53
Paweł Sobik: Nigdzie w Europie Polacy nie osiągnęli podobnego sukcesu

Paweł Sobik chciałby, by jego książka została przetłumaczona na język litewski

„Takiego sukcesu, jakim jest partia polityczna odwołująca się do polskich postulatów, nigdzie indziej w Europie nie ma” – podkreślał w czasie spotkania zorganizowanego przez Polski Klub Dyskusyjny dr Paweł Sobik, autor książki  „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie w systemie politycznym Republiki Litewskiej”.
Pierwsza promocja książki Pawła Sobika „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie w systemie politycznym Republiki Litewskiej” odbyła się w Wilnie, gdzie autor spędził rok w czasie swoich studiów i gdzie zbierał materiały do pracy.
– To najlepsze opracowanie, jakie ukazało się do tej pory na temat AWPL-ZChR – stwierdził Aleksander Radczenko, rozpoczynając czwartkowe spotkanie w Katolickiej Akademii Nauk.
Autor podkreślał w czasie spotkania, że w pracy nad książką starał się zachować obiektywizm.

– Pochodzę ze Śląska. Z Wileńszczyzną nie łączą mnie rodzinne sentymenty, nie przyjeżdżałem tutaj całować kości dziadków. Miałem tego świadomość, rozpoczynając pracę nad książką. Na Polaków na Litwie patrzyłem przede wszystkim jako na obywateli innego państwa, którzy mając określone postulaty, starają się brać udział w życiu politycznym, by doprowadzić do ich realizacji – mówił.
Według niego o znaczeniu AWPL-ZChR świadczy już samo jego trwanie przez tak długi okres.
– To, że partia działa ponad 20 lat, przetrwała wiele kryzysów wewnętrznych, a dzisiaj może się poszczycić reprezentacją nie tylko na poziomie samorządów, ale też w sejmie czy Parlamencie Europejskim, że odnotowuje zauważalne wyniki w wyborach prezydenckich, to są niewątpliwe sukcesy – zauważył Sobik, podkreślając przy tym, że w pisaniu o AWPL chciał przyjrzeć się krytycznie działalności partii, nie ulegając równocześnie negatywnym opiniom, które również można zauważyć w przekazie medialnym na Litwie.
– Dopiero znajdując się w pewnym dystansie od takich skrajnych stanowisk, możemy zacząć na ten temat rozmawiać. Trzeba docenić ten wielki sukces, jakim niewątpliwie AWPL jest. Nigdzie na świecie Polacy nie mogą poszczycić się takimi sukcesami politycznymi, jak na Litwie. Na AWPL patrzyłem jako na element tego konfliktu, którego bardzo nie chciałbym określać jako konflikt polsko-litewski. Jest to wewnętrzny konflikt obywateli litewskich ze swoim państwem. Tak naprawdę dotyczy on tego, czy Litwa ma być państwem obywatelskim, czy państwem narodowym. Pewnym symbolem tej walki stała się literka „w” – wyjaśniał po zakończeniu spotkania w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla czytelnika w Polsce, stąd znaleźć w niej można bardzo szczegółowe wprowadzenie w realia, w jakich żyją Polacy na Litwie. Ramy chronologiczne zostały rozszerzone w stosunku do doktoratu, który jest podstawą książki, czyli roku 1994, gdy zjazd założycielski powołał polską partię polityczną na Litwie i roku 2014, gdy świętująca 20-lecie istnienia AWPL opuściła koalicję rządzącą.
– Z przyczyn technicznych ta książka nie ukazała się wcześniej, z czego się cieszę, gdyż udało mi się ją uzupełnić o wybory w 2016 r. Dzięki temu będzie dłużej aktualną pozycją –  stwierdził autor.
Sobik mówił w czasie dyskusji o szansach i zagrożeniach, jakie stoją przed partią. Pokazywał również jej słabsze strony. Wskazywał także na niewykorzystany dotąd potencjał w kwestii wpływu na poprawę relacji polsko-litewskich.

– Chciałbym widzieć AWPL w roli ambasadora państwa litewskiego w Warszawie. Chodzi mi o projekty infrastrukturalne. Na przykład o wpieranie projektu budowy szybkiej drogi do Wilna przez polskich polityków – zauważał. Wyjaśniał także powody współpracy AWPL z Rosjanami, które po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. nabrały zupełnie nowego znaczenia, jak również związane z tym niebezpieczeństwa.
Na zakończenie spotkania gość odniósł się do tematu zaproponowanego w dyskusji, czyli: „Czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie ma przyszłość?“
– Zapytałbym, nie „Czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie ma przyszłość?“, tylko jaką ma przyszłość. Odpowiedź brzmi: „bez radykalnego przełomu po stronie litewskiej taką samą” – mówił Sobik.
Wyjaśnił powody zainteresowania Litwą:
– Pochodzę z miejscowości, która dla mnie jest prawdziwym środkiem Europy, gdzie odległość do Pragi, Wiednia, Bratysławy i Warszawy jest identyczna.

Nie można być bardziej w środku Europy niż na Górnym Śląsku. Najbliższym sąsiadem byli Czesi, poznałem i zafascynowałem się czeską kulturą, nauczyłem się też języka. Równolegle interesowałem się tematyką całej Europy Środkowo-Wschodniej. Miałem to szczęście, że mogłem przyjechać do Wilna w 2010 r. w ramach programu Erasmus. Zbierając materiały do mojej pracy magisterskiej, która dotyczyła systemu politycznego na Litwie po wyborach 2008-2009, zorientowałem się, jak mało w Polsce pisze się o AWPL. Napisanie monografii AWPL na jej 20-lecie zaproponował mi mój promotor, prof. Zdzisław Julian Winnicki. Było to dla mnie ogromne wyzwanie, ale też wielki zaszczyt. Poświęciłem pracy nad  tą książką 4 lata życia.

Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla czytelnika w Polsce, stąd znaleźć w niej można bardzo szczegółowe wprowadzenie w realia, w jakich żyją Polacy na Litwie

Podkreślał również, że to obecność AWPL w Sejmie RL uważa za kluczowe, dlatego zabiegał o to, by właśnie sala obrad sejmu znalazła się na okładce książki.
– Polska nie jest w stanie zaproponować Polakom na Wileńszczyźnie jakiegoś pakietu, który mógłby rozwiązać ich problemy. To wszystko musi wydarzyć się tu, na Litwie, stąd tak ważna jest obecność AWPL jako część litewskiego systemu politycznego, w ramach którego jest miejsce na zdobywanie sojuszników i zabieganie o własne interesy – mówił.
– Chciałbym, by książka została przetłumaczona na język litewski. Myślę, że byłaby dobrym kompendium dla litewskich polityków. Mam wrażenie, że o AWPL krąży tak wiele nieprawdziwych opinii, że ta lektura mogłaby być okazją do weryfikacji poglądów – stwierdził na zakończenie naszej rozmowy.
Przewodniczący AWPL-ZChR, Waldemar Tomaszewski, zauważa, że książka, która zawiera niewątpliwie bardzo bogaty materiał, nie powstałaby, gdyby nie dane zgromadzone przez samą partię.

– Pan Paweł Sobik kontaktował się z nami jeszcze w czasie pisania swojej pracy magisterskiej. Z prośbą o udostępnienie mu gromadzonych przez nas informacji, zwracał się do mnie serdeczny przyjaciel AWPL-ZChR prof. Zdzisław Winnicki z Uniwersytetu Wrocławskiego. Oczywiście, ze względu na to, że doskonale znam materiały, na których opierał się autor książki, jej treść nie jest dla mnie zaskoczeniem – podkreślał w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” europoseł.
Jak zauważa Waldemar Tomaszewski, AWPL-ZChR podchodzi bardzo poważnie do budowania własnej strategii, ustawicznie analizuje każde wydarzenie, dyskutuje w swych gremiach i wyciąga wnioski. Polityk nie ukrywa jednak, że niejednoznacznie ocenia publikację.
– To oczywiste, że jako partia nie chcemy, by nasi oponenci mieli tak łatwy dostęp do materiałów, w których zawarta jest strategia i taktyka naszego działania – wyjaśnia.

Polityk wyjaśnił również, dlaczego środowisko AWPL-ZChR nie zainteresowało się spotkaniem organizowanym przez Polski Klub Dyskusyjny.
– Taką dyskusję uważam za bezcelową przede wszystkim ze względu na środowisko, jakie ją organizuje. Są to ludzie, którzy mają posady w ministerstwach, ideowo związani są z liberałami. Po za tym sam temat dyskusji sformułowany został w sposób, który ukazuje, że nasi oponenci nie rozumieją do końca naszej strategii. Nie uwzględniono nowej nazwy partii, która wyraża nową strategię polityczną. To pokazuje, że organizatorzy chcą nadal rozważać „wczoraj”, zupełnie nie rozumiejąc naszej teraźniejszości, nie mówiąc już o przeszłości – stwierdził europoseł.
***
Książkę „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie w systemie politycznym Republiki Litewskiej” wydało Wydawnictwo Kolegium Europy Wschodniej. Niestety, na razie nie ma jej jeszcze w sprzedaży, jednak w najbliższym czasie będzie ją można nabyć w księgarni internetowej wydawnictwa: kew.org.pl/ksiegarnia/

ZE WSTĘPU MARII PRZEŁOMIEC

Kresowe sentymenty sprzyjają traktowaniu litewskich Polaków trochę jak wymagającego szczególnej opieki skansenu. Wielką zasługą pracy Pawła Sobika jest uświadomienie czytelnikowi, że współcześni Polacy na Litwie to nie żaden skansen, ale najliczniejsza po Litwinach grupa narodowościowa, mająca w litewskim parlamencie swoją reprezentację, czyli właśnie Akcję Wyborczą Polaków na Litwie, której liderzy prowadzą własną politykę.

Ilona Lewandowska
Fot. Joanna Bożerodska, zw.lt

53 odpowiedzi to Paweł Sobik: Nigdzie w Europie Polacy nie osiągnęli podobnego sukcesu

  1. A.M. mówi:

    Książka może być pewnym kompendium wiedzy o Akcji Wyborczej Polaków na przestrzeni 20 lat. Samo w sobie stanowi to jakąś wartość. Tym bardziej, że materiały źródłowe do pracy pochodzą gównie z samego środka, czyli od Akcji.
    Natomiast fakt, że “promocją” książki zajęło się jednoznacznie nieprzychylne środowisko spod znaku ZW i PKD (to jedno i to samo), a moderatorem rozmowy był “życzliwy inaczej” Aleks Radczenko, stanowi prawdziwe kuriozum. Już tylko przy stoliku obok niego brakowało naszych “serdecznych przyjaciół” Landsbergisa albo Garsvy i byłoby jak trzeba…

  2. z Polski mówi:

    “Nigdzie w Europie Polacy nie osiągnęli podobnego sukcesu.” Niektórzy wręcz dodają, że AWPL to jedyna naprawdę POLSKA partia w ogóle, nie wyłączając Polski. Nawet jeśli w tym stwierdzeniu jest lekka przesada, to jednak należy oddać sprawiedliwość i pogratulować Polakom na Litwie takiej ideowej, zjednoczonej i aktywnej partii, która ich reprezentuje. Jak też charyzmatycznych przywódców, bo wypada przyznać, że W.Tomaszewski wraz z kierownictwem niezwykle sprawnie dowodzi organizacją, pomimo wielu ataków i czynionych rozmaitych przeszkód.

  3. AM mówi:

    “współcześni Polacy na Litwie to nie żaden skansen”. Gorzej, to jest getto polskich nacjonalistow.

  4. chadecja mówi:

    Nowa strategia polityczna wyraża się też przez niedawne poszerzenie nazwy. Człon: Związek Chrześcijańskich Rodzin, jednoznacznie wskazuje na chadecki charakter formacji, oparcie się na ogólnoludzkich wartościach chrześcijańskich, szacunek dla życia od poczęcia do naturalnej śmierci, wzmacnianie tradycyjnych rodzin poprzez projekty prospołeczne. W ten sposób AWPL-ZChR jest jedyną partią chadecką na Litwie (konserwatyści są chadecją tylko w nawie i deklaracjach, ale w praktyce kierują się innymi zasadami).

  5. czarek mówi:

    Lubicie Football?. Ja szalony jestem na tym punktcie .
    Dlatego ja porownuje AWPL do klubu pilkarskiego . Klub ma baze , zaplecze , zawodnikow , stadion ,kibicow (i kiboli ) ktorzy zawsze stawiaja sie gdy klub ich potrzebuje . Klub ma sponsorow . Klub ma wszystko aby odnosic sukcesy . Czego nie ma klub to wyniki . Od 20 lat klub stawia sobie cele i nigdy ich nie osiaga . ” Drepcze ” w tym samym miejscu . Co zwykle sie robi gdy druzyna nie spelnia pokladanych w niej nadziej ?.
    Dzis wieczorem o godz. 21 Madrid F.C. zagra swoj kolejny mecz i wygra kolejny Champion kontra Juventus Turin . Zycze AWPL takich wlasnie sukcesow , aby kibice klubu byli usatysfakcjonowani.

