0
Przeżycia Misterium Paschalnego z Matką Bożą

Wiara Maryi doszła do swej pełni pod Krzyżem, gdzie dokonała się ofiara Jej Syna

O Matce Bożej stosunkowo niewiele wiemy i o Jej misji w dziele Zbawienia. Niewiele też wiemy, w jaki sposób Jej rola wiążę się ze Zmartwychwstaniem. Właśnie dziś, w Roku Maryjnym,  wraz z siostrą Sercanką Antoniną spróbujemy się głębiej nad tym zastanowić.

Każdy z nas chce być szczęśliwym.  A na czym tak w rzeczywistości to szczęście polega?

Ludzie od wieków pragnęli być szczęśliwymi. Wielu  z nich  uważa, że szczęście polega na  dobrobycie materialnym, zdrowiu i sukcesie. Natomiast wszystkie trudności, nieszczęścia, porażki,  różnego rodzaju cierpienia są uważane za nieszczęście.
Ci, co uważają siebie za ludzi wierzących, bardzo często są przekonani, że warto „chodzić do kościoła”, by Bóg im błogosławił wynagradzając im za ich „wierność”, za każde dobro uczynione dla innych. Ale jeżeli Bóg nie błogosławi po ich „ich myśli” to oskarżają Go, że jest okrutny, obwiniają też tych, którzy są związani z Kościołem o wszystkie nieszczęścia. Z takim sposobem myślenia są nieraz „zamawiane” Msze święte, traktując kapłana i Eucharystię instrumentalnie.
Czyli kościoły w ich rozumieniu pełnią funkcję podobną do firmy czy biura, które służą do załatwiania czysto przyziemnych spraw na zamówienie. Ludzie często stawiają siebie w centrum, a szukają Boga ze względu na własne plany i ich realizację. Natomiast zapominają, że to Bóg szuka człowieka i wychodzi do niego. To Bóg odnalazł i wybrał młodą dziewczynę Maryję, a Ona powiedziała „tak” i Go przyjęła.

Ale pierwszym człowiekiem, który otworzył się na Boży plan i przyjął Go, był Abraham?

Tak. On jest uznawany za ojca wiary i w judaizmie, i w chrześcijaństwie. Stał się ojcem, co znaczy pierwszym wzorcem. I w jego wierze odbija się wiara każdego wierzącego człowieka. Św. Jan o Abrahamie powiedział, że „zobaczył mój dzień”, a to oznacza śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa. Czym był Abraham dla Starego Testamentu, tym jest Maryja dla Nowego Testamentu. Maryja również przyjmuje i zgadza się na Boży plan w jej życiu objawiony przez Anioła. Podobnie jak Abraham, Maryja po ludzku nie rozumie „Jakże się to stanie (…)” (Łk 1, 34), lecz odpowiada: „(…) niech Mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). Od tego momentu było wiele faktów, które potwierdzają wielkie zaufanie do Boga w trudnych do zrozumienia wydarzeniach (np. nie było dla nich miejsca w gospodzie, by urodzić Syna, konieczność ucieczki do Egiptu).

Co Maryja przeżywała pod Krzyżem, co czuła, czy do końca wszystko rozumiała ?

Wiara Maryi doszła do swej pełni pod Krzyżem, gdzie dokonała się ofiara Jej Syna. U stóp Krzyża – posłuszna aż do zgody na śmierć Syna, który „aż do śmierci” stał się posłuszny!“ (Jan Paweł II). Zarówno wiara Abrahama, jak i wiara Maryi służą pomocą dla wiary każdego chrześcijanina. Maryja jest wzorem wiary i ukazuje też, w jaki sposób człowiek ma przyjmować tę łaskę wiary. Gdy Boży wysłaniec, Gabriel, objawił Maryi wolę Boga wobec Niej, Ona mówi: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1, 34). Mnie się bardzo spodobała wypowiedź biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego z Polski, który tłumaczył, że przez słowa „nie znam męża”, Maryja staje przed Bożym wezwaniem jako ta, która uznaje, że sama z siebie nie ma żadnej mocy, ale zgadza się na działanie Boga, wyznając: „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38). My, podobnie jak Maryja, nie możemy opierać się na własnej mocy, lecz na mocy Boga, który oczekuje otwarcia naszego serca, by przez to mogła objawiać się Jego zbawcza moc.

