0
O Mistrzu, nauczycielu i przyjacielu: in memoriam Profesora Algisa Kalėdy

Wykładowcy Centrum Polonistycznego przy tablicy pamiątkowej Cz. Miłosza (2011) na dziedzińcu K. Sarbiewskiego na Uniwersytecie Wileńskim. Prof. A. Kalėda trzeci od prawej Fot. archiwum

W tym miesiącu mury wileńskiej Alma Mater opuści kolejna promocja polonistów, wychowanków filologii polskiej odrodzonej w 1993 r. na Uniwersytecie Wileńskim.

Po uroczystości wręczenia dyplomów absolwenci zwykle przychodzą, żeby pożegnać się ze swoimi wykładowcami, którzy towarzyszyli im w ciągu czterech lat studiów.
Podczas tegorocznych uroczystości zakończenia roku akademickiego zabraknie osoby, która była dotychczas wizytówką tej polonistyki na Uniwersytecie Wileńskim zarówno w kraju, jak i za granicą. Miesiąc temu, 11 maja, w Wilnie w wieku 64 lat zmarł prof. Algis Kalėda – wieloletni kierownik Centrum Polonistycznego, wybitny litewski literaturoznawca i krytyk literacki, badacz literatury polskiej, tłumacz.

Prof. Algis Kalėda studiował filologię litewską na Uniwersytecie Wileńskim oraz filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem wielu prac naukowych z dziedziny teorii literatury litewskiej, historii literatury polskiej i litewskiej, a także przekładów literatury polskiej na jęz. litewski (tłumaczył m.in. poezje, „Dolinę Issy” i „Szukanie ojczyzny” Cz. Miłosza, utwory W. Szymborskiej, S. Mrożka, S. Lema, W. Gombrowicza, B. Schulza).
W języku polskim ukazały się m. in. następujące jego książki: „Powojenna literatura litewska. Drogą strat i nadziei” (Vilnius 1998), „Dzieje literatury litewskiej 1918–2000”(Warszawa 2000), „Od M do M. Szkice o literaturze polskiej i litewskiej” (Warszawa 2005). Profesor był też współautorem publikacji „Słownik litewsko-polski” (Vilnius 1991, Warszawa 2008), „Litwo, matko nasza miła… Antologia literatury polskiej o Litwie” (Vilnius 1996) oraz przeszło autor 120 artykułów i recenzji.

Naukowiec był orędownikiem dobrych relacji polsko-litewskich. Uważał, że na ich jakość duży wpływ mogą mieć naukowcy, literaci, ludzie kultury. „Dobrze to obrazuje aktywna działalność różnych instytucji i organizacji – Forum Współpracy i Dialogu im. Jerzego Giedroycia, Fundacji Wspierania Współpracy Polsko-Litewskiej im. Adama Mickiewicza, Instytutu Polskiego w Wilnie” – powiedział prof. Kalėda w wywiadzie dla portalu zw.lt.

Rozmowa z dr Ireną Fedorowicz, historykiem literatury, docentem w Centrum Polonistycznym Uniwersytetu Wileńskiego.

Czy pamięta Pani pierwsze spotkanie z prof. Algisem Kalėdą?

Pamiętam, pierwsze spotkanie było w końcu sierpnia 1994 roku. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Wrocławskim szukałam pracy, dowiedziałam się z ogłoszenia, że Katedra Filologii Polskiej poszukuje osoby na stanowisko asystenta. Nikogo nie znałam na Uniwersytecie Wileńskim, było to więc moje pierwsze spotkanie i z kierownikiem ówczesnej Katedry Filologii Polskiej (obecnie Centrum Polonistyczne), i w ogóle z tą uczelnią. Poloniści mieli wówczas swoją siedzibę w dzisiejszej sali im. A. Mickiewicza (sala 119). Nie ukrywam, że trochę się bałam tego spotkania, ale wszystkie obawy szybko prysły, bo przywitał mnie bardzo sympatyczny pan z brodą, o wyglądzie Tatara, wtedy jeszcze docent Algis Kalėda, którego nazwisko kojarzyłam ze „Słownikiem litewsko-polskim”. Bardzo ciepło się do mnie odezwał, zaczął wypytywać, u kogo pisałam pracę magisterską, czym się interesuję, jakie mam plany, co chciałabym robić w przyszłości. Byłam bardzo mile zaskoczona życzliwością ze strony tego człowieka, który, jak się później okazało, słynął właśnie z tej ogromnej życzliwości wobec innych, a szczególnie młodych, początkujących naukowców.

Dr Irena Fedorowicz, historyk literatury, docent w Centrum Polonistycznym UW Fot. Marian Paluszkiewicz

Jakie były początki Katedry Filologii Polskiej kierowanej przez Profesora Kalėdę?