  6. Marek mówi:

    Można jak czarek być kiepskim znawcą futbolu, za to złośliwcem pełną gębą. Tylko ignorant może głosić podobne herezje. A wyniki AWPL i polskiej społeczności są powszechnie znane tym, którzy potrafią wyciągać logiczne wnioski.
    Tylko kilka przykładów.
    Po 15 latach nieustannej walki udało się utrzymać 36 polskich gimnazjów, co stanowi 10 procent gimnazjów na Litwie. Dopiero co kolejne dobre wieści napłynęły odnośnie szkół im. Mickiewicza i Konarskiego.
    Wielkie inwestycje powstają w samorządach kierowanych przez naszych samorządowców. Na przykład w rejonie wileńskim w ostatnich latach wybudowano 7 nowych przedszkoli, najwięcej spośród wszystkich 60 samorządów na Litwie. To także dowodzi na pozytywnego trendu demograficznego, co jak wiemy w przypadku wyludniającej się Litwy jest pozytywnym wyróżnikiem.
    Po latach walki wreszcie można umieszczać napisy z nazwami ulic po polsku na domach i na reklamach, choć jeszcze kilka lat temu były nakładane drakońskie kary.
    Frakcja AWPL-ZCHR w Sejmie RL złożyła pakiet ustaw prorodzinnych, opartych na wartościach chrześcijańskich. Ten pomysł zaczęły podchwytywać partie litewskie, które przekonały się, że to dobra oferta dla mieszkańców, ale też dla kraju.

  7. Dudak mówi:

    Coś mi się zdaje,że Juventus nie zechce przegrać siódmego finału,ale wygrania trzeciego,AWPL zaś naprawdę ostatnio drepcze w miejscu : czas pomyśleć o zmianie kierownictwa i trenera.

  8. Asteria mówi:

    Nie ma co dyskutować z PKD, bo to agentura liberałów. Próbują tworzyć konkurencję na korzyść lietuvisóv, aby sztucznie mnożyć polskie organizacje. Dr Sobik pewnie miał dobre intencje, bo nie wie, jak się sprawy mają.

  9. Dudak mówi:

    Do czarek.Jednak “Real” górą,toteż zdejmuję czapkę (bez ironii) przed znawcą ! Ja zaś po prostu chciałem,żeby wygrał “Juventus”,w którym kiedyś grał Zbigniew Boniek,ale jak wiadomo,chcieć – to nie zawsze móc.

  10. Jacek PL mówi:

    Pozdrowienia i gratulacje dla Rodaków z Litwy!
    Jesteśmy z Was dumni. Nie daliście się stłamsić litewskiemu nacjonalizmowi, nastawionemu antypolsko.
    Macie wiele odwagi i determinacji w walce o należne Wam prawa. Jesteście doskonale zorganizowani i macie dobre przywództwo, dzięki czemu pomimo obiektywnie trudnych warunków, odnosicie zwycięstwa nienotowane w innych skupiskach Polaków na świecie.
    Życzę wytrwałości i wszystkiego dobrego.

  11. Marko mówi:

    No, nareszcie! Nareszcie wiem, czym jest SUKCES. Sekces niespotykany, tak jest on wielki. Partia istnieje i nawet – w ostatnim czasie – upiększyła sobie nazwę, deklarując, że jest najpobożniejszą partią w Europie. Co ja mówię..? Nie tylko w Europie, ale i na świecie. Polityczna partia superreligijna – to jest SUKCES. Innych osiągnięć nie ma… To znaczy, jeszcze nie ma!!! Na razie nie ma, albo ja po prostu ich jeszcze nie dostrzegam. Ale będą. To znaczy… no, one już są, bo przecież świadczy o tym propagandowa książka. Bowiem taka partia, z Bożą pomocą, sukcesy musi mieć. Inaczej nie może być! One przyjdą, one już prawie są, one są nieuchronne, bowiem książka ta – co ja mówię “książka”, przecież to jest prorocza Księga, księga z dużej litery. A proroctwa przecież po to się w Księgach pisze, żeby się spełniały. Bo tak już musi być. Partia jest słuszna i skazana – proroctwem Księgi! – na nieuchronne sukcesy, które cały świat zadziwią. Oj, zadziwią! Już zadziwiają. Dowód? A prorocka Księga, to nie sukces? Ciszta się baby i chłopy!

    Partia poprowadzi nas do zwycięstwa! Bo jest pobożna, jak żadna inna polityczna partia na świecie. Tacy różni wariaci i niedowiarki, jak choćby ja, sobie kraczą, że religia z polityką, to w XXI wieku anachronizm. Religia szkodzi polityce, a polityka religii! (Wyjątek stanowią państwa muzułmańskie, które odnoszą bezprzykładne SUKCESY kolaboracji polityczno-religijnej). Ale jest to droga śliska. Kto tego nie rozumie, ten kiedyś to może zrozumie. Ale wtedy może być już za późno…

    Wydawałoby się, że szczyty tego szaleństwa religijno-politycznej kolaboracji Europa przeżywała w XX wieku, w Hiszpanii, we Włoszech, i nie tylko tam. Dzisiaj w Hiszpanii rządzi król, który ukoronował siebie sam, a w czasie ceremonii koronacyjnej nie był obecny żaden przedstawiciel Kościoła katolickiego, nie było też krzyża, ani Biblii. W katolickiej Hiszpanii! A z herbu swego Król nakazał usunięcie chrześcijańsko-faszystowskiego symbolu rózeg (fascis), który to symbol wnieśli do swego herbu po raz pierwszy hiszpańscy Królowie Katoliccy w XV wieku: Isabela la Catolica (z Kastylii) oraz Fernando el Catolico (z Aragonii) “po odniesieniu zwycięstwa prawdziwej religii nad religią fałszywą”. Obecny król, Felipe de Borbon, z resentymentem wspomina czas upadku, kiedy Państwo hiszpańskie (Hiszpanie zawsze piszą o swoim państwie z dużej litery: Estado) zredukowane zostało do teatralnej przybudówki Kościoła katolickiego w Hiszpanii.

    Wygląda na to, że Pobożna Partia Pana Tomaszewskiego podąża za przykładem Caudillo Francisco Franco. Już zlecili pisanie pochwalnej propagandy. Teraz oczekiwać należy ogromnych wprost sukcesów w realizacji interesów polityczno-społecznych litewskiej Polonii. SUKCES już jest, ogromny nawet, i nigdzie indziej w świecie niespotykany, tylko ludzie muszą go sobie uświadomić. Bo go jakby nie dostrzegali, czy co? Jak się wysilą, to go sobie – ten SUKCES – napewno wymyślą. Tak trzymać. I dążyć do DALSZYCH sukcesów. Bo bliższych może zabraknąć…

  12. Ali mówi:

    Co za pomieszanie z poplątaniem w antyreligijnym wpisie Marko ! Rózgi liktorskie zostały określone mianem symbolu “chrześcijańsko-faszystowskiego ” Rózgi liktorskie były symbolem władzy królów ETRUSKICH, a więc na długo przed narodzinami Jezusa Chrystusa. Owszem, włoscy faszyści zaadoptowali ten symbol na własne potrzeby propagandowe ( nawet nazwę swojego ruchu wzięli od tych rózeg), ale po pierwsze, rózgi jako jeden z symboli państwowości przyjęła dużo wcześniej republikańska Francja, a po drugie, faszyści wcale nie byli religijni. Mussolini był przez długie lata socjalistą, zaś ateistą pozostał do końca swego żywota. W roku 1929 zawarł układy laterańskie ze Stolicą Apostolską, ale kierował się pragmatyzmem ( w tamtych czasach prawie wszyscy Włosi byli praktykującymi katolikami), a nie ideologią. Nawiasem mówiąc Stalin w roku 1943, w obliczu olbrzymich zmagań wojennych Niemcami, również kierując się kalkulacjami czysto politycznymi przywrócił formalnie w Rosji patriarchat. Jeśli dodamy do tego informację, że w młodości kształcił się w seminarium duchownym, możemy zrobić z niego nawet wzorcowego klerykała co się zowie. Wszystko zależy od umiejętności propagandzistów.
    Czy AWPL dodając nowy człon do nazwy partii uczyniła słusznie, rzecz do dyskusji. Ja osobiście takiego kroku bym nie podjął, ale członkiem AWPL nie jestem. Nie widzę w tym wszakże niczego szokującego. Jak by nie było, w Niemczech od czasów powojennych do dzisiaj z niedługimi przerwami sprawuje władzę partia z przymiotnikiem “chrześcijańska” w nazwie. Dzisiaj liderka tej partii trzęsie całą Europą, która to Europa bynajmniej klerykalna nie jest.

  13. Lenkas mówi:

    Nie wolno zapominac o litewskim rodowodzie Polakow na Litwie… Slawizacja i polonizacja sa u podstaw ich powstania w tym kraju, najwiecej Polakow jest przy granicy z Bialorusia, a nie Polska… Podobnie jak i na Bialorusi, wiekszosc Polakow mieszka przy granicy z Litwa, a nie Polska… W zasadzie i na Litwi i na Bialorusi sa to zeslawizowani potomkowie Litwinow, ochrzczonych przez Jagielle w 1386 roku… Wystarczy spojrzec na nazwiska tych ludzi…

  14. Ali mówi:

    @ Lenkas : Masz rację w kwestii rodowodu litewskich i białoruskich Polaków, ale co z tego wynika ? Ilu Niemców z dawnej NRD to potomkowie zgermanizowanych Słowian ? A ilu niemieckich przesiedleńców, czyli tzw. wypędzonych z terenów Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur było potomkami zgermanizowanych przed wiekami Słowian ? Czy znani kiedyś przywódcy rewizjonistów niemieckich Hupka i Czaja nie mieli słowiańskich przodków ?
    Czy wobec takiego rodowodu większości Polaków litewskich i białoruskich należy na siłę nawrócić ich do dawnych korzeni ? Co jednak zrobić z ludźmi noszącymi typowo polskie i popularne w Polsce nazwiska jak Tomaszewski albo Klonowski ? Szukać przodków po kądzieli ? A jakie nazwisko nosili przodkowie Landsbergisa ? Litewskie ? A jak się nazywali dziadkowie Brazauskasa ? O nazwisku przodków Pani Prezydent chyba nie warto nadmieniać.
    P.S. Być może szowiniści litewscy deportowaliby z przyjemnością Waldemara Tomaszewskiego oraz zamknęli na cztery spusty niewłaściwą etnicznie redakcję “Kuriera Wileńskiego”. Myślę, że marzy im się taka czystka etniczna na Litwie. Co jednak może zrobić w tej sprawie niewielkie państewko litewskie ? Mocarstwem przecież nie jest. Może jedynie zacisnąć zęby i trwać w tępej nienawiści wobec miejscowych Polaków.

  15. W.Litwin mówi:

    O ile mi wiadomo Fergusona nie zwolnili po trzech sezonach posuchy. Co było potem wiadomo. A dlaczego Dudak zwalniać kierownictwo?
    Weszli do Sejmu – utrzymali stan – choć wiadomo, że zawsze trudniej utrzymać niż awansować

    Składają projekty z którymi liczy się rząd i bierze te projekty pod głosowanie.

    Ruszyło się w oświacie – otrzymywane akredytacje. Prawdopodobnie niedługo będzie można zapisywać nazwiska w oryginale. Czyz nie jest to jednym z elementów programu?

  16. Andrzej mówi:

    Polacy na Litwie żyją na ziemi swych przodków, a po zmianie granic i odsunięciu Polski muszą działać w określonych warunkach. Teraz to nie Polska, żadna Francja ani Niemcy czy USA, tylko Lietuva. Tu warunki są całkiem odmienne, dlatego metody funkcjonowania muszą być dostosowane do okoliczności. A główna okoliczność to uparte dążenia władzy lietuviskiej do wynarodowienia Polaków i przeprowadzenia lituanizacji Wileńszczyzny. Temu służą wszelkie przejawy dyskryminacji, w tym nieuregulowany zwrot ziemi dla polskich właścicieli, próby niszczenia szkolnictwa, utrudnienia wyborcze, zakazy językowe itd.
    Polacy na Litwie, w obliczu bardzo “oszczędnego” wsparcia z Warszawy, muszą radzić sobie własnymi siłami, w ramach obowiązującego, choć wielce niedoskonałego, prawa. W tej perspektywie trzeba wysoko docenić ich pracę i trwanie w polskości. Tutaj wszystko trzeba wywalczyć żmudnym działaniem i determinacją.
    Polacy na Litwie sami, poprzez demokratyczne wybory, wybierają swoich reprezentantów. W sferze społecznej to najliczniejsza organizacja czyli ZPL, a w sferze politycznej to AWPL-ZCHR – która jako jedyna polska partia poza Polską ma reprezentację od szczebla samorządu poprzez sejm aż po parlament europejski. Takimi wynikami wyborczymi nie mogą poszczycić się dużo liczniejsze społeczności polskie w innych krajach, choć funkcjonują w warunkach zdrowej demokracji i pełnego poszanowania praw obywatelskich.
    Zawarte w tytule stwierdzenie: Nigdzie w Europie Polacy nie osiągnęli podobnego sukcesu – jest w pełni zasadne.

  17. Marko mówi:

    Do Ali’ego

    Szanowny Przyjacielu mój, dziękuję za Twój komentarz z 5 czerwca 2017 o godz. 05:01. Bój się Boga, Ali, czy Ty cierpisz na bezsenność?

    Trzeba mieć odwagę, żeby bronić swoich poglądów. Przyznaję, że było mi bardzo przykro, że w sprawach moich wypowiedzi nikt nie miał/nie ma odwagi zabrać polemicznego głosu. I jeszcze raz przyznaję, że cały czas liczyłem na Ciebie. Bo wyczuwam, że generalnie – generalnie! – nie zgadzasz się i skrupulatniw dostrzegasz wszystkie moje – rzekome czy rzeczywiste – potknięcia. Bardzo pięknie. Ale, ale… To jest sprawa kontrowersyjna, problem interpretacji dziejów, fakty mylone są z przekonaniami, a – co gorsze – także z głębokimi przeświadczeniami, w tym zwłaszcza religijnymi. A tam, gdzie dominują dogmaty, tam swoboda myślenia zawodzi, nierzadko w bardzo głupio-śmieszny sposób, do czego tak trudno jest potem przyznać się. I wtedy padają inwektywy ad personam. Na to zawsze stać “dobrych katolików”. Bo argumentów nie mają, a zwykłej prawdy nie znoszą. Bo prawda im dokucza. Przeciwstawiają jej swoją Prawdę, prawdziwą Prawdę.