Czym dla nas dzisiaj jest Pascha z Maryją i jak Maryja może nam towarzyszyć w tych dniach?

To przede wszystkim Triduum Paschalne. W Wielki Czwartek przeżywamy wydarzenia z Wieczernika. Jezus posługuje zgromadzonym na paschalnej wieczerzy apostołom, umywając im nogi, a potem rozdając Siebie w postaci chleba i poleca czynić to na Jego pamiątkę. W Eucharystii Jezus wydaje całego siebie jako pokarm nawrócenia. Człowiek ze swej natury usiłuje chronić siebie, uciekać od sytuacji trudnych. Jezus zaś daje nam Siebie. Kto świadomie przyjmuje Go jako pokarm, otrzymuje w tę sposób tę samą moc i władzę łamać siebie i dawać innym nawet aż do śmierci.  Warto zaznaczyć, iż papież Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharistia” wskazuje na Maryję, która pomaga w przyjmowaniu tajemnicy wiary, którą jest Eucharystia. „Z matczyną troską poświadczoną podczas wesela w Kanie, Maryja wydaje się nam mówić: „Nie wahajcie się, zaufajcie słowu mojego Syna. On, który mógł przemienić wodę w wino, ma moc uczynić z chleba i wina swoje Ciało i swoją Krew, ofiarując wierzącym w tej tajemnicy żywą pamiątkę swej Paschy, aby w ten sposób uczynić z siebie „chleb życia” (nr 54). Wspomniany cud w Kanie Galilejskiej pokazuje, na ile Maryja była wrażliwa na potrzeby każdego człowieka. Ona dostrzega potrzebę człowieka i zaradza tej potrzebie. Ale nie cud był najważniejszy, lecz Jej słowa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek [Jezus] wam powie” (J 2, 5). Tym samym uczy, że najważniejszą sprawą jest słuchać „cokolwiek Syn powie” i Nim żyć, czyli „zrobić wszystko”.
W Wielki Piątek Jan Paweł II w Liście apostolskim „Litterae encyclicae” (1988) zaprasza nas do przeżywania wiary Maryi pod krzyżem, gdzie rzeczywistość ukazuje się w innej perspektywie. „Wraz z Maryją starajmy się być uczestnikami tej śmierci, która zaowocowała „nowością życia” w zmartwychwstaniu(…). Być może tam, pod Krzyżem, „przy którym nie bez Bożego postanowienia stanęła”, Maryja odkryła w nowy sposób to wszystko, co usłyszała już w dzień Zwiastowania. To właśnie tam, poprzez „miecz boleści, który przeniknął Jej duszę” (por. Łk 2,35), Maryja  zobaczyła do końca pełnię prawdy o swoim Macierzyństwie, tam utożsamiła się ostatecznie z tą prawdą, „znajdując życie”, które w doświadczeniu Golgoty musiała najboleśniej „stracić dla Chrystusa i Ewangelii”.“ (LE III). I dalej papież wzywa: „Stawajmy przy Krzyżu Chrystusa obok Jego Matki.” (LE III). A stojąc przy krzyżu w tym dniu, możemy osobiście usłyszeć: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). Dla nas w tym dniu jest również szansa zobaczyć swoją rzeczywistość w innej perspektywie.

Siostra Sercanka Antonina

Dzień Wielkiej Soboty przeżywany jest w ciszy. Kościół żyje obietnicą, że to uniżenie i ta śmierć mają sens i dlatego wyczekuje z ufnością?