W ówczesnym Wileńskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym (obecnie Litewski Uniwersytet Edukologiczny) polonistyka istniała dużo wcześniej, od końca lat 50, miała swoje tradycje. Algis Kalėda też przez jakiś czas był związany z tą placówką, zresztą tam pracowała jego żona, Barbara, absolwentka rusycystyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Profesorowi zależało na tym, aby oprócz uczelni, która ma kierunek pedagogiczny, przygotowujący nauczycieli dla szkół polskich, w Wilnie powstała placówka, która mogłaby kształcić też filologów – przyszłych tłumaczy, naukowców, ludzi, którym bliska kultura obu narodów, polskiego i litewskiego. Chodziło też o to, aby języka polskiego i kultury mogły się uczyć osoby, które ukończyły szkoły inne niż polska, czyli litewskie lub rosyjskie.
Stało się to możliwe w 1993 roku, kiedy na Uniwersytecie Wileńskim powstała Katedra Filologii Polskiej. Program naukowy tej placówki tworzyły trzy osoby: Algis Kalėda oraz dwoje profesorów z Polski – prof. dr hab. Tadeusz Bujnicki z Uniwersytetu Jagiellońskiego i prof. dr hab. Elżbieta Janus, językoznawca z Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie.
Prowadzili działalność badawczą oraz zajęcia dydaktyczne ze studentami, których było około 30 na każdym roku (15 w grupie absolwentów szkół polskich i tylu z tych, którzy ukończyli szkoły polskie lub litewskie). Wkrótce do kadry naukowej dołączyły kolejne osoby, młodzi naukowcy, a profesorowie z Polski wrócili do kraju. Po upływie dziesięciu lat nasza katedra liczyła już osiem osób. Wszyscy przeszli weryfikację u prof. Algisa Kalėdy, który dobrze znał się na ludziach, umiał dostrzec potencjał w młodych osobach. Mobilizował nas do prowadzenia badań naukowych, obrony prac doktorskich, te z dziedziny literatury zresztą recenzował.

Czym Algis Kalėda wyróżniał się na tle innych wykładowców?

Kiedy myślę o Profesorze Kalėdzie, pierwsze, co przychodzi mi na myśl – to bardzo wysoki profesjonalizm. Kiedy wrócił po studiach w Krakowie do Wilna, był pierwszym na Litwie polonistą i lituanistą jednocześnie. Jako absolwent najlepszej uczelni w Polsce przyjechał na Litwę z ogromnym bagażem wiedzy i potrafił tę wiedzę przekazać innym. Został zatrudniony na Uniwersytecie Wileńskim i w Instytucie Literatury Litewskiej i Folkloru na Antokolu. Doskonale znał się na historii i teorii literatury polskiej i litewskiej, a jak potwierdzają przygotowane przez niego słowniki i rozmówki litewsko-polskie, również na leksykografii i gramatyce. Zaskakiwało mnie to, że na dowolne pytanie dotyczące literatury, zaczynając od najdawniejszej i kończąc na najnowszej, nigdy nie słyszałam od profesora odpowiedzi, że tego nie znał, czy o tym nie słyszał. Imponowało to, że kiedy profesor mówił o jakiś zjawiskach w literaturze polskiej, zawsze próbował szukać odpowiedników w litewskich tekstach, dostrzegał jakieś paralele.
Był człowiekiem bardzo znanym w polonijnym świecie naukowym, ponieważ uczestniczył prawie we wszystkich kongresach polonijnych, miał przyjaciół wśród polonistów nie tylko z Polski, ale też z całej Europy (np. z Francji, Niemiec, Szwecji) a nawet Azji (z Chin). Profesor Kalėda zawsze na bieżąco śledził, co się dzieje w kulturze i polityce polskiej, szedł też w parze z postępem technicznym – miał swój profil na Facebooku.

Jaki Profesor był w relacjach towarzyskich w pracy i poza nią?

W relacjach służbowo–towarzyskich był wyjątkowo serdecznym i tolerancyjnym człowiekiem. Wśród pracowników Katedry Filologii Polskiej był on jedynym Litwinem, ale zawsze z nami rozmawiał wyłącznie po polsku. Był bezpośredni i gościnny wobec wszystkich, którzy nas odwiedzali. Od razu przechodził na język ojczysty rozmówcy, niezależnie od tego, czy to był kolega z innej katedry, czy student, czy też elektryk lub sprzątaczka. Miał duże poczucie humoru, kiedy jako kierownik Katedry, a potem Centrum Polonistycznego, przedstawiał gościom oficjalnym swoich podwładnych, lubił żartować, że pracujemy jak w prawdziwym „szpitalu”, gdyż mamy aż siedmiu doktorów…
Miał bardzo ładny głos i chętnie śpiewał wspólnie różne polskie piosenki. Szczególnie lubił piosenki z repertuaru zespołu Czerwone Gitary oraz pieśni góralskie, np. pieśń o incipicie: „Hej, górale, nie bij ta się”, a jego ulubioną polską kolędą była „Oj maluśki, maluśki”.