    I choć się – jak zwykle – cząsto mylisz, to jednak lubię Cię. Tzn. lubię Twoje interwencje. Interwencje przesycone tak samo błędami, jak i moje komentarze. Ja encyklopedią nie jestem i w dyskusjach posługuję się wyłącznie moją marną mózgowniczką, która coraz bardziej dudni pustką. Coraz bardziej głuchą – rezultat zwapnień. To, co w niej jeszcze pozostało, to strzępki wspomnień oraz okruchy deliberacji z samym sobą. Przyznam jednak, że też czasem posługuję się słownikiem. Słownikiem języka polskiego. Gramatyka polska jest bowiem niezykle zawiła. Ale żeby encyklopediami??? Na taki sposób nigdy bym nie wpadł! A cóż to za przyjemność, żeby cytować obce (zbiorowe) dzieła naukowe? Stosuje się je/to w pracach naukowych, ale nie w trakcie swobodnej dyskusji. W sprawie Twojego (Twoich) – niezwykle przeze mnie cenionych – komentarzy jeszcze się wypowiem. Teraz, chwilowo, nie mam czasu.

    Poza tym chciałbym tu pochwalić Redakcję KW. Za szacunek dla kultury języka polskiego. Jest wiele polskich portali, jak na przykład “Wirtualna Polska” czy “Onet”, które systematycznie niszczą kulturę języka polskiego. I robią to z niezwykłą premedytacją, właściwą dla legendarnych Wandali. A na portalu KW zawsze króluje poprawny język polski. (Chyba że włączą się lekko stuknięci “koroniarze”). Czasami brakuje mi – oj bardzo, bardzo serce boli! – pięknej gwary wileńskiej na tych stronach, która pada ofiarą gramatycznej poprawności. Myślę że – summa summarum – dzieje się to ze szkodą dla polskiej kultury, rodzimej wileńskiej kultury! Szkoda!!! Tak samo, jak szkoda jest, że portal wileński – chyby w ogóle? – nie zawiera postów fonogrficznych z występów zespołów ludowych bogatej i przepięknej kultury Ziemi Wileńskiej. Wielka, wielka szkoda! Polskie śpiewy! Tak by się chciało ich posłuchać. I popatrzyć na nasze piękne dziewczyny. Do usłyszenia!

  18. Ali mówi:

    @Marko : Bardzo rzadko to się zdarza, ale tej nocy rzeczywiście cierpiałem na bezsenność z powodu choroby a właściwie silnego stłuczenia żeber po niefortunnym upadku. Zamiast bezużytecznie przewracać się z jednego boku na drugi w łóżku postanowiłem posiedzieć nad ranem przy komputerze. Na szczęście nie miałem gorączki, więc mogłem myśleć bez chorobowych zaburzeń.

  19. staś mówi:

    Nikt z Polaków nie może zapomnieć, gn. Żeligoskiego i Józefa Piłsudzkiego,
    Ani cudu nad wisłą, jak AK Wileńskiej!
    Do tego trzeba dodać powstania Ostra BRAMA
    I szaulisy co robili, Żeby polacy to pamiętali i niezapomnieli

  20. W.Litwin mówi:

    “rozpoczął spotkanie moderator dyskusji bloger Aleksander Radczenko” napisał jego … brat. Chyba bardziej niż zblogowania znany jest jako urzędnik lietuvisów (nie ważne w jakim rządzie, gdyż zadanie to samo – ataki w polską partię), znany z “niebezpiecznych związków” jako sympatyk liberałów (tak tych od wszelkich pożyczek, nielegalnego finansowania przez biznes, a wkońcu od kulturkampfu polskiej oświaty ‘by’ herszt – a może mer? – Simasius).

    No i braciszek założył płaszczyk “pomimo tego, że jest uważany za jednego z krytyków AWPL-ZChR wśród Polaków na Litwie, to „partia ta jest absolutnie niezbędna”, bo inaczej tzw. polskie postulaty nie byłyby słyszane”, ale taki jakiś ten płaszczyk lichy, bo coś się nie zgadza. Mianowicie od dawien dąży do rozpadu polskiej partii zarzucając jej co się da i wbijając szpilę przy każdej możliwej okazji. Nic to, że czasami fakty mówią co innego – to się dorabia. Kreuje się rzeczywistość niczym w matriksowej GieWu.

    Wielokrotnie polska społeczność na Litwie udowodniła, że tylko RAZEM są w stanie coś osiągnąć. Dowodem na to jest “siła” 3 czy może już 4 ZetPeeLów na Białorusi. Podzieleni Polacy pogrupowani w kilku organizacjach nie stanowią realnej siły. Każdy ciągnie w swoją stronę. Tak jak i … Radczenko 🙂
    Ano ciągnie w swoją stronę: “musi powstać coś nowego”, “musi byc nowa alternatywa”. Jeśli powstanie “coś nowego” społeczeństwo zostanie podzielone i wtedy nie będzie ani samorządu, ani sejmowej frakcji. Będzie za to otwarta droga do “ostatecznego rozwiązania”, czyli likwidacji polskich szkół, co niechybnie oznacza zanik polskości. Ale wtedy bloger będzie mógł wystawić czek za zrealizowanie zadania. A start z innych partii? Mieliśmy przykład w ostatnich wyborach. A czy nie lepiej gdyby ci kandydaci startowali z jednej partii? Może wtedy zamiast 8 mandatów byłoby 10. Może 12. Czyż nie jest to większa siła? A przecież w polskiej partii jest miejsce dla wielu różnych poglądów (co nieraz już partia udowodniła).

  21. Marko mówi:

    Ali, szanowny Przyjacielu mój, zacznę od pierwszego akapitu, który tu przytaczam: “Co za pomieszanie z poplątaniem w antyreligijnym wpisie Marko ! Rózgi liktorskie zostały określone mianem symbolu „chrześcijańsko-faszystowskiego ” Rózgi liktorskie były symbolem władzy królów ETRUSKICH, a więc na długo przed narodzinami Jezusa Chrystusa.”

    Przykro mi bardzo, że komentarz mój zakwalifikowałeś do kategorii “pomieszanie z poplątaniem”. Po prostu, nie podoba się Ci to, co ja napisałem i z tego powodu wyrażasz swoją radość w formie rzekomego ubolewania. Bo argumentów Ci brakuje.

    Ja nie pisałem o starożytności. Ani o średniowieczu. Pisałem o czasach nowożytnych. O rózgas “fascis”, które po raz pierwszy pojawiły się w herbie królów hiszpańskich – za łaskawą zgodą papieża! – po “zwycięstwie religii prawdziwej nad religią fałszywą”, a więc po zdobyciu Alhambry, ostatniej twierdzy Maurów na Półwyspie Iberyjskim.

    Mój komentarz zakwalifikowałeś również jako “wpis antyreligijny”. Mnie chodziło o, i owszem, zjawiska religijne, zwłaszcza o zjawisko stałego i upartego dążenia kasty kapłanów do zdobycia wpływu na władzę polityczną i społeczeństwo, a nie o wierzenia. Zjawisko to, doskonale rozpoznawalne jest na przykładzie międzynarodowej korporacji kasty kapłanów z siedzibą w Watykanie. Doskonale się mają, zajmując się ogłupianiem religijnym społeczeństw na świecie. Prawda. To mi się nie podoba. Ale nieprawdą jest, że nie podoba mi się zjawisko religijności. Człowiek jest zwierzęciem wyposażonym w zdolność do przeżywania uczuć duchowych, spiritualistycznych, głęboko moralnie refleksyjnych. I nie potrzebuje do tego żadnej religii. Nie podoba mi się, gdy szamańskie typy wykorzystują tę cechą lub przypadłość ludzką dla swoich korzyści. W szczegóły wdawał się nie będę, bo każdą myśl zaraz wykorzystasz, żeby mi zaprzeczyć jakimś znanym Ci przypadkiem szczególnym. Religia nie jest w żadnym przypadku zjawiskiem szkodliwym, o ile służy człowiekowi, a nie organizacjom religijnym. Bo te, to tylko wykorzystują zjawisko religijności dla swoich celów panowania nad wierzącymi.

    Jeszcze tylko parę słów o “narodzeniu Jezusa Chrystusa”. To jest wyrażenie, którego użyłeś Ty w swej wypowiedzi, której celem jest ośmieszenie mnie.

    W dyskusji laickiej na ogół używa się innego zwrotu. Mówi się o “naszej erze”. Owszem, rok zerowy ustalił Kościół katolicki, przyjmując, że w “roku zerowym” urodziło się w żydowskiej rodzinie żydowskie dzieciątko Jezus. Dzisiaj już wiemy, że specjaliści pomylili się o kilka lat, a rok urodzenie “Jezuska”, który w rzeczywistości nazywać się mógł nie inaczej jak po żydowsku, a więc Joszua. To żydziątko musiało urodzić się kilka lat wcześniej niż w roku zerowym, bo król Herod zmarł w 4 roku przed naszą erą, więc nie mógłby grozić dzieciątku o imieniu Joszua, że go zamroduje. Joszua musiał więc narodzić się przed śmiercią Heroda. Chyba że przyjąć, że Ewangelie pisane były na kolanie. Dziś ocenia się, że urodziny miały miejsce około 8 roku pne. Są na ten temat różne wyliczenia.Tak wiem, nie musisz mnie korygować.

    A Chrystus? Jest to określenie, które wywodzi się z mitologii semickiej, ujętej w dzieło zwane “Biblią Hebrajską”. Odnosiło się ono do dawnych królów i proroków hebrajskich, którzy przeszli rytuał pomazania olejami, dokonanym przez żydowskich Kapłanów. Taka osobistość, która przeszła ten ratuał, nazywała się “mesjaszem”, czyli “pomazańcem bożym”. (Rytuał ten ostał się do współczesności w ceremonii koronacji królów, choć w Hiszpanii już nie!).

    Skąd o tym wiemy? A z Septuaginty. Na pewno wiesz, czym była Septuaginta, więc nie powinienem o tym pisać, ale może inni czytelnicy tych moich wypocin nie znają tej historycznej historii? A więc Septuaginta jest tłumaczeniem Biblii Hebrajskiej na język grecki. Stało się to na zapotrzebowanie żydowskiej gminy w Aleksandrii, gdzie – po inawazji Aleksandra Wielkiego – zapanował język grecki, w Egipcie zresztą też, tak samo jak i w Ziemi Obiecanej, dziś zwanej – za Rzymianami – Palestyną. Otóż liczni ‘Zydzi w Aleksandrii utracili znajomość języka hebrejskiego i nie mogli czytać swojej Biblii, a więc przestrzegać swych rytuałów, nakazanych przez samego Pana (Adonaj), o imieniu, którego nie wolno wymawić. W siedemdzesiąt dni siedemdziesięciu pobożnych Uczonych w Piśmie dokonało tłumaczenia swoich świętych Pism (to były zwoje, a nie księga), przy tym każdy tłumaczył całość z osobna. I potem skrupulatnie, jak na pobożnych ‘Zydów przystało, porównali wszystkie te tłumaczenia. I okazało się, że wszyściutkie siedemdziesiąt!, były jednakowe co do joty i przecinka. I to uznano za cud i dowód boskiej Opatrzności nad dziełem tłumaczenia Biblii żydowskiej na język grecki przez siedemdziesięciu tłumaczy. Stąd też nazwa – Septuaginta.

    W tym to dziele licznie występujące słowo “pomazaniec” zastąpiono greckim słowem “christos”. Potem pierwsi chrześcijanie greccy przyjęli Septuagintę za swoje Pismo święte i nazwali je Starym Testamentem. Piszę “pierwsi chrześcijanie”, bowiem byli to pierwsi greccy, czyli pierwsi po rozbiciu “najpierwszej” gminy judeo-chrześcijańskiej w Jerozolimie, w której to gminie działała Maria Magdalena, Przyjaciółka Joszui (od ubiegłego roku święta Kościoła katolickiego!) oraz “Jakub, czyli brat Pana” – jak mówi to Ewangeli expressis verbis! – brat Joszui, ten sam, który obecnie czczony jest w Santiago de Compostella. OK. Dość tych dygrsji! Ale tylko dodam jeszcze, że rozbicie gminy judeo-chrześcijańskiej dokonało się pod przewodnictwem żydowskiego rabina Saula/Saulusa (Imię Saul wymawia się po hebrajsku jako Szaul). Tenże Saul(us) – w polskim tłumaczeniu Ewangelii zwany “Szawłem”, wyprowadził wtedy sektę chrześcijan do Grecji, a dziś nazywany jest świętym Pawłem. To właśnie ów święty Paweł, czyli rabin Saulus, wprowadził Septuagintę do katalogu Pism świętych chrześcijan, chociaż kanon został ustalony dopiero w 1500 lat później na soborze trydenckim.

