0
Piąte urodziny Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki w Wilnie

Ojciec Marek Dettlaff przekazuje na ręce siostry relikwie swoich współbraci Fot. L24.lt

W minioną sobotę wileńskie hospicjum świętowało swój mały jubileusz. To okres pięciu lat gorących modlitw, wielu wylanych łez, wielkiego wysiłku fizycznego i psychicznego.

A wszystko w pokorze i serdeczności w stosunku do chorych i ich bliskich. Co się w ich sercach działo, co przeżywały, może też miały chwile załamań, o tym wie jedynie sam Bóg.
Po przybyciu siostry Michaeli Rak do Wilna Kurier jako pierwszy informował o fakcie powstania hospicjum. Miałam akurat szczęście być przy narodzinach tego wielkiego dzieła. I wówczas sobie pomyślałam, że siostra Michaela i inne siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego porywają się z motyką na słońce. I tak to rzeczywiście było, bo myśląc po ludzku, to było po prostu nierealne. Siostra przyjechała do obcego kraju, nie znając języka i zwyczajów. Poza tym  przyjechała bez tak zwanego złamanego grosza. Klasztor, w którym miały zamieszkać siostry, był w opłakanym stanie, a tam, gdzie miało powstać hospicjum, panowała kompletna ruina.
Na szczęście, wszystko to już należy do przeszłości, a więc powróćmy do radosnej chwili urodzin.
Święto rozpoczęto uroczystą Mszą św. w wileńskiej Katedrze w trzech językach: głównie litewskim, ale także polskim i rosyjskim. Mszę św. wraz z kilkunastoma księżmi koncelebrował Jego Ekscelencja arcybiskup wileński Gintaras Grušas. W nabożeństwie uczestniczył również ojciec Tichon z wileńskiej cerkwi prawosławnej pw. Ducha Świętego. Modlitwy uświetnił wspaniały chór parafialny z Mejszagoły pod kierownictwem Wiolety Leonowicz.

Już na wstępie arcybiskup wspomniał o uroczystościach i modlitwach pielgrzymów w Fatimie, o pielgrzymach, którzy tego dnia modlili się do Matki Bożej w Szydłowie i o modlących się w Katedrze. Wszystkim przyświecał jeden cel: pokuta, modlitwa o pojednanie i pokój na świecie. W ten to sposób stworzony został modlitewny duchowy trójkąt.
– Nie wiem dlaczego, ale pomimo że byłam w katedrze, duchowo czułam się obecna i w Fatimie, i w Szydłowie. Modliłam się tam za obecnych pielgrzymów i czułam, że oni za mnie też tam się modlą. Nie wiem, jak to się stało, ale widocznie Siła Wyższa tym wszystkich zarządzała – powiedziała “Kurierowi” wilnianka, Stanisława Jankowska.
Gdy orszak z arcybiskupem, towarzyszącymi jemu księżmi oraz klerykami z wileńskiego Seminarium  Duchownego im. św. Józefa zbliżył się do ołtarza, z chóru rozległa się chyba jedna z najpiękniejszych pieśni maryjnych „Maryja, Maryja, prześliczna lilia…”. Tego dnia Ewangelia według św. Łukasza była bardzo krótka, ale jakże wymowna: „Błogosławione łono, które Cię nosiło i błogosławione piersi, które Cię karmiły”, na co usłyszeliśmy ewangeliczną odpowiedź Jezusa: „Owszem, ale błogosławieni także ci, którzy mego słowa słuchają i je wypełniają”.

Arcybiskup Gintaras Grušas dziękował Bogu i ludziom za dar hospicjum Fot. L24.lt

I tu w swojej homilii arcybiskup nawiązał do obchodzonego niedawno Dnia Matki, zarówno ziemskiej, jak i tej naszej, niebiańskiej. Do Matki Bożej Kościoła i każdego z nas, Matki, której droga zarówno jest osoba wierząca, spełniająca wolę Jej Syna, jak też niewierząca, np. pogrążona w nałogach. Wszak jest powiedziane, że w niebie jest o wiele większa radość z powodu nawrócenia się jednego grzesznika niż ze stu sprawiedliwych.
Arcybiskup bardzo mocno podkreślił znaczenie działalności wileńskiego hospicjum. Powiedział, że to właśnie hospicjum wypełnia czynem wszystkie nauki Chrystusowe. To tu króluje modlitwa, jałmużna i miłosierdzie. Jak powiedział arcybiskup, dwie rzeczy dodają sił tym słabym fizycznie i drobnym kobietom oraz pomagającym im wolontariuszom, głównie młodzieży: codzienna Koronka do Miłosierdzia Bożego oraz modlitwa różańcowa. Różaniec, zdaniem arcybiskupa, ma nadzwyczajną siłę. Wszak podczas każdej „Zdrowśki” modlimy się: „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”. Każda matka ziemska, gdy dziecko prosi ją o chleb, nie poda przecież kamienia, nie mówiąc już o naszej Matce niebiańskiej.
Posileni takimi słowami wierni rzeczywiście stali się silniejsi duchem i w kościele zapanowało jakieś większe skupienie modlitewne. Przy wyjściu wszyscy byli bardziej uprzejmi wobec siebie niż zwykle. Młodzi wolontariusze gorąco zapraszali na koncert kwartetu smyczkowego wileńskiej filharmonii, na film o hospicjum oraz na suty poczęstunek, czyli chrześcijańską agape.

