2
Wiara w zmartwychwstanie może zmienić nasze życie

W Kościele Katolickim wiarę w zmartwychwstanie wyznajemy w każdej Mszy świętej Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z ks. dr. Eduardasem Kirstukasem, dogmatykiem, proboszczem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Mickunach.

Przeżywamy kolejną Wielkanoc. Co w czasie tych świąt chce nam przekazać Kościół? Jakie miejsce zajmuje prawda o zmartwychwstaniu w jego nauczaniu?

Zmartwychwstanie Chrystusa w naszym przeżywaniu tajemnic wiary często pozostaje gdzieś na uboczu. O wiele bardziej potrafimy świętować Boże Narodzenie. Tymczasem jest ono jednym z podstawowych punktów naszej wiary. To jest właśnie jej centrum. Cała teologia, wszystkie odniesienia w niej, zmierzają ku zmartwychwstaniu, do niego też zmierza cała historia zbawienia. Ta refleksja teologiczna w historii kościoła odbywała się głównie w ramach teologii fundamentalnej, a więc apologetyki, czyli obrony wiary oraz chrystologii, czyli części dogmatyki. Tak samo jak cała teologia się rozwija, tak i rozumienie prawdy o zmartwychwstaniu jest stale pogłębiane. Prawda o zmartwychwstaniu jest centralnym punktem w życiu Kościoła.

A jednak w Ewangeliach nie ma opisu zmartwychwstania. Kościół nigdy nie zatwierdził żadnego z tekstów, które próbowały to wydarzenie opisać.

Tak, w Ewangelii nie mamy żadnych jednoznacznych dowodów na to, że Jezus zmartwychwstał. Nikt tego wydarzenia nie widział, nie opisał. Mamy za to tajemnicę pustego grobu. Jest ona obecna we wszystkich Ewangeliach. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie była to tajemnica jednoznaczna. Po pierwsze była niewygodna dla wrogów Jezusa, ponieważ ponownie skupiała na nim uwagę. Po drugie zmuszała do poszukiwania wyjaśnienia.
Samej historyczności wydarzenia pustego grobu nie można było kwestionować. Natomiast wyjaśnianie tego wydarzenia mogło być już różne. I tak też patrzyli na to apostołowie. Może ciało Jezusa zostało przeniesione? Może grób został po prostu ograbiony, co nie było w tamtych czasach rzadkością. Takie wątpliwości istniały od razu po zmartwychwstaniu, istnieją także teraz. Zmartwychwstanie nie jest prawda łatwą do przyjęcia. Tym, co pozwala ją przyjąć, jest dopiero wiara.
To bardzo dobrze widać wtedy, gdy Jan i Piotr biegną do grobu. Czytamy, że oni uwierzyli…
Gdy weszli do grobu zostały rozwiane ich wątpliwości. Zobaczyli złożone płótna, w które Jezus był owinięty i chustę złożoną obok. To może wydawać się nam drobiazgiem, ale zauważmy, że dla apostołów jest to wystarczający dowód na to, że ciało ani nie zostało przeniesione, ani grób nie został zrabowany. Po prostu w obu tych przypadkach nikt nie starałby się składać płótna w pustym grobie. Przyjęcie prawdy o zmartwychwstaniu jest więc z jednej strony refleksją, wyjaśnianiem wątpliwości, ale z drugiej strony nie jest tylko rozumowaniem, wymaga aktu wiary.

„Gdybyśmy rzeczywiście zrozumieli pełnię całego tego wydarzenia – śmierci i zmartwychwstania Jezusa – żylibyśmy tak, jak pierwsze wspólnoty chrześcijan” – mówi ks. Eduardas Kirstukas Fot. Marian Paluszkiewicz

Potwierdzeniem faktu zmartwychwstania są też chrystofanie, czyli spotkania ze zmartwychwstałym Jezusem.

Czytamy, że Jezus ukazywał się przez 40 dni po zmartwychwstaniu, mamy wiele opisów tych spotkań. Mamy także świadectwo św. Pawła, który mówi o tym, że spotkał zmartwychwstałego Pana w drodze do Damaszku. Od tego czasu prawda o zmartwychwstaniu Jezusa stała się dla niego najważniejszym przesłaniem, o którym mówi w swoich listach. Nawet jednak takie spotkania wymagały refleksji i aktu wiary. Może była to zjawa? A może Jezus w ogóle nie umarł? Na te pytania również odpowiada Pismo Święte. Historyczność śmierci Jezusa potwierdza zresztą wiele źródeł, tak żydowskich jak i rzymskich, gdyż nie była to zwykła śmierć. Jezus był osobą wyjątkową, o dużym znaczeniu społecznym.
Chrystofanie mówią nam bardzo dużo o zmartwychwstaniu, a ewangeliści starają się rozwiać nasze wątpliwości. Jezus zmartwychwstały jest zupełnie inny niż wszystko, czego doświadczamy. Uczniowie mogli go dotknąć, pozwalał dotykać swoich ran, ale także przechodził przez zamknięte drzwi. Widzimy więc, że ta rzeczywistość zmartwychwstania nie jest powrotem do życia ciała, które podlega prawom fizyki. Jest to zupełnie nowa rzeczywistość, przemienione ciało.