    W ten sposób idea “mesjasza”, żydowskiego pomazańca bożego, zyskała prawo bytu w kanonie wiary chrześcijańskiej. Dopiero Jan, zwany Ewangelistą i apostołem, chociaż – podobnie jak i Saulus (św. Paweł) nigdy apostołem Joszui nie był! – wpadł na pomysł, że Joszua był synem bożym, bowiem naród żydowski zwał siebie “dziećmi bożymi”, “synami bożymi” i “narodem wybranym”. Więc nazwał Juszuę, którego nigdy na oczy nie widział, bo od jego urodzin upłynęło było tymczasem ponad dwieście lat, greckim mianem “Christos”. Także imię “Jezus” jest grecką wersją żydowskiego imienia Joszua. Ten nasz “Jezus”, w rzeczy samej, nigdy nie wiedział, że chrześcijanie będą go nazywali “Jezusem”, a w dodatku “Chrystusem”. Takiej osoby w roku zerowym nie było na świecie!

    No ale dość już na razie tego mojego wymądrzania się.

  22. Ali mówi:

    @ Marko : Nie bardzo rozumiem po co napisałeś tyle słów na temat historii religii chrześcijańskiej. Jezus faktycznie nosił imię Joszua, ale z tego niewiele wynika. Nie od wczoraj, ani przedwczoraj, ale z dawien dawna jest nazywany powszechnie Jezusem Chrystusem i wszyscy doskonale wiedzą o jaką postać w tym przypadku chodzi. Nawiasem mówiąc dawniej powszechnym zwyczajem było tłumaczenie imion na różne języki. Do dzisiaj zachowały się relikty tego zwyczaju. Mówimy i piszemy ” królowa Elżbieta II”, “Karol Marks”, czy też “Włodzimierz Lenin” chociaż już w odniesieniu do dzisiejszego władcy Rosji stosujemy formę “Władimir Putin “, a nie “Włodzimierz Putin”.
    Nie tylko królowie etruscy, ale także w ślad za nimi starożytni Rzymianie używali jako symbolu władzy państwowej rózeg liktorskich. Podobno już od czasów Romulusa. Mussolini i jego akolici przejęli tę symbolikę nie w nawiązaniu do tradycji królów hiszpańskich, ale do tradycji konsulów rzymskich, którym liktorzy zawsze towarzyszyli w trakcie rozmaitych ceremonii publicznych. Mussoliniemu marzyło się wszakże wskrzeszenie Imperium Romanum w nowożytnej postaci. Tak więc rózgi liktorskie jako symbol ” chrześcijańsko – faszystowski” raczej się nie sprawdzają. W okresie zdobywania Granady faszyzm jeszcze nie istniał, natomiast rózgi liktorskie jako takie nie miały na terenie Italii z religią chrześcijańską wiele wspólnego. Zanim bowiem dalekim w Betlejem narodził się Joszua – Jezus, od dawna funkcjonowały w obiegu urzędowo – symbolicznym.
    Rozumiem jednakże, że dla wywarcia silniejszego wrażenia propagandowego warto zakwalifikować rózgi liktorskie jako nienawistny symbol “chrześcijańsko- faszystowski”.

  23. Ali mówi:

    Jeszcze w uzupełnieniu : To, że współczesny Burbon na tronie hiszpańskim odrzuca tradycje związane ze zwycięstwem chrześcijan na Maurami, wcale mnie nie dziwi. Monarchowie bywają bardzo koniunkturalni, a dzisiaj przecież nastał w Europie czas “multi-kulti” i wszelkich odcieni poprawności politycznej. Przodek dzisiejszego króla Hiszpanii, francuski król Henryk IV Burbon, aby zasiąść na tronie zmienił wyznanie za kalwińskiego na katolickie i przeszedł do historii głównie jako autor powiedzenia “Paryż wart jest mszy”. Dzisiejszy król Hiszpanii ma zapewne w świadomości to, że jego pradziadek król Alfons XIII został zdetronizowany przez hiszpańskich radykałów- lewicowców, którzy i dzisiaj mają tam wiele do powiedzenia. Pamięta zapewne również i o tym, że jego ojciec został wyniesiony na tron z łaski generała Franco, czego wielu “poddanych” z przeciwnego obozu politycznego nigdy mu nie zapomniało. Po co zatem ryzykować ponowną utratę tronu przez hiszpańską gałąź Burbonów ? Nie lepiej pójść na rękę hiszpańskiej lewicy ? Myślę ponadto, że król Hiszpanii dobrze pamięta i o tym jak jego wuj, brat matki, ostatni król grecki Konstantyn II na dobre pożegnał się z tronem. Utrącili go zresztą “czarni pułkownicy”, nazywani często faszystami, ale po ich obaleniu naród grecki Konstantyna ponownie już nie chciał. Takie mamy czasy. Jest XXI wiek i żeby żyć próżniaczo na koszt współobywateli dzisiejsi monarchowie europejscy muszą mieć bardzo elastyczne kręgosłupy lub jak kto woli, w ogóle ich nie posiadać.

  24. Marko mówi:

    Szanowny Przyjacielu Ali,

    cenię sobie Twój udział w dyskusji, ale także – przynajmniej po części – Twoje interpretacje. Jednak jeszcze raz muszę Ci – życzliwie, jak najbardziej życzliwie! – wypomnieć, że masz wyraźną tendencję do schodzenia z linii ostrzału i błądzisz po okolicach, które nie mają wiele wspólnego z tematem dyskusji. OK.

    “Zemściłem się” na Tobie za zarzut “pomieszania z poplątaniem”. Nie tylko Ewangelie kręcą z imionami, zresztą nie tylko z imionami, ale przede wszystkim bajki tak się opowiada, żeby brzmiały swojsko, po naszemu. O “bracie Pana” na przykład wolałeś się nie wypowiadać. Jeśli zaś mówisz o Jezusie Chrystusie, jako osobie z roku zerowego, to to jest wirtualna postać. Jeszua nigdy się nie dowiedział, że go chrześcijanie tak śmiesznie będą kiedyś nazywać. Sam siebie nazywał – zawsze z naciskiem! – że jest jedynie “synem człowieczym”, co Ewangelie dziś piszą z dużej litery, podobnie jak i wyrażenie z języka hebrajskiego “syn boży”. To są przekręty intencjonalne, przedsięwzięte w celu odcięcia się od kultury hebrajskiej, od ‘Zydów, których chrześcijanie obrzucili klątwą nienawiści i oskarżyli ich, że “zamordowali Boga”, chociaś wiadomo, że Joszuę zakatowali legioniści rzymscy i oni też pilnowali grubu, co widać wyraźnie na obrazach w kościołach Kościoła katolickiego. Ale te drobne kłamstewka były i są potrzebne. W końcu Szaweł, żydowski rabin, założył chrześcijaństwo, wyłaniając je jako sektę z religii judajskiej. Ta wiedza jest nadal objęta wyrokiem Kościła na zapomnienie, a ‘Zydzi nadal muszą być objęci uczuciem nienawiści bliźniego, chociaż Kościół wciąż bredzi o “miłości”. I oszukuje, kłamie, przekręca, dostosowuje tę religię semicką do kształtu dla nas brzmiącego swojsko, rodzimie, polsko nawet.

    Nazwisko francuskie “Bourbon” Hiszpanie przyjęli w formie “Borbon” i takiej formy nadal używają. A Alfons XIII nie “został zdetronizowany przez hiszpańskich radykałów- lewicowców”, tylko zdezerterował do Portugalii na wieść o wyniakch wyborów. Zedezertrował, nawet nie czekając na ostateczny wynik wyborów, bowiem był błędnie poinformowany, że zwolennicy republiki te wybory wygrają. Nie wygrali, ale wobec dezercji króla utworzona została (druga) Republika.

    W formie ciekawostki dodam jeszcze, że Francisco Franco pochowany jest w części prezbiterialnej bazyliki w El Valle de los Caidos, który zbudowali więźniowie polityczni w czasie jego panowania. Wielu więźniów zostało przy tej budowie zamordowanych. Dzisiaj PSOE domaga się wykonania postanowień Ustawy o Pamięci Narodowej i żąda od Rajoya usunięcia zwłok tego katolickiego drania z grobu. Padają też postulaty, że kościół ten, zbudowny w litej skale gór Guadarrama wysadzić w powietrze. Rewolucyjny to pomysł. Ale jeśli tego kościoła nie wysadzą – problem jest i z pośmiertnymi resztkami kilkudzesięciu tysięcy poległych w czasie bratobójczej wojny Guerra Civil, którą wygrał Kościół katolicki – z pomocą Hitlera i Musolliniego! – to ten kościół w Guadarrama i tak się zawali. Przed dwoma laty ponownie odwiedziłem to miejsce wstydu i nienawiści Hiszpanów. Wody przeciekają przez zbocza góry. Stoi wiele naczyń (dużych beczek i wanien), do których chlupie woda, stwarzając wrażenie, że to jakaś orkiestra gra na instrumentach perkusyjnych. Plum-plum, kap-kap, na różne tony.

    Na tym kończę tę bieganinę po opłotkach. O sukcesach Pobożnej Partii Pana Tomaszewskiego niczego się nie dowiedziałem. Bo i spełeczność Polska w RL nic z niej nie ma, prócz narcystycznego przestawienia w wykonaniu świętoszków. Sama książka też pachnie pobożnymi narcyzami.

  25. stan mówi:

    najważniejsze jest to, że wilniucy – zmuszeni sytuacją – zachowali i wzmocnili zdolność samodzielnej troski o siebie, o swoje rodziny, o polską tożsamość i z powodzeniem realizują to w życiu

  26. Marko mówi:

    Stan, komentarz z 6 czerwca 2017 o godz. 13:35

    Stan, i to ja rozumiem. O sukcesach trudno mówić, ale najważniejsze jest przekonanie, że jest dobrze. I że będzie jeszcze lepiej. “Zdolność samodzielnej troski” i, “polska tożsamość”. I powodzenie w zakresie realizacji tych wartości w życiu. Bardzo konkretnie. Pozytywne myślenie o przyszłości.

    Ja bym jednak namawiał też do jak najlepszego opanowania języka litewskiego. I większy wysiłek wkładać do edukacji. Studia, studia i studia. Optymizm jest, sukcesy przyjdą, nawet gdy ich na razie nie widać. To znaczy, że tylko ja ich nie dostrzegam. Bo w propagandzie trudno jest dostrzec sukcesy. Ale liczy się ten nadzwyczajny nastój zadowolenia i nadziei, że będzie jeszcze lepiej.

  27. LT-PL mówi:

    Temat książki wydaje się bardzo interesujący a jaka ta książka jest trudno mi ocenić ale z pewnością przy najbliższej nadarzającej się okazji sięgnę po nią.
    Autor powiedział :”…. Polska nie jest w stanie zaproponować Polakom na Wileńszczyźnie jakiegoś pakietu, który mógłby rozwiązać ich problemy. To wszystko musi wydarzyć się tu, na Litwie, stąd tak ważna jest obecność AWPL jako część litewskiego systemu politycznego, w ramach którego jest miejsce na zdobywanie sojuszników i zabieganie o własne interesy..” Nie zgadzam się z taką opinią. Uważam ,że moralnym obowiązkiem Polski i Polaków jest bezwarunkowa pomoc Rodakom na Litwie w utrzymaniu polskości, regionalnej tożsamości, w walce z ustawowym antypolonizmem, brutalnymi prześladowaniami, których powodem jest przynależność do Narodu Polskiego. Kowieńszczyzna i Wileńszczyzna to tereny szczególne naznaczone terrorem wobec polskich mieszkańców, rusyfikacją, deportacjami, eksterminacją, lituanizacją , sowietyzacją , zwykłym i ustawowym złodziejstwem i kolonizacją. Z mojego punktu widzenia polski rząd powinien umożliwić wszystkim Polakom na Litwie uzyskanie potwierdzenia polskiego obywatelstwa ze wszystkimi prawami związanymi z tym, tak jak to się dzieje w przypadku Litwinów mieszkających w Polsce

  28. Ali mówi:

    @ Marko – w miarę krótko w punktach : (1) To niby ja “schodzę z linii ostrzału i błądzę po okolicach, które nie mają wiele wspólnego z tematem dyskusji”? A przeczytaj łaskawie raz jeszcze komentowany artykuł i znajdź w nim odniesienia do początków religii chrześcijańskiej, do imienia Jezusa, do Szawła-Pawła, do rózeg liktorskich wreszcie. Czy o tym wszystkim jest mowa w artykule ?
    (2) Alfons XIII nie został rzekomo zdetronizowany tylko ” wobec dezercji króla utworzona została ( druga) Republika “. No gratuluję logiki wypowiedzi ! Król nadal żyje, nie ogłasza swojej abdykacji, ale utworzenie republiki nie jest aktem jego detronizacji. Innymi słowy Alfons XIII przestał być królem bo utworzono republikę, ale zdetronizowany nie został. Powstała zatem nowatorska hybryda ustrojowa, a mianowicie monarsza republika ( no bo skoro utworzenie republiki nie skutkowało detronizacją …). Wygląda to bardzo podobnie do konstrukcji ” żonatego kawalera”. Facet wziął ślub zgodnie z wymogami prawa państwowego, ale kawalerem nadal pozostał.
    Otóż drogi Marku wiedz, że czynności prawne mają swoją logikę. Jeżeli parlament ogłasza utworzenie republiki w miejsce dotychczasowej monarchii, a król formalnie nie zrzeka się tronu, zawsze mamy do czynienia z jego detronizacją. Innej możliwości nie ma.

