0
Być mamą bliźniaków: podwójne błogosławieństwo i wyzwanie

image-82892

Dziś Katarzyna Zvonkuvienė wraz z mężem Deivydasem cieszą się zdrowymi i szybko rosnącymi synkiem i córeczką, których doczekali się w grudniu ubiegłego roku Fot. archiwum rodzinne

W niedzielę obchodzimy jedno z najpiękniejszych wiosennych świąt – Dzień Matki, podczas którego wyrażamy wdzięczność za trud włożony w wychowanie dzieci oraz okazanie im niezmierzonych pokładów miłości. Bycie matką dla każdej kobiety niesie ze sobą wiele zmian i wyrzeczeń. Odpowiednio bycie mamą bliźniaków kojarzy się z podwójnym wysiłkiem i jeszcze bardziej znacznymi zmianami w życiu kobiety niż w przypadku urodzenia jednej pociechy.

Słysząc nowinę o podwójnej ciąży, nie wiadomo, czy lepiej cieszyć się – bo to podwójna radość, czy też zaczynać się martwić – bo jest to również podwójny wysiłek. W przypadku znanej piosenkarki, Katarzyny Zvonkuvienė, która na początku grudnia ubiegłego roku urodziła bliźnięta, było podobnie – ogarnęły ją wszystkie te emocje naraz.

– Niezmiernie cieszyłam się, ale jednocześnie okropnie martwiłam. Rozumiałam, jak duża jest to odpowiedzialność. Była to w ogóle pierwsza moja ciąża, w dodatku podwójna, a biorąc pod uwagę również mój wiek, powodów do martwienia się nie brakowało. Wyglądało to dość ryzykownie. Najbardziej mnie przerażało doświadczenie dwu moich znajomych mam, które przenosiły podwójną ciążę. Niestety, obie urodziły po jednym dziecku… Nosiłam więc pod sercem swoje maleńkie cuda i modliłam się, żeby wszystko skończyło się dobrze – wspomina w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Katarzyna.
Dziś piosenkarka wraz z mężem Deivydasem, znanym producentem i kompozytorem, cieszą się zdrowymi i szybko rosnącymi synkiem i córeczką. Co prawda, Katarzyna przyznaje, że opiekowanie się Kornelią i Donatasem wymaga sporo wysiłku, bo karmienie, kąpanie i zmienianie pieluszek dla dwójki dzieci naraz nie jest łatwym zadaniem. Psycholodzy również zaznaczają, że autentyczna radość z podwójnego macierzyństwa przychodzi po kilku miesiącach, gdy rodzice są bardziej zorganizowani i umieją wszystko planować.

– Tak naprawdę wszystkiego się można nauczyć. Szczególnie dobrze ta zasada działa, gdy po prostu nie masz wyboru i musisz natychmiast reagować na sytuację. Gdy masz już więcej doświadczenia, robi się lżej, bo coraz lepiej dostosowujesz się do zmian, eksperymentujesz i wypracowujesz własną strategię działań. Brzmi to być może skomplikowanie. Prościej mówiąc – co trzeba, to robisz – mówi Katarzyna.

image-82893

Małżeństwo Danielle i Adama Busby i ich sześć córeczek
Fot. archiwum

Zaznacza, że w pierwszych tygodniach, gdy doświadczenia jeszcze nie było, świeżo upieczeni rodzice otrzymali wiele pomocy od krewnych.

– Najpierw starałam się karmić dzieci jednocześnie, korzystałam ze specjalnej poduszeczki do karmienia bliźniaków. Teraz, gdy minęło już nieco czasu, dzieci są większe, wypracowaliśmy swój rytm dnia, staram się karmić maluchy po kolei. Jeżeli płaczą jednocześnie, to mąż bierze któreś na ręce, dopóki nakarmię inne. Przyzwyczajamy dzieci do tego, że czasem trzeba poczekać na swoją kolej i nie możesz mieć wszystkiego natychmiast. Dyscyplina w wychowaniu jest bardzo ważna – tłumaczy wokalistka.

Katarzyna mówi, że lubi wyzwania i żartuje, że po prostu tak się musiało stać, że została mamą bliźniaków.

– Koledzy po fachu nieraz mówili: „Dziwnie by było, gdyby Katarzyna urodziła tylko jedno dziecko”. No i się zgadzam – jedno dziecko dla mnie to za mało. Jak przypada mieć szczęście, to niech ono będzie podwójne! – uśmiecha się świeżo upieczona mama Kornelii i Donatasa.

Piosenkarka podkreśla, że mając do czynienia z bliźniakami, należy rozumieć, że nie jest to jedna „podwojona” osoba, ale dwie różne. Młoda mama zauważa, że chociaż dzieci są jeszcze małe, już pokazują swoje odmienne charaktery.

