0
Młodzi, ambitni, pracowici: Alicja Dowejkis

image-82885

Alicja Dowejkis zwyciężyła w konkursie „Dziewczyna Kuriera Wileńskiego – Miss Polka Litwy 2013” Fot. Marian Paluszkiewicz

Kontynuujemy cykl rozmów z młodymi Polakami Wilna i Wileńszczyzny. Ambitnymi, pracowitymi, do wielu z nich pasuje też określenie: utalentowanymi. Jak realizują swoje plany i marzenia? Co im sprzyja, co przeszkadza? Mamy nadzieję, że dzięki tym wywiadom powstanie coś w rodzaju „mówionej” fotografii młodego pokolenia Polaków – z urodzenia lub wyboru – na Litwie.

Gdy umawiałyśmy się na wywiad, byłaś w Paryżu. Co sprowadziło Cię do miasta nad Sekwaną?

W ubiegłym roku postanowiłam urzeczywistnić swoje marzenie i w ramach wymiany zagranicznej studentów Erasmus wyjechać na pół roku do Paryża. Stolica Francji była zawsze miastem  moich marzeń – miastem elegancji, pięknej architektury… Postanowiłam spędzić tam półrocze, nie tylko zwiedzając, ale również zdobywając wiedzę. Studiuję w Wilnie na wydziale ekonomicznym prywatnego uniwersytetu ISM i tak się złożyło, że na uniwersytecie ISC Paris można zdobyć wiedzę z tego zakresu na międzynarodowym poziomie. Postanowiłam również aplikować o stypendium Unii Europejskiej i zostało mi ono przyznane!

Dlaczego wybrałaś studia ekonomiczne?

Moja uczelnia daje możliwość studiowania ekonomii, finansów i międzynarodowego biznesu. Wszystkie przedmioty są powiązane ze sobą. Wybrałam studia o szerokim zakresie, mam więc możliwość wypróbować siebie w rożnych dziedzinach.

Jak powitała Cię francuska stolica?

Gdy przyjechałam do Paryża nikogo w tym mieście nie znałam, byłam absolutnie sama. Na uczelni poznałam wspaniałych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam. Mogę do nich zadzwonić nawet w środku nocy, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Później poznałam wiele osób w pracy, mam teraz kółko swoich znajomych. Są to nie tylko Francuzi, którzy w większości swej są narodem bardzo przyjaznym. Na Erasmus przyjeżdżają ludzie z całego świata, z najbardziej odległych zakątków. Większość wraca do domu, ja zaś byłam tak zauroczona Paryżem, że szukałam najmniejszej możliwości, żeby tam zostać. Spędzone w Paryżu 6 miesięcy były najpiękniejszym okresem w moim życiu. Byłam zauroczona tym miastem, chciałam tu spędzić więcej czasu, dlatego postanowiłam spróbować znaleźć tu praktykę i jednocześnie pisać pracę licencjacką. Byłam akurat na czwartym roku studiów.

Opowiedz proszę naszym czytelnikom o sobie… Znamy Cię przede wszystkim jako dziewczynę „Kuriera Wileńskiego”, Miss Polkę Litwy z 2013 roku. Do konkursu jeszcze wrócimy.

Jestem wilnianką. Ukończyłam gimnazjum im. J. I Kraszewskiego. Moja babcia, nauczycielka języka polskiego i rosyjskiego, wykładała w szkole w której się uczyłam. Tata, z zawodu inżynier, jest obecnie dyrektorem firmy budowlanej, mama pracuje w banku.

Ile w tej chwili znasz języków?

Znam angielski, którym posługuję się w pracy i na uczelni. Polski, rosyjski i litewski na razie nie bardzo mi się przydały. Co prawda, poznałam bardzo miłych ludzi, Polaków, właścicieli małego sklepiku, znajdującego się w pobliżu domu, w który mieszkam w Paryżu. Zapoznałam się również z ich klientami, którzy pochodzą z Warszawy, Krakowa. Rozmawiamy wszyscy po polsku i to jest niesamowite, czuję, że jesteśmy jednej krwi. Doskonalenie znajomości języka francuskiego – to mój cel na lato.

Czy rodzina przyklasnęła Twej decyzji zamieszkania w Paryżu ?

