1
Edwarda Kurkiańca utrwalanie historii w rzeźbie

image-82643

Stella Kurkianiec pokazuje rzeźby z drewna, które pod dłutem pana Edwarda przeistoczyły się w ludzkie postacie Fot. Marian Paluszkiewicz

Biała Waka nieustannie zaskakuje, a to za sprawą aż dwu muzeów w tak niewielkiej, liczącej trochę ponad tysiąc mieszkańców, miejscowości. Jedno – Muzeum Krajoznawcze – mieści  się w Centrum Imprez, drugie – mocno nietypowe i w niebanalnym miejscu – ulokowane jest w kotłowni.

Dlaczego w kotłowni? Bo tu było miejsce pracy mieszkańca Białej Waki, Edwarda Kurkiańca, który początkowo gromadził eksponaty w swym mieszkaniu, a gdy zrobiło się w nim już za ciasno, zaczął je umieszczać w dość nieoczekiwanym miejscu.

Edward Kurkianiec to „Człowiek Roku Gminy Białowackiej 2006”, miłośnik dziejów swej małej Ojczyzny i przewodnik w jednej osobie, kustosz niesamowitego muzeum etnograficznego, a także artysta samouk i rzeźbiarz.

Jego rzeźby spotkaliśmy podczas poprzedniego reporterskiego „najazdu” na Białą Wakę, kiedy z fotografem Marianem mieliśmy okazję gościć w Centrum Imprez i Muzeum Krajoznawczym. Te rzeźby przyprowadziły nas poniekąd do Białej Waki po raz drugi: pozwalają spojrzeć na ślady historii tych terenów i niewątpliwie są ozdobą, tworząc swoisty klimat miasteczka.

Dziś Edward Kurkianiec, niestety, utracił zdolność mówienia, ponieważ udar mózgu sprzed dwu lat oraz trzy miesiące spędzone w śpiączce nadszarpnęły jego zdrowie. Funkcję przewodnika przejęła jego żona, Stella Kurkianiec.

image-82644

W nietypowym muzeum w kotłowni znajduje się ponad tysiąc eksponatów Fot. Marian Paluszkiewicz

Rzeźbę artysty, zwieńczoną herbem Białej Waki, można zobaczyć już na wjeździe do miasteczka.  Autorką herbu jest malarka Laima Ramoniene. Zielone tło symbolizuje pobliską Puszczę Rudnicką. Zimorodek, gniazdujący w miejscowych lasach, trzyma w szponach rybę z rzek Mereczanki i Wisińczy, przepływających przez puszczę.  Herb ten zatwierdził prezydent Valdas Adamkus w 2009 r.

Zwiedzanie zaczynamy (nie ma tu biletów wstępu) od muzeum w kotłowni, w której Edward Kurkianiec pracował przez ponad 20 lat. Są tu piły, obcęgi, karabiny, hełmy i kaski żołnierskie, samowary,  maszynki do mielenia mięsa, portret Lenina, radioodbiorniki, gramofony, lampy naftowe.  Pod sufitem, z rurą ciepłowniczą w tle – rządkiem prezentują się kołowrotki. Jest zakątek maszyn do szycia (są tu również słynne Singery). Część tych zbiorów pan Edward znalazł w pobliskiej Puszczy Rudnickiej, część trafiła tu dzięki miejscowym mieszkańcom. Z okolicznych rojstów w Puszczy Rudnickiej wydobył metalowe podwozie. Przypuszcza, że jest to „pamiątka” po wojskach Napoleona, które również tędy przechodziły. W „muzeum” jest też tabliczka od parowozu z napisem po francusku.

– Każdy eksponat ponumerowałam, po czym się okazało, że jest tu ich ponad tysiąc – mówi Stella Kurkianiec.

Okolice Białej Waki, z ożywczym sosnowym, nieskażonym powietrzem, stanowią raj dla osób poszukujących spokoju, ciszy i odpoczynku. Kryją też niemało tajemnic. Działająca aktywnie w Białej Wace wspólnota lokalna opracowała trzy szlaki turystyczne po Puszczy Rudnickiej, bo jest co zwiedzać.

image-82645

Krzyż wyrzeźbiony przez Edwarda Kurkiańca na cześć wszystkich poległych Polaków Fot. Marian Paluszkiewicz

Zaciekawienie wzbudza już nazwa ulicy we wsi Rudniki po drodze do Białej Waki – Karališkojo Trakto gatvė. Upamiętnia ona biegnący przed wiekami przez Puszczę Rudnicką Królewski Trakt prowadzący z Krakowa do Wilna. To przez Rudniki ciągnął kondukt żałobny wiozący z Krakowa szczątki Barbary Radziwiłłówny do ukochanego Wilna.
„Za nim przybity bólem i nieszczęściem, ubrany na czarno szedł Zygmunt August. Przez noc trumna ze zwłokami królowej stała w miejscowym kościele” – pisze Mieczysław Machulak w książce „W stronę Solecznik”.