– Donatas jest kopią tatusia, a Kornelka bardziej podobna do mnie. Synek potrafi rozluźniony leżeć w łóżeczku i filozoficznie obserwować jakiś obiekt, marzyć sobie o czymś. Córeczka jest ekspresywna i energiczna. Na razie sprawy wyglądają tak, ale charaktery mogą się zmienić, gdy dzieci będą starsze. Jestem szczęśliwa mogąc to obserwować – mówi Katarzyna.
Wokalistka zauważa, że w tym roku po raz pierwszy będzie obchodziła Dzień Matki nie tylko jako córka, ale również jako mama.

– Wszystko się zmieniło. Stałam się bardziej zrównoważona, pojawił się jakiś wewnętrzny pokój. Gdy zostajesz mamą, to uświadamiasz sobie, że żyjesz nie dla męża, nie dla przyjaciół, nie dla mamy i nie dla siebie samej. Żyjesz dla dzieci, które robią twoje życie sensownym. Zawsze o tym marzyłam – przyznaje Katarzyna.

Wspomina swoje 35. urodziny, podczas których jej były partner z projektu tanecznego „Kviečiu šokti. Pažadinta aistra“ życzył jej, aby została mamą.
– Byłam wzruszona, omal się nie popłakałam, bo pragnęłam tego niesamowicie. Nie wiedziałam wtedy, że już całkiem szybko będę miała podwójne szczęście. Fajnie mieć takiego przyjaciela, którego życzenia się spełniają ― żartuje wokalistka – Dziś mogę powiedzieć, że mam wszystko, o czym marzyłam i jestem za to niezmiernie wdzięczna Bogu.

Tymczasem 35-letnia wilnianka, Jurgita Matulionienė, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przyznaje, że po wiadomości o bliźniaczej ciąży ogarnął ją strach.
– Wtedy byłam jeszcze świeżą mamą 6-miesięcznego synka i zupełnie się nie spodziewałam, że karmiąc dziecko piersią, mogę zajść w ciążę. Pierwszy poród był trudny, więc w najbliższym czasie nie planowaliśmy z mężem więcej dzieci. Nie chciałam też rezygnować z kariery na dłuższy czas. Jednak, jak to często bywa, człowiek planuje, a Bóg się śmieje. Byłam zaskoczona i muszę przyznać, że pierwszych moich emocji na pewno nie można nazwać radością – wspomina Jurgita.
Zaznacza, że była przerażona, a jednocześnie obwiniała siebie, że nie cieszy jej myśl o kolejnej ciąży, a tym bardziej bliźniaczej. Uporać się ze strachem pomógł Jurgicie mąż, Algirdas i jej maleńki synek, Nojus.
– Obserwując śpiącego syna, uświadomiłam sobie, że głupio bać się niezaplanowanych zmian, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka nie masz pojęcia, jak z tym sobie poradzisz. Kochałam synka bezwarunkowo i zrozumiałam, że los mi darował możliwość kochania potrójnie i muszę to docenić, mimo że wkrótce będę wyglądała jakbym połknęła słonia, o karierze będę musiała zapomnieć, a codzienność wypełni się ciągłym przewijaniem, praniem, gotowaniem, usypianiem i brakiem snu – opowiada Jurgita.

Zaznacza, że ponieważ synek był jeszcze zupełnie mały, gdy pojawiło się rodzeństwo, młodzi rodzice mieli poczucie, że opiekują się trojaczkami. Dziś Jurgita wraz z mężem wychowuje 9-letniego Nojusa oraz 8-letnie córeczki Viliję i Gabrielę, podobne do siebie bardziej niż dwie krople wody.

– Podobne są tylko wizualnie, bo charaktery mają zupełnie różne. Vilija uprawia piłkę nożną, jest głośna, lubi rozrabiać, często przypomina chłopca z warkoczami. Tymczasem Gabrielė uwielbia lalki i modę. Gdy szyję dziewczynkom ubrania, lubi mi pomagać. Tak naprawdę nigdy nie bywam sama. Pracuję na pół etatu w firmie farmaceutycznej, a po powrocie do domu zawsze czymś się zajmuję z dziećmi, dużo czytamy, kleimy coś, razem sprzątamy, chodzimy na sport, do basenu – mówi Jurgita – Kiedyś nie wyobrażałam życia z dziećmi, a dziś nie wyobrażam go bez nich.
Rozmówczyni zaznacza, że dopiero po urodzeniu własnych dzieci zrozumiała swoją mamę.
– Mama jest gotowa dla dziecka na wszystko i ciągle się o nie lęka, bo dla niej nie ma nic bardziej ważnego niż pociecha. Teraz rozumiem, dlaczego mama płakała, gdy w dzieciństwie podarowałam jej własnoręcznie wybazgrane pocztówki, dlaczego martwiła się, że wychodzę na dyskotekę tego dnia, gdy ona miała „zły sen”, dlaczego obejmowała mnie tak mocno, że ledwo mogłam oddychać… Byłam i jestem dla niej synonimem sensu życia, a moje dzieci to potrójny sens dla mnie – mówi Jurgita.