Dlaczego nawet uczniom Jezusa tak trudno było uwierzyć w jego zmartwychwstanie?

Sama śmierć Chrystusa na krzyżu była dla jego uczniów ogromnym wstrząsem. Po tym wydarzeniu starali się jak najszybciej zejść z pola widzenia, byli przerażeni tym, co się działo. Przecież zaufali Jezusowi, porzucili swoje zajęcia, wszystko, co mieli i pewnego dnia to wszystko, o czym mówił, do czego zmierzali, po prostu przestało istnieć. Widzieli, jak Jezus umarł na krzyżu, jak zwyczajny człowiek. Do tego trzeba pamiętać, że śmierć na krzyżu była karą najbardziej haniebną. Łatwiej byłoby im może znieść nawet ukamienowanie przez Żydów, czego Jezus wcześniej uniknął. On umarł natomiast jak przestępca kryminalny, skazany przez poganina. Nic więc dziwnego, że po tym wydarzeniu niektórzy z uczniów uciekli, inni zamknęli się ze strachu przed prześladowaniami. Dwóch uczniów, których Jezus spotyka w drodze do Emaus, nie wybrało się na spacer. Oni uciekali, ponieważ zdawali sobie sprawę, że może ich spotkać ten sam los, co Jezusa. Zmartwychwstanie było kolejnym wydarzeniem, które wprowadzało niepokój. Nie było ono jednoznaczne i wymagało całkowitej zmiany myślenia.

W Kościele Katolickim wiarę w zmartwychwstanie wyznajemy w każdej Mszy świętej, a jednak wydaje się, że ta prawda również dzisiaj jest trudna po przyjęcia.

Ta trudność w rozumieniu zmartwychwstania wynika z naszej natury. Po prostu nie jest nam łatwo przyjąć, zrozumieć coś, co zupełnie wykracza poza świat, który znamy. Samo pojęcie zmartwychwstania wymaga najpierw zrozumienia tego czym jest śmierć. Dla chrześcijanina nie jest ona końcem, ale przejściem. Łatwiejsza do zrozumienia jest wersja Starego Testamentu, która mówi o Szeolu jako o miejscu, gdzie przebywają zmarli. Nie jest to piekło, ale miejsce oczekiwania. Zmartwychwstanie Jezusa całkowicie zmieniło rozumienie śmierci. Od tej pory śmierć stała się bramą, którą należy przekroczyć, aby osiągnąć życie wieczne. Według nauki Kościoła śmierć jest także momentem sądu. Kościół mówi o tym, że stają przed nami 3 możliwości. Wieczna chwała, chwilowe cierpienie, a więc czyściec, a także piekło, czyli wieczne oddzielenie od Boga. Mimo że Kościół coraz bardziej podkreśla bezmiar Bożego Miłosierdzia, tej ostatniej ewentualności nie można wykluczyć ze względu na wolność człowieka. Człowiek może wybrać życie bez Boga, może także odrzucić na wieczność. W końcu – wierzymy także w powszechne zmartwychwstanie umarłych.

Ta prawda również nie jest łatwa do wyjaśnienia…

Często, próbując zrozumieć prawdę o zmartwychwstaniu umarłych, myślimy w kategoriach naszego świata. To nie jest do końca prawidłowe myślenie. Podobnie jak ze zmartwychwstaniem Jezusa – nasze zmartwychwstanie nie będzie powrotem do życia, ale życiem zupełnie innego rodzaju, które zupełnie przekracza nasze wyobrażenia. Wierzymy na przykład, że w końcu czasów Chrystus powróci. Musimy jednak pamiętać o tym, że czas jest tylko wymiarem życia człowieka. Dla Boga czasu nie ma. Powiedział o tym już w spotkaniu z Mojżeszem, gdy określił się „Jestem, który Jestem”. Śmierć jest również końcem czasu dla nas. My jednak lubimy wkładać w nasze ziemskie ramki także życie po śmierci. Stąd opowieści o tym, że ktoś ma spędzić w czyśćcu tyle i tyle lat. To oczywiście nie jest prawdą, natomiast takie bardzo uproszczone myślenie pozwala nam w pewien sposób wyobrazić sobie tę rzeczywistość, która wykracza poza nasz świat. Co to znaczy 100 czy 1000 lat w czyśćcu? Takie określenie może być sposobem na oddanie pewnej intensywności cierpienia czy też oczyszczenia. Te wyobrażenia nieba, czyśćca czy piekła, którymi się posługujemy mają ścisły związek z naszą kulturą i zmieniają się w zależności od niej. Diabełek z rogami i ogonem, który w średniowieczu straszył, dziś może śmieszyć. Zmieniają się więc nasze wyobrażenia, jednak nie zmieniają się prawdy, które one wyrażają.