Czy miała Pani jakieś wspólne prace z Profesorem Algisem Kalėdą?

Właściwie prawie od początku ściśle współpracowałam z Profesorem, gdyż on prowadził wykłady z historii literatury polskiej XIX wieku, a ja – ćwiczenia. Zawsze akcentował potrzebę prowadzenie badań w zakresie związków literackich polsko-litewskich, miał wykład na ten temat dla lituanistów. Dlatego bardzo poparł mój pomysł wprowadzenia do programu studiów nowego przedmiotu „Polskojęzyczna literatura Litwy”, w 2015 roku wspólnie prowadziliśmy zajęcia. Rok wcześniej razem z nim oraz doc. dr Mirosławem Dawlewiczem przygotowaliśmy do druku monografię zbiorową „Funkcjonowanie języków i literatur na Litwie. Litewsko-polskiej związki naukowe i kulturowe”, która była pokłosiem konferencji zorganizowanej w 2013 roku z okazji 20-lecia polonistyki w powojennych dziejach Uniwersytetu Wileńskiego. Prof. Kalėda był też recenzentem mojego skryptu dla studentów pt. „Związki literackie polsko-litewskie w XIX i na początku XX wieku (wybrane zagadnienia)” (Wilno 2015). Praca ta została oceniona przez profesora bardzo pozytywnie. Zawdzięczam mu to, że zaczęłam badać związki literackie polsko-litewskie, wpływ dzieł polskich na twórczość pisarzy litewskich, co kiedyś było dla mnie tematem zupełnie nieznanym.

Jakie prace Prof. Algisa Kalėdy Pani mogłaby wyróżnić?

Dla czytelnika polskiego, nieznającego języka litewskiego, bardzo przydatne są książki „Dzieje literatury litewskiej 1918-2000”, tom II (2003) i „Powojenna literatura litewska. Drogą strat i nadziei” (1998). Te pozycje należą do kanonu lektur dla studentów bałtystyki w Polsce. Dla nas, polonistów bardzo ważna jest jego praca  „Od M do M: szkice o literaturze polskiej i litewskiej” (2005). Te dwie duże litery M w tytule, jak łatwo można się domyślić, to pierwsze litery nazwisk Mickiewicza i Miłosza, tych postaci, które odegrały ważną rolę w życiu profesora. Mickiewicz był patronem Algisa Kalėdy w czasie studiów w Krakowie. Rozpoczynając studia, nie znał jeszcze dobrze języka polskiego, musiał się wiele uczyć samodzielnie. Kiedy trzeba było wybrać temat pracy rocznej, wybrał epokę dla siebie bliższą – romantyzm i oczywiście autora „Pana Tadeusza”. Po powrocie na Litwę napisał książkę w języku litewskim o Mickiewiczu, właśnie z tą książką kojarzyli jego nazwisko absolwenci szkół litewskich, którzy wybierali studia na polonistyce. Inną postacią, która odegrała bardzo dużą rolę w życiu profesora, był Czesław Miłosz, którego dzieła tłumaczył na język litewski. Korespondował z noblistą, prowadził spotkanie z nim oraz Wisławą Szymborską w 2000 roku w Sali F. Smuglewicza na Uniwersytecie Wileńskim. Innym razem dzięki Prof. Kalėdzie Czesław Miłosz odwiedził nasze Centrum Polonistyczne wraz z żoną Caroll, interesował się naszym kierunkiem studiów (sam też przecież krótko studiował polonistykę na tej uczelni).
Najnowsza praca prof. Kalėdy, wydana w 2016 roku w trzech językach (polskim, litewskim i angielskim), nosi nazwę „Tożsamość poetycka Wilna”. Tekst ten jest swego rodzaju esejem, przedstawia obraz miasta utrwalony w poezji, w tekstach autorów różnych narodowości. Walorem tej pracy jest właśnie patrzenie na Wilno przez pryzmat wieloetniczności i wielokulturowości tego miasta. W zamieszczonej w niej antologii są wiersze poetów, zaczynając od literatury dawnej i kończąc na tekstach poetów najmłodszego pokolenia piszących o Wilnie. Uwzględnione zostały też wiersze współczesnych poetów polskich z Wileńszczyzny.

Jaką, Pani zdaniem, pamięć pozostawił po sobie Prof. Algis Kalėda?