  29. Marko mówi:

    Ali, 6 czerwca 2017 o godz. 17:33

    Nie doczytałeś tego, co ja napisałem? Powtarzam więc: Odbywały się wybory. Alfons XIII nie odczekał na ogłoszenie wyników tych wyborów i zdezerterował, bowiem sytuacja w kraju była bardzo trudna. Panowała straszliwa bieda. Gospodarka opierała się prawie wyłącznie na pracy najemnych robotników rolnych w gospodarstwach wielkoobszarniczych, głównie należących do Kościoła katolickiego.

    Po ucieczce króla powstała pustka polityczna. Umożliwiło to utworzenie republikańskiego ustroju państwa, wcześniej nawet nie przewidywanego! Taka była konieczność, bo króla w kraju już nie było. Alfons XIII dezerterował bez uprzedniego wydania jakiegokolwiek komunikatu. Sytuacji po zmianie ustroju nie zaakceptował Kościół, który zawezwał pułkownika Franco (był w Maroku) do powrotu i do obalenia konstytucyjnego ustroju republiki. Kościół nawet nie próbował wzywać króla. Król bowiem uciekł bez słowa wyjaśnienia, zdezerterował. A republikanie przystąpili do realizacji reformy rolnej. Metodami rewolucyjnymi. Kto się sprzeciwiał, był mordowany na miejscu. Metodą Feliksa Dzierżyńskiego, polskiego szlachcica z dobrej polskiej i katolickiej rodziny. Franco przybył na czele muzułmańskiej dziczy z Maroka, by ratować interesy Kościoła katolickiego w Hiszpanii. Ropoczęła się wojna – La Guerra Civil. Cały intelektualny świat wspierał konstytucyjnie wybrany rząd repubublikanów. Także Stalin, który przysłał swoich ppropagandzistów i obiecał broń. Buntowników Kościoła katolickiego wspirali tylko nieliczni, jak Benito Musollini czy Adolf Hitler, ale za to najnowocześniejsza maszynerią wojenną. Ale to już inna historia…

    Wielce szanowny Przyjacielu mój. Twój sposób prowadzenia dyskusji – już wspominałem o tym – jest niekonwencjonalny. Szukasz haczyków i zaczepek, kluczysz i odkrywasz moje niezgodności, czy pozorne niezgodności, i przedstawiasz je jako moje błędy. Ja wyjaśniam, Ty pozostawiasz sprawę bez odpowiedzi. Nie chcę więcej dyskutować w takiej formie. I nie będę odpowiadał na tego rodzaju niepoważne zaczepki.

    Szanowny Ali, to są fakty historyczne.

  30. Ali mówi:

    @Marko : Piszę po raz ostatni w toku tej dyskusji, gdyż teraz toczy się ona po torach bardzo odległych od problematyki przedstawionej w komentowanym artykule. Otóż nie chodzi mi o to, czy w roku 1931 była konieczność wprowadzenia w Hiszpanii ustroju republikańskiego. Nawiasem mówiąc mogłeś zorientować się na podstawie treści moich poprzednich wpisów, że nie jestem zwolennikiem monarchii w żadnym państwie, gdyż uważam tę formę ustrojową za przeżytek. Chodziło mi natomiast o to, że Alfons XIII został w roku 1931 zdetronizowany. Niezależnie od przyczyn i uwarunkowań takiego stanu rzeczy.
    Dodam, że ucieczka króla z jakiegoś państwa nie musi powodować przekształcenia go w republikę. Do tego potrzebne jest uchwalenie odpowiednich aktów prawnych, najlepiej w formie konstytucji. Generalnie bowiem rzecz biorąc w ustroju monarchicznym osobę jednego króla zawsze można zastąpić innym królem. Tak zresztą stało się niedawno w Hiszpanii , przy czym król Jan Karol oficjalnie abdykował. Przypomnę przy okazji fakt historyczny, że po ucieczce polskiego króla Henryka Walezego do Francji nie przekształcono państwa polsko- litewskiego w republikę, lecz wybrano nowego monarchę w osobie Stefana Batorego. Możliwych rozwiązań takich sytuacji zawsze jest kilka. W każdym razie intronizacja Stefana Batorego musiała się wiązać z wcześniejszą detronizacją Walezjusza.

  31. M67 mówi:

    Nawiązując do wpisu LT-PL:
    wszystkie rządy III RP ogólnikowo zapewniają o trosce o Polaków na Litwie, ale życie pokazuje że to często puste słowa, a dyskryminacja i różne formy lituanizacji szerzą się w najlepsze. Trudno było wiele oczekiwać po rządach postkomunistów, platforma się miotała lecz była rażąco nieskuteczna. Nadzieje wzrosły po ostatnich wyborach w PL – napływały zapewnienia o jedności i wspólnocie Narodu Polskiego ze strony nowego rządu, który ma instrumenty do działania. Czas mija, ale zmieniło się niewiele. To że minister Dziedziczak szumnie przyjechał i wręczył wyprawki uczniom, to tylko puste zagranie pijarowe i jego osobisty lans, a nie żaden konkret, żadne rozwiązanie faktycznych problemów. Jedyne co naprawdę nastraja optymizmem to szerokie poparcie społeczne w PL dla Rodaków na Litwie, mnogość oddolnych inicjatyw, współpraca z rejonami Wileńszczyzny, dary dla szkół czy bibliotek, wymiana młodzieży, występy artystyczne itp. Wystarczy przejrzeć portale kresowe w PL by się zorientować o wielkiej skali sympatii i poparcia.

  32. Marko mówi:

    Końcowe komentarze wskazują na głęboką wiarę w SUKCESY PPPT, ale wtórują im aspekty głębokiego zwiedzenia.

    Dla rozrywki proponuję zapoznanie się – też z SUKCESAMI, bo ja wiem, no chyba to też są sukcesy. Jak najbardziej A jeszcze większe niebawem przyjdą. Daj Boże, ja to muwią wierzący komuniści.

    https://dorzeczy.pl/kraj/31989/TVP-Info-ujawnia-kolejne-tasmy-z-Sowa-Przyjaciele-Na-nagraniu-gen-Janicki-ks-Sowa-i-Pawel-Gras.html

    Kościół rządził, rządzi i będzie? rządzł! Można spodziewać się najlepszego, czego marzycielom serdecznie życzę.

  33. Marko mówi:

    O tym, jak pobożni posłowie w polskim Sejmie traktują kobiety-posłanki na Sejm, można poczytać tu:

    https://oko.press/zajmij-sie-dziecmi-kobieto-patrz-mi-oczy-asia-kobieta-konczy-sie-przyjemnie-meskie-chamstwo-parlamencie/

    Chodzi tu o prawdziwie SUKCESY bardzo pobożnej partii PiS, którą – prawda, że z coraz większymi postępami – naśladować usiłuje Pobożna Partia Pana Tomaszewskiego.

    Przyjemnej lektury!

  34. Wereszko mówi:

    @ Marko
    Słowotok (logorea) – zaburzenie w komunikacji objawiające się bezładną, szybką mową. Czasami klasyfikowany jako choroba psychiczna, objawiająca się bezładną, niespójną gadatliwością. Słowotok jest obecny w zaburzeniach psychiatrycznych i neurologicznych m.in. w afazji, lezjach kory mózgu w obszarze wzgórza, maniach i zazwyczaj w schizofrenii katatonicznej.
    W przypadkach słowotoku występuje ciągłe mówienie, bądź bełkotanie, do kogoś, lub częściej do samego siebie. Osoba może powtarzać pojedyncze słowa lub wyrażenia, często bez sensu. Przyczyny słowotoku pozostają słabo poznane, jednak wiadomo, że funkcje powiązane z mową są zlokalizowane w płacie czołowym.
    Słowotok jest podstawowym symptomem choroby, która powinna być bezzwłocznie leczona. Większość możliwych przyczyn słowotoku dobrze reaguje na leki.

  35. z Polski mówi:

    Brawo Polacy na Litwie!
    Brawo AWPL – ZChR!
    To między innymi temu, ze nie poddajecie się krytykanctwu i narzekactwu płynącemu z różnych stron (patrz: wpisy Marko), zawdzięczacie swoją solidną pozycję, że jesteście liczącą się siłą, że macie swoje przedstawicielstwa od samorządu po sejmas.
    “Nigdzie w Europie Polacy nie osiągnęli podobnego sukcesu” – powiedział p. Sobik i ma całkowitą rację.

  36. Marko mówi:

    Autor komentarza “z Polski”, 19 czerwca 2017 o godz. 14:28 nareszcie wyjaśnia, na czym polega ten “nigdzie indziej nieosiągnęty sukces” Polaków w RL. I precyzuje, że chodzi o: niepoddawanie się “krytykanctwu” (mnie ma na myśli, bo jestem “krytykaczem”!, wot szto) i “narzekactwu” (są to wyrażenia spoza logiki i języka polskiego!). Sukcesami, nigdzie w świecie niespotykanymi, są też “solidna pozycja”, “licząca się siła” oraz “przedstawicielstwo od samorządu po sejmas”. Proste słowa, skołowaciały język, prostackie myślenie.

    Cieszcze się moi kochani Rodacy w Republice Litewskiej. Jesteście potęgą nigdzie indziej w Europie niespotykaną! W każdym innym europejskim kraju jest taki sam (?) udział procentowy Polaków w społeczeństwach, jak w Republice Litewskiej. A mimo to Polacy w żadnym z tych innym krajów nie osiągneli tak wielkich sukcesów, Jak Wy, na przykład sukcesu odporności na “krytykanctwo” czy “narzekactwo”.

    Kochani w RL! Cieszcie się bardziej frenetycznie, wyrażajcie bardziej spontanicznie swą radość z tak poważnych sukcesów, bardziej wyraźnie podskakujcie z radości, skoro o tych niespotykanych sukcesach niejaki pan Paweł Sobik napisał książkę, a autor “z Polski” łopatą Wam wkłada do Waszych tępych łbów, że macie obowiązek cieszyć się, bo przecież istnieją książkowe powody do tej radości. A mimo to, nikt na tym forum nie napisał ani jednego słowa wdzięczności za uświadomienie o tych “niespotykanych sukcesach”. Wciąż pozostajecie nic nierozumiejącymi tępakami, odpornami na radość! I zmuszacie autora “z Polski”, żeby interweniował i Was przekonywał, że przecież sukcesy macie. Dlaczego jesteście takimi urodzonymi wprost malkontentami? Dlaczego nie szalejecie z radości z powodu tak jasno wyłożonych Wam sukcesów. Komentarz autora “z Polski” wszakoż oświecił Was i teraz już doskonale wiecie, o co chodzi z tymi “niespotykanymi w Europie sukcesami”.

    Niegdyś już przeżywaliśmy takie sprowokowane wybuchy radości. Hołoto wileńska – pyta autor “z Polski” – dlaczego nie bierzesz przykładu? A były to trudne, ale jakże piękne czasy. Byliśmy młodzi i optymistyczni. Władysław Gomułka, czyli towarzysz Wiesław, zapewniał naród, że jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej! Mamy ogromne sukcesy, a na horyzoncie rysują się dalsze sukcesy. Dalsze i dalsze, ale nigdy bliższe. I dawał przykład na powód do wyrażania entuzjazmu: “Nieprawdą jest, towarzysze, że z dniem pierwszego października podrożało mięso. Ale prawdą jest, towarzysze, i to świętą prawdą, że potaniały podkłady kolejowe”. A myśmy ryli wprost ze śmiechu i radości. Bo tak trzeba było.

    I teraz też jest “tak trzeba”, skoro pan Sobik męczy się i pisze mądre książki, a autor “z Polski” wzywa Was do czynu. Bo żaden malkontent nie jest szczęśliwy. Szczęście sprzyja ludzim radosnym i wierzącym w to szczęście. A więc, przyłączam się do apelu autora “z Polski” i wzywam Was – Polonio wileńska, cieszcie się z tego, że macie Pobożną Partię Pana Tomaszewskiego, który permanentnie trzyma swą brudą łapę w majtkach kobiet. Oraz z tego, że jesteście “liczącą się siłą”, a w dodatku siłą odporną na “narzekactwo”. Wot kakije uspiechy!

  37. Marko mówi:

    A dla myślących – coś do poczytania. Jezus mówił, że nie ten wejdzie do Królestwa ten, co woła Panie, Panie… Nie ci, którzy tworzą chrześcijańskie partie polityczne, bo to szkodzi i religii, i polityce. Lecz ci, co służą ludziom. Ludziom mającym konkretne potrzeby życiowe. Bo świętoszki noszą Diabła za skórą. I łapy wsadzają gdzie nie wolno. Tacy święci.

    https://opinie.wp.pl/o-waclaw-oszajca-w-postawie-kaczynskiego-nie-ma-chrzescijanskiego-ducha-6135691651802753a

  38. Marko mówi:

    I jeszcze jedna informacja medialna z Polski. Też sukces, ale… czy wszyscy go zaakceptują? Niespotykany w Europie sukces!

    Chodzi o to, że po raz pierwszy wysoki organ państwowy – Rzecznik Praw Obywatelskich RP, prof. Bodnar, jawnie przyznaje fakt udziału Polaków w morderczym pecederze Holokaustu. Pan prof. Bodnar – bardzo słusznie! – podkreśla, że w tym bandyckim procederze NIE uczestniczyło Państwo Polskie, lecz indywidualni Polacy jak najbardziej uczestniczyli w tej zbrodni. Od dawna wiemy, że tzw. szmalcownikami byli Polacy. Były to osoby, przeważnie w dużych miastach, które szantażowały ukrywających się Polaków żydowskiego pochodzenia. Gdy już nie mieli czym płacić, polscy katolicy wydawali ich niemieckim gestapowcom.