Najprawdopodobniej w roku 1470 Kazimierz IV Jagiellończyk, nim został królem polskim, rządząc Litwą w roku 1470, zbudował tu dwór myśliwski. Za panowania Zygmunta Starego zamiast skromnego domu zostały wzniesione trzy osobne pałacyki z ogromnych bali sosnowych na wysokiej podmurówce, z piętrami, otoczone sadzawkami i ogrodem. Zygmunt Stary zwykł był mieszkać w jednym, a królowa Bona w drugim. Nieopodal znajdowały się inne jeszcze zabudowania dla łowczych i dworzan oraz stajnie królewskie. W głębi puszczy, na ogrodzonym terytorium, hodowano dziką zwierzynę, a teren tego lasu dotychczas jest nazywany Zwierzyńcem.

Nieme drzewa Puszczy Rudnickiej mogłyby opowiedzieć wiele chwalebnych opowieści z historii bohaterskich walk narodowowyzwoleńczych. Jak mówi rudniczanka, Krystyna Sławińska, wielka miłośniczka historii Puszczy Rudnickiej, pracująca obecnie w dziale krajoznawstwa w bibliotece publicznej w Solecznikach, w tych lasach stacjonowały oddziały powstańcze z 1831 i 1863 roku.
– Rudniki, Sędków, Zygmunciszki, Inklaryszki, Macele, Mamowo to miejscowości związane z walką narodowowyzwoleńczą na Litwie w okresie powstania styczniowego w 1863 roku. W pobliżu tych miejscowości toczyły się bitwy i potyczki powstańców z carskim wojskiem od wiosny do jesieni 1863 roku. Dziś miejsca tych walk znaczą cmentarze i samotne mogiły ukryte wśród drzew Puszczy Rudnickiej – opowiada Krystyna Sławińska.

Ruszamy w knieję.
6 czerwca 2008 roku w Puszczy Rudnickiej odsłonięto rzeźbę „W hołdzie powstańcom styczniowym”. Edward Kurkianiec wykonał rzeźbę, przedstawiającą powstańca z pochyloną głową, trzymającego krzyż i miecz. Tablica pod rzeźbą głosi: Za wolność naszą i waszą. Miejsce potyczki oddziału powstańców pod dowództwem Sędka z wojskiem carskim. To w tym  miejscu powstańcy styczniowi na czele z Janem Sędkiem walczyli z oddziałami carskiej Rosji pod dowództwem oficera  Arbuzowa.
Rosyjski porucznik tuż obok również znalazł swoje miejsce pamięci w postaci obelisku z krzyżem prawosławnym, wystawionym przez władze carskie (grób Arbuzowa znajduje się na wileńskiej Rossie).  Napis na pomniku głosi: „Chrabrym czinam 3 roty lejb-gwardii Pawłowskogo połka. 9 marca 1863 roku”. Obok zostały utrwalone w kamieniu ostatnie słowa śmiertelnie rannego porucznika Arbuzowa: „Zostawcie mnie, naszych mało. Idźcie na pomoc“. Kolejny napis głosi, że porucznik Arbuzow zginął ,,w czestnom boju za caria i oteczestwo“.
Czas zniszczył rosyjski pomnik. Edward Kurkianiec w 2010 r. odnowił również to miejsce pamięci.

image-82646

Chwila ciszy przed pomnikiem AK-owców w Długich Kątach Fot. Marian Paluszkiewicz

– Choć Arbuzow był przedstawicielem wrogiej armii, był też żołnierzem, a więc należy mu się szacunek. W większości krajów, na terenie których toczyły się działania wojenne i chowano poległych żołnierzy różnych armii, już w czasach pierwszej wojny  światowej przyjęto piękną, humanistyczną zasadę, że wszyscy oni zasłużyli na cześć – przypomina Krystyna Sławińska.
Jak mówi, żadna zbiorowa bądź indywidualna mogiła nie powinna ulec zapomnieniu. Śmierć żołnierska jest ofiarą ponadczasową, najwyższą. Jest ofiarą składaną swej Ojczyźnie i Narodowi, niezależnie od tego, że czasem bywa bezsensowna.

– W Rudni jest też żelazny krzyż postawiony żołnierzowi niemieckiemu (poległemu podczas II wojny światowej), zaprojektowany, wykonany i postawiony również przez Edwarda Kurkiańca. Odwiedzamy z młodzieżą wszystkie miejsca pamięci, odwiedzamy groby żołnierzy różnych armii, różnych wyznań i narodowości. Są to swoiste lekcje tolerancji – tłumaczy Krystyna Sławińska.

