1
Z łomem czy bez – szarej strefy się nie zwalczy

Ograniczenie transakcji gotówkowych do 3 tys. euro ma służyć rzekomemu zwalczaniu szarej strefy Fot. Marian Paluszkiewicz

Rząd proponuje wprowadzenie ograniczenia na rozliczenia gotówką. Jeżeli sejm wyrazi na to zgodę, w następnym roku za towar lub usługę będziemy mogli zapłacić w gotówce sumę nie wyższą niż 3 tys. euro. W środę, 14 czerwca, gabinet ministrów zatwierdził wniosek rządu przygotowany przez Ministerstwo Finansów odnośnie poprawek do ustawy.

W uzasadnieniu rząd podaje, że celem nowego pomysłu jest walka z szarą strefą i zapobieganie finansowaniu międzynarodowego terroryzmu. Rząd przekonuje, że propozycja wprowadzenia pułapu 3 tysięcy euro w rozliczeniach gotówkowych jest spowodowana ogólną tendencją europejską i światową, a limity transakcji gotówkowych wprowadza coraz więcej państw.

Litewski Instytut Wolnego Rynku jest przeciwny ograniczeniom, gdyż zdaniem ekspertów nie jest to efektywny sposób walki z szarą strefą gospodarki.
Z kolei Litewska Rada Drobnego i Średniego Biznesu proponuje zwiększenie limitu do 10 tysięcy euro.
– Propozycja rządu ma więcej aspektów ujemnych. Ogólnie to ograniczenie nie spełni oczekiwań, które się przed nim stawia – w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zauważa Vytautas Žukauskas, wiceprezydent Litewskiego Instytutu Wolnego Rynku. – Mówi się, że ograniczenie płatności gotówkowych pomoże w walce z szarą strefą, ale prawie nic nie przemawia za tym, że tak naprawdę będzie. Do walki z szarą strefą został wybrany nieefektywny środek.

Dlaczego ograniczenie płatności gotówkowych nie przyczyni się do zwalczania szarej strefy? Jak tłumaczy Vytautas Žukauskas, wprowadzenie limitu na transakcje gotówkowe nie wywrze żadnego wpływu na poczynania ludzi, którzy działają w szarej strefie oraz uchylając się od podatków, prowadzą nielegalną działalność gospodarczą.

– Zazwyczaj gospodarka szarej strefy lub większa jej część polega na tym, że obie strony transakcji zgadzają się działać w szarej strefie, ponieważ chcą uniknąć podatków. Dzieje się tak w przypadku otrzymywanych wynagrodzeń w kopertach, w rozliczeniach za towar z przemytu lub w przypadku, kiedy kupuje się jakiś produkt od firmy, ale firma nie liczy tych dochodów i dlatego udziela tzw. „zniżki” o wartość VAT. Wszystkie te działania są akceptowane przez obie strony. Sprzedawca wie, że narusza prawo i uczestniczy w szarej strefie, uchylając się od podatku – tłumaczy Vytautas Žukauskas.

Jak mówi, to, że rząd przyjmie nową ustawę, w której zapisane będzie, że przykładowo transakcje powyżej 3 tys. euro nie będą mogły się odbywać z użyciem gotówki, a tylko poprzez rozliczenia elektroniczne – w żaden sposób nie wpłynie na nieprawną działalność gospodarczą.

– Można tu poprowadzić analogię. Często kradzieże są urzeczywistniane przy pomocy łomu, który jest wykorzystywany do nielegalnej działalności. Podobnie używa się gotówki w szarej strefie. Jeżeli rząd przyjmie ustawę, że łomy mogą być używane tylko do legalnej działalności, a nie mogą być stosowane w nielegalnej, to nie wpłynie ta ustawa na działalność ludzi, którzy używają łomów do kradzieży. Podobnie użycie gotówki w nielegalnej działalności nie zmieni się z powodu jakiegoś przyjętego nowego aktu prawnego. Dlatego nowa ustawa jest nieefektywna – przekonywał Vytautas Žukauskas.

Nowelizacja ustawy jest na rękę bankom, które za każdą transakcję elektroniczną pobierają prowizję Fot. Marian Paluszkiewicz

Jego zdaniem, nowy akt prawny utrudni działalność legalnie pracujących przedsiębiorstw, dla których pieniądze w gotówce są ważne, czyli np. dla drobnych firm lub działających na peryferiach.
– Rząd upatruje związek pomiędzy gotówką a szarą strefą i myśli w ten sposób, że jeżeli ograniczy się gotówkę, to będzie ograniczona szara strefa. Tak naprawdę nikt nie próbuje analizować i zgłębić, jak w rzeczywistości ta ustawa będzie działać. Jest to bardziej polityczna decyzja, działanie na pokaz – uważa wicedyrektor Litewskiego Instytutu Wolnego Rynku.
Dla kogo ta ustawa wobec tego będzie korzystna?
– Po pierwsze dla polityków, którzy przedstawiają tę ustawę jako narzędzie do walki z szarą strefą i myślą, że społeczeństwo rzeczywiście będzie tak myśleć. Po drugie, im mniej się pozwala na transakcje gotówką, tym łatwiej jest tym przedsiębiorstwom, które prowadzą biznes, związany z elektroniczną płatnością. W istocie w tym, by na rynku zostało jak najmniej pieniędzy w gotówce, zainteresowane są instytucje płatnicze i banki, ponieważ wtedy wzrastają ich dochody z tytułu rozliczeń elektronicznych – zaznaczył Vytautas Žukauskas.

Krytycy pomysłu obawiają się, że nowe ograniczenie spowoduje wzrost opłat za przelewy bankowe. Zdaniem premiera Sauliusa Skvernelisa są to bezpodstawne przypuszczenia, ponieważ „na tym rynku jest dość znaczna konkurencja”.

– Dopiero od niedawna mamy karty rozliczeniowe i ludzie, zwłaszcza starsi, jeszcze się do nich nie przyzwyczaili, lubią mieć pieniądze „w garści” – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Rita Tamašunienė, członkini sejmowego komitetu budżetu i finansów. – Poza tym nie mamy na Litwie ani własnego banku, ani własnej waluty i praktycznie ulegamy wpływom banków skandynawskich, które dominują na rynku. Wiadomo, że dla banku każda operacja wykonana przelewem to też zysk. Nawet pieniądze złożone na koncie obywatela z czasem topnieją, ponieważ bank pobiera prowizje za administrowanie pieniędzy. Należałoby raczej zmienić koszyczek usług dla klienta.

 

 

Jedna odpowiedź do Z łomem czy bez – szarej strefy się nie zwalczy

  1. Dudak mówi:

    Recepta prosta : jeśli w budżetówce będą płacili godnie,to prywaciarzom nie opłaci się dawać robotnikom w kopercie oraz zatrudniać “na czarno”,bo wszyscy pobiegną do firm państwowych,w dodatku zmusi to przedsiębiorców prywatnych do modernizacji miejsc pracy i inwestowania w samego pracownika.Bogacenie się “małym kosztem” się skończy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.