image-82894

Dzień Matki jest okazją do wyrażenia wdzięczność za trud włożony w wychowanie dzieci oraz okazanie im niezmierzonych pokładów miłości
Fot. archiwum

Z danych Departamentu Statystyki wynika, że z roku na rok na Litwie rodzi się coraz więcej bliźniąt. W roku 2011 urodziły się 323 pary bliźniąt, w 2013 – 353, a w 2015 – aż 416. Tymczasem w przypadku trojaczków bywa różnie. W 2010 na Litwie urodziło się 8 „trójek”, w 2011 – 13, w 2012 – 9, w 2013 – 7, w 2014 tylko 5, zaś w roku 2015 aż 11.
Światowa statystyka również dowodzi, że coraz częściej z jednej ciąży rodzi się więcej niż jedno dziecko. Od roku 1980 liczba takich urodzeń wzrosła o 76 procent. Najwięcej bliźniaków rodzi się w Nigerii – podczas co 20-tej ciąży. Najmniej mnogich urodzeń bywa w Chinach – podczas co 300-ej ciąży. Naukowcy na razie nie mogą wytłumaczyć przyczyn tej tendencyjności.
Statystyka dowodzi również, że para bliźniaków przypada średnio raz na 85. Ciekawe, że identyczne rodzeństwo przychodzi na świat znacznie rzadziej – raz na 250 przypadków. Trojaczki rodzą się raz na 7 000 przypadków, czworaczki – raz na 700 000.
Tymczasem urodzenie całej „piątki” to zjawisko niezwykle rzadkie. Upewnić się w tym, jak trudne jest wychowanie tak licznego potomstwa, można oglądając reality show OutDaughtered, które zrobiło prawdziwą furorę w amerykańskiej telewizji TLC.
W tym show uczestniczą młodzi rodzice Danielle i Adam Busby wraz ze swoim córkami, których ogółem mają… sześć! Przed kilku laty para wychowująca wówczas czteroletnią Blayke Louise dowiedziała się, że wkrótce zostanie „pięciokrotnie błogosławiona”. Danielle przed dwoma laty urodziła jeszcze pięć córek, a życie całej rodziny, które teraz mogą obserwować widzowie, zmieniło się nie do poznania.
Wracając do tematu statystyki, szacuje się, że współczesna kobieta w ciągu życia rodzi przeciętnie 2-3 dzieci. Jeszcze w XVIII wieku liczba ta wynosiła 7-10. Tymczasem zgodnie z danymi Księgi Rekordów Guinnessa mamą rekordzistką była Rosjanka – pierwsza żona chłopa Fiodora Wasiljeva, która w latach 1725-1765 urodziła 69 dzieci. Kobieta, której imię pozostaje nieznane, rodziła co najmniej 27 razy – w tym 16 razy bliźnięta, 7 razy trojaczki i 4 razy czworaczki. Tylko dwoje dzieci nie przetrwało okresu niemowlęctwa. Statystycy szacują, że gdyby każdy z potomków Wasiljeva i jego pierwszej żony doczekał się przynajmniej po 2 dzieci, to na dzisiaj liczba potomstwa tego rodu mogłaby sięgać ok. 70 tysięcy.

DZIEŃ MATKI: KIEDY, JAK I GDZIE?

Jedno z najbardziej znanych międzynarodowych świąt na świecie – Dzień Matki – zwykle jest obchodzone w pierwszą lub drugą niedzielę maja. W Polsce – 26 maja. Są również państwa, gdzie rolę Dnia Matki pełni Dzień Kobiet. Dzień ten ma dwie, z pozoru niezależne historie – europejską i amerykańską. Już w starożytnej Grecji czczono matki boginie, które symbolizowały płodność i urodzaj. Zwyczaj ten w nieco innej formie powrócił w Wielkiej Brytanii w XVII wieku, gdzie w czwartą niedzielę Wielkiego Postu obchodzono tzw. niedzielę u matki – matka oznaczała jednak rodzinny kościół, parafię. Była to również okazja do spotkania z członkami rodziny i z czasem obyczaj ten przekształcił się w Dzień Matki. W USA z kolei święto ma swoje początki w końcu XIX wieku. Najpierw promowany był Dzień Matczynej Pracy, następnie Dzień Matek dla Pokoju, aż w końcu w 1914 Kongres zatwierdził Dzień Matki jako święto narodowe. Światowe rozpowszechnienie Dnia Matki miało miejsce w drugiej połowie XX wieku. Dzień ma wymiar naprawdę globalny – na świecie są w końcu ponad 2 miliardy matek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.