    Teraz prof. Bodnar mówi otwarcie o tym morderczym procederze, o którym oficjalna propaganda tak niechętnie wspomina. Przypomnijmy tu sobie, jaki wrzask podnieśli narodowi katolicy po filmie “Ida”.

    Niemało było takich Polaków, którzy wydawali Polaków żydowskiego pochodzenia – swoich najbliższych sąsiadów! – tylko po to tylko, by zawładnąć ich pozostawionym majątkiem na wioskach czy w małych miasteczkach polskich. I tu z wielkim uczuciem ulgi możemy powiedzieć, że Armia Krajowa wydawała wyroki śmierci na takich Polaków, którzy zdradzali i obrabowywali ‘Zydów, i to nawet już w okresie powojennym. Armia Krajowa uosobiała wówczas Podziemne Państwo Polskie. To nasza duma. Wydawali wyroki śmierci na polskich zdrajców. Narodowi katolicy są także dumni z tych wyroków, ale przemilczają fakt, że Armia Krajowa tych wyroków praktycznie nie wykonywała. A ponadto, po wejściu Armii Czerwonej do Polski w 1944 roku, także Armia Krajowa traktowała ‘Zydów – wszystkich ‘Zydów, bez względu na to, co kto zawinił – jako wrogów Państwa Polskiego. I też były zbrodnie. Polskie zbrodnie.

    Dotychczas panowała święta zasada, żeby nie kalać swojego gniazda i nie mówić o tym. A najlepiej zaprzeczać. Zaprzeczać i oburzać się. Zbrodnie były przemilczane, a nawet współcześni Polacy, tzw. pisowski lepszy sort dobrych panów, zaczęli nawet sami sobie budować pomniki zasług. Tę obłudę polsko-katolicką dostrzegał – i nadal dostrzega! – świat i nas bezlitośnie, nawet nieraz i z przesadą mocno krytykował, i krytykuje. Im mocniej, tym polskie elementy narodowo-katolickie bardziej oburzają się. I kłamią. Kłamali i nadal kłamią…

    Podobnie postępuje hierarchia Kościoła katolickiego w Polsce. Nabrali wody w usta i obłudnie udają, że sprawy nie ma. Kłamią milcząc. I udają autorytet moralny narodu polskiego. I udają, że nie ukradli ‘Zydom Królowej Polski, ani Chrystusa Króla.

    Może kiedyś przyjdzie czas na szczerość? Może w końcu ze wstydem porzucimy obłudną mentalność polskich katolików?

    https://dorzeczy.pl/kraj/33091/Bodnar-Musimy-pamietac-ze-polski-narod-uczestniczyl-w-Holokauscie.html

  39. Ali mówi:

    @Marko : Ty chyba rzeczywiście cierpisz na jakieś zaburzenia psychiczne, jak to sugeruje Wereszko. Z twoich wpisów przebija jakaś nieokiełznana obsesja na punkcie katolicyzmu oraz ewidentne symptomy polonofobii. Argumenty natomiast, których używasz, są bardzo miernej klasy. Bo Bodnar powiedział ! A kimże jest ów Bodnar ? On nawet nie jest historykiem. Bodnar jest rzecznikiem praw obywatelskich, a nie żadnym znawcą dziejów zagłady Żydów na ziemiach polskich. Takich “specjalistów” od tych zagadnień jak Bodnar są w Polsce tysiące.
    Powiadasz, że Armia Krajowa nie wykonywała wyroków na szmalcownikach. Jeżeli wydaje się tobie, że Armia Krajowa mogła działać tak samo jak armia czy też policja w normalnie funkcjonującym, niepodległym państwie, to jesteś w grubym błędzie. AK wykonała tyle wyroków, ile mogła. Wielu innych zdrajców i zbrodniarzy, nie tylko szmalcowników, uniknęło śmierci z rąk egzekutorów AK, gdyż nie było realnej możliwości wykonania orzeczonych wyroków.
    Powiadasz, że Polacy szantażowali ukrywających się Żydów i wobec tego są jako naród współodpowiedzialni za Holokaust. A czy wiesz wobec tego,drogi Marko, ilu Żydów pomagało Niemcom w deportacjach swoich rodaków do obozów śmierci ? Czy wiesz jaką rolę w tej zbrodni odegrali żydowscy policjanci w getcie ? Czy wiesz jaką rolę odegrały w tym zbrodniczym procederze Judenraty ? O tym mało się mówi, te fakty są spychane w otchłań zapomnienia, ale Żydzi , którzy ocaleli z Zagłady dobrze o tym wiedzą. Zachowało się zresztą wystarczająco dużo relacji pisanych na bieżąco oraz wspomnień osób ocalałych z zagłady. Wystarczy sięgnąć do źródeł zamiast cytować takiego “znawcę zagadnienia” jak Bodnar. A co Kościoła katolickiego, to pewnie umknęło ci jakoś, że tysiące dzieci żydowskich ocalało z pożogi Holokaustu dlatego, że były przechowywane w klasztornych ochronkach i sierocińcach. Zakonnice doskonale wiedziały, że mają do czynienia z żydowskimi dziećmi, ale po chrześcijańsku właśnie ratowały je narażając nie tylko siebie, ale także pozostałe dzieci. A czy wiesz drogi Marko, ilu ludzi pochodzenia żydowskiego przetrwało okupację hitlerowską tylko dzięki temu, że księża katoliccy wystawiali im fałszywe metryki chrztu ?
    I na koniec : Katolicy ukradli Żydom Jezusa Chrystusa oraz jego matkę ? Wolne żarty kolego ! To Żydzi z własnej, nieprzymuszonej woli odrzucili i wyklęli Jezusa. Nie uznali go za Syna Bożego, ani nawet za kolejnego proroka, szargali jego pamięć przez setki lat odsądzając od czci i wiary. Na czym więc miałaby ta “kradzież” polegać ? Tylko na tym, że urodził się jako Żyd ? Zadziwiająca doprawdy konstrukcja myślowa.

  40. Marko mówi:

    Szanowny Przyjacielu Ali,
    zarzucasz mi “ewidentne symptomy polonofobii”. Jestem głęboko przekonany, że jest to zarzut bezpodstwny. Bardzo poważny, ale tym bardziej bezpodstwny. Nie uważasz, że powinieneś wyjaśnić tę sprawę? Jak chcesz…

    Owszem, ja jestem przeciwnikiem nacjonalizmu, ale mnie chodzi o każdy najconalizm, a nie tylko o nacjonalizm polski. Nacjonalizm bowiem opiera się na chorej podstwie nienawiści zgeneralizowaj wobec innych grup etnicznych. Nacjonalizm jest ślepy i szkodzi również nienawistnikom. I zawsze nacjonalizmy powołują się na swoją “słuszną” religię, która – z kolei – usprawiedliwia ich nienawiść. Nacjonalizm jest źródłem niekończących się cierpień, zadawanych “przeciwnikom”, a zarazem źródłem odwetowych działań, z których nie ma wyjścia. Aż do ostatecznego zniszczenia znienawidzonego przeciwnika. To się tli, i tli, pod ciągłą opieką duszpasterską, i nienawiść narasta, i narasta, aż kiedyś znowu krwawo wybuchnie.

    Nacjonaliści usprawiedliwiają swoje działania przekonaniem o swojej wyższości. Podpirają się pychą. I działają – zawsze! – w oparciu o pogardę dla obłudnie głoszonych zasad swojej religii. Na przykład, religie chrześcijańskie opierają się na zasadach miłości bliźniego, miłowania nieprzyjaciół i osobistej odpowiedzialności za przewinienia. Tymczasem, w rzeczywistości, zgrzytają uczuciami przerośniętej dumy narodowej i usprawieliwiają siebie rzekomymi lub rzeczywistymi przewinami znienawidzonych przeciwników. Fałszywym, fałszywym jest do szpiku kości, polski katolik narodowy, który skazuje swoje nacjonalistyczne niecne postępki na historyczne zapomnienie. I dodatkowo usprawiedliwia się tym, że “oni też popełniali niece występki”. Tymczasem mnie, jako chrześcijanina powinny interesować wyłęcznie – wyłącznie, drogi Ali – moje przewinienia, moje niecne postępki, moje grzechy przeciwko bliźnim. I ja, jako dobry chrześcijanin – takie nauczanie wynika z działalnści Żyda Jezusa – powinienem wyznać te grzechy, żałować za nie i naprawić wyrządzone przeze mnie krzywdy. A nie, ukrywać je, skazywać je na zapomnienie, obłudnie udawać świętoszka i nadal karmić namiętności nienawiści i nacjonalizmu. Nacjonalizm i nienawiść, to są chore zjawiska, które dosięgają konkretnych ludzi, w dodatku religijnie dumnych z siebie, dumnych, że nienawidzą innych, a sami pękają z religijnej pychy.

    Napisałeś, z “moralnym” wyrzutem w moim kierunku: “A czy wiesz wobec tego, ilu Żydów pomagało Niemcom w deportacjach swoich rodaków do obozów śmierci ? Czy wiesz jaką rolę w tej zbrodni odegrali żydowscy policjanci w getcie ? Czy wiesz jaką rolę odegrały w tym zbrodniczym procederze Judenraty ? O tym mało się mówi, te fakty są spychane w otchłań zapomnienia, ale Żydzi, którzy ocaleli z Zagłady dobrze o tym wiedzą.”

    To jest argument, który nie ma prawa – z kilku względów – żeby był używany w tej dyskusji. Po pierwsze, ten argument może być podstwą dyskusji pomiędzy Żydami. My obaj nimi nie jesteśmy. A ja w dodatku jestem przeciwnikiem obrzydliwej postawy faryzeusza, który w modlitwie swojej wskazywał na przewiny obrzydliwego celnika i dziękował Bogu za to, że on jest taki uczony w Piśmie i pobożny, a nie, jak ten obrzydliwy celniek. Dobrze byłoby czasami wziąć Ewangelię do ręki i przypomnieć sobie, jak tę faryzejską postawę ocenił Żyd Jezus.

    Po drugie, inna była sytuacja Polaków, a inna Żydów w okupowanej przez hitlerowców Polsce. W porównaniu do sytuacji Żydów, Polacy znajdowali się w sytuacji bez porównania lepszej. Najgorsze było to, że Niemcy pozbawili Żydów – wszysciuteńkich Żydów hurtem – prawa do życia. Odseparowali ich społecznie, zapędzili do gett i obozów, obłożyli obowiązkiem świadczenia pracy, głodzili ich, ich społeczny status sprowadzili do roli niebezpicznych zwierząt łownych. Za zabicie Żyda, zabójca nie ponosił żadnej konsekwencji, a nawet otrzymywał nagrodę: Mógł sobie wziąć ubranie czy inne rzeczy, jakie Żyd posiadał. Jest mi bardzo przykro, że muszę o tym przypominać, choć są to sprawy powszechnie znane. Ale wciąż używane przez pobożnych katolików, żeby wykazać rzekomą “podłość” Żydów.

    Po trzecie, trzeba się tu odwołać do wiedzy z zakresu pychologii. Inaczej zachowuje się człowiek, który ma szanse przeżycia, a inaczej taki człowiek, któremu wszelkie nadzieje zostały oficjalnie, urzęddowo odebrane przez wszechmocne, bandyckie państwo. Żydzi w tej sytuacji znaleźli się w sytuacji systematycznie prowadzonej egzekucji. Egzekucji prowadzonej skrupulatnie i powoli, w taki sposób, żeby ofiary cierpiały jak najdłużej, czekając cierpliwie na swoją kolejkę, a tymczasem zdychając z głodu i chorób. Człowiek – przepraszam, Szanowny Przyjacielu Ali, że Ci to przypomnę – jest zwierzęciem. Zwierzęciem nieco innym, jak inne zwierzęta, gdyż posiada wysoko rozwiniętą świadomość oraz poczucie moralności. Bestialstwem jest pozbawienie ludzi tych cech człowieczeństwa. Ludzie w takiej sytuacji popadają w stan psychozy i są owładnięci jedną tylko myślą: żeby przeżyć. Nawet bez takiej sytuacji kompletnej beznadziei, nadzorowanej przez bydlackich bandytów, w tym także przez polską granatową policję, niektórzy ludzie od czasu do czasu bywają bestiami, ale w sytuacji zorganizowanej przez zbroniczy system hitlerowski beznadziei całej społeczności, ludzie częściej bywają bestiami niż ludźmi. Dlatego podziwiamy takich bohaterów człowieczeństwa, jakim był Żyd, Janusz Korczak, kierownik sierocińca dla żydowskich dzieci. Niemcy wywozili te dzieci do ośrodka zagłady w Treblince. Korczak nie musiał im towarzyszyć. Ale nie opuścił ich do ostatecznego momentu i zginął razem ze swoimi podopiecznymi, tyk długo łudząc ich nadzieją na przeżycie, jak to było możliwe. Ja wolę przypominać takie przykłady człowieczeństwa, a nie przykłady zezwierzęcania się w sytuacji beznadziei.

    Są ludzie, którzy z hitlerowskiej gehenny zapamiętali raczej postawy negatywne ofiar powolnej egzekucji. I będą im te “przewiny” wypominać, celowo, intencjonalnie “zapominając” o tym, że to były już tylko żywe trupy. Żywe trupy, które do ostatniego momentu nie chcieli pozbyć się nadziei przeżycia. Tak jest, oni walczyli między sobą o przeżycie. Ostatecznie pozbawieni wszelkich cech człowieczeństwa, ludzie ci czasami przemieniali się w zwierzęce bestie.