Wszyscy, a przede wszystkim rodzice, byli zszokowani moją decyzją. Konkurencja jest tu ogromna, bardzo trudno znaleźć dobrą pracę, szczególnie dziewczynie z innego państwa, bez „znajomości”. Podobnie jak u nas w kraju, tu też wiele spraw załatwia się za pośrednictwem znajomych. Poza tym, jak już wspomniałam, moja wiedza francuskiego nie jest jeszcze doskonała, a jeśli nie znasz tego języka , oferta pracy jest bardzo ograniczona. Dlatego orientowałam się przede wszystkim na firmy międzynarodowe, w których znając angielski, znajdziesz pracę. Poszukiwania zajęły około trzech miesięcy. Aplikowałam do 100 różnych firm. Dostałam tylko trzy zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną i w tych trzech miejscach dostałam ofertę pracy! Byłam naprawdę szczęśliwa –  miałam z czego wybierać! Wybrałam firmę, która zajmuje się nowoczesnymi technologiami, ma swoje filie w, Ameryce, Chinach, Szanghaju. Spędziłam cztery miesiące na praktyce, pracowałam po 11 godzin dziennie, wieczorami zaś pisałam pracę licencjacką. Przyznam, że nie było łatwo.

Wróciłaś więc do Wilna?

Ale nie dlatego, że było trudno! Wróciłam do domu na Wielkanoc, bardzo stęskniłam się za moimi rodzicami. Praktyka też dobiegła końca. Postanowiłam w domu kontynuować pisanie pracy licencjackiej. W międzyczasie dostałam z Paryża ofertę pracy. Zaproszenie przyszło z firmy, do której wcześniej aplikowałam. Tym razem to już nie praktyka tylko praca. W czerwcu więc wracam z powrotem do Francji. Na razie rodzina i przyjaciele nie bardzo mnie popierają – chcą bym została z nimi, w domu. Jestem jedynaczką, więc moich rodziców można chyba zrozumieć. Ale ja zawsze marzyłam o Paryżu! Dzięki filmom i książkom zawsze wydawał mi się czymś niesamowitym i pięknym, zachwycałam się splendorem tego czarującego miasta.

Wszystko Ci tak gładko idzie… Nie zetknęłaś się z żadnymi trudnościami w mieście marzeń?

Paryż okazał się miastem biurokratycznym. Załatwienie wszystkich niezbędnych formalności, na przykład w banku czy wynajem mieszkania zabiera dużo czasu. Często pytają mnie –  po ci te trudności? W domu masz wszystko – rodzinę, przyjaciół, znajomych. To prawda, w Paryżu sama muszę pokonywać przeszkody. Ale ja lubię wyzwania! I co ważne, los mi sprzyja. Gdy podpisywałam umowę wynajmu lokum, agentka powiedziała, że miałam szczęście, bo na moje 15-metrowe mieszkanko u podnóża wieży Eiffla było aż 15 chętnych. Cieszy mnie fakt, że potrafię sama zarobić na życie i nie jestem od nikogo zależna. Nie są to duże pieniądze, ale stać mnie na życie w stolicy. Na razie wolę moje paryskie mieszkanko tonące w światłach wieży Eiffla niż otoczony pięknymi lasami dom rodzinny w Wilnie.

Masz ulubione miejsca w Paryżu?

Jest ich naprawdę dużo! Bardzo lubi operę paryską, jedną z najpiękniejszych na świecie. Na święta Bożonarodzeniowe zostałam w Paryżu i w Wigilię poszłam do opery na balet Czajkowskiego „Jezioro łabędzie”. To było niezapomniane przeżycie, byłam zachwycona muzyką, tańcem, strojami, atmosferą… Nie mogłam oderwać wzroku od tego, co działo się na scenie. Podoba mi się ,to, że w Paryżu mam możliwość zwiedzania wszystkich muzeów gratisowo. Taka usługa przysługuje wszystkim osobom w wieku poniżej 25 lat. Ja skończyłam 22… Mogę chodzić na przykład do Luwru nawet codziennie, bywam tam często, o ile czas mi pozwala.

W jakim zawodzie widzisz siebie w przyszłości?

Jeszcze nie wiem, wiem tylko, że nie chcę pracować siedząc w biurze od ósmej rano do siódmej wieczór. Pracując spędzałam po 11 godzin przy komputerze i zrozumiałam, że to nie dla mnie. Widzę siebie w kreatywnej dziedzinie. Myślę o własnym biznesie. Być może będzie związany z modą, pięknem, może to będzie moja linia jakieś nowego produktu. Chcę być szefową dla samej siebie.

I to ma być w Paryżu?

Kiedyś myślałam, że to będzie wyłącznie Paryż. Teraz wiem, że niekoniecznie. Stałam się bardziej otwarta na szersze możliwości. W styczniu odwiedziłam swoich przyjaciół z Erasmusa w Los Angeles. To był mój pierwszy wyjazd do Ameryki. Zauważyłam, że ludzie tam są bardziej otwarci, przyjaźni. Może nie zawsze to jest do końca takie szczere, ale to mi imponowało. Przekonałam się, że Ameryka jest naprawdę krajem szerokich możliwości, co się tyczy biznesu. Im więcej państw zwiedza się, tym bardziej otwiera się światopogląd.

image-82886

Obecnie Alicja mieszka w Paryżu Fot. archiwum Alicji Dowejkis

Co Cię fascynuje? Masz hobby?