Ktoś z obecnych miał wątpliwości, po co taki poczęstunek dla wszystkich, może lepiej byłoby te pieniądze przeznaczyć dla chorych. Tymczasem okazało się, że przy wspólnym stole ludzie się trochę rozluźnili, porozmawiali ze sobą i zaczęli zgłaszać się do pomocy w hospicjum. Zgłosiła się emerytka w sile wieku, pewien chirurg, który jesienią odchodzi na emeryturę i chce zostać wolontariuszem. To tylko dwa małe przypadki, które zauważyłam, ale jestem pewna, że ta cała uroczystość poruszyła znacznie więcej serc. Nie jest wykluczone, że może jeszcze ileś osób zechce przyjść z pomocą, może też niektórzy wesprą hospicjum pieniężnie. A w tym przypadku każdy wdowi grosz (uczynek czy pieniądz) się liczy.
– Jestem skromnym emerytem i nie mogę wesprzeć hospicjum pieniężnie, sam też chodzę o kulach. Ale tu właśnie zrozumiałem, że nie jestem bezużyteczny, jak dotąd myślałem, przecież mogę się za tych chorych i im posługujące osoby modlić i od dziś będę codziennie to robił – powiedział wilnianin Tadeusz.
Zasięgnęłam też opinii kapłanów, którzy brali udział w tej uroczystości. Ksiądz proboszcz parafii pw. św. Teresy i rektor kaplicy ostrobramskiej, Kęstutis Latoža, powiedział, że siostry wykonują tytaniczną i świętą pracę. Bardzo się cieszy, że poszczególne media to naświetlają, że nawołują do modlitwy zarówno za chorych, jak i tych, którzy w taki lub inny sposób ich dzieło wspierają.

Setki rozradowanych twarzy w skupieniu słuchają muzyki  Fot. L24.lt

– Bóg czyni święte dzieła bardzo często poprzez nasze cierpienie, poprzez ofiarną pracę świętych ludzi. A naszym zadaniem jest wspierać ich modlitwą i jeśli to możliwe, czynem. Nie zniechęcajmy się, jeśli nie możemy ich wesprzeć swoją posługą lub materialnie. Wspierajmy ich modlitwą, bo modlitwa jest najsilniejszym orędziem i najwięcej może zdziałać – powiedział Kurierowi dziekan i proboszcz z parafii katedry wileńskiej, ks. Virginius Česnulevčius.

Ważnym momentem uroczystości były świadectwa o wileńskim hospicjum.
– Dziś nawet zmarznięta wiosna się uśmiecha do nas, a właściwie do dzieła, które czyni hospicjum. Niestety, moja najbliższa rodzina też musiała korzystać z usług hospicjum, a więc często tam bywałem. I to właśnie tam, w bólu i cierpieniach ludzi zobaczyłem zupełnie inne życie, a właściwie jakby od nowa doceniłem sens życia. Zrozumiałem, że życie może być piękne w każdym jego momencie, bo nawet w wielkim cierpieniu i godnym, spokojnym odejściu człowieka z tego świata – wyznał lekarz Władysław Mieczkowski.
Podobne świadectwo złożyła Jolanta i Dainius, których bliscy chorowali na raka i właśnie dzięki opiece pracowników hospicjum odeszli do Domu Pana spokojnie i z wielką nadzieją zmartwychwstania.

Ludzie z uwagą oglądają film o powstaniu hospicjum Fot. L24.lt

Podczas uroczystości  na placu wzruszającym momentem było wręczenie przez ojca Marka Dettlaffa relikwii dwóch franciszkanów Michała i Zbigniewa, którzy pracowali z dziećmi w Peru i zginęli śmiercią męczeńską. Ojciec Marek wyraził głębokie przekonanie, że święci męczennicy będą patronować powstaniu dziecięcego hospicjum.
Hospicjum rozpoczynało bardzo skromnie, bo od odwiedzania chorych w domu. Dziś ma już 14 stacjonarnych łóżek, 40 osób personelu i około 100 wolontariuszy. Zdawać by się mogło, że są to ludzie z żelaza, ale tak nie jest. Pracownicy hospicjum przyznają, że czasem mają też czarne dni i wówczas przychodzi im z pomocą niezastąpiona psycholożka, Jolanta Masian.
Świętowanie trwało dobrych kilka godzin. Było dużo modlitwy, rozrywki, wzruszeń, śmiechu i łez radości.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.