    Przypomnę tu opis ludzi zagazowywanych w komrach obozów zagłady. Ludzie przeczuwali, że zapędzają ich do nienormalnego pomieszczenia, nagie kobiety, dzieci i mężczyńni, niesamowicie stłoczeni, szczelnie zamknięci, bez możliwości ucieczki. I otwierały się okienka w suficie. Ofiary widziały bestilaskie twarze katów. I w tym momencie rozpoczynała się bestialska wprost walka o przeżycie. I sypał się trujący proszek. Ludzie się dusili. Wszyscy umierali. Ale nawet w tej sytuacji walczyli między sobą do końca. Po otwarciu komory niektórzy byli wyżej od innych. Wspinali się po trupach swoich bliskich. Do ostatniego tchu chcieli przeżyć. Czyż możemy im dzisiaj zarzucać, że byli bestiami, podlecami, którzy nie pamiętali o zasadach dobrego wychowania. Czyż można ich dzisiaj obwiniać za to, że do ostatniej chwili, pozbawieni wszelkiej nadziei, nie zachowali się przyzwoicie? A my, Polacy, wciąż im to zarzucamy! Oni też byli podli, więc i my mieliśmy prawo zachowywać się podle! Tak argumntujemy, po katolicku! I nikt nam nie ma prawa dziś tego podłego zachowania zarzucać. Bo jesteśmy Chrystusowym Narodem!

    Szanowny Przyjacielu Ali, z cichą satysfakcją przyjmuję Twoje zarzuty pod moim adresem, że jestem polonofobem i obsesem na punkcie katolicyzmu. Dla mnie są to wyrazy uznania. Po to też produkowałem się na tym formum, żeby dać wyraz moim przekonaniom. Dostrzegłeś to bardzo inteligentnie. I trafnie rozszyfrowałeś. I pokazałeś palcem. Bez wielkiej satysfakcji, ale szczerze powiem, że masz rację. Za te przytyki jestem Ci bardzo wdzięczny. Szczerze i po cichu.

    Poza tym Twoja wyypowiedź jest wieloaspektowa do tego stopnia, że nie jestem w stanie zająć stanowiska wobec wszystkich spornach zagadnień. Wybacz mi.

    Aha, jeszcze jedna sprawa. Pan prof. Bodnar nie wypowiedziaał się w roli prywatnej osoby. Jest Rzecznikiem Praw w III RP. To jest bardzo ważna funkcja państwowa. Ja nisko się skłaniam przed nim. To jest Polak świadomy swojej polskości. Ja jestem dumny z pana prof. Bodnara.

  41. Wereszko mówi:

    @Ali
    No i co? nie mówiłem że to czubek?

  42. Ali mówi:

    @Marko, w miarę krótko w punktach :
    (1) Adam Bodnar nie jest profesorem. Jest doktorem prawa. Dzisiaj już wycofał się rakiem ze swoich słów. Już przeprasza.
    (2) Policja żydowska została utworzona w czasie, gdy jeszcze nie zapadła decyzja hitlerowców o dokonaniu zagłady Żydów. Decyzję taką podjęto w wielkiej tajemnicy dopiero po ataku Niemiec na ZSRR. Realizowano ją stopniowo, w różnym czasie w różnych miejscach. Na terenach wschodnich praktycznie zaraz po wkroczeniu jednostek Wehrmachtu, a w takiej Łodzi dopiero w sierpniu 1944. Ludzie, którzy podejmowali służbę w policji żydowskiej, wstępowali tam ochotniczo. To nie były formacje ( w różnych gettach) formowane z przymusowego poboru. W żydowskiej policji warszawskiej ( przewinęło się przez nią ok.2500 osób) dominowali żydowscy inteligenci, głównie adwokaci. Garnęli się tam (po protekcji) dla przywilejów osobistych, w późniejszym okresie dla przywileju uratowania swojego życia kosztem mordowanych rodaków. Okazało się to iluzją, ale jest to temat do odrębnej dyskusji.
    (3) Podobne- co do zasady- są odniesienia do Judenratów.
    (4) Argument, że o działalności żydowskich kolaborantów mogą rozmawiać tylko Żydzi, odrzucam z całą stanowczością. Jest to argument w swej najgłębszej istocie rasistowski. Dlaczego taki Jan Tomasz Gross może pisać o udziale Polaków w Holokauście ( nie on jeden wśród Żydów zresztą), a ja jako Polak nie mogę pisać o zbrodniach kolaborantów żydowskich ?
    (5) Janusz Korczak był wielką postacią. Co do tego nie ma wątpliwości. Mógł się ratować, ale wybrał wspólny los z mordowanymi dziećmi. Wielką postacią był wszakże również katolicki zakonnik o. Maksymilian Kolbe. On także złożył dobrowolną ofiarę ze swego życia. Wielką postacią była Irena Sendlerowa. Uratowała setki dzieci żydowskich. A wiesz w jaki sposób ? Przecież nie trzymała ich w swoim domu, bo było to niemożliwe. Otóż Sendlerowa kierowała te dzieci do sierocińców prowadzonych przez zakonnice. Wyobraź sobie, że bohaterstwo Sendlerowej było ściśle związane z bohaterstwem zakonnic, wyznawczyń Jezusa Chrystusa.

  43. Wereszko mówi:

    @Ali
    (1) Adam Bodnar to skrajny lewak wybrany na swoje stanowisko głosami PO. Powiedział w niemieckiej gazecie: “Naród polski współuczestniczył w holokauście”. Powinien natychmiast być aresztowany i siedzieć w pierdlu za “Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
    (2) Policja żydowska to byli zbrodniarze gorsi od hitlerowców. Niestety, w Izraelu pozostali bezkarni.
    (3) Judenraty. Ich funkcjonariusze powinni być tak samo ścigani jak członkowie SS.
    (4) Tak to już jest: Francuzi nie mówią o swoich czarnych owcach, Anglicy, Amerykanie, Żydzi o swoich, Holendrzy, Włosi o swoich itp. TYLKO Polacy (a właściwie polskojęzyczne media) mówią jakimi to my byliśmy strasznymi wilkami. I dzisiaj ci Amerykanie, Żydzi, Holendrzy, Francuzi, Hiszpanie itp. piszą o “polskich obozach koncentracyjnych”
    (5) Janusz Korczak. Lud wie o nim tylko tyle, że poszedł ze swoimi dziećmi na śmierć. Nie wie NIC o jego poglądach pedagogicznych! Przy okazji: członek rodziny rotm. Pileckiego dostał tel. z holiłudu że oni chcą nakręcić film fabularny o Rotmistrzu ale tam ma być, że Rotmistrz ma korzenie żydowskie. Stanowczo zaprzeczył – Rotmistrz nie miał korzeni żydowskich. Do realizacji filmu nie doszło.

  44. Marko mówi:

    Ali, 22 czerwca 2017 o godz. 20:38

    Szanowny Przyjacielu Ali,

    jednoznacznie zarzucam Ci intelektualną nieuczciwość. Czepiasz się drobnych spraw, tylko po to, żeby podkreślić swoje zarozumiałe stanowisko.

    Nie wszystkie aspekty chciałbym tu poruszyć, bowiem uważam, że nie zasługujesz na poważną dyskusję. Spróbuję tylko skorygować najważniejsze łajdactwo.

    Artykuł, który na wstępie tego tematu (udziału Polaków w mordowaniu ‘Zydów, których hitlerowskie Niemcy wyjęły spod prawa i zredukowali ich człowieczeństwo do roli szkodliwej zwierzyny łownej) najwyraźniej nazywa pana Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich RP, profesorem. Ty uważasz, że pan prof. Adama Bodnar nie reprezentuje żadnego urzędu państwowego, całkiem błędnie, bo jest to stanowisko konstytucyjne. Ja, w ślad za tym artykułem, również uważam, że pan Adam Bodnar jest profesorem, i to niezależnie od Twojej złośliwej wymówki pod moim adresem. Dla mnie też pan prof. Adam Bodnar na zawsze pozostanie panem profesorem, a jego postwę cywilnej uczciwości i wielkiej odwagi w religijnie odurniałym i dlatego agresywnym społeczeństwie uważam za szlachetną.

    Kręcisz też, jak na dobrego katolika przystało, że pan prof Adam Bodnar “już wycofuje się rakiem”. Kręcisz, bo nie wyjaśniasz, o co właściwie chodzi. W takim razie muszę powiedzieć, że posłużyłeć się wrednym pomówieniem rozwścieczonych katolików narodowych. Oni nie rozpatrują tej sprawy w świetle prawdy historycznej. Oni opierają się na łgarstwie i już od wielu lat profanują dobre imię Polski. To oni tworzą zakłamaną kulturę i zakłamaną opinię o naszym kraju w całym świecie. Jesteśmy znani z tego, że łgamy jak sobaki, na wzór sowiecko-putinowsko-katolicki. Dumnie przy tym wznosimy sztandar niezłomnych katolików i pokornych chrystusowców.

    O co chodzi z panem prof. Bodnarem… Oto chodzi, że stado agresywnych narodowo-katolickich łgarzy bardzo brutalnie zaatakowało go i żąda ustąpienia ze stanowiska państwowego, z tego właśnie stanowiska, którego pan prof. Bodnar – wg. Ciebie – w ogóle nie piastuje. Czego się czepili?

    Po pierwsze drobnego słówka “naród”. Pan prof. Bodnar stwierdził bowiem, że za Holokaust odpowiedzialny był reżim hitlerowski, ale, przy tej okazji, również i inne narody uczestniczyli w tej zbiorowej zbrodni. Różne narody są współwinne w różnym stopniu za udział w Holokauście, w tym także naród polski. I tu nieomylna, katolicko-narodowa dzicz, niezłomna i pobożnie pokorna, zawyła z wściekłości i chwyciła pana prof. Bodnara za słówko “naród”. Nie “naród”, lecz tylko niektórzy Polacy! – pobożnie wrzasnęli te katolicke wyjce. I zapowiedzieli, że za ten “naród”, bezpodstawnie oskarżony szlachetny “naród polski”, pan prof. Bodnar poniesie miłosierne, katolicko-narodowe, niezłomne i pokorne konsekwencje. Na takie bydlackie przekręcenie intencji wynikającej z jego jednoznacznej wypowiedzi, pan prof. Bodnar zareagował normalnie, po ludzku. Powiedział, że jeśli został źle zrozumiany, że niby oskarżał “cały” naród polski, to on przeprasza, on nie miał na myśli “całego” narodu, a jego wypowiedź jest tylko przeinaczana. To wszystko. Nic innego. Nie ma tu żadnej podstawy, żeby ten mądry gest pana prof. Bodnara interpretować jako “wacofywanie się rakiem”, tym bardziej, żeby pozostawić sprawę bez wyjaśnienia, o co chodzi. Popisałeś się faryzeizmem.

    Pan prof. Bodnar został też zaatakowany – niezłomnie, pokornie, pobożnie i po katolicku – przez niejakiego pana Macieja ‘Swirskiego, założyciela tzw. Reduty Dobrego Imienia. Opublikował on na publicznym forum:

    “Swoimi słowami przyłączył się Pan do antypolskiej kampanii nienawiści. (…) Ufam, że zrobił pan to w nieświadomości skutków takiego działania. Jeśli tak, to dyskwalifikuje pana jako urzędnika. Jeżeli zrobił Pan to świadomie – tym bardziej”. (Pogarda dla kultury języka polskiego i dla logiki, ale, no takie jest ten Obrońca Reduty Dobrego Imienia).

    Co ten Obrońca Reduty, katolicki aktywista, zarzuca panu prof. Bodnarowi? Dosłownie zarzuca mu “wypowiedziane słowa”, “zrobienie tego”, “być może nieświadomie” lub też – Boże uchowaj! – świadomą wypowiedź! Otóż to. Reduta Dobrego Imienia nie ma żadnych podstaw do sformułowania zarzutu, że pan prof. Bodnar miałby użyć fałszywych faktów historycznych. Nikt nie zarzuca panu prof. Bodnarowi, że miałby fałszować prawdę o Polakach w czasie Holokaustu.

    Ale pan prof. Bodnar naruszył tajemnicę polskiego kłamstwa, że byliśmy i jesteśmy nadzwyczajnym i najprzystojniejszym narodem. Wszytko, co koliduje z tym kłamstwem, należy obejmować tajemnicą milczenia. Niezłomni i pokorni obrońcy reduty dobrego imienia tej tajemnic nie wypowiadają. Nazywają ją jednym krótkim słowem: “TO”. I “tego” nie można mówić. “To” jest objęte zakazem wspominania. Kłamiemy już tyle lat, więc nadal należy kłamać. Tak, jak to wymaga od nas nasza święta katolicka wiara. Kłamać, kłamać, kłamać! I wtedy cały świat będzie nas podziwiał. Króluj nam Chryste! Teraz i zawsze! Sztucznego dziewictwa zawsze będziemy bronić. Aż do ostatniej kropli krwi!