Dzień po jego pogrzebie, szukając pocieszenia, sięgnęłam po wydany 20 lat temu, przygotowany do druku przez profesora dwujęzyczny tom poezji Czesława Miłosza. Przypadkowo (a może wcale nieprzypadkowo?) otworzyłam książkę na stronach, gdzie był wiersz „O modlitwie” (z tomu „Poezje wybrane”, 1982) w oryginale, a obok – przekład na litewski autorstwa Algisa Kalėdy. Są tam piękne i wzruszające słowa: Pytasz mnie, jak modlić się do kogoś, kogo nie ma./ Tyle wiem, że modlitwa buduje most z aksamitu/ Po którym idziemy podlatując jak na trampolinie/ Nad krajobrazy koloru dojrzałego złota/ Przemienione magicznym zatrzymaniem słońca./ Ten most prowadzi na brzeg Odwrócenia/ Gdzie wszystko już na opak i słowo „jest”/ Odsłania sens przeczuwany ledwo (…).

Słowa noblisty i te przetłumaczone po mistrzowsku na język litewski przez najlepszego znawcę poezji polskiej wśród Litwinów, odebrałam jako głos w sprawie tajemnic świata, relacji pomiędzy ziemią i niebem, które dodają otuchy, wzmacniają naszą wiarę. Po śp. Profesorze zostaną jego prace naukowe, przekładowe oraz mądre, pouczające myśli, którymi dzielił się zarówno ze swoimi czytelnikami, jak też studentami i nami, współpracownikami.


Prof. Algis Kalėda był orędownikiem dobrych relacji polsko-litewskich Fot. Marian Paluszkiewicz

A oto jak wspominają prof. Algisa Kalėdę jego byli studenci oraz inni pracownicy Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego.

Absolwentka polonistyki Agnė Jočytė:
„Zajęcia prowadzone przez profesora Kalėdę zawsze były pełne pomysłów, szerokich i głębokich kontekstów i dyskursów literackich. W oparciu o badania porównawcze zapoznał studentów z polskimi i litewskimi kontekstami literackimi i głębokimi więziami, które je łączą. Zawsze zaczynał wykład jakimś humorystycznym komentarzem, stosując alegorię, przenośnię i głęboką wiedzę humanistyczną. Po jakimś czasie przerywał mówienie i zmuszał studentów do poszukiwania odpowiedzi, włączania się do dyskusji”.

Absolwentka polonistyki, obecnie doktorantka na Wydziale Filologicznym, Monika Bohdziewicz:
„Wykłady Prof. Kalėdy z historii literatury polskiej kojarzyły się nam, wtedy studentom III roku, nie tylko z dużą ilością materiału, który mieliśmy przeczytać do egzaminu, ale też z pełną wrażeń podróżą do świata poezji. Dla mnie, lingwistki z przekonania, stale obracającej się wokół schematów gramatycznych, każde spotkanie z profesorem stawało się wyjątkowym i bardzo cennym doświadczeniem. Język i sposób, w jaki profesor zwracał się do studentów, pozwolił nam otworzyć nowe horyzonty i nasze serca”.

Doc. dr Wiktoria Ušinskienė:
„My, pracownicy Centrum, zawsze wiedzieliśmy, że nam się bardzo powiodło się, gdyż Prof. Kalėda był nie tylko dobrym kierownikiem, ale przede wszystkim – niekwestionowanym autorytetem i przykładem, ale także bardzo ciepłym, światłym i szczerym człowiekiem. Był naszym nauczycielem, kolegą, doradcą … słowem był to nasz mądry, szanowany i kochany Mistrz”.

Dr Teresa Dalecka:
„Wszyscy czujemy, jak wiele straciliśmy… Obcowanie z prof. Kalėdą było darem dla nas wszystkich – dzięki niemu mamy ten, a nie inny sposób myślenia, wybieramy określony model komunikacji naukowej”.

Doc. dr Mirosław Dawlewicz:
„Algis był nie tylko znanym naukowcem, ale także szczerym i szlachetnym człowiekiem. Ciepłym i niezawodnym. Nigdy nie odmawiał pomocy czy porady, na nim zawsze można było polegać”.

Doc. dr Kinga Geben:
„Zawsze będę pamiętała profesora Kalėdę jako bardzo szczerego i światłego człowieka… W prywatnych rozmowach Profesor rzadko otwarcie mówił o swoich preferencjach literackich, ale kiedyś powiedział, że w twórczości Mickiewicza najbardziej podobają mu się „Liryki lozańskie”. Myślę, że teraz żegna się z nami wersami na temat celu życia ludzkiego, zaczerpniętymi z tego zbioru poezji wieszcza: „Skałom trzeba stać i grozić/, Obłokom deszcze przewozić/, Błyskawicom grzmieć i ginąć/, Mnie płynąć, płynąć i płynąć!”.

Dowila Jurgilewicziute

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.