2
Bank Litwy bije na alarm: zreformować system emerytalny

image-83028

Po 20 latach dziesięciu pracujących będzie musiało utrzymać już nie trzech – jak obecnie – ale sześciu emerytów. To znaczy, że emerytury w przyszłości będą mniejsze niż dziś Fot. Marian Paluszkiewicz

Eksperci Banku Litwy (BL) po przeanalizowaniu obecnego systemu emerytalnego doszli do wniosku, że nie jest on w stanie sprostać takim wyzwaniom, jak pogarszająca się sytuacja demograficzna i szara strefa, toteż potrzebuje reformacji. Vitas Vasiliauskas, prezes zarządu Banku Litwy, wczoraj, podczas konferencji prasowej przedstawił propozycje BL co do wniesienia zmian do systemu emerytalnego.

„Obecny system nie jest efektywny. Już teraz wielu emerytów żyje na granicy ubóstwa. Jeżeli nic nie zrobimy, będzie jeszcze gorzej. Wzrastająca emigracja, malejąca liczba urodzeń, starzejące społeczeństwo, szara strefa – wszystkie te czynniki sugerują, że jeżeli w najbliższym czasie nie podejmiemy konkretnych zmian, w przyszłości państwo nie będzie w stanie zapewnić seniorom dostatecznych dochodów” – mówił Vitas Vasiliauskas.

Jak powiedział szef BL, po 20 latach liczba pracujących obywateli zmniejszy się z 1,7 mln do 1,2 mln. Z tego wynika, że dziesięciu pracujących będzie musiało utrzymać już nie trzech – jak obecnie – ale sześciu emerytów. To znaczy, że emerytury w przyszłości będą mniejsze niż dziś.
Podczas konferencji zostały przedstawione możliwe sposoby rozwiązania problemów obecnego systemu emerytalnego.

Jedna z propozycji dotyczy wprowadzenia tzw. osobistych kont rachunkowych, które związałyby wpłaty podatnika z otrzymanymi w przyszłości wypłatami. To znaczy, że niezależnie od stażu pracy państwo zobowiązałoby się do wypłacania emerytowanym mieszkańcom pieniędzy, które w ciągu ich życia zostałyby zebrane na koncie rachunkowym.
„Takie konta służyłyby jako dodatek do emerytury bazowej. Byłoby to konto wirtualne, które użytkownik mógłby codziennie widzieć, ile wpłat dokonał i jakiej sumy mógłby spodziewać się w wieku emerytalnym” – tłumaczył Vasiliauskas.
Suma na tym koncie jednak mogłaby się zmieniać z zależności od sytuacji gospodarczej. Czyli w okresie spadku gospodarczego suma na koncie również byłaby mniejsza. Zdaniem szefa BL osobiste konta rachunkowe zachęciłyby mieszkańców do sumiennego płacenia podatków i przyczyniłyby się do zmniejszenia szarej strefy.

image-83029

Vitas Vasiliauskas przedstawił możliwe sposoby rozwiązania problemów obecnego systemu emerytalnego Fot. Marian Paluszkiewicz

Bank Litwy proponuje również wprowadzenie bardziej korzystnych warunków dla pracujących emerytów. Ponieważ tendencje demograficzne z roku na rok są coraz gorsze, zdaniem Vasiliauskasa należy stworzyć takie warunki, aby obywatele jak najdłużej pozostawali w pracy.

„Chodzi o wypłacanie pewnej części emerytury dla pracujących seniorów albo możliwość pracy przynajmniej na pół etatu. Głównym celem jest to, aby po osiągnięciu określonego wieku nie zmniejszała się suma na wirtualnym koncie użytkownika. Potrzebna więc jest dyskusja na temat tego, w jaki sposób można motywować seniorów do pozostawania na rynku pracy” – mówił Vasiliauskas.
Kolejna proponowana reforma dotyczy gromadzenia kapitału emerytalnego w II filarze. Zdaniem ekspertów wiele problemów powstaje dlatego, że mieszkańcy gromadząc prywatnie pieniądze na emeryturę, podejmują zbyt duże lub zbyt małe ryzyko. To odpowiednio może poskutkować tym, że podatnicy stracą swoje oszczędności – jeżeli ryzyko będzie zbyt wysokie lub zaoszczędzą zbyt mało – jeżeli ryzyko jest zbyt niskie. To znaczy, że po przejściu na emeryturę podatnik może liczyć jedynie na jednorazową wypłatę, a nie rentę annuitetową (czyli równe płatności okresowe).