  45. Ali mówi:

    @Marko : Już tradycyjnie( tak jak w innych przypadkach) muszę na wstępie oświadczyć, że wypowiadam się w dyskusji pod omawianym artykułem po raz ostatni, gdyż nie chcę przeciągać jej w nieskończoność. Tym bardziej, że odeszliśmy bardzo daleko od zasadniczego tematu.
    Cokolwiek byś nie napisał, Adam Bodnar nie posiada tytułu naukowego” profesora”. Obowiązują w Polsce akty prawne, które kwestię tę precyzyjnie regulują. Są mianowicie dwa stopnie naukowe tj. “doktor” oraz “doktor habilitowany” ( “magister” nie jest stopniem stricte naukowym, ale zawodowym, podobnie jak “inżynier” lub “lekarz medycyny”)oraz tytuł naukowy “profesor”. Aby zostać profesorem w rozumieniu prawa, trzeba uzyskać nominację Prezydenta RP. Wiąże się to z określonym dorobkiem naukowym, licznymi recenzjami prac naukowych kandydata pisanymi przez profesorów w danej dziedzinie wiedzy. Bodnar nominacji profesorskiej do tej pory nie otrzymał ani z rąk prezydenta Dudy, ani z rąk żadnego z jego poprzedników. Profesorem więc nie jest.
    A co do meritum wypowiedzi Bodnara, to sedno sprawy osadza się właśnie na użyciu przez niego słowa “naród”, gdyż to sugeruje jednoznacznie, że w zbrodni Holokaustu uczestniczyły polskie władze państwowe ( choćby podziemne), a nie drobne grupki wyrzutków społeczeństwa. Bo jeśli już używać tutaj pojęcia “naród”, to trzeba by definitywnie odżegnać się od działalności organizacji “Żegota” stanowiącej ramię polskiego państwa podziemnego, od wspomnianych już przeze mnie działań licznych klasztorów ( zwłaszcza żeńskich), od wyroków sądów państwa podziemnego skazujących szmalcowników. Trzeba byłoby tak zrobić, gdyż ludzie pomagający i ratujący Żydów byli również członkami narodu polskiego. Element współudziału lub braku współudziału władz polskich ( zarówno na wychodźctwie jak i podziemnych w kraju) ma tutaj bodaj największą wagę, gdyż władze państwowe zawsze w ten czy inny sposób reprezentują naród. Jeżeli zatem można uznać współsprawstwo władz węgierskich, rumuńskich, słowackich czy też francuskich w Holokauście ( wymieniłem tylko te rządy państw, które posiadały wówczas legitymację sprawowania władzy również w świetle norm prawa międzynarodowego), to mniej lub bardziej uprawnione może być twierdzenie, że w zagładzie Żydów współuczestniczyły narody tworzące te państwa. W Polsce tak nie było, więc Bodnar gadał wierutne bzdury. Dodam tylko, że sytuacją niejako pograniczną jest współsprawstwo Litwinów, gdyż powołany po ataku III Rzeszy na ZSRR litewski rząd Ambrazeviciusa ogłosił szereg aktów prawnych wymierzonych w Żydów. Prawdą jednak jest, że rząd ten praktycznie nie funkcjonował.
    Ostatnia sprawa to prośba abyś w dyskusjach zachowywał cząstkową chociażby dyscyplinę umysłową, o ile oczywiście potrafisz. Widzę wyraźnie, że jesteś owładniętym histerią dyletantem, ale zrozum łaskawie to, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest z urzędu profesorem. Nigdzie nie pisałem, że
    Bodnar nie sprawuje urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, bo byłby to kompletny nonsens. Otóż Adam Bodnar sprawuje ten urząd, ale nie jest profesorem, gdyż ROP profesorem nie musi być.
    Na koniec na temat twojej obsesji : W ostatnim wpisie użyłeś tyle obraźliwych, wręcz chamskich epitetów pod adresem katolików, że nolens volens sam wystawiłeś sobie świadectwo braku kultury osobistej, a także – podtrzymuję tę tezę – niezrównoważenia emocjonalnego. O mnie samym piszesz zaś z przekąsem, aczkolwiek zupełnie bezpodstawnie, że jestem “dobrym katolikiem”. Zadam wobec tego proste pytanie : Skąd nie znając mnie osobiście wiesz, że w ogóle jestem katolikiem, a już zwłaszcza “dobrym” ? Nie przyszło ci do głowy, że mogę być zupełnie niepraktykującym katolikiem albo protestantem, wyznawcą prawosławia, buddystą lub nawet ateistą ? Przecież nic o mnie nie wiesz, nie wiesz jak się nazywam, nigdy mnie nie widziałeś, a już zwłaszcza w katolickim kościele. Ja natomiast nigdy na tym forum nie deklarowałem się z wyznaniem wiary. To są twoje chore urojenia, mój Marko. Lecz się,lecz !

  46. Wereszko mówi:

    @ Ali
    Nadal nie widzisz, że rozmawiasz z ewidentnym czubkiem?

  47. Marko mówi:

    Kto dużo czyni, popełnia dużo błędów. Ja też – a zdarza się mi to nierzadko – przyznaję to i przepraszam. To nie Ty podniosłeś argument, że pan prof. Bodnar nie piastuje żadnego urzędu. Jeszcze raz proszę o wybaczenie.

    Krótko:

    Jesteś dobrym katolikiem. Znam Cię z Twoich wypowiedzi i z Twego zaangażowania. W tej sprawie nie mylę się. A Ty nie zaprzeczasz.

    Przykro mi, że nadal obstajesz przy “niezłomnie katolickiej pokorze”, a więc przy swoim. Tym razem – już nie podnosisz zarzutu, że ‘Zydzi – zważ, że chodzić tu może o ironię – nie potrafili zachować zasad dobrego wychowania w czasie egzekucji w komorach gazowych, ale uderzasz w inny dzwon, jednak wydający ten sam ton. My byliśmy tacy dobrzy, myśmy ich ratowali, poświęcaliśmy się dla nich i ponosiliśmy konsekwencje. Tak, to prawda. Prawda. Nikt tej prawdy nie kwestionuje. Dodam tylko, że nie wszyscy ‘Zydzi współpracowali z sowietami. (Jest to argument tego podobnego typu, co i zasługi polskie wobec ‘Zydów ).

    Nigdy nie dyskutuję o naszych, ani tym bardziej – o swoich zasługach. Dobrzy katolicy to robią. Wg. mnie, duma jest chorym uczuciem, tak długo chorym, jak długo człowiek/naród jest demonstracyjnie dumny ze swoich czynów, nawet, gdy mogą to czasami być prawdziwe zasługi. Dziewczyna, która staje na rynku i głośno chwali się swoimi zaletami, powszechnie jest uważana za niemądrą. Dobrzy katolicy natomiast, wzorem tej durnowatej dziewczyny, wciąż przechwalają się swoimi zasługami. Ty wymieniasz zasługi nasze w ratowaniu ‘Zydów, a ja uważam, że przechwalać się nie ma czym. ‘Zydzi potrafią odwdzięczyć się za to, i to pięknie robią. Uważam, że bardzo normalne, ludzkie zachowania, nie stanowią podstawy do tuczenia dumy narodowej przez kolejne wieki i do usprawiedliwiania nimi haniebnych czynów. Taki bowiem sposób postępowania napewno ma wszelkie cechy infantylizmu moralnego.

    Reżim hitlerowski pozbawił ‘Zydów człowieczeństwa i hurtowo, jak jakieś odpady, mordował. Kto w takiej sytuacji podnosił dodatkowo rękę na ‘Zydów, tego (czynu i człowieka) powinniśmy się – na zawsze! – wstydzić i pokazywać go palcem, identyfikować, piętnować i wyrażać żal, że takie bydlę należy do mojego narodu. I jestem głęboko przekonany, że moralna postawa wymaga odwagi, by to bydlęctwo z naszej strony pokazywać, wyrażać z tego powodu nieustanny żal i prosić o przebaczenie. Jako zbiorowość, naród, nie ponosimy żadnej winy za bydlackie czyny naszych rodaków. Ale odpowiedzialność, i owszem. Tym bardziej przykre w tej niemoralnej sytuacji są przykłady zarzutów pod adresem ‘Zydów czy kompensujące chełpienie się naszymi zasługami. Tak postępują durnowate dziewczyny. I durnowate narody. Ja jestem przeciw. Nie jest też powodem do naszej dumy fakt, że inne narody bardziej angażowały się w preśladowania i mordowanie ‘Zydów. To też jest niemądry argument.

    Pan prof. Adam Bodnar jest dla mnie “profesorem” na podstawie widomości medialnej. I tak już pozostanie. Jeśli dotychczas nie został mianowany, tym gorzej dla nas. A poza tym, to jest człowiek, który odważnie stawił czoło bydlackiej teorii narodowo-katolickiej, utrzymującej pogląd, że naród polski nie brał udziału w prześladowaniu i mordowaniu ‘Zydów w okresie niemieckiej epoki holokaustu. Jeśli to robiła granatowa policja, tzw. żołnierze niezłomi, niektórzy AK-owcy, szmalcownicy czy chłopi na wsi, czyhający na pożydowski majątek, to należeli oni do narodu polskiego. Owszem, nie stanowili “całego” narodu, ale do narodu, jak najbardziej!!!, należeli. To oni ten nasz naród – i owszem – cały, calusieńki nasz naród, sprofanowali. A ci – na przykład dobrzy katolicy, narodowcy, redutowcy dobrego imienia, którzy zaprzeczają faktom i domagają się wytrwania w kłamstwie – nadal ten nasz naród – calusieńki naród – profanują.

    Przykro mi bardzo, że tak radykalnie rozchodzą sie drogi naszego myślenia. Z pokorą przyjmuję zarzut, że jestem dyletantem owładniętym histerią, oraz że w dyskusji mam trudności zachowania chociażby cząstkowej dyscypliny umysłowej. Twarde to zarzuty i niesprawiedliwe, ale w Twoim przekonaniu zasłużone przeze mnie. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Jesteś najwyraźniej zwolennikiem innej koncepcji moralności. Mnie najbardziej boli to, że niemoralne łajdaki stawiają siebie na postumencie autorytetu moralnego. Kłamią i wznoszą redutę. To jest obłuda. A obłuda jest zjawiskiem szkodliwym dla społeczeństwa.

    I ostatnia sprawa, przykro mi jeszcze bardziej z powodu Twojej konkluzji, że niby pan prof. “Bodnar gadał wierutne bzdury”. Tu nie ma zgody absolutnie. Pan prof. Adam Bodnar próbuje wyrwać religijnie odurniony naród z niewoli kłamstwa i straszliwej obłudy narodowo-katolickiej. Postąpił szlachetnie i udowodnił, że jest człowiekiem szlachetnym. Ale żyje w Polsce, a tego mu nasz chrystusowy naród nie podaruje. Tak jest, pan prof. Adam Bodnar poniesie konsekwencje. Ale – obawiam się – że naród też poniesie konsekwencje. Bo ta obłuda nie może się dobrze skończyć. To jest pętla, która będzie się zaciskać. Chyba że ktoś jeszcze inny zastusuje demoklesowy instrument. Jestem pesymistą. Sami z tej katolickiej kultury zakłamania nie wydobędziemy się.

  48. Ali mówi:

    @Wereszko : Widzę to już od pewnego czasu. Dlatego zakończyłem moja ostatnią wypowiedź apelem :
    “Lecz się, lecz !”. Nie chodziło mi bynajmniej o leczenie u dermatologa ani dajmy na to u ortopedy.
    W najnowszym wpisie tego czubka najbardziej rozbawiła mnie diagnoza : “Jesteś dobrym katolikiem (…) W tej sprawie nie mylę się”. Ten samozwańczy ekspert od dobrych katolików nie jest w stanie zrozumieć, że nawet agnostyk lub wręcz ateista może bronić pewnych wartości oraz postaw prezentowanych przez Kościół katolicki. To jednak przerasta percepcję intelektualną takiego niedouczonego psychola jak ów “Marko”.

  49. Marko mówi:

    Broniłem swoich przekonań. Broniłem ich przede wszystkim w intencji obalenia kłamliwej narracji o historii Polski, kłamliwej kultury polskich narodowych-katolików oraz – jakże dyplomatycznie milczącej – cwaniackiej hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce, bezwstydnie strojącej się na kształt pawia na autorytet moralny narodu. Narodu chrystusowego, a jakże by inaczej!

    Tak, jestem przeciwnikiem narodowego kłamstwa. Tak, jestem przeciwnikiem religijnej obłudy. Moi interlokutorzy, na końcu dyskusji już kolektywnie, orzekli moje psycholstwo czy “czubkostwo”. W tym momencie chciałbym krótko wyjaśnić, że nie uważam tego zakwalifikowania za uwłaczające mi. Ja taki naprawdę jestem! To znaczy taki, że moi partnerzy dialogu, dobrzy katolicy, uznali mnie za psychola i czubka. Za to wyodrębnienie mnie z tej grupy dyskutantów bardzo serdecznie dziękuję.

    Być może ta dyskusja zainteresuje także innych czytelników forum “KW”. Dlatego podaję jeszcze link do dzisiejszej wypowiedzi pana prof. Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przyjemnej lektury.

    http://hartman.blog.polityka.pl/2017/06/23/solidarni-z-adamem-bodnarem/?nocheck=1

  50. Wereszko mówi:

    Marko,
    spadaj stąd i nie zawracaj nam doopy!

  51. józef III mówi:

    Tylko AWPL ! Tylko Tomaszewski ! Oni oraz ZPL to gwarancja trwania polskości na Wileńszczyźnie. Wszelkie “forumy” itp. to libero – soc. rozbijactwo.

  52. józef III mówi:

    … w rzeczy samej panie “Wereszko” !

  53. Wereszko mówi:

    Czubek Marko napisał: “Moi interlokutorzy, na końcu dyskusji już kolektywnie, orzekli moje psycholstwo czy „czubkostwo”. W tym momencie chciałbym krótko wyjaśnić, że nie uważam tego zakwalifikowania za uwłaczające mi. ”
    Marko! zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: jeśli 1 osoba mówi ci że jesteś pijany – to jeszcze nic, jeśli dwie – też możesz zlekceważyć, trzy – też, ale jeśli wszyscy przez ciebie napotkani mówią ci że jesteś pijany – to może jednak idź spać do domu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.