Patrząc na sztukę sakralną wydaje się, że temat zmartwychwstania jest w niej rzadko obecny, częściej w naszych kościołach widzimy Jezusa ukrzyżowanego. Z czego to wynika?  

Krzyż jest tym łącznikiem, pomostem, który wybawia człowieka ze śmierci, stąd krzyż jest naszym znakiem. To prawda, że łatwiej przychodzi mam śpiewanie gorzkich żalów niż tekstów, które wyrażają radość paschalną. Nie dlatego, że nie chcemy się cieszyć, ale dlatego, że ciągle w naszym życiu rodzą się wątpliwości. Nie mamy pewności tego, co będzie. Z drugiej strony – to, o czym już mówiliśmy. Zmartwychwstania nie można dotknąć. Ono nie jest z naszego, materialnego świata. Gdybyśmy rzeczywiście zrozumieli pełnię całego tego wydarzenia – śmierci i zmartwychwstania Jezusa – żylibyśmy tak, jak pierwsze wspólnoty chrześcijan. To byli ludzie tak bardzo pewni zmartwychwstania, że nie wahali się przed męczeństwem.

Jakie są praktyczne konsekwencje wiary w zmartwychwstanie w naszym życiu? W czym powinna się ona wyrażać?

Jeżeli człowiek rzeczywiście otworzy się na prawdę o zmartwychwstaniu, uwierzy w nią, przejmie się tym wydarzeniem, to pierwszą konsekwencją jest to, że Bóg staje się najważniejszy. Zmienia się wtedy spojrzenie na doczesność. Nie ma już powodów do stresów. Po prostu, to, co chwilowe, nawet jeśli wiąże się z cierpieniem, nie przesłania mu wieczności. Traci znaczenie chęć posiadania czy panowania nad innymi. To prawda, że wiara pomaga znosić życiowe trudności. Niemało jest tego przykładów także teraz. Możemy spotykać ludzi, którzy potrafią dzięki wierze przechodzić przez ogromne cierpienie. Ale tego rodzaju doświadczenie wiary nie jest czymś, co nabywa się automatycznie po wejściu do kościoła. Jest wielu ludzi, którzy siedzą na Mszy św. w pierwszej ławce, jednak nigdy tego doświadczenia nie mieli. Chodzi o spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem, które przemienia nasze życie.
Modlitwa jest przestrzenią, w której mogę się spotkać z Bogiem, mogę doświadczyć jego obecności. Ale takie spotkanie wymaga ciszy, a my bardzo przed nią uciekamy. Wyjątkowym wydarzeniem jest także liturgia, szczególnie liturgia Triduum Paschalnego. To właśnie w niej wyrażają się tajemnice naszej wiary. Oczywiście, żeby je odkryć, nie wystarczy przyjść do kościoła ze święconką.
Nie wystarczy rezurekcja. Nie można przecież przeżyć naprawdę radości zmartwychwstania, jeśli człowiek nie zatrzymał się najpierw nad wydarzeniem Ostatniej Wieczerzy i śmierci Jezusa. To wszystko ma sens dopiero, gdy patrzymy na całe wydarzenie męki i zmartwychwstania. Tak również ukazuje to liturgia Kościoła. Triduum Paschalne to z jej perspektywy jeden dzień, w którym wspominamy wszystkie wydarzenia zbawcze. Jeśli rzeczywiście chcę, żeby moja wiara była nie tylko tradycją, obowiązkiem, ale prawdziwą relacją, siłą w trudnościach, muszę znaleźć na to czas.

2 odpowiedzi to Wiara w zmartwychwstanie może zmienić nasze życie

  1. Lubomir mówi:

    Zdrowych i radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego oraz Nieustającej Nadziei płynącej z tych Świąt – dla Redakcji, Komentatorów i Czytelników ‘Kuriera Wileńskiego’.

  2. Dudak mówi:

    Nie wierzę ja w TO,a jednak pozdrawaiam wszystkich moich oponentów z DNIEM WIELKIEJ NOCY : mnie kedyś zaniesiono do kościoła wbrew …Żartuję !!! Shalange,Ali,Lubomir,Tad – jesteśmy jednym mazani !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.