Bank Litwy proponuje, aby po otrzymaniu zgody podatnika, z którym zawarto umowę same fundusze emerytalne ustalałyby profil ryzyka odpowiednio do wieku zainteresowanej osoby. Profil byłby zmieniany w zależności od wieku klienta. To znaczy, że im człowiek jest starszy, tym ma być mniejsze ryzyko. Jak powiedział Vasiliauskas, sami mieszkańcy są pasywni i nie zmieniają profilu ryzyka funduszu emerytalnego, chociaż mogliby to robić.
„Ponad 70 procent uczestników II filaru wybiera nieodpowiednie dla swojego wieku prywatne fundusze emerytalne i wpłacają zbyt niskie składki. Większość do prywatnych funduszy odprowadza zaledwie 2 procent od wynagrodzenia. Czyli te procenty wychodzą z I filaru i trafiają do II. Ponieważ są to zwykle niewysokie wpłaty, to nie uda się zgromadzić wystarczającej sumy, aby po przejściu na emeryturę otrzymywać regularne wypłaty. Jeżeli więc podatnik planuje wpłacać tylko po 2 procent, to najlepiej byłoby mu pozostać wyłącznie w I filarze” – powiedział szef Banku Litwy.

Vasiliauskas zaznaczył, że na razie w tej sprawie nie prowadził większych dyskusji z Ministerstwem Finansów czy przedstawicielami innych instytucji państwowych. Wczoraj jednak wysłał już swoje propozycje dla ministra finansów i ma nadzieję, że władze docenią wiszące nad przyszłymi emerytami zagrożenia oraz podejmą odpowiednie decyzje, aby uniknąć tragicznych skutków.

2 odpowiedzi to Bank Litwy bije na alarm: zreformować system emerytalny

  1. Rebus mówi:

    Dlaczego bank nie bije na alarm z tego powodu, ze pozyczki bankowe sa oprocentowane, natomiast oprocentowanie depozytow rowna sie 0, a nawet mniej, gdyz sa pobierane oplaty za obsluge rachunku. Zreszta i Bank Centralny Litwy z tego powodu nic nie robi, Vasiliauskas tylko sie usmiecha.

  2. andrzej mówi:

    Po co mami się i oszukuje II filarem emerytalnym skoro znakomitą większość ludzi nie stać na oszczędzanie w takich przedsięwzięciach. Dobrym przykładem tego co zostało z reformy emerytalnej jest polski system emerytalny tak forsowany przez byłego premiera Buzka i partię AWS. Do dzisiaj mam w pamięci te reklamy emerytów siedzących na plażach pod palmami. Chciałoby się rzecz przekornie: dobrze że nie wypaliła reforma bo pobyt na słońcu i opalanie jest dla starszych ludzi niezdrowe i grozi w większym stopniu schorzeniami w tym nowotworami na skórze. Pan Buzek zwinął swoje manatki, aby wylądować w europarlamencie zostawiając problemy pozostającym w kraju. Nikt nie brał pod uwagę doświadczeń związanych z podobnymi funduszami działającymi od przeszło 30 lat w Chile po dojściu do władzy gen. Pinocheta. A były one niezbyt optymistyczne dla przyszłych emerytów. Wniosek jest jeden najlepiej zabełtać ludziom w głowie aby mieli zajęcie i nie interesowali się wielką ekonomią i polityką chyba, że politycy znają się na problemie jak przysłowiowa kura na prochu, vide zamiana lita na euro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.