W Wielką Sobotę mamy obficie zastawiony Stół Słowa Bożego, który pomaga nam zanurzyć się w historię zbawienia. Po obrzędzie Światła następuje Liturgia Słowa. Liturgia sobotnia jest nacechowana nocnym czuwaniem Maryi i Kościoła na cudem wewnętrznej przemiany człowieka.
Maryja może nam tu służyć wzorem, jak słuchać i przyjmować słowo Boga. Maryja od początku starała się zrozumieć rozważając w sercu słowa skierowane do Niej (por. Łk 1, 29; 2, 19). Owocem przyjęcia Słowa było poczęcie nowego życia – Syna Bożego, który w Niej się ukształtował i z Niej się narodził dla zbawienia świata. By w człowieku mógł ukształtować się chrześcijanin, należy przyjąć i pozwolić Słowu Boga „pracować”. Przyjęte Słowo Ewangelii nawraca, przemienia i rodzi wiele owoców, i jako nowe życie, zapoczątkowane przez Chrystusa. Jak mówi święty Paweł, żyjąc Ewangelią, można dojść do tego, by patrzeć na wszystko oczami Chrystusa, doświadczać ewangelicznej wolności, radości, odwagi. W jednym z czytań jest fragment Listu do Rzymian, który mówi o rzeczywistości Chrztu jako zanurzeniu w śmierć Chrystusa, by otrzymać dzięki Niemu i Jego mocą nowe życie. Im bardziej człowiek pogłębia swoje życie duchowe, tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak ważną jest zgoda, by Bóg mógł podejmować działanie w jego życiu i by z tego były płodne owoce. Każdy człowiek żyjący wiarą, podobnie jak Abraham, nieraz w swoim życiu ma możliwość zobaczyć „dzień Jezusa”, czyli doświadczać śmierci i zmartwychwstania, wchodzić w różne sytuacje śmierci i żyć mocą Chrystusa zmartwychwstałego. Z tekstów Ewangelicznych słyszymy niewiele słów Maryi, ale widać Jej cichą obecność w dziele Jej Syna. Ona towarzyszy w podobny, cichy, nienarzucający się sposób na naszej drodze wiary. To Ona uczy, jak przyjmować Bożą wolę, nawet jeśli nie wszystko jest zrozumiałe, a także, jak wypełniać tą wolę, nie polegając na własnej mocy.

Mówi się, że śmierć przyszła przez Ewę, a życie przez Maryję. Jak to się stało?

W encyklice „Redemptoris Mater” (Matka Odkupiciela) Jan Paweł II wspomina, jak Ojcowie II Soboru Watykańskiego niejednokrotnie stwierdzali „śmierć przez Ewę, życie przez Maryję” przyszło. Ewa uwierzyła  szatanowi, odrzucając wiarę Bożym słowom. Stąd jako „Synowie Ewy” mamy skłonność bardziej ufać zamaskowanym i przemyślanym reklamom lepszego życia proponowanym nam przez przeciwnika naszego zbawienia, czyli szatana.
Tymczasem paschalne tajemnice napełniają nas wiarą i nadzieją, że nasze trudności, zmartwienia nie są bez sensu, gdy zawierzymy Bogu i razem z Chrystusem, przyjmując własny krzyż, doświadczymy, czym jest sens Wielkiej Nocy. Wiara (nie religijność!) sprawi, że jak Abraham czy Maryja zobaczymy działanie Boga przez to, co nas, wydawałoby się, poniża czy nawet niszczy. Bo Chrystus zwyciężył śmierć i szatana. Dlatego choć może okoliczności naszego życia się nie zmienią (np. nie lubisz siebie za konkretne słabości,  małżonek lub dzieci, szef czy kolega w pracy nadal będą sprawiać ci kłopoty, a może nawet w jakiś sposób cię poniżają, ty pozostaniesz szczęśliwy, bo już to nie zatruwa ci życia, a twoją Mocą jest Wiara w Zmartwychwstałego.
Dlatego życzę z otwartym sercem, redakcji, czytelnikom i wszystkim wiernym przeżyć dni Triduum Paschalnego, by Pan Bóg mógł je wypełnić swoją łaską i mocą, byśmy jak Maryja zaufali Mu i nie polegali tylko na sobie, a pozwolili Bogu zmieniać swój sposób myślenia, pozwolili Mu działać i zwyciężać w swoim życiu byśmy mogli radośnie przeżywać Święto Paschy.
Niech Maryja będzie nam przykładem na każdy dzień: cicha, pogodna, łagodna jako Ta, której serce niejednokrotnie przeszywał miecz boleści, która wielu rzeczy nie rozumiała, ale we wszystkim była posłuszna woli Boga. I właśnie w ten to sposób przyczyniła się do Zbawienia świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.