsknot i długich rozmów telefonicznych z rodziną.

─ Bardzo tęsknię za bliskimi. Mam nadzieję, że wkrótce wrócimy i będziemy mogli obchodzić te wszystkie święta tak, jak kiedyś, dlatego staram się i tutaj nie zapominać o tradycjach. Natomiast ci, którzy już nie planują powrotu, starają się żyć nowymi obyczajami. Są też tacy, którzy wstydzą się nawet ojczystej mowy. Święta te spędzę znów na rozmowie telefonicznej z moją mamą, za którą bardzo tęsknię, ale mam nadzieję, że będą to już ostatnie takie ─ z nadzieją mówi Renata.

Przyjazdów na święta wielkanocne z roku na rok jest coraz mniej. Osoby, które wyjechały wcześniej i już się osiedliły, teraz sprowadzają do siebie rodziny. Wyjeżdżający nie szukają już tylko miejsca, gdzie mogą zarobić większe pieniądze, ale szukają dla siebie po prostu lepszego miejsca do życia.
─ Przed kilkoma laty kupić bilety do domu na święta było rzeczą prawie niemożliwą. Wszyscy starali się jechać do domu, do bliskich. Dziś już jest inaczej. Emigranci swoje rodziny sprowadzają do siebie. Nie mają już do kogo wracać. Nasze zaniedbanie i lekceważenie podtrzymywania tych obchodów grozi bezpośrednio ostatecznemu zapomnieniu o tych wszystkich momentach i tradycjach, które przekazali nam nasi rodzice czy dziadkowie. A pośrednio grozi brakiem szacunku do własnych korzeni i tradycji. Szkoda… ─ ze smutkiem mówi Renata.

U niektórych imigrantów być może tegoroczna Niedziela Palmowa czy Wielkanoc wznieci jeszcze dobre chęci do utrzymania ludowych tradycji i symbolicznych obrzędów chrześcijańskich Fot. Renata Karpowicz

Wielkanoc w Anglii ma swój początek długo przed nastaniem chrześcijaństwa. Wielkanoc swoją nazwę zawdzięcza anglosaskiej bogini wiosny – Eostre. Narodziny, szczęście i płodność to niektóre z symboli przypisywanych bogini. Wielkanoc nie oznacza jedynie końca zimy, ale jest także końcem postu i dlatego jest czasem radości i świętowania. Jaja, jako symbol wiosny i nowego życia są nierozerwalnie związane z Wielkanocą w Anglii. Dawniej były dekorowane farbami, jak nasze pisanki. Obecnie zostają wyparte przez czekoladowe jaja wielkanocne. Na północy Anglii, w Preston, jest zwyczaj turlania jaj. Jaja ugotowane na twardo są turlane po zboczu i jajo, które najdalej się sturla wygrywa. W innych regionach ludzie bawią się tak: trzyma się jajko w dłoni i uderza w jajko przeciwnika. Przegrywa ten, którego jajo pierwsze pęknie. Inną grą jest polowanie na jaja poukrywane w zakamarkach ogrodu.

Zając wielkanocny był symbolem pradawnej bogini księżyca i stanowi element dekoracyjny stołu wielkanocnego. Dawniej, po okresie świąt wielkanocnych rozpoczynano polowania na zające. Wielkanoc była dniem szczególnym dla par biorących ślub. Dlatego być może w okresie Wielkiej Nocy ludzie ubierali się w odświętne stroje. Kobiety przywdziewały specjalne czepki ozdabiane wstążkami i kwiatami. Dziś można obejrzeć te nakrycia w Londynie na specjalnej paradzie wielkanocnej.

PALMA WIELKANOCNA

Palma wielkanocna – lub zastępująca ją gałązka wierzbowa – tradycyjny symbol Niedzieli Palmowej.
Niedziela Palmowa obchodzona jest przez chrześcijan na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy, co w Kościele katolickim wiąże się zwyczajem święcenia palm, znanym w Polsce od średniowiecza.
Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano również gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę, cis, widłak.
W Wielką Sobotę palmy są palone, a popiół z nich jest używany w następnym roku, kiedy w Środę Popielcową ksiądz znaczy popiołem głowy wiernym.

Jedna odpowiedź do Emigrantów Wielkanoc po brytyjsku

  1. Zuza mówi:

    Smutne to i nasuwające pewne przemyślenia.
    Życie wszędzie się zmienia, a wraz z tymi zmianami, -zmieniają się i obyczaje, styl świętowania.

    Ludzie naogół są rozleniwieni, wygodnisie i egoiści.Przede wszystkim dlatego nie podtrzymują swoich tradycji, obrządków i nie interesują się swoimi korzeniami do czasu, aż się dorobią i postawią przed faktem, nie zapytają sami siebie:- a co z tego?, a co dalej?, kim w ogóle jestem? jak żyli moi przodkowie?, skąd pochodzili?, czym żyli? co JA przekażę swoim potomnym?

    Wtedy pojawia się nostalgia i żal, że już nie mamy u kogo się dowiedzieć z pierwszych ust: jak było, co było, dlaczego i po co, co jest tylko przejściowe, a co musimy zachować w sercu i archiwach rodzinnych? Nasi przodkowie przecież żyli w dużo gorszych czasach i warunkach, a przetrwali dzięki wierze, patriotyzmowi i hartowi ducha.
    Dlatego bądźmy sobą i razem, póki czas nam pozwala. Trwajmy w wierze i zwyczajach swoich Ojców i Praojców, by uratować od zapomnienia ich dziedzictwo duchowe, narodowe i spuściznę materialną.
    Wesołych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.