Ruszamy dalej. Nieopodal w puszczy można natrafić na tajemnicze ruiny oznakowane drewnianą rzeźbą i tablicą informacyjną. Są to pozostałości po reprezentacyjnym pałacyku myśliwskim i leśniczówce „Sędków” (nazwana na cześć zwycięstwa partii Sędka nad Rosjanami). Budynki zostały wybudowane w okresie międzywojennym dzięki staraniom łowczego Wileńskiej Dyrekcji Lasów Państwowych, Włodzimierza Korsaka. Często przyjeżdżał tu prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Ignacy Mościcki, odpoczywał tu Melchior Wańkowicz. Pałacyk i leśniczówka spłonęły w czasie II wojny światowej. Tablicę informacyjną i rzeźbę wykonał Edward Kurkianiec.

W czasie II wojny światowej w Puszczy Rudnickiej stacjonowały oddziały Armii Krajowej, m. in. por. Jana Borysewicza „Krysi”. Dziś piaszczysta droga przez puszczę prowadzi do pomnika na cześć poległych 25 AK-owców. Doszło tu do potyczki polskich oddziałów z żołnierzami NKWD. Polacy zginęli w promieniu kilkuset metrów w nierównej walce z oddziałami NKWD, broniąc się przez 2 dni. W tym miejscu, zwanym „Długie Kąty” pamiątką po poległych jest cmentarzyk polowy i krzyż wykonany rękoma Kurkiańca. Na płycie nagrobnej napis głosi: „Tu spoczywa 25 żołnierzy oddziału samoobrony Wileńskiej Armii Krajowej pod dowództwem por. Czesława Stankiewicza ps. Komar, poległych 6-7.01.1945 w nierównej walce z siłami NKWD. Cześć ich pamięci. 1991 rok”. Pomnik ufundowany został w 1993 roku przez polską Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

image-82647

Rzeźbę artysty, zwieńczoną herbem Białej Waki, można zobaczyć już na wjeździe do miasteczka Fot. Marian Paluszkiewicz

W odległości pół kilometra od drogi Sędkowskiej, w Puszczy Rudnickiej w miejscu potyczki  AK-owców z oddziałem NKWD stanęła inna rzeźba, upamiętniająca wszystkich poległych w walce o ojczyznę. Napis na tablicy pod rzeźbą głosi ,,Zginęli, bo byli Polakami”. Autorem i wykonawcą  rzeźby jest Edward Kurkianiec. Jak mówi pani Stella, jego zamiarem było upamiętnienie wszystkich walczących – w różnym czasie i z różnym  przeciwnikiem, chodziło o żołnierzy, którzy złożyli ofiarę krwi i życia za wolną Polskę.

Wspomnieć tu również wypada, że inicjatywa pana Edwarda w ocalaniu historii znalazła czynne poparcie i pomoc wśród lokalnych i samorządowych władz, zwłaszcza w osobie starosty Białej Waki, Henryka Baranowicza oraz mera rejonu solecznickiego, Zdzisława Palewicza, którym zachowanie pamięci historycznej również leży mocno na sercu.

Wyjeżdżamy z Puszczy Rudnickiej bogatsi nie tylko o znajomość kolejnego odcinka ojczystej historii, ale również pełni szacunku dla ludzi, dla których przechowanie i przekazywanie pamięci o licznych polskich zrywach patriotycznych i chlubnych dziejach jest wewnętrznym, moralnym nakazem.

Jedna odpowiedź do Edwarda Kurkiańca utrwalanie historii w rzeźbie

  1. Połaniec mówi:

    Jako rzeźbiarz – a to jeszcze jedno hobby E. Kurkiańca – ustawił swoje rzeźby w pięciu miejscach w Puszczy Rudnickiej, zdobią one też wjazdy do Białej Waki od strony Solecznik i Wilna. Najświeższą ideą Edwarda jest upamiętnienie 150. rocznicy Powstania Styczniowego. Całość stanowi krzyż, wyrastający z kamieni i krzewów – symbolizujących bohaterstwo żołnierzy i Puszczę Rudnicką. Zgodnie z zamiarami autora pomnik stanął na Górze Kościelnej w Puszczy Rudnickiej, miejscu, gdzie powstańcy składali przysięgę i skąd ruszali do boju.
    Edward Kurkianiec zorganizował też prywatne muzeum – izbę pamięci. Zebrał przedmioty gospodarstwa domowego, kowalstwa, meble, a nawet broń z dawnych czasów. Coś znajdował w Puszczy Rudnickiej, szczególnie zniszczone okazy broni z czasów II wojny światowej, coś w gospodarstwach domowych w pobliskich wsiach – żelazka, kosy, zegary ścienne, maszyny do szycia (i to nie byle jakie, a słynne Singery), młoty, dłuta. Jest też kawałek szyny kolejowej produkcji niemieckiego koncernu Krupp z których to była zbudowana kolejka leśna z Jaszun do Rudnik a depo zlokalizowane było na terenach dzisiejszej Białej Waki. Ekspozycja unikatowego, prywatnego muzeum mieści się w białowackiej kotłowni – miejscu pracy pana Edwarda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.