Bardzo lubię podróżować. Interesuje mnie sztuka, moda, fotografia. Fascynuje mnie piękno. Lubię czytać historie ludzi sukcesu. Uwielbiam także sport, aktywny tryb życia. W Paryżu biegam w pięknych parkach, przy wieży Eiffla.

Wróćmy do konkursu Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego”― Miss Polka Litwy 2013”.

Na udział w konkursie zdecydowałam się dzięki namowom swej nauczycielki języka polskiego, Joanny Szczegłowskiej. Byłam wówczas uczennicą klasy maturalnej. Miałam, co prawda, pewne doświadczenie, bo już jako uczennica 5 klasy brałam udział w konkursach recytatorskich, bardzo lubię poezję. Nie jestem jednak mocna w tańcu czy śpiewie, nie byłam więc pewna czy potrafię jakoś zabłysnąć w konkursie Kuriera Wileńskiego. Postanowiłam wykorzystać swój talent recytatorski i podczas konkursu talentów wystąpiłam z wierszem.

Miałaś tremę?

Oczywiście, ale na wszelkie sposoby starałam się ją pokonać… i udało mi się. Przedtem oglądałam nagrania różnych konkursów, dużo czytałam na ten temat. Starałam się pojąć, w jaki sposób dziewczynom udaje się pokonać strach przed sceną, publicznością, wyjść z tak zwanej zony komfortu osobistego. Postanowiłam wszystko przyjąć jak grę. Występując na scenie, wyobrażałam sobie, że jestem sama w swoim pokoju. Recytując utkwiłam wzrok w jednym punkcie, tak jakbym przemawiała do jednej osoby. Moje motto brzmiało: „Niekoniecznie musisz wygrać, ważna jest świadomość podjętej walki”. Zupełnie się uspokoiłam, gdy trafiłam do finału. To już był wielki sukces, bo w konkursie udział brało około 30 dziewczyn.

image-82887

W 2014 roku Alicja Dowejkis wzięła udział w konkursie Miss Litwa Fot. archiwum Alicji Dowejkis

Jakie emocje towarzyszyły Ci, gdy ogłoszono, że zdobyłaś koronę?
 
Pamiętam, że aż krzyknęłam ze zdziwienia! Naprawdę nie spodziewałam się… Przyjmowałam wszystko jako zabawę i chciałam wyciągnąć maksimum z tej imprezy. Wydaje mi się, że byłam najbardziej zrelaksowana ze wszystkich dziewczyn.

Jakiej rady udzielisz dziewczynom, które jeszcze nie mogą zdecydować się na udział w konkursie?

Konkurs pozostawia niesamowite wspomnienia, do których po latach chętnie się wraca. Teraz jest najbardziej odpowiedni czas. Nasze Polki są młode, piękne, pełne energii. Na pewno każda posiada jakiś ukryty talent. Konkurs to także nowi przyjaciele. Greta Pożarecka, Miss Czytelników, jest moją dobrą przyjaciółką. Mieszka  obecnie w Polsce, a niedawno odwiedziła mnie w Paryżu. Podczas konkursu zdobywa się pewność, świadomość, że jesteś czegoś warta, że twoje zalety są docenione nie tylko przez rodzinę, ale także przez komisję, publiczność, czytelników. To naprawdę wielka satysfakcja. Dziewczyny wcale nie powinny też martwić się o sprawy finansowe. Udział w eliminacjach nic nie kosztuje. O stroje, fryzury i makijaż zadbają sponsorzy. Pamiętam, jak cały dzień spędziłyśmy na przymierzaniu strojów, mogłyśmy wybrać dowolną sukienkę. Projektantka mody z Polski, Ewelina Horosz, przywiozła na konkurs przepiękne kreacje, które zademonstrowałyśmy publiczności na scenie, wystąpiłyśmy w roli modelek. Zdawałoby się, że na takich konkursach panuje wielka konkurencja między dziewczynami. Tymczasem było odwrotnie ― wszystkie zaprzyjaźniłyśmy się. Cztery miesiące przygotowań minęły w bardzo przyjaznej atmosferze. Po zwycięstwie brałam udział w konkursie Miss Litwa 2014. W eliminacjach uczestniczyło ponad 400 dziewczyn. Byłam dumna, gdy trafiłam do finału.

Najbliższe plany?

W czerwcu wracam do Paryża, czeka tam na mnie nowa praca. Przedtem planuję spędzić parę tygodni w Hiszpanii, u moich przyjaciół, których poznałam na Erasmusie. Jesienią jadę do Polski. Jako „Dziewczyna Kuriera Wileńskiego – Miss Polka Litwy 2013” zostałam zaproszona do udziału w konkursie Miss Polonia 2017.

Fot.2
Fot. 3

Fot.  archiwum Alicji Dowejkis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.